19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up in the air!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

#potem sprawdzę
Tego dnia Filip zaczynał grać w The Fifth Club później niż zwykle, gdyż tak miał w grafiku, dzięki czemu mógł sobie zorganizować wieczór wedle uznania. Tak więc po obiedzie (który w sumie było jego śniadaniem), odpalił kompa i zaczął grać w CSa. Nagle aż podskoczył, ponieważ zadzwonił mu telefon - a on aż zapomniał, że jego dzwonek tak brzmiał i był TAK oktopnie głośny. Odebrał - oczywiście w grze go zwyzywali, bo się nie ruszał, stanowiąc bardzo łatwy cel - i dowiedział się, że w Barze Poet jeden artysta zrezygnował, dzięki czemu mógł wskoczyć na jego miejsce. Filip podziękował i się rozłączył. Zaraz jednak przypomniał sobie, że przecież jakiś czas temu faktycznie zgłaszał zainteresowanie wystąpieniem, tylko właśnie wpisano go na listę rezerwową. Cholera! wyszedł z gry, godząc się z otrzymanym na kilka godzin banem - wykluczeniem - a następnie oddzwonił do baru. Koniec końców, pani nie zdążyła zadzwonić do kolejnej osoby, dzięki czemu Filip otrzymał zielone światło i już wiedział, że zamiast czekać, aż minie mu ban lub grać w inną gierkę, będzie występował w knajpce. Stanął przed lustrem z uśmiechem, po czym poszedł po gitarę, by zobaczyć, czy przypadkiem nie zapomniał chwytów gitarowych oraz tekstów piosenek - aczkolwiek miał przygotowane dwa covery i jeden swój utwór i właśnie o ten utwór bał się najbardziej (nawet zaczął odczuwać tremę). Tak więc po zagraniu każdego kawałka mniej więcej trzy razy, przebrał się, spakował gitarę i wyszedł z mieszkania.
Gdy przybył do lokalu, kilka stolików było zajętych Ciekawe, czy przyjdzie więcej osób... Zastanawiał się, szukając kogoś, kto zaprowadziłby go właścicielowi lub właścicielce lub kogoś, kto zajmował się zespołami oraz solistami grającymi live. Kelnerka zaprowadziła go do kobiety, z którą przyszło mu już wcześniej rozmawiać i która do niego tego popołudnia zadzwoniła.
Przed wejściem na scenę, wypił pół butelki wody, sprawdził nagłośnienie tj. czy dobrze go słychać, a następnie zaczął wykonywać cover dobrze znanej każdemu piosenki Eda Sheraana Shape of You.
Brawa po zakończonej piosence, może nie były zbyt głośne, ale wiedział, że ma ograniczony czas, więc w trakcie ich trwania, ruszył z kolejnym coverem od Imagine Dragons Radioactive i niestety ale przy końcówce dłoń mu zjechała ze struny, co było słyszalne, a niektórzy popatrzyli na niego z uniesionymi brwiami. Miał ochotę bez słowa zejść, by kupić sobie jakiegoś mocnego drinka, ale ostatecznie postanowił zaryzykować i na koniec zaprezentować swój utwór. Przełknął ślinę, dopił butelkę wody i zaczął płynąć ze swoim kawałkiem, niczym statek po oceanie.

- 'Cause you... make every night feel a little brighter...
Cause you are my paradise...

Nie próbował nawet udawać kogoś, kim nie był. Śpiewał szczerze, pozwalając, by emocje zrobiły swoje. Z każdym kolejnym wersem czuł, jak stres powoli ustępuje miejsca przyjemnej pewności siebie, aczkolwiek gdyby ktoś zapytał, komu decydował tę piosenkę, wzruszyłby ramionami. Tworzył ją już dawno.
Nim się obejrzał, ludzie bili brawo, więc uważał, że Chyba się podobało.
- Dziękuję. Jestem Filip i mam nadzieję, że do zobaczenia. - rzucił przed zejściem ze sceny, automatycznie ruszając do baru, gdzie zamówił sobie cztery różne szoty. Nagle koło niego siadła jakaś nieznajoma i zaczęła wypytywać o różne rzeczy, bo BARDZO spodobał jej się jego występ. Oczywiście posłał w kierunku dziewczyny uśmiech, a nawet kupił jej drinka, lecz kiedy usłyszał ten jeden głos.... automatycznie podniósł głowę, by zacząć szukać jego źródła - wyglądał trochę jak surykatka przez to nagłe wyprostowanie pleców.
Oczy mu zaświeciły, gdy odnalazł... ją. Czuł się jak zahipnotyzowany. Jakby przeniósł się do jakiegoś innego wymiaru. Wiedział jedno. Gdy skończą, muszę do niej podejść. Młoda nieznajoma chyba zauważyła, że Carissoni jej nie słucha, ale mimo to nie poszła - pewnie czekała z myślą, że gdy piosenka się skończy, on znów poświęci jej uwagę. Jasne, mógł wyciągnąć telefon, by wystalkować zespół, ale... był skupiony na kimśczym innym.

i just wanna know your name
22 y/o
For good luck!
156 cm
basistka i wokalistka w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
Love me till I get it wrong
Now I only feel alive
When you're looking at me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nora przymknęła na krótką chwilę oczy, biorąc głęboki wdech. Kochała muzykę jak nic innego i występowała od wielu lat na różnych scenach, a mimo to, za każdym razem, gdy miała wyjść i pokazać co potrafi, łapała ją niezdrowa trema. Bolał ją brzuch, a oddech grzęzł w gardle; gdyby była sama, prawdopodobnie nie zdołałaby zaśpiewać nawet jednej piosenki. Dlatego też zdecydowała się być częścią zespołu, dzięki czemu czuła bezustanne wsparcie i nie była tak bardzo wysunięta na widok, co naprawdę było paradoksalne, bo Nora Carter kochała atencję. Gdy tylko czuła się komfortowo, lubiła skradać uwagę swojego rozmówcy i chwytała się wszystkich trików, które tylko znała, by oczarować tę drugą osobę. Benjamin miał więc sporo racji, mówiąc o jej trzepoczących rzęsach, choć o wiele bardziej lubiła nawiązywać długi kontakt wzrokowy. Nigdy nie spuszczała spojrzenia pierwsza, a przy tym figlarnie się uśmiechała. W czasie rozmowy stawiała na łagodny dotyk — kompletnie niewinny, ale łapiący uwagę drugiego człowieka i powoli od siebie uzależniała. Inną już kwestią było śpiewanie na scenie, gdy patrzył na nią każdy, znajdujący się obecnie w pomieszczeniu. Stres zwykle trzymał się jej przed wejściem na scenę, bo tak szybko jak chwytała za gitarę, tak prędko odczuwała dziwną ulgę, emocjonalnie łącząc się ze swoją muzyką.
Tym razem Carter nie dała się tak bardzo ponieść tremie, bo tuż przed ich występem, śpiewał ktoś inny. Co jakiś czas powracała spojrzeniem na scenę, by obserwować chłopaka, który grał zupełnie sam; soliści zawsze robili na niej ogromne wrażenie. Wyglądał na uroczego; na takiego, którego mogłaby złapać, by sprawić, żeby szaleńczo się w niej zakochał. Ostatnie chwile przed występem, Nora poświęciła na słuchaniu jego muzyki i pewnie była jedną z tych osób, które najgłośniej klaskały. Stanęła nawet na palcach, żeby móc go lepiej widzieć, ale szybko zniknął z pola jej widzenia, gdy tylko skończył, a potem nadeszła jej kolej.
Wystarczyło, żeby złapała za swoją gitarę basową, zajmując odpowiednie miejsce, by poczuć się jak w domu. Zwykle dziewczyna stała za głównym wokalistą i jedynie gdzieniegdzie wspierała go swoim wokalem, ale to była jedna z piosenek, gdzie też pełniła dużą rolę. Skupiła się na melodii; na subtelnych dźwiękach, na swoich palcach, na głosach przyjaciół i prędko się rozluźniła, czekając na swój moment. A potem zaśpiewała swój tekst, czując się, jakby odkrywała dużą część swojej duszy. Kochała to robić. Zawsze myślała wtedy o ojcu, który zapalił w niej miłość do muzyki i o tym, że dzięki niej czuła się wolna.
Zagrali z trzy lub cztery piosenki, poszło im tak dobrze jak zawsze, a potem dziewczyna z szerokim uśmiechem zeskoczyła ze sceny. Oddzieliła się od grupy, by pójść zamówić sobie drinka i już w pełni cieszyć się wieczorem. Gdy tylko zbliżyła się do baru i przepchnęła przez ludzi, którzy stali jej na drodze, prędko dostrzegła sylwetkę artysty, który wcześniej przykuł jej uwagę. Przez sekundę udawała, że go nie widzi. Oparła się swobodnie o blat, zamawiając kolorowego drinka i dopiero wtedy, odwróciła w jego stronę głowę, opierając policzek na dłoni. Zupełnie zignorowała dziewczynę, która nadal uparcie tkwiła przy jego boku — nigdy nie przejmowała się innymi ludźmi.
— Pan grajek — powiedziała, posyłając mu lekki uśmiech. — Podobała mi się ta ostatnia piosenka. Nie znałam jej wcześniej — skomentowała dość nonszalancko, a gdy drink pojawił się tuż przed nią, objęła dwoma palcami słomkę, wciąż spoglądając w jego stronę. Nora odgarnęła pasmo czarnych włosów za ucho, kiwając głową z uznaniem. — Szkoda, że tak krótko. Wyglądasz, jakbyś miał znacznie więcej do zaoferowania — rzuciła, ostatecznie odrywając od niego spojrzenie, bo to wszystko było przecież częścią jej gry.

i want to make you obsessed with me
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up in the air!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Czy zdarzały mu się sytuacje, w których czyjś głos przyciągał jego uwagę podczas występów? Owszem. Jak to się kończyło? Różnie. Aczkolwiek teraz miał wrażenie, że poza hipnotyzującym głosem chodziło o coś jeszcze, tylko nie potrafił dokładnie określić ani wytłumaczyć, co. Czuł się trochę jak chomik, który wszedł do kółka i biegł, ale w sumie nie wiedział, dokąd. Szczerze? Żałował, że nie zagrali więcej piosenek, bo gdy skończyli, miał ochotę wykonać porządnego facepalma Filip ty debilu… czemu ani nie zrobiłeś jej zdjęcia, ani jej nie nagrałeś?! aż wjechało samooskarżenie, które musiał zapić szotem.
No ale jak się okazało, los był dla niego łaskawy i choć nie posiadał żadnej pamiątki na telefonie, miał okazję z nią porozmawiać, ponieważ ona także podeszła do baru.
Automatycznie uniósł kąciki ust, gdy nazwała go panem grajkiem

- Tak dokładnie, to ja. - powiedział, wskazując na siebie palcem. No ale kiedy do jego uszu dotarło, że dziewczynie spodobał się JEGO utwór, to normalnie poczuł się tak, jakby usłyszał, że światowej sławy piosenkarka, chce z nim stworzyć duet. O mało co, kolana mu się nie ugieły, choć miał wrażenie, że i tak miał nogi jak z waty. Albo gumy. Albo mieszanki waty z gumą. Koniec końców wydał z siebie ciut nerwowy śmiech, oraz przejechał dłonią po włosach.
- Naprawdę… Ci się podobała? - spytał, jakby chciał jeszcze raz, głośno i wyraźnie usłyszeć te motywujące i podbudowujące go słowa, które działały o wiele lepiej niż niejeden energetyk.
- To ogólnie był jej debiut, więc mogłaś nie słyszeć. W dodatku… sam ten utwór stworzyłem. Kosztowało mnie to kilka nieprzespanych nocy, ale chyba było warto. - wyjaśnił z uśmiechem.
Serce zabiło mu szybciej po usłyszeniu następnych słów brunetki. Nerwowo zaczął stukać palcami o blat.
- Wiesz co… jak chcesz, mogę Ci pokazać, co tam jeszcze stworzyłem, tylko… musielibyśmy pójść gdzieś, gdzie jest ciszej. Znaczy, wiesz, mógłbym zacząć tu grać, tylko zapewne niektórzy mieliby z tym problem. A jednak wolałbym nie znaleźć się na liście osób, które nie miały tu wstępu. - odparł, wyobrażając sobie, jak siada naprzeciwko dziewczyny, zaczyna grać, a klienci baru obrzucają go spojrzeniami pełnymi nienawiści, a ochrona łapie za fraki i kulturalnie wyprowadza za drzwi i jeszcze kierowniczka lokalu wywiesza na drzwiach kartkę z podpisem: Tego pana nie wpuszczamy. Chcąc pozbyć się tej wizji, czym prędzej pokręcił głową. Chcąc dodać sobie odwagi, wypił drugiego szota.
- Wy też daliście czadu. Szczególnie urzekła mnie trzecia piosenka… jest dostępna na Spotify’u albo gdziekolwiek? - spytał, patrząc prosto w oczy brunetki, słysząc, jak dziewczyna obok chrząka. Jego uwaga jednak była skupiona na ustach, które spoczęły na słomce, by zacząć przez nią pić drinka. Przełknął ślinę i czym prędzej podniósł wzrok, aby złapać z dziewczyną kontakt wzrokowy.
- Jeśli nie masz nic przeciwko, to stawiam następną kolejkę. - wyrzucił nagle, bo nie chciał, by mu tu zaraz uciekła. A miał wrażenie, że całkiem sprawnie szło dziewczynie opróżnianie szklanki. Aż za szybko… On miał do wypicia jeszcze dwa kieliszki, a po minucie już tylko jeden. Więc zaraz także nie będzie miał co pić. I było mu całkowicie obojętne, czy będą to znowu szoty, czy może drink.

girl, you've got my attention
22 y/o
For good luck!
156 cm
basistka i wokalistka w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
Love me till I get it wrong
Now I only feel alive
When you're looking at me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nora potrafiła docenić zarówno dobrą muzykę, jak i utalentowanych artystów. Nie zmieniało to jednak faktu, że nie zagadywała do każdego wokalisty, który jej się spodobał; zresztą zwykle nawet nie musiała tego robić, bo sami kręcili się gdzieś wokoło, czekając na swój moment. Rzadko kiedy wychodziła z inicjatywą, ale tej nocy miała inne plany — Filip przyciągnął jej wzrok, a jego głos na chwilę odjął jej tremę. Było to dość interesujące zjawisko, bo żadne inne metody uspokajające na nią nie działały. Jej przyjaciele w tym nerwowym momencie, tylko doprowadzali ją do szału, a ona nie potrafiła uspokoić myśli. Fakt, że mogła skupić się na innej niż swojej muzyce, przed wejściem na scenę, dobrze na nią zadziałał. Poza tym chłopaczek był bardzo przystojny; miał ładny uśmiech, oczy i loczki, w które chciała wsunąć palce. To jedna z tych impulsywnych myśli, które z pewnością nie zdoła zbyt długo trzymać w sobie.
Przez chwilę przyglądała mu się z uwagą, uparcie próbując przypomnieć sobie jego imię. Pamiętała, że będąc jeszcze na scenie, ładnie się wszystkim przedstawił. Oscylowała spojrzeniem wokół jego młodziutkiej twarzy, a potem z nikłym rozbawieniem w oczach, patrzyła na jego wkurzoną towarzyszkę, do której puściła oczko. Nawet nie musiała się starać, żeby ściągnąć na siebie całą jego uwagę. A co dopiero, gdy zacznie działać celowo? — Filip, hm? — rzuciła mozolnie, posyłając mu lekki uśmiech. Bawiła się słomką, stale na niego patrząc, nie spuszczając wzroku nawet na sekundę jak to miała w zwyczaju.
— Bardzo mi się podobała. Serio, jestem fanką — powiedziała, stukając długim paznokciem w swój policzek. Słysząc, że dopiero dziś zagrał ją po raz pierwszy, rozchyliła lekko usta. — Debiut? Czuję się jeszcze lepiej, wiedząc, że jestem jedną z pierwszych osób, które ją usłyszały, zanim stanie się sławna — kontynuowała, subtelnie karmiąc jego ego. — Szkoda zmarnować nieprzespane noce na samo tworzenie muzyki. Co z szukaniem do niej inspiracji i motywacji? — rzuciła, śmiejąc się cicho pod nosem, znowu w pewien sposób prowokując jego myślenie. Wszystko co mówiła było kompletnie świadome i zamierzone. Dlatego propozycja muzyka, żeby zagrać jej coś w odosobnieniu połechtała jej samoocenę. Musiała mu się spodobać, skoro rzucał jej takie propozycje. Wyciągnęła z małej torebki swoją komórkę i podsunęła ją Filipowi, żeby mógł wpisać jej swój numer lub jakikolwiek inny kontakt. — Skoro tak to musisz mi dać cały prywatny koncert. Jestem całkiem zachłanna, jeśli chodzi o muzykę i dedykowane piosenki — ostrzegła z rozbawieniem.
Słysząc komplementy, padające z ust chłopca, dziewczyna znowu odgarnęła włosy za ramię, łagodnie pochylając się w jego stronę, bezustannie patrząc mu przy tym w oczy. — Dlaczego akurat ta trzecia? — zapytała niewinnie. Na jego propozycję o kolejce, dziewczyna zaśmiała się pod nosem, klepiąc puste krzesło tuż obok siebie. Oczywiście, że nie mam nic przeciwko — zapewniła. Wygrała; nie widziała innej opcji.

sit next to me
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up in the air!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Filip doskonale wiedział jedno – jeżeli w przyszłości chciał zostać światowej sławy djem, musiał po pierwsze mieć kontakty, a takowe najczęściej można było zdobyć na przeróżnych festiwalach lub w knajpkach z muzyką na żywo. Kilka razy zdarzyło mu się podejść, zagadać i koniec końców zdobyć kontakt, dzięki czemu np. miał dobrego ziomka dźwiękowca i ziomka, który pozwalał mu skorzystać ze studia, kiedy chciał sobie spróbować zagrać swoją piosenkę i przy okazji nie denerwować sąsiadów. Jasne, miał na kompie program, ale jednak STUDIO to STUDIO. Z profesjonalnymi słuchawkami, mikrofonem i kimś, kto wiedział, co i jak należało poprzestawiać, aby było dobrze. Więc tak, kontakty
I kiedy słuchał głosu Nory wiedział jedno

Chciałby z nią coś zaśpiewać.

Kiedyś, teraz, nieważne kiedy. MUSIAŁ mieć to odhaczone na swojej liście zadań do wykonania przed śmiercią. Inaczej będzie BARDZO niepocieszony.
No nie… zapamiętała…. aż nie mógł uwierzyć własnym uszom. Dobra, ogarnij się. chrząknął nagle no bo przecież, to było wiadome - wcale nie - że zapamięta jego imię, skoro wcześniej się przedstawił podczas własnego występu.
- To ja. - odpowiedział, wskazując palcem na siebie i posyłając dziewczynie ciepły uśmiech. Choć nie było łatwo się uśmiechać, kiedy widział tę zabawę słomką. Potrzebował zimnego powietrza, a choć klima chodziła, to odnosił wrażenie, że była bardzo słabo ustawiona. Aż miał ochotę zgarnąć pilota i. zmniejszyć temperaturę. Miał ochotę zabrać jej tego drinka i samemu wziąć łyka, choć nie był pewien, czy po tym by nie uciekła… Przełknął zatam ślinę, ale nie uciekł spojrzeniem, bo… podobał mu się ten widok.
- Cieszę się, serio. Widzisz, ciekawy zbieg okoliczności. Ty jesteś fanką mojego utworu, a ja Waszego. - powiedział, a słysząc pytanie o inspiracje i motywację, musiał… chwilę pomyśleć nad odpowiedzią.
- Masz rację. Noce bywają zbyt krótkie, szczególnie samemu… inspiracje same się nie znajdują, chociaż… ja chyba właśnie znalazłem. - dokończył, nie mogąc uwierzyć, że naprawdę to powiedział, ponieważ owszem, chciał powiedzieć, ale pierwotnie zakładał, iż zostanie to wyłącznie wewnątrz jego głowy. Chrząknął zatem czym prędzej. Jakby chciał, by dziewczyna zapomniała o jego słowach - choć tak naprawdę nie chciał.
- Czyli… jakby powstała grupa fanklubowa na fejsie, to mówisz, że byś dołączyła? - spytał, pół żartem, pół serio, bo w sumie to nie wiedział, czy takie grupy były jeszcze w ogóle tworzone i czy istniały, bo częściej korzystał z Instagrama i platformy X. A skoro o telefonach mowa… spojrzał na telefon dziewczyny.
- Z ogromną przyjemnością. - odparł, dając sobie obserwację na Instagramie - oczywiście numer też mógł podać i zamierzał to zrobić właśnie poprzez rozmowę na Instagramie, lecz czy będzie to prędzej czy później, czas pokaże.
- Też bywam głodny… nowej muzyki. - dodał od siebie, oddając komórkę dziewczynie z uniesionymi kącikami ust. Oczywiście sam szybko wyciągnął telefon, by oddać obserwację brunetce. Gdyby nie była przy nim, zacząłby scrolować jej profil i pewnie… lajkować każde zdjęcie.
- Dlaczego? Poruszyła mnie… miała w sobie jakąś taką głębię, której nie potrafię wytłumaczyć. Nawet zapamiętałem kawałek refrenu. - pochwalił się, choć przez odczuwający stresik i nerwy, wolał niczego nie prezentować, bo zdawał sobie sprawę, iż mógł poplątać słowa. Szczególnie, jeśli dalej będzie się bawiła słomką.
- To super! - powiedział radośnie, klaszcząc w dłonie.
- Dwa razy cuba libre. - oczywiście nie był pewien, czy ona w ogóle lubiła kupowanego przez niego drinka, lecz zawsze mogła złożyć swoje zamówienie, rzucając nazwę innego drinka, aczkolwiek cuba libre wydawało mu się dość neutralne i z tego, co kojarzył, większość osób je lubiła. Przyłożył swoją kartę do terminala, a barman zaraz postawił przed nimi dwie szklanki.
- To co… za nasze występy i oby nie były ostatnimi? - rzucił w ramach toastu, wyciągając dłoń z trzymaną szklanką tak, by była bliżej dziewczyny. Przy okazji, sam się przysunął nieco bliżej... niby przypadkiem.

new inspiration
22 y/o
For good luck!
156 cm
basistka i wokalistka w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
Love me till I get it wrong
Now I only feel alive
When you're looking at me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nora miała to szczęście, że grała z zespołem i nie musiała wszystkim zajmować się zupełnie sama. Gdyby miała biegać w pojedynkę do studia i spędzać większość czasu bez swoich przyjaciół wokoło, najprawdopodobniej dostałaby szału. Carter jest osobą niezwykle towarzyską i wygadaną, a cisza potrafiła ją zmęczyć. Jeśli chociaż na moment zwalniała, na nowo zaczynała zamykać się w swojej głowie z wątpliwościami, przeszłością i problemami, z którymi wówczas nie radziła sobie zbyt dobrze. Nie mogła sobie na to pozwolić, w końcu radziła sobie teraz idealnie. Pojawiając się na różnych wydarzeniach muzycznych nie pozostawała w tyle, ale też nie musiała szczególnie martwić się kontaktami; wiedziała, że reszta członków też potrafiła o to zadbać.
Zauważając jego ciepły uśmiech, Nora natychmiast go odwzajemniła. Uśmiechała się często i chętnie, ale teraz robiła to zupełnie niekontrolowanie. Filip miał taką przyciągającą aurę, że nie musiała się do niczego zmuszać, a każda reakcja, słowo czy gest, wychodziło z niej naturalnie. Dziwnie było zawiesić oko na kimś, kogo chciałaby poznać na znacznie dłużej niż tylko zalążek krótkiej, ekscytującej nocy.
— Gdybym wierzyła w przeznaczenie, to zdecydowanie tak bym to nazwała — stwierdziła, nadal opierając policzek na swojej dłoni, przyglądając mu się z żywym zainteresowaniem. Dobrze zrobiła, przychodząc do tego baru. Jej przyjaciele z pewnością nie zdziwią się tym widokiem — no cóż, przynajmniej nie będzie musiała im się z tego tłumaczyć. Wiedzieli, że była nie do zatrzymania, gdy ktoś jej się podobał.
Słysząc, że muzyk nagle odnalazł swoją inspirację, Nora wyprostowała się i obróciła do niego przodem, patrząc na niego z udawanym zaskoczeniem. Oparła swoją dłoń na jego kolanie, nachylając się w stronę młodszego chłopaka. — Musisz mi koniecznie zdradzić, co to za inspiracja — powiedziała z wyraźnym rozbawieniem. Oczywiście, że nie zamierzała zapomnieć o tych słowach. Ba, planowała jeszcze bardziej pociągnąć go za język. Zaraz jednak zabrała swoją dłoń, śmiejąc się na jego słowa. — Nie wiem czy na facebooku jeszcze robi się takie rzeczy, ale na pewno obserwowałabym twój profil fanowski na instagramie — zapewniła, przechylając głowę do boku, uśmiechając się przy tym żartobliwie.
Nora odebrała swój telefon, zerkając na jego profil tylko przez ułamek sekundy. Poszło całkiem sprawnie. Słysząc jego komplementy na temat ich piosenki, Carter uśmiechnęła się jeszcze szerzej. — Skoro ci się podoba, to zdradzę ci, że na nadchodzącej płycie, będę mieć swoją solówkę — szepnęła w ramach podzielenia się z nim swoją tajemnicą. Zaraz jednak odwróciła się w stronę baru, uśmiechając się do niego z wdzięcznością za postawionego drinka, którego by nigdy zresztą nie odmówiła.
— Na pewno nie będą ostatnimi! — rzuciła z przekonaniem, łagodnie uderzając szklankę o tę jego w ramach toastu. Nora wyraźnie odczuła, że Filip przysunął się do niej; rozciągnęła usta w zadowolonym uśmiechu, popijając swojego drinka. Carter rzuciła rozbawione spojrzenie jego byłej towarzyszce, która wstała z obrażoną miną i odeszła.
— Twoja koleżanka jest chyba trochę niepocieszona — skomentowała obojętnie, znów odwracając się łagodnie w jego stronę, przez co styknęli się kolanami. Nora była przyzwyczajona do bliskości i nie krępowała, ani nie zawstydzała ją w żaden sposób.
— Często tak odrzucasz ładne dziewczyny? — dodała nieco złośliwie, choć mógł dostrzec, że tylko się z nim droczyła i łechtał jej ego, to ją wybierając zamiast tamtej dziewczyny.

are you looking only at me?
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up in the air!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Kiedy Filippo obserwował zespół, myślami wrócił do czasów nastoletnich. Pamiętał, jak pewnego dnia, przechodząc przez park, usłyszał mężczyznę śpiewającego przy akompaniamencie gitary, a kilka dni później - ku swojemu zaskoczeniu - zobaczył tego samego solistę w towarzystwie całego zespołu. Dokładnie to wydarzenie obudziło w nim miłość do muzyki i sprawiło, że zaczął marzyć o tym, by związać z nią swoją przyszłość. I właśnie tamten artysta nauczył go grania na gitarze. Oczyma wyobraźni wrócił do czasów, kiedy prosił rodzinę o zakup gitary, lecz ponieważ jego rodzina była duża, a pieniędzy starczyło praktycznie na styk, więc jego wymarzony instrument, nie znajdował się na liście priorytetów dla państwa Carissoni. Jego starszy brat postanowił sprezentować młodszemu gitarę, za co Filip był przeogromnie wdzięczny i planował rekompensatę, tylko jeszcze nie wiedział, co i jak. No ale potrzebował gitary, bo bez niej grajek nie uczyłby go śpiewać, a na profesjonalne lekcje śpiewu także nie było stać. Z perspektywy czasu wiedział, że to nie było zbyt odpowiedzialne, lecz szczęściem było, iż mężczyzna miał po prostu dobre serce i nie wykazywał zboczonych zapędów - sam Filip oczywiście nikomu nie powiedział o tajemnych naukach. Mimo wszystko, jak widać, opłacało się, skoro ludziom podobał się JEGO występ. A gitara od tamtego czasu spełniała swoją rolę fantastycznie - do tej pory tylko raz musiał wymienić w niej struny ze względu na pęknięcie.
Posłał dziewczynie lekki uśmiech, gdy usłyszał jej słowa.
- Los, przeznaczenie… mimo wszystko jednego jestem pewien… tak właśnie miało być. W sensie, mieliśmy wpaść na siebie. - odparł, wzruszając lekko ramionami i przyglądając się twarzy brunetki. Miała brązowe oczy w których miał wrażenie, że tonie... i te usta... szybko przełknął ślinę i odwrócił wzrok, ponieważ czuł, że jego myśli - im dłużej patrzył - zaczynały wkraczać na złą stronę mocy ścieżkę.
- A taka jedna… o ciemnych włosach i oczach… raczej nie będziesz kojarzyła. - stwierdził, machając ręką i kręcąc głową, choć jasnym jak słońce było, że mówił właśnie o niej. Nieważne, że dopiero co zaczęli rozmowę, on po prostu poczuł... to coś. Poczuł dziwne, ogarniające go ciepło, a oprócz tego, serce zaczęło mu szybciej bić - oczywiście mógł to zwalić na wypite wcześniej szoty.
- Właśnie też nie wiem. Ja to głównie na Insta lub X'ie siedzę. - tak właśnie było. Uniósł kąciki ust, kiedy dotarło do niego, że ciemnowłosa obserwowałaby jego fanowski profil na apce służącej do publikowania zdjęć.
- A ja chętnie będę lajkował każde Twoje zdjęcie. - znowu to zrobił i aż miał ochotę ugryźć się w język. Kurde Filippo, ogarnij się... mówił do samego siebie, bo nie planował wypowiadać tych słów - miały one pozostać JEDYNIE wewnątrz jego głowy. Słysząc o solówce Nory na nadchodzącej płycie, oczy mu zaświeciły, jakby usłyszał NIESAMOWITĄ wiadomość, której oczekiał od dłuższego czasu.
- O kurde... serio? No to nie mogę się doczekać premiery, a co do utworu… pewnie będzie często przeze mnie odsłuchiwany. Gwarantuję Ci. - powiedział, wyobrażając sobie, jak we wrapie Spotify na koniec roku. Co jak co, ale odsłuchać NA BANK odsłucha i pewnie będzie słuchał w drodze do pracy, z pracy, w domu… pewnie pierwszego dnia, puści ją w zapętleniu – było to wręcz BARDZO prawdopodobne.
Parsknął śmiechem, czując wewnętrzną radość, gdy usłyszał, co Nora dopowiedziała do toastu.
- Masz rację. - zgodził się z nadzieją, iż faktycznie dadzą radę wkrótce ponownie się ze sobą spotkać. Po tym jak w powietrzu rozbrzmiał dźwięk uderzającego o siebie szkła, Filip wziął kilka łyków zamówionego wcześniej drinka. Zaraz jednak, jego koncentracja znowu wypadła z toru, ponieważ poczuł kolano dziewczyny, które styknięło się z jego kolanem. Przełknął ślinę, próbując nie zmusić jej do tego, by usiadła na jego kolanach.
- Ojej... - skomentował informację o niepocieszonej koleżance, właśnie w ten sposób.
- A mogła poczekać, no ale cóż.. jak jest niecierpliwa, to już nie mój problem. - wzruszył ramionami, choć szczerze powiedziawszy, gdyby Nora nie powiedziała, Filip by nawet nie zwrócił uwagi. Niby była miła, ale... to podczas rozmowy z Norą czuł jakiś taki lepszy vibe.
- Każdego dnia. - rzucił, choć oczywiście żartował.
- A tak serio... czasami się zdarza, najczęściej kiedy gadają głównie o sobie i o swoich niespełnionych marzeniach o zostaniu piosenkarkami, bo wiesz, często im się wydaje, że zakręcą się koło dj'a i będą miały dostęp do każdego muzycznego wydarzenia... - wyjaśnił, przypominając sobie ostatnie rozmowy, podczas których czuł do czego piły... aczkolwiek drugie chciały się z nim po prostu przespać. Czy im odmawiał? To już zostanie słodką tajemnicą.

why are you teasing me?
22 y/o
For good luck!
156 cm
basistka i wokalistka w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
Love me till I get it wrong
Now I only feel alive
When you're looking at me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

W przypadku Nory, jej miłość do muzyki zapoczątkował ojciec. Gdy byli zupełnie sami, włączali głośną muzykę rockową — udawali, że mają swoje własne gitary elektryczne i że występują razem z głównymi artystami na scenie. A potem skakali, pełni energii i radości, która znikała tak prędko, jak jej matka otwierała drzwi do mieszkania. Jej powroty były jak przypomnienie, że życie to szara rzeczywistość, z której nie czerpie się zbyt wiele radości. Zawsze marzyła o tym, by Carter została sławną pianistką. Nie wiedziała jeszcze wtedy, jaki charakter ma jej córka, szczególnie gdy zaczęła buntować się przeciwko całemu światu. Przez jej metamorfozę, w domu też zaczęło robić się nieciekawie, bo jej matka obwiniała ojca za wpojenie jej tego całego rocka i wariactw. A prawda była taka, że dzięki tej muzyce, Nora czuła się cholernie wolna i w końcu mogła poczuć się sobą. To ile pewności siebie nabrała, gdy w końcu odważyła się wyrażać głośno swoją opinię, było niesamowite. Gdyby nie te wszystkie upadki w domu rodzinnym i nieustające kłótnie, nigdy nie byłaby tak dumną i odważną osobą, jaką była w tym konkretnym momencie.
— Nie wiem, czy powiedziałabym, że wpadliśmy na siebie — zaśmiała się swobodnie. Ona nie analizowała tak bardzo tego, co mówiła. Notorycznie sprawdzała reakcje ludzi wokoło, mówiąc wszystko prosto z mostu. Teraz też nie czuła zawstydzenia swojego słowami; wiedziała, że nie pomyśli o niej źle. Była w stanie dostrzec to w jego oczach. — Celowo tu podeszłam, bo chciałam do ciebie zagadać. To znaczy, najpierw chciałam napić się drinka, ale jak cię zobaczyłam, to skorzystałam z okazji — powiedziała, odgarniając pasmo włosów za ucho. Posłała mu łagodny, niewinny uśmiech.
Słysząc ten opis jego nowej inspiracji, Nora zaśmiała się melodyjnie, tym razem układając dłoń na jego przedramieniu. Każdy gest miał na celu, skupienie na niej jego uwagi. Kochała flirtować, szczególnie z takimi przystojnymi chłopakami jak Filippo. — To niesamowite. Brzmi jak ktoś, kogo znam — zażartowała. — Chyba jest nawet ładna, co? — rzuciła prowokująco. Przesunęła subtelnie palcami po jego przedramieniu, zanim zabrała dłoń, by napić się swojego drinka, którego jej przecież tak chętnie postawił.
Na wspomnienie, że będzie chętnie lajkował jej każde zdjęcie, Nora ewidentnie się rozpromieniła. Wyciągnęła w jego stronę palec wskazujący, jakby mu groziła i uśmiechnęła się szeroko. — Będę czekać. Nie zawiedź mnie — ostrzegła żartobliwie. Polubienia do tej pory nie liczyły się dla niej tak bardzo, ale teraz będzie na nie czekać. To znaczy na jeden z nich.
Nora bardzo ciężko pracowała nad swoją muzyką. Głównie skupiała się na piosenkach dla zespołu, ale na boku też robiła coś po swojemu. Poza tym, że śpiewała i grała na basie, nadal uwielbiała sam proces tworzenia. Nie miałaby nic przeciwko, by w przyszłości zacząć sprzedawać swoje numery, jednak na razie satysfakcjonowało ją bycie w teamie.
— Jeszcze nawet nie wiesz, czy będzie dobry — zaśmiała się, mimo wszystko czując wdzięczność za takie oddanie. Muzycy jednak rozumieją siebie najbardziej.
Reakcja chłopca na odejście tej przypadkowej dziewczyny, była dla niej wystarczająco satysfakcjonująca. Zaśmiała się na jego słowa, podejrzewając, że tylko się z nią droczył. Oby.
— Nie dość, że grajek to jeszcze dj. Nie mogę się doczekać, aż dowiem się więcej — westchnęła z podziwem, dość odruchowo unosząc palce, by odgarnąć kosmyki jego loczków. Impuls, którego już dłużej nie potrafiła kontrolować. Zerknęła w jego oczy z typową dla siebie wesołością. — Nie dziwię się, że nie możesz odgonić się od dziewczyn — rzuciła.

pretty boy
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up in the air!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- No... w sumie masz trochę racji. - stwierdził, bo jakby nie patrzeć, nie doszło do takiego FAKTYCZNEGO wpadnięcia na siebie - chociaż ze szczęściem Filippo byłoby bardzo prawdopodobne zahaczenie lub szturchnięcie Nory podczas przechodzenia i o ile nie miałby w dłoni drinka, to wszystko byłoby w porządku, natomiast gdyby szedł z drinkiem... no to wtedy ubranie dziewczyny musiałoby zostać wrzucone do pralki. Sam niejednokrotnie miał to szczęście, że ktoś na niego wpadał, deptał mu buty albo właśnie oblewał, a on po zapachu próbował odgadnąć zmarnowanego drinka.
- Ach tak? - spytał, unosząc brew, nie spodziewając się usłyszeć czegoś takiego, co, swoją drogą, spowodowało, że wpierw uniósł kąciki ust, bo zwyczajnie BARDZO podobało mu się to, co usłyszał, a następnie zaśmiał się nerwowo. Niby powinien być przyzwyczajony, że dziewczyny chciały z nim rozmawiać - bo przecież przed Norą miejsce obok niego zajęła jakaś nieznajoma - no ale co innego, kiedy chodziło o kogoś, z kim on także chciał porozmawiać. Poznać. Spędzić trochę więcej czasu. I przy której serce biło jakby szybciej...
- Czyli, najpierw był drink, a potem ja. - stwierdził, ale nie przeszkadzał mu fakt, iż piertownym zamiarem podejścia do baru dla dziewczyny było po to, aby napić się drinka, ponieważ kto wie, czy gdyby go nie chciała, to czy w ogóle by się poznali - znaczy jeżeli FIlippo byłby zawzięty, to po występie zespołu w którym występowała Nora, śledziłby za nią wzrokiem i poszedłby za nią bo... naprawdę czuł się jak jakiś chory fan Czy to normalne? A propos…
- Przepraszam… - chrząknął. - Panie barmanie, czy posiada pan może marker? - spytał, bo miał pewien pomysł. Barman po chwili podał ciemny pisak Carisoniemu, a ten wręczył go brunetce.
- Dasz mi swój autograf? - zapytał, wyciągając w kierunku Nory swoje prawe przedramię, po którym przejechała palcami, co było niczym muśnięcie piórkiem. Zamrugał kilkakrotnie, a usłyszawszy pytanie, skinął głową.
- Powiedziałbym nawet, że… bardzo ładna. - miał wrażenie, jakby powiedział to w transie, dlatego czym prędzej sięgnął po drinka, choć doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że drink mu nie pomoże… znaczy pomoże być nieco bardziej gadatliwym i śmiałym.
- Aj, aj Pani Kapitan. - odparł, salutując, choć przez pewną chwilę, wciąż jeszcze patrzył na swoje przedramię, chcąc, by brunetka znów go dotknęła. Tylko tym razem mocniej… znaczy co?
Prychnął, gdy usłyszał kolejne słowa dziewczyny o tym, że nie mógł wiedzieć,czy album będzie dobry.
- Słysząc dzisiejsze wykonania, jestem wręcz PEWIEN, że to będzie istny SZTOS. - powiedział dumnie, z lekkim uśmiechem. Gdyby istniała muzyczna bukmacherka, on obstawiłby dużo pieniędzy na sukces i gdyby jednak okazało się inaczej, byłby wręcz zaskoczony i obstawiał przekręt.
- Normalnie człowiek orkiestra, co nie? - odparł rozbawiony, choć prawdziwym człowiekiem orkiestrą by był, gdyby jeździł na rowerku z akordeonem, harmonijką i jeszcze innymi instrumentami, właśnie, a propos innych instrumentów:
- To jeszcze tak w ramach ciekawostki, umiem grać nie tylko na gitarze, ale też na keyboardzie i uwaga… trójkącie. Następna w kolejce jest perkusja. - dokładnie tak było, nie kłamał. Zesztywniał w momencie, kiedy dostrzegł, jak jego włosy z czoła są odgarniane przez… samą Norę. Zaskakiwała go tymi śmiałymi gestami. Postanowił nie być dłużny i przejechał dłonią po udzie dziewczyny - aczkolwiek miała na nim warstwy, to nic. Chciał jej pokazać, że też potrafił naruszyć jej strefę komfortu - oczywiście to, że ona naruszała jego, jemu absolutnie nie przeszkadzało.
- Ty masz pewnie tak samo z chłopakami i… wcale się nie dziwię. - odbił piłeczkę, patrząc prosto w oczy dziewczyny z uniesioną brwią, a jednocześnie wziął łyka, lecz tym razem nie swojego drinka specjalnie - by pociągnąć ze słomki, przez którą wcześniej ciągnęła Nora.

i want your autograph
22 y/o
For good luck!
156 cm
basistka i wokalistka w zespole The P!x3ls
Awatar użytkownika
Love me till I get it wrong
Now I only feel alive
When you're looking at me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nora do tej pory nigdy do końca nie wierzyła w przypadki lub przeznaczenie. Większość jej znajomości, ciekawych doświadczeń lub generalnie wyborów, działa się przy pełnej świadomości. Basistka lubiła stawiać wszystko na jedną kartę, lubiła ryzykować. Wiedziała, że nawet, jeśli coś nie pójdzie po jej myśli, jakoś uda jej się spaść na cztery łapy. Zwykle miała szczęście. Nie brała życia na poważnie i starała się być elastyczna ze skutkami swoich własnych decyzji. Może była przy tym trochę szalona i nierozważna, ale była święcie przekonana, że człowiek całe życie się uczy — między innymi na własnych błędach. Ta noc zdecydowanie była przeznaczeniem, bo wrzuciła ich w to samo miejsce, jednak ich rozmowa była jej perfidnym wyborem, bo od momentu dostrzeżenia go na scenie, chciała go poznać.

— Chyba całkiem sprawiedliwy rozwój wydarzeń? — zaśmiała się. W końcu drink był przyjemnym dodatkiem do ich spotkania i z pewnością rozplątywał ich języki. Poza tym dzięki temu, Filip mógł zatrzymać ją na nieco dłużej, oferując następną kolejkę. Same plusy! Dziewczyna uniosła brwi, słysząc jego pytanie w stronę barmana i parsknęła pod nosem, zasłaniając dłonią swoje usta. Co za uroczy chłopaczek; Nora nie mogła oderwać od niego spojrzenia. Większość chłopców, przy których miała zwyczaj się kręcić, zachowywali się zupełnie inaczej, być może dlatego tak prędko ją nudzili. Z grajkiem było inaczej, bo stale chciała więcej.

Brunetka wzięła od niego marker, zerkając na przedramię młodszego chłopca, które jeszcze chwilę temu musnęła swoimi palcami. — Tutaj? — zaśmiała się, po raz kolejny przesuwając opuszkami po jego skórze. — Jesteś pewien? A co, jeśli jest niezmywalny? — zażartowała, ostatecznie pochylając się lekko nad jego ręką, zostawiając swoje imię z serduszkiem na końcu. Jeszcze chwyciła swoją komórkę, obejmując palcami jego nadgarstek, żeby zrobić zdjęcie tego arcydzieła. — Proszę bardzo — parsknęła, w końcu go puszczając.

Słysząc komplement, padający z jego ust, dziewczyna poszerzyła swój uśmiech.
— Bardzo ładna? Czyli całkiem ci się podoba? — zapytała prowokacyjnie, znów nie odrywając od niego spojrzenia. Upiła trochę drinka, czując przyjemne ciepło od alkoholu i może nawet od tego droczenia się, które tak bardzo kochała. Całe to spotkanie wydawało jej się dość wyjątkowe, bo przebiegało zupełnie inaczej niż normalnie; lepiej. Czuła ekscytację, zainteresowanie i tak dużą pewność siebie, że nie chciała od niego odchodzić nawet na sekundę.

— Chciałabym mieć tyle wiary w samą siebie, co ty masz we mnie — zaśmiała się, mimo wszystko czując się po prostu… miło. Wiadomo, ludzie wokół niej byli bardzo wspierający, jednak nie wykazywali aż takiego zainteresowania jej pracą. Miała wrażenie, że Filip bardziej ją wspierał, mimo że znali się dopiero jakieś pół godziny. — Może usłyszysz ją jako pierwszy? Jeśli spotkamy się po raz kolejny, dam ci ją odsłuchać przed publikacją — zaproponowała.

— Dosłownie orkiestra. Po co ci zespół, skoro sam umiesz na wszystkim grać? — rzuciła, będąc pełną podziwu zapału i umiejętności. Sama grała tylko na basie i gitarze elektrycznej, ale dodatkowo kochała śpiewać, na co nie miała już tak dużo możliwości. — Sam się uczysz czy bierzesz jakieś lekcje? — zapytała, wciągając się w tę rozmowę bez reszty.

Wyczuwając, jak chłopak przesuwa dłonią po jej udzie, Nora uśmiechnęła się szeroko. Podobało jej się to stopniowe przekraczanie granic, choć gdyby mogła chętnie wyciągnęłaby go gdzieś na zewnątrz, żeby nie czuć się aż tak obserwowana. Na jego słowa, pokiwała lekko głową, obserwując jak zabrał jej drinka. — Pojawiają się i znikają — przyznała, przyglądając mu się z uwagą. — Jestem wybredna, sam rozumiesz — dodała, uśmiechając się łagodnie, zanim zeskoczyła ze stołka, po raz kolejny chwytając go za przedramię, na którym złożyła swój autograf. — Chcę zapalić. Idziesz ze mną? — zapytała, przechylając głowę do boku; nie odmówi jej, prawda?

my destiny?
ODPOWIEDZ

Wróć do „Bar Poet”