Zablokowany
35 y/o
For good luck!
193 cm
właściciel klubu nocnego | The Rapture
Awatar użytkownika
baby, you should look the other way; i'm a ten cent man in a hundred dollar suit
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

vincent monroe
Gerald Gillum
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
21.10.1990r. I Toronto, Kanada
zaimki
on/jego
zawód
właściciel klubu nocnego
miejsce pracy
The Rapture
orientacja
heteroseksualna
dzielnica mieszkalna
Financial District
pobyt w toronto
od zawsze
umiejętności
Wychowany na ulicach Toronto, potrafi odróżnić prawdziwe zagrożenie od pozorowanego. Umiejętnie zarządza swoim klubem nocnym, który w jego rękach przekształcił się nie tylko w zwykłą przykrywkę, ale i dochodowy biznes. Posiada talent do odczytywania innych i wyczuwania ich słabości, wie które miejsca wymagają nacisku i potrafi je nacisnąć. Skuteczny w negocjacjach i rozwiązywaniu konfliktów, choć często zamiast po dyplomację, sięga po bardziej bezpośrednie metody. Sprawnie posługuje się bronią palną i dobrze radzi sobie w walce kontaktowej. W sytuacjach kryzysowych zachowuje zimną krew. Posiada ogrom znajomości, w półświatku i nie tylko - wie do kogo zadzwonić, jakim towarzystwem się otaczać i komu w jakim zakresie może zaufać.
słabości
Posiada naturalną skłonność do przemocy - choć na co dzień trudno wyprowadzić go z równowagi, gdy straci panowanie nad sobą staje się gwałtowny i niebezpieczny zarówno dla innych, jak i dla samego siebie. Cechuje go egoizm, brak poszanowania dla innych ludzi bądź tradycji. Rzadko przejmuje się konsekwencjami swoich działań co niekiedy przekłada się na autodestrukcyjne zachowania zarówno względem siebie, jak i własnych interesów. Problemy lubi zagłuszać alkoholem, rekreacyjnymi narkotykami, papierosami i nieustannym szukaniem kolejnej dawki adrenaliny. Ma trudność z budowaniem bliskich relacji i ufa wyłącznie wąskiemu gronu osób, wobec których pozostaje bezwzględnie lojalny. Potrafi troszczyć się o swoich ludzi jednocześnie całkowicie ignorując szkody tych, którzy stoją mu na drodze. Jest również skrajnie uparty i gdy coś sobie postanowi, nie odpuszcza nawet wtedy, gdy rozsądek nakazuje się wycofać.
there's trouble in my daydreams
it's all i've ever known
Była ich trójka.

Głupie szczeniaki przekonane o tym, że ulica mogła zastąpić im matkę. Niebezpieczni we własnym mniemaniu - wystarczająco, by móc wzbudzać pogrom wśród swoich rówieśników, wyszarpując z ich rąk kieszonkowe. Nie mając nikogo poza sobą, związani ze sobą byli nićmi mocniejszymi niż krew i pieniądze.
Elliot żerował na ludzkiej naiwności. W jednej chwili potrafił przywdziać obraz biednej sieroty, na widok której dorośli sami pakowali mu pieniądze do ręki. Frank zawsze wiedział, do kogo się odezwać, ale też kiedy uderzyć, a kiedy się powstrzymać. Wyczuwał ten moment, w którym należało się zamknąć by uniknąć kłopotów, wiedział kiedy należało przeczekać ognistą sytuację.
Vincent nigdy tego nie potrafił.
Uderzał odruchowo, kierowany wściekłością zasianą w jego sercu wraz z chwilą narodzenia. Porzucony przez rodziców, których nigdy nie poznał, błąkał się po wadliwym systemie jak wściekły pies. Pies stanowiący nieustanne źródło zawodu dla każdego opiekuna i każdej rodziny zastępczej, do której udawało mu się trafić, aż wreszcie zaczynało brakować chętnych.
the day that i was born
trouble won't leave me alone
Przyjaciele przez lata byli jego kompasem i sumieniem zarazem. Nie byli w stanie uchować się przed jego złością - ale zdołali nadawać jej kierunek. Wciągali go w każde przedsięwzięcie, każdą metodę zdobycia odrobiny pieniędzy czy wpływów na paru ulicach Parkdale, po których mieli czelność się poruszać. Za każdym razem to oni wskazywali mu cel.
A on odczuwał komfort w znajomości swojego miejsca.
Miejsca, w którym nigdy nie musiał kwestionować podejmowanych wyborów, bo nie on musiał je podejmować. Nigdy nie musiał mierzyć się z konsekwencjami swoich działań samotnie - operował w zespole, w którym każdy z nich miał swoją rolę. Znał własną, niczego nie żałując.
Nie żałował pierwszych, głupich czynów. Kradzieży torebek, sprzedawania studentom trawki. Nie żałował wmieszania się w towarzystwo, które znalazł im Frank. Nie żałował nawet chwili, w której na jego rękach po raz pierwszy pojawiła się krew.
Wyrzuceni na margines społeczeństwa, na własnych błędach uczyli się na nim żerować, odnajdując ludzi, którzy myśleli podobnie, wśród których Monroe nigdy nie czuł się odmienny.
it's flowing in my bloodstream
and running through my veins
Nie mieli za sobą włoskiej familii. Nie mieli środków ani pieniędzy, żeby stać się istotną grupą w Toronto. Przez wiele lat byli wyłącznie nieskoordynowaną bandą dzieciaków, którą każdy inny gang mógł połknąć jak złotą rybkę.
Ale dzieciaki z czasem stają się dorosłymi.
Wrastają w istniejące grupy, wchłaniają je, wyżerają od środka. Uzależniają się od zapachu pieniędzy i robią wszystko, by zdobyć ich więcej. Łączą z innymi gangami, zdobywają poparcie tych, którzy myślą tak samo.
W pewnym momencie zaczynają myśleć autonomicznie.
Nie wiedział kiedy coś się zmieniło - coś, co przełączyło trybik w jego głowie i wyzbyło jego pole widzenia od mgły, którą było zasnute.
Być może był to wierzchołek ambicji Franka, które wcześniej wydawały mu się nieskończenie wysokie. Błędy, które zaczął popełniać, usatysfakcjonowany wykrojeniem dla siebie pewnej niszy - niszy, w której nie było miejsca na ich trójkę.
A może był to moment, w którym zastał w swoim mieszkaniu bezwładne ciało Elliota, uzależnionego od własnego towaru, którego Frank nakazał zostawić samemu sobie by dostał nauczkę.
Moment, w którym jego wściekłość przestała być wyłącznie narzędziem w dłoniach innych - stała się ogniem, który zwrócił się przeciw rękom próbującym go usidlić.
and when i loose my mind
it's the trouble that remains
Rapture miało być wyłącznie frontem, sposobem na obracanie towaru, rzeką umożliwiającą przepływ pieniędzy. W pewnym momencie stało się czymś innym. Czymś, co zbudował własnoręcznie, odkrywając, że pod pokładami złości istniało coś więcej - ambicja, której wierzchołka nie był w stanie dostrzec.
Ambicja, która pchnęła go do ryzykownych posunięć. Która skierowała go w stronę 'Ndranghety z zakrwawioną głową jednego z lokalnych hersztów stojących w konflikcie z włoską mafią. Nigdy nie pragnął dołączenia w jej szeregi - pragnął, by ich spojrzenie zwróciło się w jego stronę. Pragnął współpracy, nawiązania nici biznesowego porozumienia, która z czasem, na przestrzeni lat, urosła do rozmiaru grubego sznura.
Sznura, dzięki któremu zbudował coś własnego, wycinając dla siebie mały kawałek tortu z obszaru Toronto, zyskując przy tym wpływy i władzę.
Sznura, który być może miał kiedyś opleść się wokół jego szyi.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
wysoki
zgoda na śmierć postaci
tak
zgoda na trwałe okaleczenie
tak
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
tak
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum Vincent Monroe
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

ZDOBYTE TROFEA
debiutujący skryba
Obrazek
Trofeum przyznawane za osiągnięcie 1 progu gratyfikacyjnego.
[/oglo]
Zablokowany

Wróć do „gentlemen”