25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Fakt, że nie miała ochoty ciągnąć tego tematu, przyjęła z nutą ulgi. Tłumaczenie się z tej kwestii ostatecznie mogłoby się zrobić nieco niezręczne, a nie chciała zaplątać się we własnych zeznaniach i dać jej przypadkiem paliwa do kpienia z niej na potęgę. Robiła to tak czy siak, więc po prostu nie potrzebowała dodatkowej pomocy, a na pewno nie w tym momencie. Nie musiała przecież dawać jej ostrej amunicji na samą siebie. Jeżeli Prescott uzna, że ma jej za mało, to pewnie zacznie zmyślać, byle tylko móc jej dopiec. Już jej się przecież zdarzało!
Okropne rzeczy? Na pewno bym ich tak nie nazwał. Nie zakładałem też, że jesteś choć trochę zła, ale może to kwestia mojej dobrej woli?Jego donośny śmiech rozległ się w całej sali, zwracając uwagę nastolatki, która rysowała gejszę. Nie uznała jednak tego napadu radości za zbyt interesujący, bo szybko wróciła do swojego rysunku. Cross nawet na ten dźwięk nie drgnęła, bo przecież była przyzwyczajona do jego brzmienia.
Ależ skąd. No spójrz na tego, totalne beztalencie.Gestem wskazał na chłopaka w opasce z Naruto, który westchnął ciężko, zgadzając się z opinią instruktora. Caspar jednak zaśmiał się ponownie i pokręcił głową.
Żartuję, żartuję. Należysz do tych pechowców, którzy muszą po prostu włożyć więcej pracy w rysunek, ale nie jesteś jakimś wyjątkiem, któremu nigdy nic się nie udazapewnił, uśmiechając się ciepło. Cross, słysząc to, uniosła wysoko brwi, totalnie zaskoczona tą recenzją. Jej zdaniem nie było zbyt wielkich nadziei dla tego młodzika i wmawianie mu takich głupot może mu co najwyżej zaszkodzić. Nie miała zamiaru się jednak o to w tym momencie kłócić. Formalnie rzecz biorąc to nie ona była tutaj w roli nauczycielki.
Pokiwał entuzjastycznie głową na pomysł zrekompensowania rysowniczce nieprzyjścia na rozdawanie autografów. Na pewno miał w głowie perfekcyjne pomysły, które sprawią, że River przestanie czuć niedoceniona. Chociaż chwila, czy ona w ogóle potrafiła dopuścić do siebie taką myśl? To akurat było wątpliwe. Kto wie, czy nie będzie musiał się jakoś bardziej postarać, żeby załagodzić dodatkowe emocje, które zaczynały się w niej rodzić? Rysowniczka prychnęła pogardliwie, przysłuchując się, jak ta dwójka trajkocze ze sobą w tak radosny sposób, jakiego żadna ustawa nie przewiduje. Tego to już na pewno nikt by nie narysował. Cała wymiana zdań brzmiała tak miło, że aż ją mdliło. Dobrze, że naturalnie była dość blada, bo pewnie zaczęłaby teraz wyglądać jak wyjątkowo blisko do śmierci. Caspar kompletnie nie przejął się jej reakcją.
Serio w piątek trzynastego? A jakiego miesiąca?dopytał wyraźnie zainteresowany odpowiedzią. Przysunął nawet krzesło nieco bliżej stolika, przy którym siedziała Ruelle. Niespecjalnie przejmował się dawaniem jej jakichkolwiek uwag względem rysunku, chyba za bardzo wkręcił się w rozmowę.
— Jak usłyszę chociaż jedno zdanie zakończone słowami "jak typowa panna", to zrobię ci krzywdę — rzuciła spokojnym tonem Cross, zanim nawet Rue zdążyła wziąc oddech, by mu cokolwiek wyjaśnić. River nie odrywała wzroku od pracy nastolatki, nad którą stanęła i która była tym faktem wyraźnie zestresowana. Cross miała bardzo dobrą pamięć do kompletnie nieistotnych szczegółów, ale może tym razem po prostu palnęła pierwszy znak, jaki przyszedł jej do głowy i trafiła przypadkiem? A kto ją tam wie. Blondyn tylko machnął na nią ręką, niezrażony groźbami, wciąż oczekując odpowiedzi od tanatopraktorki.
Rysowniczka wydała z siebie kolejny trudny do zidentyfikowania dźwięk. Mógł to być po prostu pomruk niezadowolenia, ale czy wywołały go słowa jej towarzyszki czy raczej błąd, który zrobiła na kartce nastolatka? Nachyliła się nad dziewczyną i zaczęła tłumaczyć jej coś w kwestii rysunku. Może jednak chodziło o zwykły zawód tą amatorska sztuką? Czemu miałaby się aż tak przejmować kłamliwymi oskarżeniami słowami Ruelle?
No dobra, to od czego by tu zacząć? Pewnie zdążyłaś już zauważyć, że laska zapomni o tym, że trzeba jeść i spać, ale dokładnie zapamięta każde twoje zawahanie, żeby ci nim potem cisnąć w twarz zaczął opowiadać spokojnym tonem. River nie miała żadnego powodu, by się w tym momencie wtrącić, bo przecież miał całkowitą rację. No i była zbyt zajęta tłumaczeniem nastolatce, że zły gust nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla braku talentu.
Dwa lata temu na podobnym konwencie prawie pobiła się z facetem, który na panelu zapytał, po co wpychać feminizm do popkultury, skoro żyjemy na cywilizowanej półkuli. Nie, czekaj. Miało być coś kompromitującego, a tu ją w sumie rozumiem. Znów podrapał się po brodzie, szukając w pamięci faktów, które mogłyby postawić Cross w nieco innym świetle niż to, z którym Prescott zdążyła się już na pewno zapoznać.
Jest jak ten typowy stary, przy którym raz pochwalisz arbuza i potem ci nim zasypie cały dom. Nie lubi, jak przeszkadza się jej w pracy, bo nie zawsze potrafi wrócić do tej samej myśli tak po prostu, jeśli nie jest ona wwiercona w środek jej mózgu. Nie potrafi odmawiać Georgii i za bardzo bierze do serca zdanie Min-Ju. I jak widać jest absolutnie tragiczną nauczycielką.Obrócił się, by spojrzeć na młodą dziewczynę, która wcześniej zajmowała się rysowaniem Jezusa. Przez ten cały wywód rozmawiała Cross, a teraz pakowała swoje rzeczy do plecaka, by ostatecznie wyjść z sali szybkim krokiem. Rysowniczka rozłożyła bezradnie ręce.
— Kłamiesz — odpowiedziała tylko, nie dookreślając, który z faktów miała na myśli. Może każde słowo, na jakie się zdecydował? Nie no, raczej nie. Przecież aż takich bzdur nie mógł wygadywać.
I jest kompletnie odklejona od rzeczywistości, ale to już pewnie też zauważyłaś. Wystarczy, czy masz jeszcze jakieś konkretne pytanie? Caspar wyszczerzył się do Prescott, zastygając w oczekiwaniu, co konkretnie mogłoby ją ciekawić.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Enjoy the simplest things
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała problemu z tym, aby odpuścić jakiś temat i zrezygnować z dalszego drażnienia rysowniczki. Jeszcze kiedyś pewnie do tego wrócą, a Ruelle będzie starała się wykorzystać wszystko, co się dało przeciwko Cross. Ostatnio już i tak udało jej się dosyć mocno ugodzić w uczucia River, a teraz jeszcze miała otrzymać dodatkową amunicję od Caspara, bo ten nadzwyczaj chętnie jej podsuwał kolejne rzeczy na temat artystki.
- No to w takim razie co o mnie mówiła? - zapytała, przyglądając się uważnie Fernwoodowi.
Była ciekawa jak wiele będzie on skłonny jej zdradzić... No i rzecz jasna tego, co właściwie River mogła mówić na jej temat, bo nie spodziewała się, że ta mogłaby cokolwiek komuś powiedzieć o jej osobie. Dlatego też zastanawiała się, co to mogło być. Chyba był to dosyć naturalny odruch.
- Dalej nie wierzę, że jestem jakimś nieoszlifowanym diamentem. Za bardzo mi słodzisz - skwitowała, nie zamierzając wierzyć w jego zapewnienia o tym, że naprawdę ma jakieś dziwne predyspozycje do tego, aby zostać wielką artystką.
Nie znała w ogóle Caspara i nie mogła nawet przypuszczać, co kryło się w jego głowie, ale na pewno wpadnie na jakiś pomysł, aby wynagrodzić River to, że nie zjawił się na podpisywaniu rzeczy przez Cross. Pytanie tylko czy samej artystce przypadnie to w jakikolwiek sposób do gustu, bo raczej nie wydawała się szczególnie zachwycona rozmówcom swojej modelki.
Miała już coś odpowiedzieć, ale wtedy usłyszała komentarz River. Odwróciła się aż, aby na nią spojrzeć, nie bardzo wiedząc, co o tym sądzić. Znak zodiaku mógł być rzucony od niechcenia i dosyć przypadkowy, ale nie była, co do tego szczególnie przekonana. Skoro Cross pamiętała jej drugie imię to i mogła równie dobrze znać jej datę urodzenia. Tylko, że czemu, do cholery, pamiętała takie szczegóły odnośnie jej osoby?
- We wrześniu - odpowiedziała, odwracając się w końcu z powrotem do Fernwooda. - A co ty? Jesteś zodiakarą?
Sama nie wierzyła w coś podobnego. To były zwyczajne głupoty, na które było jej żal czasu. Może i w jakiś powieściach grozy czy innych tworach wydawały się być wyjątkowo interesujące, ale w prawdziwym życiu nie sądziła, aby coś takiego w ogóle działało. Nie dało się zminimalizować jednej osoby wyłącznie do tego kiedy się urodziła.
Nie przejmowała się w ogóle żadnym marudzeniem ani innymi trudnymi do określenia dźwiękami, które wydawała z siebie River. W końcu miała teraz wysłuchać tego, co Caspar mógł jej powiedzieć na temat Cross. Jego zdanie mogło być naprawdę nieocenione.
- Nie tyle zawahanie, co każde najdrobniejsze słowo, które wypowiesz lub napiszesz - poprawiła go jeszcze, ale nie zamierzała zbytnio wchodzić mężczyźnie w paradę i pozwolić na to, aby mógł kontynuować swój wywód.
Na chwilę skupiła się jeszcze na swoim nieco zapomnianym rysunku, dorysowując jeszcze jakieś kolejne szczegóły na zdecydowanie zbyt uproszczonej postaci Jasona Voorheesa. W międzyczasie na wieść o tej przygodzie konwentowej mruknęła coś w stylu tak, to brzmi jak ona i miała już postawić kolejne linie pewnym pociągnięciem ręki, ale zamarła na dźwięk kolejnych słów Fernwooda. Mimowolnie spojrzała raz jeszcze w stronę kręcącej się po sali River.
To, co teraz jej mówił mężczyzna malowało ją w nieco innym świetle. Poznawała ją dzięki niemu od tej bardziej wrażliwiej strony. Miększej. To było coś, czego Cross sama nigdy by jej nie pokazała... Chociaż czy na pewno?
Miała wrażenie, że coś się lekko między nimi zmieniło Przesunęło się ze strefy, gdzie panowały jedynie czysta niechęć, złośliwość i ostry seks w rejony, gdzie poza zwyczajowym dogryzaniem sobie oraz cielesnymi rozkoszami pojawiła się dziwna choć dosyć wygodna czułość.
Zostaniesz na noc?

To jedno pytanie z jakiegoś powodu nagle pojawiło się w jej głowie. Przypomniała sobie ten moment. Wtedy była przekonana, że najzwyczajniej w świecie po głowie River krążyły myśli o tym, aby jeszcze trochę nasycić się tym, że trzymała w ramionach jej nagie ciało, po którym wodziła ustami. Mogła pragnąć zrobić z nią naprawdę wiele rzeczy. Teraz jednak zastanawiała się czy jednak to pytanie nie dobiegało od tej bardziej wrażliwej strony Cross, a tanatopraktorka nie miała pojęcia, co o tym myśleć.
- Zdążyłam zauważyć. Często lubi zaprzeczać innym - skwitowała, odrywając w końcu spojrzenie od rysowniczki i wyrywając się z tej dziwnej zadumy.
Raz jeszcze skupiła się na Casparze. Na jego lekko chaotycznie ułożonych blond włosach w niedbałym koku, na jego ciepłych niebieskich oczach oraz fakcie jak z prawdziwą sympatią mówił o przyjaciółce, która wydawała się mieć go w poważaniu.
- Chyba nie... - stwierdziła, bo w gruncie rzeczy wiedziała tak mało na temat Cross, że nawet nie miałaby pojęcia o co właściwie powinna spytać. - Brzmisz jakbyś naprawdę dobrze ją znał.
Nie miała pojęcia od jak dawna się znali ani jak blisko ze sobą byli, ale przynajmniej to jedno zdanie mogło być dla niego zaproszeniem do tego, aby zdradził na ten temat coś więcej.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mruknął w zamyśleniu, krzyżując ręce na torsie. Odpowiedź na zadane pytanie nie była najwyraźniej taka prosta. Może zastanawiał się, ile tak może zdradzić? A może dopiero teraz zabrał się za interpretację słów Cross, próbując wyciągnąć z jej opowieści jakiekolwiek wnioski i fakty poza samym imieniem jej towarzyszki? Albo po prostu jest debilem i musiał sobie przypomnieć, bo mu wszystko uleciało spod tej jasnej czupryny.
Słowami? Niedużo i niecenzuralnie, ale to mogła być moja wina, bo... zawiesił głos jakby odruchowo, spodziewając się chyba potwierdzenia, że zawsze wszystko jest jego winą. Cross była jednak zbyt zajęta rozrysowywaniem czegoś na kartce dla fanów Naruto.
Bo wierciłem jej dziurę w brzuchuciągnął. — Ale sztuką? Sporo. I też niecenzuralnie, ale to już wyłącznie twoja wina. Nie będę przeprowadzał interpretacji w czasie warsztatów z chibi, bo pewnie by się już do mnie w życiu nie odezwała, ale mogę dać ci kiedyś korepetycje, jeśli sama nie nadążasz — obiecał, puszczając do niej oczko. Za takie lekcje zdecydowanie powinien pobierać porządne opłaty. Warsztaty , na których siedzieli obecnie, były darmowe, a może raczej wchodziły w cenę biletu wstępu na konwent. Ale takie z analizy sztuki Cross? Musiałby liczyć sobie sporo, żeby potem mieć czym zrekompensować sobie ewentualne straty moralne. Ruelle powinna żałować, że zrezygnowała z tej gaży za plakat, bo ewidentnie miałaby na co ją spożytkować.
Czyli faktycznie panna. Doskonale!Aż wyrzucił ręce w powietrze, absolutnie zachwycony tym faktem. Nie ukrywał się ze swoim zodiakarstwem, choć może powinien, bo to przecież straszny wstyd. Nie sprawiał jednak wrażenia kogoś, kto ma go w sobie zbyt dużo w jakiejkolwiek sytuacji.
Od razu tak podejrzewałem. Też wyczułaś to połączenie między nami, prawda? Bo wiesz, ja jestem bykiem. Jesteśmy w relacjach tak samo wymagający. No i cenimy porządek, nie mylić oczywiście z nudą. Tylko ty, jak to panna, za bardzo skupiasz się na własnej głowie i... Tym razem przerwał, bo dostał flamastrem w łeb. Jęknął niezadowolony i schylił się, żeby podnieść pisak z podłogi.
Przecież nie zakończyłem zdania tymi słowamiburknął troszkę obrażony, czym Cross niespecjalnie się przejęła. Najwyraźniej wodniki są bardzo słowne? Cholera je wie. Ona na pewno taka była. Caspar wzruszył ramionami, sprawnie przechodząc do porządku dziennego nad tym drobnym aktem przemocy.
Pokiwał entuzjastycznie głową, zgadzając się z doprecyzowaniem Prescott w kwestii czepialstwa River. Jej wersja faktycznie była bliższa prawdy i nie była tylko ogólnym eufemizmem, na który zdecydował się Caspar. Cieszył się, że nie musi bezsensownie gryźć się w język. Opowiadał dalej swobodnym tonem, w którym wyraźnie czuć było sympatię do rysowniczki. Nawet gdy skupiał się na tym, co można było uznać za jej wady, to docenianie nie znikało. Nietrudno było się domyślić, że muszą być ze sobą dość blisko, skoro oboje byli w stanie dawać sobie tyle kredytu zaufania i życzliwości, wciąż pozostając sobą i nie udając, że mają jakieś inne poczucie humoru. Sam fakt, że River faktycznie nie kontrolowała każdego jego słowa i słuchała co najwyżej jednym uchem był dużym komplementem dla Fernwooda. Była skupiona na rozmowach z uczestnikami warsztatów, których porzucił Caspar, choć nikt z obecnych nie sprawiał wrażenia, żeby ją rozpoznał. Najwyraźniej po prostu uznali, że jej uwagi brzmią dość sensownie, choć mogłyby być wypowiadane nieco innym tonem. A może bali się ją zignorować? Cóż, jedna uczennica nie wytrzymała przecież presji. Cross miała przez moment wrażenie, że któreś z tej dziwacznej dwójki wpatruje się w nią intensywniej niż powinno, ale postanowiła to zignorować i nie spróbowała wyłapać tego spojrzenia.
Ha, no pewnie, że dobrze ją znam! Znamy się przecież... River, ile my się znamy?zapytał głośno, obracając się w stronę rysowniczki. Najwyraźniej nie był tym, który jest specjalistą od dat.
— Bardzo długie dziewięć lat, dziesięć miesięcy i dwanaście dni — odparła, nie odrywając wzroku od prac uczestników. No tak, zdecydowanie to ona była tutaj tą od szczegółów. Caspar uśmiechnął się, zadowolony z takiej odpowiedzi.
Czyli niedługo mamy cynową rocznicę? Musimy to jakoś uczcićzaproponował wyjątkowo entuzjastycznym tonem, co Cross skwitowała tylko cichym mruknięciem. Brzmiało to jednak tak, jakby się zgadzała. Mężczyzna klasnął zadowolony w dłonie i obrócił się z powrotem do Ruelle.
No to teraz ty, Ruelle! Co wolisz mi najpierw opowiedzieć? Jakąś swoją żenującą historię z dzieciństwa czy top pięć rzeczy, które lubisz w River i...Znowu przerwał. Aż dziwne, że przy tych wszystkich stresach się nie jąkał. Tym razem zawiesił głos, bo tuż za nim wyrosła Cross, która położyła mu rękę na ramieniu i zacisnęła na nim palce.
— Skończyłaś? Idziemy dalej? — zwróciła się bezpośrednio do tanatopraktorki pierwszy raz od dłuższej chwili. Część uczestników warsztatów, których zostawiła za plecami, zaczęła się już pakować, część rozmawiała jeszcze o swoich rysunkach. Rysowniczka znowu wyjęła z paczki Caspara papieros i wsunęła go między wargi, najwyraźniej spodziewając się, że tym razem naprawdę się stąd ulotnią.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Enjoy the simplest things
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Domyślała się, że stawia go w trudnym położeniu, ale jak na razie Caspar paplał niezwykle sporo, a do tego wydawało się, że i bezmyślnie, więc była przekonana, że to może się udać. Tylko, że chyba jednak w mężczyźnie krył się jeszcze jakiś instynkt przetrwania, który sprawiał, że zastanowił się dwa razy jak wiele zdradzić i w jaki sposób to zrobić.
- Tak. To akurat twoja wina. Dobrze też wiedzieć, że znasz mnie głównie z aktów - wypaliła bez jakiegokolwiek skrępowania, bo doskonale wiedziała jakie niecenzuralne dzieła Fernwood mógł oglądać.
Nie wstydziła się tego. W zasadzie gdzieś wewnętrznie przeczuwała, że River może nie trzymać tego wyłącznie dla siebie, a dodatkowo obecnie sprzedawała plakaty z jej (przynajmniej częściową) podobizną. Nie miała z tym jakiegokolwiek problemu. W końcu miała być jej muzą. Niech to pójdzie w świat. O ile rzecz jasna nie dotrze do jej rodziny. Tego z pewnością wolałaby uniknąć.
- Mhmm... Wiedziałam, że chcesz mnie naciągnąć na jakieś swoje zajęcia - mruknęła z nieco złośliwym uśmieszkiem, gdy tylko padła propozycja korepetycji.
Nie zamierzała dać się w to wciągnąć. Chociaż z jednej strony naprawdę ciekawiło ją to jak jakiś profesjonalista mógłby zrecenzować oraz zinterpretować dzieło, którego była głównym punktem. Może powinna zatem spotkać się jeszcze z Casparem, aby mógł jej to wyłożyć? Z tym, że na pewno zrobi to w nieco bardziej nieformalnych okolicznościach. Na pewno nie da się wkręcić w kursy czy inne płatne rzeczy.
- Nic nie poczułam - zaprzeczyła od razu, ale dla Fernwooda nie miało to znaczenia, bo radośnie trajkotał dalej, dając upust swojemu zamiłowaniu do zodiakarstwa.
Przynajmniej do czasu, gdy oberwał w łeb flamastrem. W tym momencie naprawdę Ruelle mogła być wdzięczna za słowność oraz celność jaką wykazywała się Cross, bo dzięki temu jej towarzysz w końcu się zamknął. Nie miała pojęcia jak długo zniosłaby jeszcze to wszystko, bo nigdy nie przykładała jakiejkolwiek uwagi do wróżbiarstwa. Mogła się tym pobawić dla czystej ciekawości, ale na pewno nie brała tego na poważnie.
- Wybacz, ale nie wierzę w takie rzeczy - powiedziała jeszcze, aby przypadkiem Caspar nie wznowił całego swojego wywodu na nowo, gdy tylko River zacznie się zajmować kolejnymi uczestnikami kursu, których przeprowadzała przez całe to rysowanie.
Takiego ciepła w głosie nikt nie był w stanie podrobić. Wiedziała, że ta przyjaźń między nimi była czymś prawdziwym. Może i rysowniczka tego specjalnie nie okazywała, ale Prescott czuła wewnętrznie, że blondyn mimo sprawiania wrażenia niezwykle przyjaznego, żeby nie powiedzieć naiwnego, usposobienia raczej nie posiadałby w sobie tak wielu pozytywnych emocji dla kogoś, kto zupełnie by o niego nie dbał. Sympatia zatem musiała być naprawdę obopólna. Tym bardziej, że mimo wszystko River kręciła się wokół niego. Z drugiej strony to tanatopraktorka nie była ekspertką w kwestii uczuć.
Ciekawiła ją ta dwójka. Jeszcze nigdy nie weszła tak głęboko do świata Cross. Było to co najmniej intrygujące doświadczenie. Nie sądziła, że już na niemal samym wstępie natknie się na kogoś kto zacznie jej rysować osobę River od zupełnie innej, nieznanej jej jeszcze, strony. Naprawdę cieszyła się, że natknęła się na kogoś takiego jak Caspar, który od prawie dekady wydawał się blisko związany z artystką.
- Kawał czasu - stwierdziła, bo jakby nie patrzeć to była jakaś połowa ich świadomego życia.
Nie zamierzała wtrącać się w ich rozmowę na temat uczczenia tej ważnej rocznicy. Mogła swobodnie wycofać się z rozmowy i zająć się chociażby tym nieszczęsnym rysunkiem, który ukończyła jedynie w połowie, ale Fernwood jej nie odpuszczał.
Całe szczęście z opresji niejako wyratowała ją River, która nagle pojawiła się za mężczyzną i przerwała jego wywód. Prescott była jej wdzięczna za tę nagłą teleportację. Powoli podniosła się z miejsca i zbliżyła się jeszcze do Caspara, aby poklepać go po ramieniu.
- Sorry, ale nie jestem wylewna. Może kiedy indziej - stwierdziła lakonicznie. - Było miło, byczku, ale musimy się zbierać.
Tutaj musiała się zgodzić z Cross. Zgarnęła także z jego paczki papierosa dla samej siebie i spojrzała na rysowniczkę, aby dać jej sygnał, że naprawdę mogą iść dokądkolwiek chciała ją tym razem zaprowadzić nim Fernwood uprze się, że musi z niej wycisnąć cokolwiek osobistego.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Machnął ręką, również uznając, że akty absolutnie nie są czymkolwiek wstydliwym. Wyraźnie nie oceniał jej przez ten pryzmat, a już na pewno nie miał zamiaru sugerować jej, że może warto byłoby się w tej kwestii ogarnąć.
Przyzwyczaiłem się do jej preferencji. Jestem za to pod wrażeniem jakościdoprecyzował jeszcze. Wyglądało na to, że Prescott nie była pierwszą bohaterkom aktów tworzonych przez River, ale to było raczej oczywiste. Przyjaciele różnili się w znaczący sposób estetyką, ale jednak coś sprawiało, że się dogadywali. I potrafili doceniać swoją sztukę. No dobra, jak na razie to tylko Caspar był w stanie pochwalić rysunki Cross, ale nie oszukujmy się, nie zadawałaby się z kimś, kogo uważałaby za ostatnie beztalencie.
Nie musisz wierzyć, żeby były prawdą.Wzruszył ramionami. Na pewno zdążył się już przez lata nasłuchać od River, jak głupie były jego przekonania, więc był uodporniony na każdego rodzaju sceptycyzm. Darował sobie jednak wgłębianie się w temat dalej. Może jeszcze kiedyś znajdzie się okazja, w której wyłoży Prescott co i jak. Udowodni jej, że gwiazdy mają rację i w ogóle. Teraz zresztą i tak było za mało czasu, by się w to zagłębiać, bo przecież to kwestia pełna skomplikowanych niuansów.
Wytrzymali ze sobą naprawdę długo, więc łącząca ich relacja musiała być prawdziwa. Mieli dość odmienne ekspresje i na pierwszy rzut oka ktoś mógłby uznać, że doprowadzą się do ciężkiej kurwicy po godzinie rozmowy, a tu proszę bardzo. Spędzili w swoim towarzystwie prawie dekadę i nie sprawiali wrażenia osób, które marzą wyłącznie o wycofaniu się z tej znajomości. Coś musiało ich do siebie przyciągać. Może wspólne traumy, które cementują takie przyjaźnie? A może zwyczajnie nie przejmują się otaczającą ich fasadą i oboje dali szansę temu drugiemu, by zaprezentować skrupulatnie swoje wnętrze, a tam w środeczku są do siebie bardzo poważni? Ocenienie tego na pierwszy rzut oka raczej nie było możliwe, ale trzeba byłoby być totalnie ograniczonym, by nie uwierzyć w szczerość ich sympatii.
Wszystko miało jednak swoje granice. Przez to jak pozornie byli od siebie różni, potrafili się w odpowiednich momentach hamować. Cross sprawnie zauważyła moment, w którym Caspar zaczął wchodzić na grunt, którego zdecydowanie nie powinien dotykać. Może gdyby ograniczył prośby do żenujących historii z życia tanatopraktorki, to jakoś by to przełknęła, ale zrobił się zdecydowanie zbyt odważny. Ostatnie, czego teraz potrzebowała, to wysłuchiwanie odpowiedzi Prescott. Rysowniczka i tak była święcie przekonana, że wiedziała, co jej muza mogłaby mu odpowiedzieć, więc tym bardziej po co sobie dokładać nieprzyjemności?
No dobrze. Bardzo miło było cię poznać, Ruelle. Mam nadzieję, że będziemy mieli jeszcze okazję się zobaczyć, totalnie nie zdążyliśmy się nagadać!Odchylił nieco głowę, by spojrzeć na dziewczynę stojącą za nim i uśmiechnął się do niej szeroko. Brzmiał szczerze, to raczej nie była zwyczajna kurtuazja i dobieranie słów tak, żeby brzmieć na uprzejmego. River w międzyczasie zdążyła się od niej odsunąć i rzucić okiem na niedokończony rysunek jej towarzyszki. Wreszcie skinęła Fernwoodowi głową i skierowała się do drzwi, zakładając, że Prescott idzie za nią.
— Kontur był nierówny. Momentami dociskałaś flamaster za mocno, a zaraz jakbyś bała się papieru. Musisz zdecydować się na jedno tempo ręki — rzuciła, kiedy wyszły już na korytarz. Szybkim krokiem ruszyła w stronę najbliższego wyjścia, które na szczęście było tuż za rogiem. Pchnęła oszklone drzwi plecami i przepuściła ją w progu, odpalając w tym czasie swoją fajkę.
— Ale nie gubisz kształtu i masz dobre wyczucie do tego, które fragmenty warto uprościć — dokończyła, odsuwając się od drzwi. Wyciągnęła w jej stronę zapalniczkę i ruszyła w stronę pustej ławki obok boiska do koszykówki. Nikt oczywiście nie pytał ją o takie uwagi, ale kimże by była, gdyby ich sobie odmówiła? Całość – jej zdaniem – brzmiała zdecydowanie pozytywnie. Nie miała zamiaru udawać, że Prescott była jakąś geniuszką, ale nie czułaby się sprawiedliwie, gdyby nie podkreśliła plusów widocznych na pierwszy rzut wprawnego oka. Caspar nie był aż tak skrajnie daleko od prawy w swoich komplementach.
— Konkurs jest na koniec dnia, więc jeśli nadal jesteś zainteresowana szansą na zmierzenie się ze mną, to spokojnie na niego zdążymy. — Usiadła na oparciu ławki i strzepnęła popiół na ziemię. Znajdowały się przecież na terenie szkoły. Tutaj nie dało się korzystać z ławek jak kulturalny człowiek. I pewnie nie dało się też chodzić w czapce zimą. A może uznała, że z tej perspektywy jej nogi będą wyglądać lepiej? Pewnie jedno i drugie.
— A teraz postawię ci ten obiad. W okolicy zjadliwe jest tylko koreańskie i meksykańskie. Pasuje ci? — Ostatkiem sił powstrzymała się, by nie zasugerować, że Prescott na bank ma ochotę na porządną, meksykańską kiełbasę, bo przecież sprawia wrażenie zagorzałej fanki. Cross jednak nie była taka. Znaczy się – nie była ksenofobką. Nie miała przecież pojęcia, jakie korzenie miał Papi, a nie miała zamiaru ryzykować, że kąśliwy żart nie wybrzmi odpowiednio mocno, bo okaże się, że facet jest jednak z Kolumbii.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Enjoy the simplest things
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nigdy nie miała się za wyjątkową, gdy chodziło o River... No, może trochę, biorąc pod uwagę to jak dziewczyna potrafiła ją wychwalać. Nigdy jednak nie wątpiła w to, że nie była jedyną, która była uwieczniana w ten sposób. Wiedziała tyle, że Cross nie sięgała często za farby i dlatego obraz, który namalowała był wyjątkowy, ale to byłoby na tyle. Nie czuła z tego powodu jakiejkolwiek zazdrości. Był to zwyczajny fakt, który w gruncie rzeczy był jej wiadomy, a teraz jedynie nabierał mocy.
- Też uważam, że są świetne, ale się na tym zbytnio nie znam - przyznała szczerze, nie dbając o to czy rysowniczka przysłuchuje się tej wymianie zdań.
Jej zdanie na temat twórczości River było jedynie subiektywną opinią. Coś mogło jej się podobać lub nie. Mogła dokonywać pewnych obserwacji, ale na pewno nie była tak w stanie skomentować tego pod względem technicznym tak jak zrobiłby to chociażby Caspar. Miło było w takim razie mieć przeświadczenie, że ktoś podzielał jej opinię, co do tego, że te akty wyszły naprawdę dobrze.
- Serio? Myślałam, że działa tylko jak w to wierzę przez efekt placebo - skomentowała jeszcze jego słowa odnośnie horoskopu, bo naprawdę nie wierzyła w to, aby układ gwiazd czy cokolwiek innego miało wpływ na jej życie.
Czytała rzecz jasna o tym, że chociażby księżyc ma silne oddziaływanie na nie tylko przypływy i odpływy wód, ale w jakiś sposób również może wpływać na ludzką psychikę, gdyż w czasie pełni popełnia się więcej brutalnych zbrodni. Była to naprawdę ciekawa praca, która starała się wyjaśnić tę zależność z naukowego punktu widzenia, ale jeśli chodziło o determinowanie całej osobowości ze względu na jakiś znak zodiaku? W to akurat Ruelle nie była skłonna uwierzyć.
Na dobrą sprawę Prescott również poznała rysowniczkę dawno temu, ale już wtedy ich relacje uległy pogorszeniu, a w dodatku nie miały ze sobą kontaktu przez wiele lat, a teraz... Teraz wszystko było wyjątkowo pogmatwane. Dalej doprowadzały się do ciężkiej kurwicy, ale na pewno w to wszystko wkradło się coś jeszcze. Coś na kształt sympatii, ale trudno było to wszystko dobrze opisać i skategoryzować. Może właśnie w takich nieokreślonych terytoriach najlepiej się odnajdywały?
Nie miała wątpliwości, co do tego, że Caspar poczuł się zdecydowanie zbyt swobodnie. Chociaż była w tym i wina Ruelle. Rozmawiała z nim na tyle lekko, że z pewnością miał wrażenie, że mógł sobie pozwolić na wejście w te bardziej prywatne i grząskie rejony. Poradziłaby sobie jednak jakoś i bez interwencji Cross. Po prostu na pytanie o pięć rzeczy, które najbardziej w niej lubi odpowiedziałaby, że w końcu posiada pięć palców. Chociaż to nie było coś, co znajdowało się w rysowniczce przez cały czas.
- Jasne. Zgadamy się - odparła, ale równie dobrze mogła tak rzucić jedynie w celach kurtuazyjnych.
Nie wybrzmiewała w niej ta sama szczerość, co w Fernwoodzie, ale jak na tę chwilę wydawało się, że polubiła go na tyle, aby móc faktycznie w jakiś sposób być skłonną się z nim spotkać lub chociaż popisać. Zwłaszcza, że mógł powiedzieć jej sporo ciekawych rzeczy. Niekoniecznie związanych z Cross.
Nie spodziewała się tego, że River zechce skomentować jej rysunek. Zwłaszcza, że przez większość czasu zdawała się być pochłonięta czymś zupełnie innym. Nie mogła jednak opuścić okazji, aby nie odnieść się do jej słów.
- Dotychczas nie narzekałaś na tempo mojej ręki - skomentowała, bo zdecydowanie zbyt długo nie było między nimi żadnej dwuznaczności.
Zapewne o wiele lepiej wszystko by jej wyszło, gdyby tylko nie miała obok siebie Caspara, bo ten, co chwilę ją rozpraszał. Zresztą nie zależało jej na rysunku. Chciała wykorzystać sytuację, aby z nim pogadać, a warsztaty były do tego wyłącznie wymówką o czym zapewne River zdawała sobie doskonale sprawę.
- Dobrze jednak wiedzieć,że ekspertka mnie chwali. Dnia dobroci ciąg dalszy? - zapytała, podążając za nią na boisko, gdzie w końcu mogłyby swobodnie zapalić.
Wokół krążyło nieco ludzi, którzy przechodzili swobodnie między budynkami, ale udało im się znaleźć fragment przestrzeni tylko dla siebie. Idealny, aby przysiąść i się zrelaksować.
- Jasne, że chcę. Zobaczysz, że skopię ci tyłek - zapowiedziała siadając bokiem na siedzisku tak, aby móc wyciągnąć na całej jego długości nogi po czym odchyliła się w tył, aby oprzeć się o kolano rysowniczki./akapit]
Podała jej jeszcze swojego papierosa, aby jego także Cross odpaliła zapalniczką i dopiero wtedy mogła się nim zaciągnąć, rozkoszując się smakiem tytoniu.
- Obie opcje mi odpowiadają. Lubię dobrze doprawione żarcie[/b] - odpowiedziała z namysłem.
W końcu jej matka była Latynoską. Nic dziwnego, że Prescott upodobała sobie ostre jedzenie, a obie kuchnie jej to mogły zaoferować.
Strzepnęła poeoli nagromadzony na papierosie popiół i nie spoglądając na rysowniczkę, odezwała się raz jeszcze.
- Możesz wybrać, gdzie chcesz mnie zabrać na randkę...
Może nie powinna wypowiadać tego słowa na głos, ale stało się już. Nie odkręci tego, a może też da z jakiegoś powodu River powód do szczęścia.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdyby między Casparem a Ruelle narodziło się jakieś kumpelstwo albo – co gorsza – przyjaźń, chyba by ją poskręcało. Już po tym podsłuchiwaniu rozmowy czuła się jakaś taka... brudna. A jakby to miało się zamienić w coś prawdziwego? Dajcie spokój. Nie wiadomo, które bardziej rozkoszowałoby się później, znęcając się nad nią dzięki wszystkim nowym faktom, jakie mogliby od siebie zdobyć. Na wspólnych warsztatach miała nad tym jakąkolwiek kontrolę i mogła przerwać, kiedy tylko wyczuła, że temat zrobił się niewygodny. A gdyby to wszystko miało się dziać gdzieś poza nią? Okropieństwo. Na całe szczęście nie wyczuła w Prescott podobnego entuzjazmu, co w Casparze. A do tanga trzeba przecież dwojga. Tanatopraktorka i tak już ją wystarczająco zbiła z tropu, wkręcając się w tej milutki dialog z wielkim zaangażowaniem. Kto by pomyślał, że była w stanie okazać tyle ludzkich cech i zachowywać się tak... zwyczajnie dłużej niż piętnaście minut? Cross zaczęła się nawet zastanawiać, czy zaraz się nie obudzi. Sam fakt, że Rue tu przyszła był wystarczająco dziwny, a to? Fever dream. No takich snów na jej temat jeszcze nie miała, to byłoby coś nowego.
Uwolnienie się od oceniającego spojrzenia Fernwooda było naprawdę kojące. Nie miała wątpliwości, że po tym spotkaniu nie da jej spotkaniu i będzie domagał się szczegółowego omówienia każdej jego sekundy, ale tym będzie się martwiła później. Jeden problem na raz, a przecież Prescott była wystarczająco dużym kłopotem, żeby nie chcieć dokładać sobie kolejnych. Przynajmniej trzymały się jej żarty. Kontakt z Casparem wpłynął na nią pozytywnie. Cross pokręciła głową z zażenowaniem, choć kącik ust drgnął jej w rozbawieniu po uwadze na temat tempa jej ręki. Prawie pozwoliła sobie na pierwszy szczery uśmiech tego popołudnia. Prawie.
— W żadnym wypadku. Oceniłam cię uczciwie, jak pozostałych uczestników. — Jakim cudem w tak drobnym ciele mieściło się tyle bezczelności? Chyba nigdy nie będzie w stanie na to odpowiedzieć. Prescott zdecydowanie miała tupet, żeby chociaż sugerować, że ich milutki dzień mógłby zostać przedłużony na dzisiaj. Może gdyby jeszcze Cross to jakkolwiek opłacało, to mogłaby to rozważyć, ale jak miałaby nie wynieść z tego żadnych korzyści, to po co miałaby się starać? Szkoda zachodu. Po prostu była sprawiedliwa. No, mniej więcej. Właściwie można powiedzieć, że potraktowała Prescott gorzej niż innych, bo dostała zdecydowanie najmniej uwag, ale tym powinien zająć się przecież Fernwood, ale był za bardzo zajęty durnym plotkowaniem.
— To o co się zakładamy? — Nie pytała nawet, czy w ogóle powinny to robić. Wiadomo przecież, że zaczną od razu ze sobą rywalizować. Lepiej było od razu przejść do sedna. Od razu zaczęła myśleć o tym, co zrobi ze swoim zwycięstwem, ale skutecznie rozproszyła ją, opierając się o jej nogi. Nie dość, że bezczelna, to jeszcze w ogóle nie docierają do niej żadne sygnały. Nie po to artystka z wyjątkową wprawą dbała o to, by przez całe ich spotkanie nawet jej nie tknąć, żeby teraz zamienić się w wygodne krzesło. Zacisnęła mocniej szczęki, odpalając jej papierosa. Pomyślała, że mogłaby teraz po prostu wstać i pozwolić jej gruchnąć na twardą powierzchnie ławki. Niczego takiego jednak nie zrobiła.
Kaszlnęła cicho, wypluwając z płuc nadmiar dymu. Typiara ewidentnie chciała jej dzisiaj zrobić jakąś krzywdę. Doprowadzić do zawału. Palpitacji? Zakrztuszenia, uduszenia, czegokolwiek, byle było bolesne. Cross uniosła brwi, przyglądając się jej przez moment w milczeniu, święcie przekonana, że teraz to już na bank się obudzi. Ale nic z tego. Ciągle siedziały w tym samym miejscu. Niebo nie spadło im na głowy, nie rozpoczął się żaden armagedon. Przeciwnie, pogoda była idealna.
— Jakbym wiedziała, że idziemy na randkę, to bym się chociaż jakoś ładnie ubrała. — Oderwała wreszcie wzrok od tanatopraktorki i spojrzała w jasne niebo, po którym przesuwały się tylko pojedyncze, białe obłoczki. Klimat po prostu perfekcyjny. Zaciągnęła się porządnie, zastanawiając się, czy może jednak nie powinna odszczekać się jednym z kilkunastu wyjątkowo wrednych żartów, które przyszły jej do głowy, ale... chyba nie. Nie musiała być przecież wyłącznie pizdowata. Czasem naprawdę można było zamknąć mordę. To było fizycznie możliwe, co dla Cross zawsze było wielkim szokiem. Wkręciła się w tę ciszę na tyle, że nie przerywała jej w żaden sposób, póki nie skończyły palić.
— W koreańskiej będzie drożej. Chodź — odezwała się wreszcie i drgnęła delikatnie, dając jej sygnał, że powinna się teraz od niej oderwać, bo chciała wstać. Zdecydowanie zrobiła się aż za miła, będzie musiała to zaraz nadrobić. Zeskoczyła z ławki i ruszyła w stronę bramy, żeby wydostać się z terenu szkoły. Tyle dobrego, że faktycznie nie miały tam daleko.
— Nie zmęczyłaś się nim za bardzo? Nie wybiję mu tego zodiakarstwa ze łba chyba nigdy. — Prychnęła kpiąco, nawiązując do czasu spędzonego z Casparem. Najwyraźniej nadmierny entuzjazm i wiara w głupoty to tylko szczyt góry lodowej jego wad.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Enjoy the simplest things
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdecydowanie największym problemem w realizacji tego planu był fakt, że musiałaby wtedy wytrzymać z Casparem także nawet jeśli zdecyduje się z nim utrzymywać kontakt to będzie musiała jakoś go ograniczać, bo inaczej z pewnością mężczyzna przytłoczy ją swoją jakże swoją zdecydowanie zbyt pozytywną osobowością. Lepiej zatem dla wszystkich (może poza samym Fernwoodem) będzie jeśli nie będą trwali w najlepszej przyjaźni, a jedynie pozostaną dobrymi znajomymi. Zwłaszcza takimi, którzy mogą wymieniać się informacjami na temat pewnej rysowniczki. To byłoby prawdziwe utrapienie dla River, więc Prescott zecydowanie ten pomysł się podobał.
Nie miała pojęcia przez jakie piekło i jak wiele pytań będzie musiała przebrnąć Cross, gdy przyjaciel dorwie ją w swoje szpony i zacznie jeszcze żądać od niej szczegółów odnośnie ich relacji oraz tego jak wyglądał ten dzień. Zdążyła poznać Caspara na tyle, aby wiedzieć, że był kimś kto naprawdę nie znał umiaru i będzie ją nawiedzać póki nie wyciśnie z niej jak najwięcej informacji. Całe szczęście, że jeszcze nie miał namiaru na samą Ruelle, bo pewnie musiałaby również się spowiadać, a on dokonywałby w głowie jakiejś analizy porównawczej otrzymywanych wiadomości.
- Oceniłaś uczciwie, ale nadzwyczaj miło. Myślałam, że znajdziesz dużo więcej powodów do tego, aby narzekać i skrytykować moje dzieło - zauważyła, bo jednak River była niezwykle surowym krytykiem.
Ruelle Prescott nigdy nie sądziłaby, że usłyszy miły komentarz na temat swojego rysunku z ust kogoś takiego jak ona. Zwłaszcza, że zdawała sobie sprawę z tego, że ten nie była najwyższych lotów. Wiele mu brakowało, a tanatopraktorka nie przykładała się do tego zadania, któremu poświęciła w zasadzie kilka chwil na przełomie całej dosyć długiej rozmowy z prowadzącym zajęcia mężczyzną.
Mogła się spodziewać tego, że River zaproponuje jej zakład. Na chwilę Rue przygryzła dolną wargę, zastanawiając się nad tym jaka byłaby odpowiednia nagroda dla zwyciężczyni. Nie miała pojęcia jak Cross zareaguje na jej propozycję, ale jedna opcja przyszła jej do głowy, gdy się nad tym zastanawiała.
- Całkowita uległość - odpowiedziała w końcu po czym spojrzała na artystkę, wyczekując jej reakcji. - Na jeden wieczór. Przegrana musi bez jakiegokolwiek sprzeciwu wypełnić każde polecenie tej drugiej.
River mogła kpić z tego, że w inny sposób Ruelle jej sobie nie podporządkuje lub kręcić nosem na to, że nie w taki sposób chciałaby doprowadzić tanatopraktorkę do posłuszeństwa, ale stawka wydawała jej się całkiem interesująca. Nie warto było zatem przyjąć wyzwania?
Nie myślała zbytnio nad tym ruchem. Był dosyć nonszalancki. Ani przez głowę nie przeszło jej to, że przez cały dzień tak dzielnie unikały ze sobą kontaktu z jakiegoś powodu. Pewnie inaczej już dawno Cross trzymałaby ją za rękę, aby przepchnąć się przez ciżbę w jakimś korytarzu zamiast upewnić się tylko czy Prescott za nią podąża, ale z drugiej strony zawsze takie gesty były u nich prowokowane naglącą potrzebą, aby zatracić się w sobie bez reszty. Najczęściej po sporej dawce alkoholu, co wcale nie pomagało. Tym razem wyjątkowo były nie tylko trzeźwe w swoim towarzystwie, ale i nie próbowały zdzierać z siebie ubrań.
Było jej wygodnie. Przyjemnie i… kompletnie nie spodziewała się tego, że River zacznie się dławić, gdy tylko usłyszy o randce ze strony Rue. Jakimś cudem jednak to słowo przeszło jej przez gardło i nie stało się nic wielkiego. O ile nie liczyć tego nagłego ataku ostrej gruźlicy u rysowniczki.
- Nie udław się - rzuciła jeszcze, prostując się na chwilę, aby upewnić się czy na pewno z dziewczyną wszystko było w porządku.
Dopiero w momencie, gdy się uspokoiła, a z jej ust wybrzmiał kolejny komentarz, Ruelle uśmiechnęła się z lekką złośliwością wymalowaną w delikatnie wygiętych wargach po czym przesunęła dłonią po nagim udzie Cross, zahaczając palcami o podwiązkę.
- Dla mnie wyglądasz wystarczająco ładnie - mruknęła z zadowoleniem nim na nowo wróciła do swojej poprzedniej pozycji, aby dopalić w końcu papierosa.
Przez moment było naprawdę zwyczajnie i po prostu miło. Nie starały się sobie specjalnie dogryźć, a w perspektywie miały jeszcze obiad, przez który może również przebrną bez prób zamordowania się wzajemnie, więc może to był jednak dobry dzień? Zaskakujące jak bardzo grzeczne były tego dnia w swoim towarzystwie.
Prescott podniosła się z ławki na uwagę na temat wybranej restauracji i posłusznie ruszyła wraz ze swoją randką do pobliskiej bramy, która wyprowadziła ją na biegnącą przy szkole ulicę, którą miały dojść w rejony wybranego przez River lokalu.
- Caspar? - domyśliła się, bo tylko o jednej osobie mogłaby być teraz mowa. - Jest nieco przytłaczający tym całym swoim… przyjacielstwem, ale nie wydaje się zły. Dziw, że ty z nim wytrzymałaś niemal całe dziesięć lat.
To dopiero wydawało się być spore osiągnięcie biorąc pod uwagę usposobienie Cross. Chyba, że w tajemniczy sposób równoważyli się jakoś wzajemnie i dzięki temu jeszcze nie doszło do jakiejś ogromnej tragedii.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”