Większość życia spędził w The Pas, gdzie dorastał wraz z młodszą siostrą. Tworzyli dość problematyczny i energiczny duet, ale rodzice jakoś dawali sobie z nimi radę. Przez pierwsze kilkanaście lat byli naprawdę zgraną i szczęśliwą rodziną.
Jego nastoletnie lata niewiele różniły się od tego, co przeżywali jego rówieśnicy. Znalazł ścisłą grupę znajomych i trzymał się głównie w ich towarzystwie. Spędzali mnóstwo czasu razem - jeździli nad jeziora, urządzali ogniska i włóczyli się po okolicach, gdybając nad tym jak będzie wyglądała ich przyszłość. Jak to nastolatkowie, szybko zainteresowali się alkoholem i marihuaną, być może nieco za bardzo. Z początku była to szczeniacka ciekawość, ale z czasem doszło do tego, że prawie wcale nie spotykali się już na trzeźwo. Czuli się niezniszczalni, ale konsekwencje czychały za rogiem.
Pewnego wieczoru, pod wpływem dużej ilości alkoholu, ich ogólnej nierozwagi i śliskiej nawierzchni, doszło do wypadku. Wracali z imprezy nad jeziorem, gdy chwila nieuwagi i samochód wyjeżdżający z bocznej drogi doprowadziły do tragedii.
Szczerze mówiąc, Ray nie pamięta już dokładnie, jak doszło do samego zderzenia. Pamięta jedynie, że kłócił się z Kayleigh, aby przestała gloryfikować swojego chłopaka, a chwilę później był już tylko strach, krzyk i ból. Samochód kilkukrotnie się obrócił, po czym dachował na poboczu. On i trójka jego znajomych przeżyli - choć jedno z nich przez kilka miesięcy poruszało się na wózku inwalidzkim - ale Kayleigh, która prowadziła auto, nie miała tyle szczęścia. Najgorszą konsekwencją była oczywiście utrata przyjaciółki, a zaraz po niej rozpad całej ich grupy. Wzajemne oskarżenia, rosnące poczucie winy - Ray nigdy nie przestał obwiniać się o rozkojarzenie Kayleigh - a niewygodna pustka po jej śmierci sprawiła, że ich drogi ostatecznie się rozeszły. Ciężko było mu się pozbierać po tym, co wydarzyło się w liceum, ale jak się okazało, największe
cliché okazało się prawdą. Czas zabliźniał rany. Niekoniecznie je leczył, ale pozwalał uczyć się z nimi żyć. Szkoda tylko, że los wciąż szykował dla niego ponure niespodzianki.
W szkole największą trudność sprawiało mu utrzymanie skupienia, jednak kiedy już mu się to udawało, naprawdę dobrze radził sobie z przedmiotami ścisłymi. Matematyka, a później również biologia i chemia, w jakiś dziwny sposób go odprężały. Z częścią humanistyczną było już znacznie gorzej. Nigdy nie potrafił odpowiednio przelewać swoich myśli na papier, a we wczesnym wieku zdiagnozowano u niego dysleksję. Studiował pielęgniarstwo na University of Manitoba, a ostatni rok programu spędził już w Toronto, gdzie również odbył praktyki.
Siostra zawsze była obecna w jego życiu. Mieli świetny kontakt, nawet jeśli w dzieciństwie nieustannie sobie dokuczali. W późniejszych latach zawsze mogli na siebie liczyć. Przez studia ich relacja nieco ucierpiała. Nadal dużo pisali, ale czasu na spotkania było coraz mniej. Zawsze miał coś do zrobienia, gdzieś musiał być albo zwyczajnie nie miał siły. Nie spodziewał się jednak, że ich wspólny czas był ograniczony.
Telefon zadzwonił w środku nocy. Matka nie potrafiła się wysłowić, ale szybko zrozumiał, że stało się coś strasznego. Kiedy doszła wreszcie do siebie, przekazała mu najgorsze wieści, jakie kiedykolwiek usłyszał.
Jego siostra zaginęła dwa dni wcześniej, a tamtej nocy odnaleziono ją w jeziorze - zgwałconą i martwą. To złamało Raya doszczętnie. Nie pomógł nawet fakt, że sprawca został szybko schwytany i skazany.
W ciągu kolejnych miesięcy zerwał kontakt z ówczesnyymi znajomymi, oddalił się od rodziców i praktycznie odciął od dawnego życia. Po raz kolejny, w obliczu tragedii, postanowił zacząć od nowa.
Studiom i pracy poświęcił się bez reszty. Po ukończeniu nauki został w Toronto i znalazł zatrudnienie jako pielęgniarz w szpitalu. Choć miasto to nadal potrafi go przytłoczyć, z czasem zaczął je traktować jak dom. Wynajmuje niewielkie mieszkanie i prowadzi skromne ciche życie.
Nadal nie wie, czego właściwie chce od przyszłości. Część niego wciąż tkwi w The Pas i Winnipeg, część w przeszłości, której nie potrafi odpuścić. Mimo to każdego dnia próbuje iść naprzód, licząc, że kiedyś odnajdzie spokój wewnętrzny, którego od lat mu brakuje.
Brakuje mu też rodzinnych stron. Uważa, że Manitoba ma w sobie coś wyjątkowego - spokój, przestrzeń i atmosferę, której nie da się znaleźć nigdzie indziej. Mimo to rzadko wraca do The Pas. Zbyt wiele niewygodnych wspomnień wciąż tam na niego czeka.
Ciekawostki

Jest okropnie wolnym kierowcą, co wzięło się rzecz jasna z jego traumy powypadkowej. Nie łamie przepisów i zawsze woli dłużej poczekać, niż wykonać jakichś ryzykowany manewr. Jeśli nie musi, to w ogóle z auta nie korzysta. Po miasteczku porusza się w zasadzie tylko na rowerze.

Lubi smutną muzykę (Current Joys, The National, Low Roar., Sufjan Stevens) i prawie zawsze ma na głowie słuchawki, o ile tylko nie jest w pracy.

Jest dobrym pielęgniarzem, aczkolwiek różnie się z nim pracuje. Czasami całymi dniami raczy wszystkich śmiechem i żartem, aby potem przez tydzień zachowywać się tak, jakby reszta personelu była dla niego powietrzem. Bierze się to głównie z jego zachwianej psychiki i karuzeli emocji z którą zmaga się na porządku dziennym. Jego nieobecność czy czasem nawet poirytowanie wynika z tego, co czuje w głębi serca, a nie z niechęci do innych ludzi (choć oczywiście znalazłoby się też kilku takich, których naprawdę nie lubi).

Jest bałaganiarzem, który zbyt rzadko robi pranie i zawsze ma poczochrane włosy, ale jednego mu odmówić nie można - zawsze ładnie pachnie. Już w liceum wyrobił w sobie nawyk regularnego kupowania perfum i można powiedzieć, że po paru latach ma na ten temat przyzwoitą wiedzę (no i sporą kolekcję różnych zapachów, w większości zużytych jedynie do połowy).