ODPOWIEDZ
25 y/o
Indulge in local cuisine
162 cm
Stylistka włosów Studio Lush Locks
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Ostatnio miała wrażenie, że jej życie było zwykłym żartem – istną porażką. Tak jakby wszystkie bóstwa świata spotkały się na drinku i po kilku głębszych założyły, kto bardziej uprzykrzy egzystencję tej niczemu winnej dziewuszce. Bo zaczęło się na spokojnie – popsute auto nie było czymś z czym nie mogłaby sobie poradzić. Czy to pierwszy raz musiała dzwonić po lawetę, bo jej range rover uskutecznił bunt? Nie zdziwiłaby się, gdyby była już zapisana w telefonie tamtej firmy jako „nie odbierać”, bo ile można przyjeżdżać pod ten sam adres? Potem weszło nieco grubiej, bo padła jej aplikacja do zapisywania klientów, usuwając z niej wszystkie dane, a tam miała… dosłownie wszystko – historię wizyt każdej osoby, cały grafik, kalendarz, powiadamianie o zbliżającej się wizycie bądź sugestię, że może wypadałoby się już zapisać, bo odrost sam się nie pofarbuje! I tu już był mały armagedon, który na szczęście udało jej się opanować dzięki swojej dziwnej manii planowania wszystkiego i zapisywania ręcznie w osobnym notatniku. Nie wspominając o tym, że gdyby nie pomoc Erica to aplikację można by pogrzebać a na nagrobku wygrawerować „zginęła śmiercią tragiczną”. Ale najgorsze przyszło kilka dni później…
Kiedy myślała, że jej sytuacja prywatno-zawodowa się ustabilizowała i udała się na rynek, aby pooglądać nowe wystawy, w tłumie ludzi mignęły jej brązowe loczki. Ktoś mógłby stwierdzić, że to przecież mógł być każdy, ale nie. Elsa za często bawiła się tymi włosami, aby pomylić je z tymi należącymi do kogokolwiek. I już chciała do niego podchodzić, wykrzyczeć mu w twarz z całym bólem, który nosiła w sercu od kilku lat, jednak nagle podeszła do niego inna dziewczyna. Śliczna, uśmiechnięta… i on tez się uśmiechał.
Odpuściła, pozwalając sobie kolejny raz się rozsypać.
I ta naprawa zajęła zdecydowanie więcej czasu niż naprawa samochodu czy aplikacji. Tutaj nie wystarczył jeden telefon, a potrzeba było kilku dni spędzonych w towarzystwie przyjaciela, taniej herbaty, paprykowych chipsów i głupich filmów.
Ale dała radę. Zawsze dawała.
Pozbierana, posklejana, wyszła późnym popołudniem na spacer z Olive. Mogła mieć problemy, ale to nie usprawiedliwiłoby zaniedbania psa, którego miała pod opieką i ponosiła za niego odpowiedzialność. Dlatego ubrana w biały zestaw zimowy, z burzą fioletowych loków, udała się do pobliskiego parku, aby mała shorkie się wybiegała za swoją ulubioną piłeczką.
Miało być to wyjście jak każde inne – dwie godziny intensywnej zabawy i powrót do domu. Zwłaszcza, że jej suczka nie należała do zwierząt wielce towarzyskich, chyba że…
– Olive! – zawołała, widząc jak ta biegnie z piłką w dziobie do znacznie większego od siebie psa. No tak, bo jak podskakiwać i pyskować to tylko do tych, co mogli ją zjeść na przystawkę, a i tak tylko wkurzyliby sobie podniebienie, a nie się najedli.
– Olive! – ponowiła wołanie, gdy ta nie zareagowała, ale i tym razem nic nie pomogło, więc sama podbiegła do zwierząt, modląc się, żeby ten misio był akurat po jedzeniu.
– Bardzo przepraszam, mam nadzieję, że was nie zdenerwowała, już ją zabieram… o, dzień dobry… – Przypięła szybko smycz do obroży swojej pupilki, spoglądając z dołu na właściciela akity. I oczywiście, że rozpoznała w nim swojego klienta! Bo co jak co, ale Elsa miała świetną pamięć do twarzy, a do włosów jeszcze lepszą. – Dawno pana u mnie nie było… czyżby mnie pan zdradzał z inną fryzjerką? Mam być zazdrosna? – zapytała z promiennym uśmiechem.

Cem Ayers
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Badum
37 y/o
Enjoy the simplest things
196 cm
aktor filmowy i telewizyjny w Kanadzie i Turcji
Awatar użytkownika
Cemil (czyt. Dżemil) jest kanadyjsko-tureckim aktorem. Należy do osób ambitnych i lubiących wyzwania. Mieszkał przez 12 lat w Stambule, do którego myśli się przeprowadzić w przyszłości.
Jest empatyczny, towarzyski i udziela się charytatywnie. Obecnie ma złamane serce, gdyż jego ukochana Eden po prostu zniknęła i przepadła...ale się po pół roku znalazła i będzie ciekawie, o!
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

W życiu Cema ostatnio wszystko się pieprzyło, ale próbował jakoś ciągnąć dalej. Nigdy wcześniej by nie pomyślał, że może czuć taką pustkę po kimś, kogo znał w sumie niedługo, ale jednak kto zmienił jego istnienie w coś naprawdę ważnego. Kiedy zniknęła, czuł się tak, jakby i on się stracił gdzieś w tym świecie. I nic nie było na swoim miejscu.
Starał się ogarnąć, pracować i jakoś z dnia na dzień sobie żyć, ale nie było łatwo. Cem był dobrym aktorem, ale w życiu prywatnym nie zawsze potrafił udawać, że wszystko jest dobrze. Wrócił na dłużej do Kanady i postanowił tam pozostać jeszcze przez jakiś czas. Raczej nie powinien mieć problemów ze znalezieniem pracy, więc nie martwił się o to, co robić. Mógł sobie balować za hajs zarobiony w Turcji, ale lubił grać, dlatego nie uznawał dłuższych przerw. Musiał coś robić, bo inaczej zgłupieje do reszty. Rodzeństwo i przyjaciele widzieli, że ten się bardzo męczy, ale nie byli w stanie mu pomóc, poza rozmowami. W swoim domu zaś miał towarzystwo wiernego czworonoga – Vito. Dbał o niego o wiele lepiej niż o siebie. Wychodził z nim na spacery, jak i teraz.
Pewnie ta wycieczka do parku skończyłaby się jak zawsze, gdyby nie to, że Vito znalazł sobie kogoś do zabawy, albo raczej mały piesek wybrał jego. Prawdę mówiąc wyglądało to tak, jakby ten sporych rozmiarów pies miał ochotę zjeść mniejszego na obiad, ale Vito tylko wyglądał na wielkiego i złego. W środku był łagodny i towarzyski.
Cem rzucił do zwierzaka coś po turecku – bo jednak psiak przywykł do tego języka – a potem przemówił do młodej kobiety, którą również rozpoznał bez trudu i to nie tylko po oryginalnym kolorze włosów.
- A witam, witam – uśmiechnął się do dziewczyny ciepło. Po jej kolejnych słowach roześmiał się.
- Czy mógłbym oszukiwać swoją ulubioną fryzjerkę? – postawił pytanie w odpowiedzi.
- Dopiero niedawno wróciłem do Toronto – wyznał szczerze. – Planuję tu zostać na dłużej, więc na pewno przyjdę w odwiedziny – nie bajerował, tylko powiedział to, jak sprawa wyglądała.
- I bez obaw, ten tutaj – wskazał na swojego psa – wygląda trochę poważnie, ale to prawdziwa maskotka – tak też trochę wyglądał, jak żywy pluszak.
- Jeszcze coś, będzie mi miło, jeśli darujemy sobie tego pana. Nie jesteśmy sobie obcy – zauważył.
- A mnie naprawdę nie przeszkadza, kiedy ktoś mówi mi na ty. Nie jestem taki stary – uśmiechnął się.

Elsa Eriksen
dc: kwiatkowa
wyjdzie po ewentualnych ustaleniach
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”