-
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Nie miała pojęcia jak długo tak ze sobą rozmawiały, ale na pewno był to wyjątkowy dzień dla dziewczyny, który zapamięta na długo. Może i nie miała do czynienia z gwiazdą światowego formatu, a raczej z niszową lokalną celebrytką, ale zawsze był to ktoś kogo podziwiała. Pewnie miała dzięki temu okazję do tego, aby dowiedzieć się naprawdę sporo nowych rzeczy. Właśnie dla takich przeżyć ludzie chodzili na różnorodne konwenty.
Nie chciała im przeszkadzać w tym spędzie. A może jednak? Na pewno jednak nie było to tym samym, co spotkanie w barze, gdy zwyczajnie musiała się wtrącić (choć według Prescott to była do tego nagabywana) i zniszczyć randkę River z dziewczyną, która zwyczajnie jej się nie podobała. Tym razem jednak nie było w niej ani grama złośliwości, co musiało być pewną odmianą. Nie znaczyło jednak, że dziwne napięcie między nią, a River zdolało wyparować.
- Dobrze. Miejcie swoje mroczne sekrety - skomentowała jeszcze, gdy rysowniczka uznała jej przypuszczenia za wyjątkowo nietrafne.
Nie mogła też winić młodej za to, że nie chciała jej zdradzić tej wielkiej tajemnicy. Nic dziwnego. W końcu była lojalna swojej idolce, z którą zdołała zawrzeć sojusz. Nie była nic winna obcej dziewczynie, która zwyczajnie pojawiła się w ich przestrzeni.
- To fajnie - odparła na zapewnienia Liz, która ruszyła z wyjaśnieniami. - Zdecydowanie w niczym nie przeszkodziłaś. To raczej ja wam się teraz wtrącam. Wybacz, Liz.
Była zdecydowanie zbyt łagodna, ale w tym tonie nie pobrzmiewały żadne nuty świadczące o ukrytych intencjach. Chociaż może jednak je posiadała skoro jeszcze się od nich nie odsunęła.
Studiowała przy okazji również język ciała Cross. Zdecydowanie zbyt uważnie przyglądała się dłoni, która została ulokowana na plecach Elizabeth jakby próbowała dojść do wniosku czy był to zwyczajny odruch, który miał pocieszyć dziewczynę i zapewnić, że wszystko było w porządku czy może raczej przemyślany gest, który miał przyprawić tanatopraktorkę o nagły przypływ zazdrości jak to robiła, gdy obok znajdowała się Blair.
- Zapewne. Jest jedna taka rzecz... - powiedziała sięgając do swojej torby, z której po chwili wyciągnęła zakupiony tomik nieszczęsnych Butelek. - Skoro już się widzimy to podpiszesz mi się?
Przyglądała się reakcji rysowniczki, aby ocenić jak zadziałał na nią ten ruch. Czy było to przekroczenie granic? Być może. Był to jednak jasny sygnał dla Cross, że Ruelle wyraziła zainteresowanie jej sztuką. Cóż, a przynajmniej tym jednym tomem, na który w końcu wywalczyła zniżkę, boksując się z Maeve. Prowadziła twarde negocjacje jakby znajdowała się na suku w Bagdadzie, ale w końcu udało jej się przekonać kobietę do tego, aby jej nieco odpuściła. Normalnie nie stosowałaby takich zagrań, ale chciała mimo wszystko wygrać e jakiś sposób z Yang i postawić na swoim. Skoro tak bardzo chciała z niej zedrzeć dolary to mogła się napocić.
River Cross