34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była wystarczająco zdeterminowana, żeby siedzieć w szkole choćby do jutra. Oczywiście realnie nie było to możliwe - w końcu ktoś wcześniej czy później by je stąd wyprosił - ale Samuel nie musiał tego wiedzieć. Zaylee coraz wyraźniej czuła, że każda kolejna metoda nacisku będzie po prostu nie fair. Groźby, przekupstwa, czy nawet to delikatne dopytywanie pod presją - wszystko to mijało się z celem, jeśli ich jedynym planem było zmuszenie go do mówienia. A przecież nie o to chodziło. Chciały, żeby sam opowiedział, co się wydarzyło. Ale on uparcie milczał, jakby uznał, że jeśli nic nie powie, to ominą go wszelkie konsekwencje.
I wtedy Swanson sięgnęła po dość ciężką artylerię. Młody uwielbiał Gwiezdne Wojny i łykał wszystko, co było związane z tym uniwersum. Ostatnio wkręcił się nawet w krótkie animacje i nawet ubłagał je, żeby kupiły mu skórkę Mandalorianina w grze, w którą grał najczęściej. Oczywiście uległy. Teraz jednak Miller zaczęła się zastanawiać, czy to nie był błąd. Może faktycznie za bardzo go rozpieszczały? Wcześniej nie widziała w tym niczego złego - ot, dziecięce zachcianki, które się spełnia, kiedy można. Tym bardziej że było je na to stać. Jeszcze tego brakowało, żeby zaczął się tym chwalić przed kolegami.
Zaylee zacisnęła usta, czując, jak zmienia się w niej perspektywa. To, co jeszcze niedawno wydawało się niewinną radością, teraz zaczęło nabierać kształt czegoś, co mogło doprowadzić do tej całej przykrej sytuacji z Liamem.
Co? — wyrwało się Młodemu. Poruszył się niespokojnie, przenosząc wzrok z brudnej szyby na Evinę. — Nie oddawaj — powiedział, a raczej rozkazał. Miller natychmiast wymieniła z małżonką porozumiewawcze spojrzenia. Przynajmniej dziesięciolatek w końcu się odblokował i łaskawie odezwał. Wprawdzie jego ton pozostawiał wiele do życzenia, ale miały jakiś punkt zaczepienia.
Nie pójdziemy do kina, jeśli nie wyjaśnisz nam, o co chodzi z Liamem — oznajmiła, opierając się biodrem o ławkę.
O nic z nim nie chodzi — mruknął i ściągnął lekko brwi. — Jest głupi i śmierdzi — podsumował krótko. Zaylee normalnie parsknęłaby na ten argument śmiechem, ale teraz wcale nie było jej za wesoło.
I to jest powód, dla którego zachowywałeś się wobec niego tak okropnie? — zapytała, cały czas starając się, żeby przypadkiem nie podnieść głosu. Sammy w odpowiedzi wzruszył jedynie ramionami. — Jego rodzice wydają się bardzo mili — dodała, dając chłopcu do zrozumienia, że miały okazję rozmawiać już z państwem Wyle. — Powiedzieli, że kiedyś się kolegowaliście. Wydaje mi się, że nigdy nam o nim nie wspomniałeś? — podsunęła jeszcze. Chciała znaleźć jakiś sposób, żeby syn wyznał, co takiego poróżniło go z chłopcem, z którym podobno kiedyś spędzał całkiem sporo czasu.
No i co z tego? — odparł tym samym mrukliwym tonem, co wcześniej. Kronerka westchnęła ciężko i spojrzała na Evinę. Potrzebowała wsparcia, zanim jednak straci kontrolę i zacznie potrząsać Samem, żeby wszystko im wyśpiewał.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może i miały w sobie wystarczająco determinacji, ale przesiedzieć w szkole z młodym póki się nie odezwie, ale Swanson zdecydowanie wolała tego nie robić jeśli tylko miały inne opcje. W końcu to byłoby zwykłe marnotrawienie czasu, który mogłyby spędzić na czymś dużo bardziej pożytecznym lub przyjemnym niż czekanie na to, aż dziesięciolatek łaskawie się odblokuje i postanowi odpowiedzieć na któreś z ich pytań.
Może i jej zagranie nie było fair, ale za to działało. Zawsze była bardziej w typie złego policjanta i teraz z pewnością wychodziło to na światło dzienne. Tyle dobrego, ze Sam nie był odporny na takie proste zagrywki, które miały go zmanipulować do udzielenia odpowiedzi. Musiały korzystać z tych wszystkich sztuczek póki jeszcze faktycznie dawały jakiekolwiek efekty.
Nie musiała nawet nic mówić. Wystarczyło jedno spojrzenie w kierunku żony, aby zakomunikować, że teraz mają okazję do tego, aby przycisnąć młodego i wyciągnąć z niego potrzebne informacje. Nic nie działało lepiej od groźby rzuconej na żyzny grunt. Dodatkowo miały chyba naprawdę dobrą karę w zanadrzu jakby chciały wyjątkowo mocno ukarać młodego.
- Mogłabym zaryzykować stwierdzeniem, że sporo chłopców jest głupich i śmierdzi, a jednak to tylko z Liamem jest coś na rzeczy - dorzuciła od siebie, aby tym bardziej uświadomić Samuelowi, że akurat takich argumentów z pewnością nie zamierzają zaakceptować.
Nie chciała jeszcze sięgać po zdecydowanie zbyt ciężkie działo, ale jeśli faktycznie chłopiec będzie tak trudny do współpracy i nie wykaże skruchy to wtedy będzie zmuszona do tego, aby skorzystać z prawdziwej artylerii. Na razie jednak pozwalały chłopcu na to, aby sam z siebie wytłumaczył im całą tę sytuację najlepiej jak umiał. Zwłaszcza, że nie chodziło o jednorazowy wybryk, a o coś, co się ciągnęło miesiącami. Z tym, że chyba nie bardzo miały, co na to liczyć.
- To z tego, że coś się dzieje. Wolę sądzić, że nie robiłbyś czegoś takiego bez jakiegoś konkretnego powodu - wtrąciła, bo dziesięciolatek wyjątkowo uparł się na to, aby im wyjątkowo nie ułatwiać całego zadania.
Nigdy nie podejrzewałyby go o coś podobnego, ale jak widać Sam dopiero zaczynał pokazywać swoje kolorki i to, że nie jest jednak takim aniołkiem. Wciąż jednak chciała wierzyć w to, że to się skądś wzięło i jeszcze mogą go naprostować póki tylko odpowiednio zareagują. Szkoda tylko, że przez opieszałość nauczycielki w poinformowaniu o wszystkim rodziców robiły to dopiero po dwóch miesiącach... No, ale na to nie były w stanie już nic poradzić.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Podejrzewała, że za kilka lat Sammy nie będzie już łapał się na podobne zagrania. A jeśli będą stosować je zbyt często, to dużo wcześniej zorientuje się, co właściwie jego matki próbują osiągnąć. Nie mogły przesadzać, bo w końcu przestaną wywierać na nim jakiekolwiek wrażenie. Miały być dla niego autorytetem, a nie kimś, kogo da się rozgryźć po dwóch ruchach i jednej dobrze ustawionej pułapce. Zaylee spojrzała na Młodego, próbując ocenić, czy w ogóle jeszcze da się dotrzeć do niego spokojną rozmową, czy już tylko konsekwencją. Wiadomo, że jeśli teraz odpuszczą za łatwo, następnym razem będzie tylko trudniej.
Mogłyby się licytować, która z nich częściej gra złego policjanta w całej tej wychowawczej układance. To Miller zazwyczaj była tą, która zabraniała i wprowadzała zasady, kiedy Swanson podchodziła do wielu rzeczy z większym luzem i przymrużeniem oka. Evina częściej odpuszczała, czasem świadomie, czasem po prostu nie widząc sensu w eskalowaniu każdej sprawy. Samuel bardzo szybko to wyczuł. I równie szybko nauczył się, do której z nich warto iść z konkretnymi tematami, zanim usłyszy kategoryczne nie.
Młody wywrócił oczami. No dobra, Zaylee była przekonana, że takie akcje mają dopiero przed sobą i minie trochę czasu, zanim zacznie zachowywać się w tak lekceważący sposób. A może po prostu napatrzył się na koronerkę? Cholera go wie.
A nie można po prostu kogoś nie lubić? — zapytał buńczucznie, demonstracyjnie osuwając się na krześle. Ręce wciąż krzyżował na ramionach, ale teraz rozsiadł się w nieco większym rozkroku.
Może na nie lubić wielu ludzi — odparła natychmiast Miller. — Ale zwykle kogoś się nie lubi, z jakiegoś powodu, a nie tak dla zasady. A już na pewno nie jest to powód, żeby wyrzucać mu plecak przez okno, wyzywać i spuszczać głowę w sedesie — dodała, dając mu jasno do zrozumienia, że doskonale wiedzą, co zrobił i że przed chwilą odbyły poważną rozmowę z panią Doyle.
Sam wciągnął gwałtownie powietrze przez nos i spuścił głowę, szurając czubkiem butów po szkolną posadzkę. Chyba nie spodziewał się, że jego matki dowiedzą się o wszystkich szczegółach jego wybryków.
Chciałem, żeby chłopaki mieli mnie za fajnego— wymamrotał, ale tak niewyraźnie, że Zaylee musiała się nachylić, żeby cokolwiek usłyszeć. Dalej było to jednak zwykłe burczenie pod nosem.
Słucham? Co powiedziałeś? — zapytała, kiwnięciem głowy zachęcając go do powtórzenia zdania.
Chciałem, żeby inni mieli mnie za fajnego, okej? — powiedział już nieco głośniej, choć nadal nie spojrzał na żadną z nich. Miller za to od razu przeniosła wzrok na Evinę. No i w końcu miały ten cały powód. Chodziło o to, żeby się dopasować i żeby zaimponować. Szkoda tylko, że Sam wybrał do tego nie najlepszą drogę. Próbował zbudować sobie pozycję w grupie, a reakcja otoczenia tylko wzmacniała cały mechanizm.

Evina J. Swanson
Ostatnio zmieniony śr lip 01, 2026 4:30 pm przez zaylee miller, łącznie zmieniany 1 raz.
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na razie młody był jeszcze podatny na różnego rodzaju zagrywki, więc powinny z tego korzystać póki mogły. O ile tylko nie przesadzą, bo jeszcze w pewnym momencie Sam zacznie brać wszystkie ich groźby, drobne manipulacje i inne techniki za zwyczajny blef. Wtedy już na pewno będą musiały mu pokazać, ze nie żartują i pewne rzeczy traktują naprawdę poważnie. Na pewno z czasem będą musiały o wiele ostrożniej planować swoje ruchy i obmyślać nowe taktyki, które mogły być efektywne w przypadku tego jednego dzieciaka.
Biorąc pod uwagę ich podejście do wychowywania Samuela to zdecydowanie Miller była tym złym policjantem, a Swanson w podobną rolę wchodziła jedynie w pracy, gdy musiała prowadzić przesłuchania. Być może wynikało to z faktu, że była również dzieckiem z takiego bardziej luźniejszego chowu. Wiedziała, że ich syn popełni w życiu wiele błędów i głupstw oraz niejednokrotnie zrobi sobie krzywdę, ale póki nie stanie mu się nic złego to musiał tego doświadczyć, aby się z tego czegoś nauczyć. Nikt nie był idealny, a pewne rzeczy z pewnością nauczą go podejścia do dorosłego życia.
Komuś chyba rozpoczął się przedwczesny okres buntu. Możliwe też, że faktycznie coś było tak. Może młody się czegoś naoglądał albo nasłuchał i chciał być jak jakiś cool gość, którego podziwiał? Cholera go wie. Na pewno niczego się nie dowiedzą póki nie zacznie mówić, ale całe szczęście groźba z Gwiezdnymi Wojnami rozwiązała mu przynajmniej na chwilę usta. Dobrze, że miały pod ręką te bilety i nie zdążyły z nim wcześniej zobaczyć filmu.
- Na pewno zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie daje ci prawa do podobnego zachowania. Jeśli ktoś cię irytuje to po prostu starasz się go ignorować jeśli tylko możesz - dorzuciła od siebie, bo zdecydowanie podobny argument w żadnym razie jej nie przekonywał.
Zresztą czy jakikolwiek mógłby ją przekonać? Jakby chodziło o zwykłą bójkę to byłoby inaczej. Takie nękanie jednak trudno było wytłumaczyć nawet tym, że Liam zawinił i sprowokował go w jakiś sposób. W końcu to była już regularna akcja zakrojona na szeroką skalę. Zresztą Zaylee już zdążyła mu przynajmniej częściowo wyjaśnić na czym polega problem w tym przypadku.
W końcu jednak Sam wydusił z siebie powód, który mu przyświecał. Cicho, bo cicho, ale jednak. Evina chętnie poprosiłaby go o to, aby powtórzył, bo nie byłaby pewna tego czy na pewno wszystko dobrze usłyszała. W końcu ten argument wydawał jej się bardziej niż absurdalny.
- A co właściwie sprawiło, że uznałeś to za dobry sposób, aby komuś zaimponować? - zapytała, starając się, żeby jej głos nie zabrzmiał przy tym zbyt ostro.
Była wściekła, ale nie mogła tego zbytnio okazywać. Musiała powściągać jakoś emocje i nie wyżywać się na nim za to, że popełniał taką ogromną głupotę. Nawet jeśli faktycznie kusiło ją, aby po prostu palnąć chłopaka w łeb i tym sposobem wbić mu do głowy nieco rozumu staroświeckim sposobem.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bardzo chciała zdzielić Sama po głowie. Hamowało ją jedynie to, że nie był Lucasem ani Archiem - a ich mogła, a nawet musiała traktować w sposób, który rzeczywiście coś im tłumaczył. Jako starsza siostra miała na to pełne przyzwolenie. Jako matka - już niekoniecznie. Siła nie była tu rozwiązaniem. Bo wtedy dopiero Młody mógłby chodzić i opowiadać, jaki zajebisty przykład wyniósł z domu. A od tego już tylko krok do tego, że ktoś uznałby, że powinni mieć ograniczone prawa rodzicielskie, zanim zdążą je w ogóle na dobre uzyskać.
Oj, dobra… — burknął chłopiec, kompletnie nie robiąc sobie nic z całego moralizowania. A Zaylee działało to na uzębienie jak nic innego na świecie. I nawet nie chodziło o to, że miał wszystko gdzieś, tylko o te odzywki, które absolutnie nie powinny przechodzić mu przez gardło. Na razie nic nie wskazywało na to, żeby w tej jasnej, kręconej głowie pojawiła się choćby iskra refleksji.
Jakie dobra? Żadne dobra — ucięła, posyłając mu karcące spojrzenie, które niejednego dorosłego potrafiłoby wbić w krzesło. Sam jednak nawet nie drgnął. Zero strachu, zero respektu. I choć z jednej strony dobrze - nie chciała przecież wychowywać go w lęku - to z drugiej zaczynało ją to powoli doprowadzać do szału. Bo chciała, żeby zrozumiał, a nie tylko słyszał.
Chwilę potrwało, zanim odpowiedział na pytanie Eviny. Ostatecznie wzruszył tylko niedbale ramionami. Pojął jednak, że to nie wystarczy, więc niechętnie przeniósł spojrzenie na detektwykę.
A bo ja wiem? Wszyscy się śmiali, więc stwierdziłem, że to zabawne — odparł tonem, jakby to była najbardziej logiczna rzecz na świecie.
Zaylee uniosła rękę i przycisnęła palce do nasady nosa. Czuła, że jej cierpliwość, i tak już krucha jak szkło, jest na absolutnym finiszu. Miała wrażenie, że zaraz wyjdzie z siebie i stanie obok. Po stokroć wolałaby się teraz kłócić ze Swanson. Trzasnąć drzwiami, rozbić w złości jakiś kubek. Wygarnąć jej, że wkurwia, bo jest pokurwiona. Przynajmniej miała pewność, że ostatecznie i tak wszystko sobie wyjaśnią. Przy Samuelu musiała jednak zachowywać się jak dorosła, odpowiedzialna kobieta, a nie jak jebana furiatka. A trzeba przyznać, że ze wściekłej Miller wychodziła czasem rozhisteryzowana małolata.
Czy ty w ogóle słyszysz, co mówisz? — zapytała w końcu, może trochę zbyt ostro niż początkowo planowała. No trudno, niech Młody też widzi, że jego durne zachowanie wywołuje u niej takie, a nie inne emocje. — Sam, do cholery jasnej. Zdajesz sobie sprawę z tego, że w tym nie ma nic dobrego? To, że ktoś się śmieje, nie oznacza, że postępujesz słusznie. To nie jest ani trochę fajne. Ty, robiąc takie rzeczy, nie jest fajny. Postaw się na miejscu Liama. Chciałbyś tak się czuć? — zapytała, a Młody spuścił wzrok. Odpowiedź była jasna, nawet nie musiał nic mówić. — Tak właśnie podejrzewałam — prychnęła, odpychając się od biurka. Musiała to rozchodzić, bo inaczej chyba wyskoczy przez okno.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zdzielenie chłopca w łeb na pewno nie byłoby odpowiednim rozwiązaniem, bo nie niosłyby się za tym jakiekolwiek wartości wychowawcze. Na takie ruchy z pewnością mogły sobie pozwolić w przypadku takich osobników jak chociażby Lucas... Jemu na pewno cios w potylicę nie zaszkodzi, a jedynie rozległby się gdzieś wokół głuchym echem.
Sam jedynie pogarszał swoją sytuację takimi odzywkami. Nie powinien używać takiego tonu ani takich tekstów, bo w ten sposób jedynie rozjuszał bardziej koronerkę, na którą podobne zachowanie działało niczym płachta na byka. Oj, dobra nie było dobrą odpowiedzią.
Może i nie chciały wzbudzać strachu w swoim synu, ale przynajmniej jakiś respekt by się przydał. Zdawało się jednak, że nie miały, co na to liczyć w tej kwestii. Czy serio musiały już teraz przechodzić przez swoistą fazę buntu dziesięciolatka?
- Tak po prostu? - wyrzuciła z siebie, gdy tylko jeszcze raz chłopiec wydusił z siebie wyjaśnienie dla swojego postępowania.
Nie była w stanie uwierzyć, że ktoś taki jak Sam mógł dojść do takiego wniosku. W końcu powinien doskonale wiedzieć jak to było, gdy inni postanawiali z kogoś szydzić i zabawiać się jego kosztem. Czy przypadkiem jakiś czas temu nie przyznał się do tego, że jacyś chłopcy nie traktowali go najlepiej.
- Powinieneś wiedzieć jak ktoś taki się czuje - rzuciła bardziej twardo niż w zasadzie to planowała. - Czemu akurat Liam? Mówił, że się przyjaźniliście.
Nie miała pojęcia jak do niego dotrzeć. Niech wpierw wytłumaczy się z tego wszystkiego i zastanowi nad swoim postępowaniem. Miały nadzieję, że przynajmniej takie małe ćwiczenie na wyobraźnię coś mu da. Dawały mu przestrzeń na to, aby po prostu doszedł do pewnych wniosków. Bez tego nie chciała mu jeszcze mówić, co właściwie ma zrobić w sprawie Liama. Zresztą: chciała wiedzieć dlaczego. Może oczekiwała po niej zbytniej logiki, ale nie miała pojęcia dlaczego właściwie mógłby się on uczepić kogoś, kogo w końcu kiedyś bardzo lubił.


zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sammy nie wyglądał ani na skorego do rozmowy, ani do współpracy. Każdą kolejną informację musiały z niego praktycznie wyciągać, a odpowiedzi, których udzielał, nijak nie pasowały do tego uroczego chłopca, którego poznały. Na taki bunt było przecież jeszcze za wcześnie. Miał dopiero dziesięć lat. Co będzie, kiedy wejdzie w wiek nastoletni i pójdzie do liceum? Skoro już teraz potrafił doprowadzić je do granic cierpliwości, to aż strach było pomyśleć, co czeka je za kilka lat. Zaylee jednak nie chciała patrzeć na to w ten sposób. Wolała wierzyć, że to tylko etap i że Młody z tego wyrośnie. A jeśli nie sam, to przynajmniej one zdołają poprowadzić go tak, żeby wyrósł na ludzi. Przecież o to w tym wszystkim chodziło, prawda? Nie o wychowanie idealnego dziecka, tylko dobrego człowieka.
Tylko w tym momencie Młody miał tyle wspólnego z dobrocią, co Miller z siłownią. Naprawdę trzeba było się natrudzić, żeby wejść mu do głowy i dowiedzieć się, o co mu właściwie chodziło i dlaczego postąpił tak, jak postąpił.
Tak po prostu, a co? — odparł, co najwyraźniej wydało mu się całkowicie normalne. — Raz popchnąłem Liama tak w żartach i wszyscy się śmiali. Potem drugi raz i był podobnie, więc stwierdziłem, że to musi być zabawne — wyjaśnił, bardzo z siebie zadowolony.
Zaylee przystanęła w miejscu. Miała nadzieję, który zastosowała Evina zadziała. Samuel doskonale powinien wiedzieć, jak czuł się w takich momentach Liam. Do niedawna znajdował się w tym samym miejscu, co jego rówieśnik. Zamilkł na chwilę, wlepiając wzrok w ławce. Widać było, że z czymś się wewnętrznie boryka i że coś chce powiedzieć, ale nie wie jak i którędy.
No bo przyjaźniliśmy. I wkurzyło mnie, że zaczął zadawać się z Gusem z klasy pani Wright — wydusił w końcu z siebie. To wymagało od niego dużo wysiłku, bo aż jego policzki przybrały rumiany odcień. Trudno było jednak powiedzieć, czy to była złość, czy może jednak wstyd.
Aha — Miller odwróciła się w jego stronę i skrzyżowała ręce na piersiach. — Czyli uznałeś, że najlepszym sposobem, żeby kolega zwrócił na ciebie uwagę i spędzał z tobą czas, będzie dokuczanie mu i znęcanie się nad nim? Niezła próba, Sam — westchnęła, nie mogąc powstrzymać przewrócenia oczami.
Naprawdę coraz trudniej było jej nadążyć za tokiem rozumowania syna. Im bardziej próbowała go zrozumieć, tym bardziej miała wrażenie, że oboje mówią w zupełnie innych językach. A może to ona niepotrzebnie próbowała doszukiwać się w tym dorosłej logiki? Może powinna na chwilę przestać analizować wszystko z perspektywy dojrzałej kobiety i przypomnieć sobie, jak to było mieć dziesięć lat. Kiedy kolega nagle zaczynał bawić się z kimś innym, człowiekowi naprawdę wydawało się, że kończy się świat. A zazdrość była wystarczającym powodem, żeby zrobić coś głupiego, nawet jeśli chwilę później samemu nie potrafiło się wyjaśnić dlaczego.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nakłonienie tego gagatka do tego, aby faktycznie pozwolił im rozwikłać zagadkę jaką było jego ostatnie zachowanie na pewno nie mogło być proste. Zdążyły już niemal zapomnieć o tym jak trudno się z nim rozmawiało, gdy przesłuchiwały go w sprawie morderstwa Beckera. Wyglądało na to, że jednak zbyt wiele wiary w nim pokładały i zapomniały o tym jak uparty potrafił być chłopiec. Czy może raczej jak bardzo zamknięty. Miała wrażenie, że i tak miały z nim zbyt lekko i miło. Dopiero teraz miały się rozpocząć prawdziwe problemy, gdy dziesięciolatek z nimi zamieszka, a nie będzie przebywał jedynie od święta. A to był dopiero początek.
Zależało im na tym, aby Sam w przyszłości został naprawdę dobrym człowiekiem. Nie musiał być krystalicznie czysty, bo każdy miał swoje mankamenty, ale na tyle porządnym, aby miał swoje własne zasady i nie krzywdził umyślnie tych wokół siebie. Chyba jednak musiały nim lekko wstrząsnąć, aby to sobie uświadomił.
- A Liam się śmiał? Bo jeśli nie to nie było fajne - dopowiedziała, wciąż nieusatysfakcjonowana odpowiedzią syna.
Zapewne wymagały od niego nieco zbyt wiele, gdy analizowały to wszystko z punktu widzenia osoby dorosłej. Były jednak jakieś granice. Swanson nie miała nic przeciwko lekkim przepychankom, które były częścią faktycznej zabawy czy okładaniu się kijami w formie walki na miecze, ale we wszystkim musiał być umiar, bo w końcu zabawa gdzieś się kończyła.
Kolejne słowa Sama zdążyły jednak nieco lepiej rozjaśnić jej tę pogmatwaną sytuację i wyjaśnić skąd u niego wzięły się takie, a nie inne reakcje. Świetnie. Wyglądało na to, że ich dziesięciolatek stosował coś na zasadzie ekstremalnej wersji końskich zalotów, aby przyciągnąć do siebie kolegę.
- Sam, wiesz, że ludzie mogą się przyjaźnić z więcej niż jedną osobą? - zapytała powoli, zastanawiając się jak właściwie do tego podejść. - Możecie mieć innych kolegów. Mógłbyć też spróbować zaprzyjaźnić się z Gusem. Bylibyście w trójkę jak Harry, Ron i Hermiona.
Lepiej jakby byli ich wersją, która nie obejmowałaby wyczynowego łamania regulaminu szkoły i podejmowania się akcji mogących zakończyć się kalectwem lub śmiercią, a może i wydaleniem ze szkoły. Odniesienie się do ukochanej serii mogło jednak zadziałać i odnieść zamierzony efekt.
Spojrzała jeszcze na żonę, która zaczęła strofować dziesięciolatka. Najwyraźniej powoli coś zaczęło do niego docierać. Może nawet dosyć szybko uda im się ogarnąć sprawę związaną z całym tym zamieszaniem.
- Przeprosisz Liama - powiedziała w końcu, wbijając twarde spojrzenie w Samuela. - Wytłumaczysz mu o co chodzi, a jeśli ktokolwiek będzie mu dokuczać to powiesz, żeby spie... spadał. Zacząłeś to wszystko to teraz to zakończ.
Nie przyjmowała odmowy. Młody powinien teraz samodzielnie to wszystko odkręcić i nie zamierzała pozwolić na to, aby próbował się z tego wymigać. To było zdecydowanie zbyt poważna sprawa, aby mogły mu w tej chwili w jakikolwiek sposób odpuścić.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mina Samuela wyraźnie wskazywała, że Liamowi raczej nie było do śmiechu, kiedy stał się popychadłem. Bo jakoś trudno uwierzyć, żeby chichotał, gdy koledzy wyrzucali mu plecak przez okno, wytykali niemarkowe ubrania albo wciskali głowę do muszli klozetowej. Pomijając już wszystko inne… skąd w ogóle wzięło się to szydzenie z ubrań? Przecie sam Młody nie chodził od stóp do głów w markowych ciuchach. Owszem, miał dwie pary porządnych butów, kilka koszulek z bardziej rozpoznawalnymi metkami i komplet dresów, ale na tym właściwie kończyła się jego oryginalna garderoba. I nigdy nie uważały, że potrzebuje więcej, chociaż było je na to stać. Gdyby chciały, bez problemu mogłyby kupować mu markowe rzeczy przy każdej okazji. Po prostu od początku obie uważały, że to przesada. Dziecko w jego wieku nie powinno mierzyć własnej wartości metką przyszytą do bluzy. A już na pewno nie powinno oceniać innych przez pryzmat tego, ile kosztowały ich buty.
Pokręcił głową, dając im do zrozumienia, że kolega nie był wtedy szczególnie wesoły. Tego akurat można było się domyślić.
Ale mieliśmy być najlepszymi kumplami — powiedział i już nawet nie próbował ukryć swojego zawodu. — Najpierw Finn wyjechał do Vancouver, a teraz Liam woli spędzać czas z Gusem — pożalił się, zaciskając w złości dłonie w pięść. Pomimo jego ogromnej miłości do Harry'ego Pottera argument o golden trio, który wyciągnęła Swanson, niespecjalnie zadziałał.
Zaylee była przekonana, że etap przyjaciela, który został adoptowany przez dwóch mężczyzn dawno mieli już za sobą. Najwyraźniej to było coś, czego Młody nie zdołał jeszcze przepracować. Sammy pokręcił głową, dając Evinie do zrozumienia, że nie ma zamiaru przepraszać Liama. Dopiero, kiedy podniósł na nią oczy i zobaczył spojrzenie, które nie zniosłoby nawet krzty sprzeciwu, zacisnął usta w wąską linię.
Ale ja nie chcę go przepraszać — spróbował znowu, tym razem werbalnie. Szybko zobaczył, że jego protesty nic nie dają, więc westchnął ze zrezygnowaniem, szurając butami o podłogę. — Dobrze, przeproszę go — przytaknął w końcu. Niechętnie, ale jednak.
Miller zerknęła ukradkiem na Swanson, a potem zbliżyła się do ławki, przy której siedział dziesięciolatek. Przysiadła na niej, wyciągnęła rękę i ujęła jego podbródek w taki sposób, żeby chłopiec nie mógł uciec wzrokiem.
Sam — zaczęła spokojnie, czując, że emocje w niej trochę zelżały. — Będziesz poznawał w życiu wielu ludzi. Zawrzesz mnóstwo przyjaźni, które będą bardziej albo mniej trwałe. I to będzie tak samo piękne, a czasem równie bolesne. Ale nie możesz od razu zakładać, że ktoś nie chce się z tobą zadawać tylko dlatego, że ma też innych znajomych — zatrzymała się na moment, zaglądając mu prosto w błękitne oczy, żeby upewnić się, że jej słowa do niego docierają. — A już na pewno nie możesz traktować nikogo w taki sposób, w jaki potraktowałeś Liama. To nie byle błahostka, którą można usprawiedliwiać tym, że wszyscy się śmiali — zakończyła i zabrała rękę. Nie chodziło o karę ani o moralizowanie, a o granicę, której nie powinien przekraczać, niezależnie od tego, co widział czy jak bardzo chciał się wpasować.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”