-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkityp narracjinarracja trzecioosobowaczas narracjiczas przeszłypostaćautor
Udział w podobnych przedsięwzięciach miał jedną stałą - czy człowiek tego chciał, czy nie, zmuszany był do rozmów, jak i zawierania znajomości, które w przyszłości miały zaowocować. Poznawało się ludzi, oceniało i wrzucało do odpowiedniej szufladki z odpowiednim podpisem. Burreau nawykł, że przedstawiano mu osoby w jego wieku, zarówno płci żeńskiej (co miało stanowić podłoże to późniejszych potencjalnych zaślubin), jak i męskiej (co dotyczyło potencjalnego biznesu). Wielu z nich nie potrafiłby nawet opisać, ale bywały takie, które na dłużej zapadały w pamięć. Dotyczyło to chociażby Charliego, z którym miał styczność podczas jednej ze zbiórek na rzecz pomocy dzieciom w Afryce. Od słowa do słowa i o dziwo został w jego życiu na dłużej, stając się kimś na wzór przyjaciela. Kieran nie wiedział, czy właśnie w taki sposób powinien określić chłopaka, niemniej biorąc pod uwagę wszelkie opisy, którymi raczył się z książek wynikało, że Marshall wpisywał się we wzorzec. Rozmawiali o rzeczach nie tylko związanych z pracą, spędzali ze sobą wolny czas w ilości nie przesadnej. Tak, to mogła być przyjaźń, chociaż specyficzna.
Dzisiejszego dnia Kieran umówił się z Charliem na partię szachów. Dla postronnych brzmiało nudno, dla nich jednak było idealną formą spędzenia czasu, jak również dawało możliwość wplecenia zwierzeń pomiędzy kolejnymi ruchami figur przesuwanych na planszy. Układ idealny, w którym nikt nie ucierpiał.
-Pójdziemy do ogrodu. Pogoda jest tak piękna, że grzechem byłoby siedzieć w czterech ścianach - powiedział, kiedy chłopak przyszedł. Wbrew wszystkiemu lubił spędzać czas poza domem, czy to z książką czy po prostu spacerując, szukając kolejnych inspiracji, które należało uwiecznić. - Jak w świecie biznesu? Jak poza nim? - spytał z zainteresowaniem, zajmując miejsce przy stole, na którego powierzchnię padał cień rzucany przez szeroki parasol. Pogoda pogodą, ale oparzenia słoneczne nie były przyjemne.
Charlie Marshall
-
I look at you and I see everything I’m not allowed to have.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Dzisiejsza partia szachów miała być dla Charliego ucieczką przed tym, co było nieuniknione. Dopiero co wrócił z Teneryfy z podpisanym dla Northland Power kontraktem, ale zamiast świętować sukces, czuł stres. Jutro planował powiedzieć Blair prawdę o wszystkim, co się stało... i właśnie dlatego niezwłocznie przyjął zaproszenie od przyjaciela. Potrzebował tej partyjki szachów, żeby choć przez moment skupić się na czymś innym niż wyrzuty sumienia i ból istnienia.
Pójdziemy do ogrodu. Pogoda jest tak piękna, że grzechem byłoby siedzieć w czterech ścianach. Charlie skinął głową. - Brzmi idealnie - odpowiedział krótko, ruszając za Kieranem na zewnątrz. Usiadł na wskazanym miejscu pod parasolem i spojrzał na rozstawione figury szachowe. Miał ochotę na lemoniadę, hm… Ciekawe, czy Kieran miał w lodówce lemoniadę? - Kontrakt z Hiszpanami dopięty, ojciec zachwycony, słupki rosną, więc jeśli twój ojciec szuka teraz bezpiecznych i stabilnych opcji na ulokowanie kapitału swoich klientów, powiedz mu, żeby przyjrzał się naszym nowym udziałom - odpowiedział na pytanie. - Białe czy czarne? - spytał krótko, wskazując głową na szachownicę.
Chwilę później Kieran zapytał, co działo się POZA BIZNESEM, dlatego Marshall zamarł na ułamek sekundy i poczuł znajomy skurcz w żołądku. Poza biznesem jest katastrofa, zaraz stracę narzeczoną i nienawidzę samego siebie, ale poza tym wszystko jest okej. Oczywiście, że nie mógł mu tego powiedzieć. Jeszcze nie. Z szacunku do Blair, powinna dowiedzieć się o zdradzie jako pierwsza. - A poza tym… w porządku - uciął krótko, po czym uśmiechnął się uprzejmie, nie dając nic po sobie poznać. Zaczął się zastanawiać, czy Kieran w ogóle byłby w stanie zrozumieć jego problemy? Nie był pewien, czy miał dziewczynę. - A jak u ciebie? Ojciec daje ci odetchnąć? Jakieś problemy sercowe? - zagadnął i oparł się wygodniej na krześle.
Kieran
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkityp narracjinarracja trzecioosobowaczas narracjiczas przeszłypostaćautor
-Masz ochotę na coś do picia? Powiem Inez, żeby przygotowała czego dusza zapragnie - zerknął na niego. Aż tak odciągnięty od rzeczywistości nie był - nie było mowy, aby pozwolił, by jedyna osoba, której ufał więcej, nagle się odwodniła. - Czyli wszystko idzie po dobrej myśli. Wspomnę mu o tym następnym razem, chociaż teraz skupia się na obronie sporej firmy bukmacherskiej zamieszanej w przekręty. Podobno mafia prała tam pieniądze, ale właściciel upiera się, że nic o tym nie wiedział - skomentował. Kiedy właściwie ostatnim razem faktycznie rozmawiał ze swoim ojcem? Gdzieś przewinęło się przyjęcie, ale poza tym skończyło się nawet wspólne śniadania. Większa samodzielność. Tak określał to starszy mężczyzna chcąc mieć pewność, że Kieran poradzi sobie sam. Zupełnie, jakby nie robił tego od dziecka.
-Mogę wziąć białe - odpowiedział. Lubił zaczynać, chociaż rozpoczęcie drugiemu dawało przewagę, mogąc na wstępie ocenić pierwsze etapy taktyki drugiego gracza.
Przesunął pionek o dwa pola do przodu, chwilę później podnosząc wzrok na starszego chłopaka. Coś w jego twarz mówiło mu, że w porządku nie było właściwą odpowiedzią. Wolno go lustrował, myśląc, czy powinien naciskać. Sam nie był fanem, kiedy ludzie pchali się do jego życia buciorami, ale z drugiej stronie okazywanie zainteresowania problemami było częścią rozwijania i dbania o znajomości, prawda? Tak wynikało z poradników.
-Dziwne to twoje “w porządku”. Dość… nie w porządku, Charlie - zauważył, dając mu do zrozumienia, że jeśli będzie chciał, może powiedzieć mu więcej. Co jak co, ale Kieran był ostatnią osobą, która wygadałaby sekrety komukolwiek. Już pomijając fakt, że nawet nie miałby za bardzo komu.
-Prawdę powiedziawszy dawno z nim nie rozmawiałem. Jedynie sprawdza moje postępy na studiach chcąc mieć pewność, że utrzymam średnią. I monitoruje praktyki, ale o to nie powinien się martwić - wzruszył ramionami, odpowiadając. Jego relacje z tatą były skomplikowane. Opierały się głównie na autorytecie i szacunku Kierana do głowy rodziny. Ale co właściwie tata myślał o nim? Co myślała mama, która też nie ciskała emocjami na prawo i lewo? - Sercowe? Nie. Nie mam kobiety, jeśli o to też chciałbyś zapytać. Jestem pewien, że rodzice już mają upatrzoną moją przyszłą żonę. Wszystko zależy od tego, jaki związek opłaci im się najbardziej - skomentował, podchodząc do tematu tak, jakby mówił o białym kolorze śniegu. Pod tym względem był wyjątkowo bezemocjonalny.
-Ostatnio na zajęciach na uczelni… mieliśmy chodzący chaos - rzucił, dość niespodziewanie jak na niego, przypominając sobie obecność Benjamina. odczuwał dziwną potrzebę podzielenia się niesubordynowanym zachowaniem chłopaka. - A na dodatek muszę pomóc temu chaosowi w podciągnięciu wyników - westchnął, a kiedy przyjaciel wykonał swój ruch na szachownicy, Kieran tym razem przesunął konia.
Charlie Marshall