Barwne ulice, jedzenie nie z tej ziemi i atmosfera, która sprawiała, że człowiek na moment zapominał o całym świecie. Tak wyglądał urlop, na który Javier Rafael wybrał się ze swoimi przyjaciółmi, kiedy jeden z nich miał się żenić. Wieczór kawalerski miał być uczczeniem jego ostatnich dni wolności, przepełnionym alkoholem, imprezami i podejmowaniem decyzji, o których następnego dnia żaden z nich nie chciałby pamiętać. Javier nigdy nie był typem człowieka, który wierzył w związki. Nie sądził, że mógłby podporządkować swoje życie jednej osobie, aż do momentu, gdy ujrzał ją przechadzającą się ulicami Barcelony. Przepiękną kobietę o oliwkowej karnacji, brązowych oczach i włosach tak długich, że przez krótką chwilę pomyślał, że musiała być jakąś boginią.
Musiał ją poznać. Wakacje, które miały być poświęcone jego przyjacielowi, szybko zamieniły się w intensywny romans przepełniony seksem, pożądaniem i uczuciami, których Javier nigdy by się po sobie nie spodziewał. Maria była wszystkim, od czego do tej pory uciekał, a jednocześnie pierwszą osobą, przy której naprawdę zapragnął się zatrzymać.
Przeprowadzka do Toronto, ślub, a później ciąża Marii uderzyły w niego niczym rozpędzona ciężarówka. Nagle nie było już tylko ich dwojga. W ich życiu pojawiła się mała istota, o którą od tej chwili musiał się martwić i za którą był odpowiedzialny. Jego żona w dalszym ciągu była najpiękniejszą kobietą stąpającą po ziemi, jednak po ciąży coś w niej zgasło. Nie kochali się już tak często. Nie czuł od niej tego samego zapału ani energii, którą emanowała w Barcelonie i w której tak bardzo się zakochał. Zamiast spróbować zrozumieć, przez co przechodziła, Javier zaczął się od niej odsuwać. Postanowił skupić się na karierze i utrzymaniu rodziny, zapominając o tym, co było najważniejsze. Pieniądze zawsze mogły przyjść z czasem. Uczucie natomiast potrafiło zniknąć równie szybko, jak się pojawiło.
Lata mijały, a ich rodzina coraz bardziej się powiększała. Javier wspinał się po kolejnych szczeblach kariery. Początkowo pracował w wydziale zabójstw, jednak widok śmierci zaczął coraz mocniej odbijać się na jego psychice. Po każdej zmianie coraz częściej zaglądał do kieliszka, próbując zagłuszyć obrazy, których nie potrafił wyrzucić z pamięci. Z każdą kolejną wizytą w barze coraz łatwiej dawał się porywać nic nieznaczącym romansom. Kilka godzin zapomnienia, po których wracał do domu i zachowywał się tak, jakby nic się nie wydarzyło. Skoro żona nie dawała mu tego, czego potrzebował, dlaczego miałby się ograniczać? Tak przynajmniej tłumaczył to samemu sobie, nie chcąc przyznać, że to nie Maria była odpowiedzialna za rozpad ich małżeństwa. To on przestał o nią walczyć. Przestał dostrzegać kobietę, w której kiedyś tak beznadziejnie się zakochał.
Teraz udało mu się przenieść do innego wydziału. Praca nie ciążyła mu już na psychice w takim stopniu, dzięki czemu zaczął uważniej przyglądać się temu, co działo się we własnym domu. Zauważył wtedy, że jego żona, która utraciła swój charakterystyczny blask wiele lat temu, nagle odżyła. Znowu widział w niej tę samą Marię, w której zakochał się na ulicach Barcelony. Ponownie się uśmiechała, dbała o siebie i emanowała energią, której tak długo jej brakowało. Problem polegał na tym, że Javier doskonale wiedział, iż powodem tej zmiany nie był on. Był nim ktoś inny. Teraz tylko od niego zależało, czy spróbuje zawalczyć o swoją żonę i małżeństwo, które sam przez lata niszczył, czy pozwoli jej odejść na własnych warunkach.
- Gdy flirtuje, robi to zdecydowanie po hiszpańsku. Tak samo zresztą, gdy przeklina.
- Swoją drogą, kłótnie z własną żoną naprawdę go kręcą, nawet jeśli przy okazji doprowadza go do migreny.
- Zawsze gnał za rozwojem kariery, przez co nigdy nie był aż tak zaangażowany w dorastanie swoich dzieci, jak powinien.
- Lubi tańczyć.
- Mówi dokładnie to, co myśli, przez co zwykle cholernie ciężko dobrać mu dobrego partnera do pracy.
- Pomimo tego, że sam zdradził Marię wiele razy, nie potrafi znieść samej myśli, że ktokolwiek inny mógłby położyć na niej swoje łapska. Hipokryta, eh?
- Codziennie wieczorem rozwiązuje krzyżówki i sudoku.
- Z samego rana zawsze wychodzi na długi bieg, by później wziąć letnio-zimny prysznic.
- Jeżeli ktoś nie zainteresuje go swoją osobą, po prostu go ignoruje.
