ODPOWIEDZ
33 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
165 cm
hakerka oraz informatyczka dla Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Running with bulls
Working my miracles
Holding my world together with a boot string
Living the dream
Benzos and gasoline
Coffee and blue light screens till the morning
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakiekolwiek
typ narracji3os.
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

25
Zazwyczaj przeglądanie zgłoszeń o podejrzanych zachowaniach w sieci było jednym z najbardziej nużących zajęć na policji – tym razem jednak nie mogła narzekać na nudę. Poprzedniego wieczoru wpłynęło pięć osobnych zgłoszeń – każde o podobnej, niepokojącej treści.

Tego ranka nie zdążyła nawet zagrzać swojego fotela, zanim nie została wyrwana z rutyny dnia. Pukanie do drzwi przerywa jej pracę.
— Nie rozgaszczaj się, patrol przeszukał te współrzędne geograficzne w Mimico — mówi sierżant sztabowy, opierając się o framugę drzwi. Jego czujne spojrzenie sprawia, że Helena aż odchyla się w fotelu i unosi brwi.
Ciało? — pyta, żeby się upewnić.
Sierżant Haller niby kiwa głową, ale w tym geście jest coś niepewnego, a chociaż twarz pozostaje stoicka, Helena rozpoznaje w jego spojrzeniu tę nutę gniewnego niedowierzania, które pojawia się przy niektórych sprawach. Peregrine postanawia przestać zadawać pytania; chyba po prostu musi zobaczyć to na własne oczy. W duchu już szykuje się na nieprzyjemny widok.
— Detektyw Blackwood z wydziału zabójstw jedzie prosto na miejsce, więc lepiej się pospiesz. — Nie musi powtarzać tego dwa razy, Peregrine już zbiera swoje rzeczy. — Pamiętaj, że to jego sprawa, Peregrine.
Helena wychodzi, w odpowiedzi unosząc tylko nad głowę wyciągnięty kciuk.

Pokonuje trasę do dworca kolejowego najszybciej, jak tylko może, po drodze wałkując w myślach wszystkie informacje o sprawie.
Pięć osób dostało zagadkowe wiadomości, które z początku przypominały klasyczny trolling. Wszystkie dotyczyły Jensena Greena i zostały wysłane do jego bliskich z zablokowanego numeru. Dziwne, prześwietlone zdjęcie jego twarzy, a później ciąg wiadomości, które pozornie sprawiały wrażenie przypadkowych. Rymowanki dla dzieci z błędami, serie emotikonek. Coś, co łatwo byłoby zignorować, gdyby nie to, że nikt nie potrafił zlokalizować Greena.
Helena pracowała cały wieczór, by w końcu odkryć, że błędy w rymowankach nie były przypadkowe, a każdy z bliskich zaginionego otrzymał jeden element układanki.

Peregrine nie mogła nie zauważyć, że to modus operandi wydawało się jej znajome. Na razie jednak nie powinna wysnuwać zbyt raptownych wniosków.

Po dłuższej wędrówce wzdłuż torów wreszcie dostrzega taśmę policyjną odgradzającą dość spory teren. Zauważa psy, które na pierwszy rzut oka wciąż pracowały nad odnalezieniem czegoś. Przechodzi pod taśmą, legitymuje się i odnajduje spojrzeniem Blackwooda. Kiwa głową na przywitanie.
Jak wygląda sprawa? — pyta, obserwując go czujnie. Znali się, ale niezbyt dobrze, a Helena ufała niewielu osobom na policji. Nigdy nie wiadomo, jak głęboko sięga korupcja; dystans jest bezpieczniejszy. Liczy natomiast na to, że młody detektyw nie jest tak terytorialny jak niektórzy i nie będzie pieklił się o jej obecność w terenie.

Aaron Blackwood
echo
to tylko forum jbc
29 y/o
For good luck!
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Pracując w wydziale zabójstw Aaron nie mógł narzekać na nudę i chociaż w normalnych okolicznościach, poza pracą, cieszyłby się mogąc aktywnie spędzać czas, nie mając go zbyt wiele na przesadne samotne rozmyślania w domu, tak niestety patrząc przez pryzmat wykonywanego zawodu, niemal każde wyjście z komendy wiązało się z nową sprawą morderstwa. To już nie było tak pocieszające i bywały momenty, kiedy mężczyzna w duchu prosił, by chociaż jeden dzień okazał się być nakrapiany nudą, która zmuszałaby go do wypełnienia wszelkich raportów i uzupełnienia dokumentów. Wiązałoby się to bowiem z faktem, że właśnie tego dnia postanowiono nikogo nie mordować.
Marzenia pozostały jedynie marzeniami i zaledwie chwilę później, kiedy podobne myśli pojawiły się w głowie Blackwooda, dostał kolejne wezwanie do zabójstwa, mając poprowadzić tę sprawę. Pozytywny aspekt w nieszczęściu, wszak nie często się zdarzało, by przydzielono mu coś tak o. Pomimo sporego doświadczenia w wydziale narkotykowym, wielu uważało, że był jeszcze zbyt świeży na zabójstwa i na samodzielne prowadzenie dochodzenia. Poczuł się więc na swój sposób wyróżniony i zmobilizowany do działania, by udowodnić, że chociaż był tu nowy, nie odstawał od innych i jest w stanie ująć mordercę, który w tak wyrafinowany sposób bawił się ludzkim życiem. Nieprzespane noce, niewiele snu, niemal odcięcie od świata poza komendą - to wszystko nie było dla niego przeszkodą. A szali zostało postawione zbyt wiele, by miał czas na tak przyziemne przyjemności.
Udał się na miejsce, zaledwie kilkanaście minut później stając przy technikach, którzy już pracowali, szukając dowodów i zabezpieczając wszystko, co później można było wykorzystać do analizy. Nie chciał wchodzić im w paradę wiedząc, jacy potrafią być drażliwy. Zadeptanie potencjalnego miejsca zbrodni było dla nich jedynie dołożeniem pracy.
Rozejrzał się po torach kolejowych, na których walało się wiele śmieci. To nie będzie łatwe, ale kto powiedział, że rozwiązanie będzie napisane na ścianie?
-Co macie? - zagadnął do młodego technika, który wykonywał kilka zdjęć ofiary. Dla kogoś o słabych nerwach ciało pozbawione twarzy byłoby skuteczną dietą, wypłukując z żołądka wszystko, co się w nim znajdowało. Dla Aarona, chociaż widok mało przyjemny, nie stanowiło to już takiego problemu, chociaż w swojej karierze miewał sytuacje, kiedy nie wytrzymał, rzygając jak kot.
Słuchał uważnie chłopaka, bacznie obserwując zwłoki. Nie umknął jego uwadze przedmiot ostentacyjnie tkwiący w ustach denata. Włożył rękawiczki, wyciągając go.
Mała, plastikowa laleczka.
Wsadził ją do foliowego worka przeczuwając, że to istotna wskazówka. Świry zawsze zostawiały przy swoich ofiarach coś, co ostatecznie naprowadzało policję na ich ślad.
Wyprostował się, dostrzegając osobę, której się tu nie spodziewał. Nie dlatego, że miał jakieś uprzedzenia. Bardziej, ponieważ nikt go nawet nie uprzedził.
-Co pani tutaj robi? - rzucił jako dość kiepskie powitanie. Nie atakował, zaspokajał ciekawość. Skoro prowadził to śledztwo miał prawo wiedzieć kogo mają zamiar mu podsyłać. - Jensen Green, lat czterdzieści jeden. Wstępnie zidentyfikowali go po dokumencie tożsamości, ale na oficjalne trzeba będzie poczekać, bo niestety jest problem z rozpoznaniem. Pozornie mogłoby się wydawać, że ofiara miała wypadek kolejowy. Gdyby nie fakt, że zdarto jej skórę z twarzy, precyzyjnym cięciem. Technicy nadal szukają istotnych śladów, a biorąc pod uwagę panujący tu burdel, zapewne jeszcze im zejdzie. Istotne, jak na moje oko, jest to - powiedział, unosząc torebkę z lalką. - Wyciągnąłem ją z ust zamordowanego.

helena peregrine
Eve
narracji pierwszoosobowej, nierealnych sytuacji, postaci do porzygu idealnych
33 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
165 cm
hakerka oraz informatyczka dla Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Running with bulls
Working my miracles
Holding my world together with a boot string
Living the dream
Benzos and gasoline
Coffee and blue light screens till the morning
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakiekolwiek
typ narracji3os.
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Chyba po prostu chce sprawdzić, jak młody detektyw zareaguje.

Blackwood, nie? — to pierwsze słowa, które do niego wypowiada. Mierzy go spojrzeniem z rękami splecionymi na piersi. Za chwilę uśmiecha się, ale tylko tak trochę – jedną stroną twarzy, tylko przez ułamek sekundy. — Tak na przyszłość, nie zdradzaj szczegółów sprawy, zanim nie dostaniesz odpowiedzi na to pierwsze pytanie. — Testowy pstryczek w nos. Do tej pory nie współpracowała nigdy z Aaronem przy jakiejkolwiek sprawie. Kojarzyła go z widzenia, asystując przy niektórych akcjach wydziału narkotykowego. Wiedziała już wtedy, że w tej grupie policji dzieje się coś niepokojącego; dystans był konieczny wobec kogokolwiek stamtąd.

Peregrine lubi testować granice. Wiedzieć, na co może sobie pozwolić. Sprawdzać reakcje i czytać między wierszami. Bo ludzie zazwyczaj zdradzali niechcący trochę więcej, niż myślą.
Kontynuuje równie obcesowo, i to dopiero po tym, jak mówi "cześć" przechodzącej obok znajomej technicznej, od której dostaje parę nitrylowych rękawiczek.

Można powiedzieć, że to mój trup. Wczoraj oflagowałam tę szerokość geograficzną. — Pewność siebie w jej głosie jest niemal bezczelna. Ciekawi ją, czy Aaron w ogóle wie, w jakim zakresie Helena jest tutaj oficjalnie, bo sama mocno nagina fakty. Koniec końców zdaje sobie sprawę z jednego: nie jest ostatnio ulubioną pracownicą komendanta. Jeśli jakaś sprawa jest dla niej ważna, może być w zasadzie pewna, że przydzielono jej największego żółtodzioba. Peregrine natomiast wcale już nie dba o stabilność swojego zatrudnienia na policji. Ma plan awaryjny i tylko czeka, aż dostanie wypowiedzenie. Gdyby nie odchodne i dostęp do informacji, już dawno by jej tu nie było. Równie dobrze mogła spróbować skorzystać z czasu, jaki jej tutaj został. — To żaden wypadek i wszystko wskazuje na to, że to Green. Informacja przyszła od kilkorga osób z jego najbliższego kręgu. Trzeba będzie z nimi porozmawiać, jak tylko załatwimy sprawy tutaj. — Specjalnie nie zdradza wszystkich szczegółów, a jedynie udowadnia, że ma więcej informacji o sprawie. Wyciąga przy tym rękę po torbę z lalką, przechwytując ją, zanim do Blackwooda dotrze wszystko co powiedziała. Przygląda się jej dokładnie. — Świetna obserwacja — rzuca sucho, jakby to był uprzejmościowy komplement, po czym wyciąga laleczkę z torby, by przyjrzeć się jej dokładniej.

Na jej twarzy odmalowuje się zupełnie ludzka odraza. Nikt normalny nie reagował zupełnie stoicko na dowód tego, że ktoś z celebracją podchodzi do mordowania. Natychmiast przechodzi ją zimny dreszcz, bo spotkała się już z czymś takim. Już kiedyś trzymała w rękach zaproszenie do gry w kotka i myszkę.
Nigdy nie zapomniała o saperze Kurcie, którego nigdy nie odnaleziono – żywego ani martwego.

Owija palce wokół główki lalki, żeby sprawdzić swoją teorię. Może, ale tylko może...
Pociąga za włosy zdecydowanym gestem. Z szyi wystaje wyjściówka USB.
Oho. — Pokazuje znalezisko Blackwoodowi, unosząc jedną brew. — Niezła sprawa nam się trafiła... — rzuca – też w ramach testu.

Aaron Blackwood
echo
to tylko forum jbc
29 y/o
For good luck!
188 cm
detektyw wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

W swojej pracy miał do czynienia z wieloma osobami - mniej lub bardziej sympatycznymi. Nie mógł wychodzić z założenia, że każdy napotkany człowiek przypadnie mu do gustu i nie ma co ukrywać, że w jego podejściu żadnej roli nie odgrywały sugestywne komentarze osób na około niego. Czy tego chciał, czy nie, wiele zostawało w głowie, przypominając o swojej obecności.
Jak teraz, kiedy patrzył na znajomą twarz, o której nasłuchał się tak wiele od swoich kolegów. Nie cieszyła się dobrą sławą, pozostawiając ślady wszędzie tam, gdzie się pojawiała. Tak słyszał.
Sam nadal nie miał jasno sprecyzowanej wizji jej osoby, pracując nad tym. Nie chciał kierować się plotkami, chcąc ją poznać. A wychodziło na to, że dzisiaj będzie miał ku temu trochę okazji.
Skrzywił się wewnętrznie na ten przytyk. Pozostał niesmak, ale miała rację. Musiał uważać, co do kogo mówił, bo chociaż ona obcą nie było, niekoniecznie musiała znaleźć się tu za wysłannictwem. Nie musiała współpracować, przychodząc na miejsce zbrodni jedynie po to, by zaspokoić ciekawość. Tak, jak robili inni gapie, kręcący się zawsze tam, gdzie coś się działo.
-Pani trup - powtórzył po niej, marszcząc brwi. Była pewna siebie i normalnie mogło to imponować, chociaż aktualnie w jego oczach zakrawało na jawna bezczelność. - Gratuluję oflagowania, ale ostatecznie sprawa jest moja. Nie pogardzę pomocą, może się przydać. Zakładając, że jest tu pani oficjalnie - skomentował, nie odrywając od niej wzroku. Ta współpraca mogła skończyć się różnie - gorzej, niż z O’Harą na pewno nie będzie. I chociaż faktycznie Blackwood nie pogardzał innym punktem widzenia, tak aktualnie poczuł irytację, że Helena niemal siłą próbowała narzucić swoje przywództwo, podbierając mu sprawę kawałek po kawałeczku.
-Wydaje się pani być niebywale pewna w stwierdzeniach. Od jakich osób i jakie informacje? - spytał, pragnąc wiedzieć. Był ciekaw co nią kierowało przy doborze słów i ostatecznych wniosków. Intuicja mówiła mu, że coś wiedziała, niekoniecznie chcąc się tym teraz dzielić. Wszak osoba, która nie posiadała informacji nie zachowywała się w podobny sposób, narzucając autorytet, a ta kobieta zdecydowanie posiadała go w sobie sporo. Była przy tym trochę dziwna, ale nie jemu oceniać.
Patrzył uważnie, jak przyglądała się lalce, chcąc dostrzec cokolwiek na jej twarzy. Przypominało jej cos? Zetknęła się z podobnym elementem w przeszłości? Czasami pozornie nic mogło okazać się czymś wielkim, bo to właśnie detale doprowadzały do przyszłych ujęć morderców.
-Nie jest to pani obce. Wspomnienia? - zauważył, dostrzegając jej drżenia. Co siedziało w jej głowie, kiedy wodziła po zabawce? Dla Aarona był to początek czegoś wielkiego. Nie umiał sprecyzować, ale czuł, że lalka miała znaczenie i jeszcze przypomni im o swojej obecności.
-Jest coś, co powinienem wiedzieć? Jeśli to NAM ma się trafić sprawa, wymiana informacjami jest w cenie. A ja odnoszę wrażenie, że coś zadziało się w pani głowie - powiedział, odbierając od niej dowód. Wystarczająco długo spoczywał w jej rękach.
Odszedł od niej, wracając do ciała by sprawdzić, czy technicy znaleźli coś szczególnego. Póki co niestety, poza śmieciami, nie natrafili na nic, co rzuciłoby jakikolwiek cień na sprawę.

helena peregrine
Eve
narracji pierwszoosobowej, nierealnych sytuacji, postaci do porzygu idealnych
33 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
165 cm
hakerka oraz informatyczka dla Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Running with bulls
Working my miracles
Holding my world together with a boot string
Living the dream
Benzos and gasoline
Coffee and blue light screens till the morning
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakiekolwiek
typ narracji3os.
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Czuje lekki zawód, gdy Blackwood nie daje się naciąć na jej próbę wrogiego przejęcia kontroli nad śledztwem, ale też nie miała większej nadziei, że takie zagranie wypali – przynajmniej pod tym kątem. Helena nie zaczepia jednak dla samego zaczepiania; zbiera informacje. Uważnie przygląda się reakcji Aarona na jej zachowanie.

Patrzy na nią jak na kosmitkę, ale jeśli czuje jakąkolwiek większą frustrację, nie daje po sobie tego poznać. Spokojnie odpowiada na jej prowokację, zwyczajnie stwierdzając fakty. Nie ulega wątpliwości, że sprawa jest jego. W końcu w historii pracy na policji Helena dostała pewną kontrolę tylko przy jednym śledztwie – przy czym i tak przydzielono jej niańkę spośród detektywów – a sprawca nigdy nie został ujęty. Gdyby nie to, że dzięki jej pracy kilkaset osób zdążyło ewakuować się z zagrożonego obszaru, pewnie zostałaby zwolniona – bo wychylająca nosa, zbyt ciekawska kobieta, która w dodatku stale przekracza granice ram pozycji, na którą została zatrudniona, jest idealnym kozłem ofiarnym, który można poświęcić, by komendant mógł zachować twarz po zlekceważeniu zagrożenia, przed którym próbowała ostrzec Peregrine.
Nie zwolniono jej, ale mogła być pewna, że już nigdy nie zostanie potraktowana poważniej niż stażystka od brudnej roboty.

Właśnie dlatego nie zależy jej, by zachować tę pracę.

Taaa... tak — rzuca, szybko zmieniając postawę – skoro wie, że nie ugra nic oprócz informacji. Posyła Blackwoodowi krzywy uśmieszek. Szybko przechodzi do rzeczowych wyjaśnień. — Wczoraj wpłynęły zgłoszenia od rodziny i przyjaciół Greena. Każde z nich dostało wiadomości, które uznali za głupie żarty, ale przestraszyli się, kiedy ofiara nie odbierała telefonów i nikt nie potrafił stwierdzić, gdzie się podział. Nie zdarza mu się to, nigdy wcześniej nie znikał, nie wykazywał ryzykownych ani zaskakujących zachowań. Wiadomości zostały wysłane z tej okolicy z zablokowanego numeru. — Zawiesza głos. To jeszcze nie wszystko. — Udało mi się zawęzić teren poszukiwań, bo sprawca tego chciał. W wiadomościach była zagadka, której wynikiem były współrzędne geograficzne. — Wyciąga telefon i odblokowuje go, a potem odnajduje w mediach folder ze screenami dotyczącymi sprawy. Podaje urządzenie detektywowi. Pozwala sobie, by na jej twarzy odmalował się niewesoły grymas. Jednocześnie z uczuciem odrazy wobec sprawcy miesza się w niej ciekawość. Ktoś, kto ją dobrze zna, może mógłby wyczytać, że Helena czuje też dziwną ekscytację. Wyzwanie. Lubiła łamigłówki. Czy Blackwood był wystarczająco wnikliwym obserwatorem, by to zauważyć?

Najwyraźniej wystarczająco wnikliwym, by dostrzec, że w jej głowie uruchamiają się trybiki, że łączy w myślach wydarzenia. Posyła czujne spojrzenie w jego stronę.
To i tak wróci na moje biurko. — Pozwala mu wyjąć sobie z rąk laleczkę; komentarz służy odwróceniu uwagi. Może jednak nie chce testować jego wnikliwości? Mimo wszystko argumenty Aarona są trafne. Poza tym – skoro pyta, być może traktuje poważnie wkład, jaki Peregrine może mieć w jego sprawie. — Kilka miesięcy temu widziałam coś podobnego. Ciało znalezione na placu zabaw, Jane Doe. Był przy niej pendrive, na którym też była zagadka. W tamtym przypadku sprawca umieścił tam datę i godzinę zamachu terrorystycznego, który zamierzał przeprowadzić. — Przełyka ślinę. Być może Blackwood słyszał o sprawie, którą media oczywiście szybko podłapały, bo ewakuowano wszystkich pracowników banku, a jedna z bomb wybuchła, zabijając strażaka – do tego zaginął jeden z saperów, a Holden – bo taki przydomek zyskał terrorysta – nigdy nie został uchwycony. To oczywiście nie wszystko – a Helena nie czuje potrzeby, by zdradzać też szczegóły tego, co w tym banku przeżyła. — Łączenie ze sobą tych spraw byłoby dużą spekulacją, ale w obu przypadkach mamy do czynienia z kimś, kto czerpie z tego przyjemność i szuka godnego przeciwnika.

Aaron Blackwood
echo
to tylko forum jbc
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mimico GO Station”