ODPOWIEDZ
24 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
student prawa, stażysta Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
If you're the devil then I will sell you my soul
Just for a moment to show you that I'm yours
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Należenie do pewnej elity społecznej miało to do siebie, że człowiek musiał pojawiać się na różnego rodzaju bankietach czy akcjach charytatywnych, przez które przewijało się wielu bogatych ludzi. Kierana to również nie omijało, głównie ze względu na ojca, który zapraszany był dosłownie wszędzie, gdzie się dało, zabierając ze sobą żonę, jak i pierworodnego dziedzica mającego w przyszłości zająć się jego imperium adwokackim. Jak lepiej się zaprezentować, jeśli nie ze szczęśliwą rodziną, mogąc przy okazji pochwalić się synem mającym na swoim koncie kilka osiągnięć, tym samym wprawiając w zazdrość swoich rozmówców? Nie raz był świadkiem, kiedy ojciec wykorzystywał go, by udowodnić, że był w czymś lepszy. Nie przeszkadzało mu to, stanowiło dla niego codzienność do której nawykł.
Udział w podobnych przedsięwzięciach miał jedną stałą - czy człowiek tego chciał, czy nie, zmuszany był do rozmów, jak i zawierania znajomości, które w przyszłości miały zaowocować. Poznawało się ludzi, oceniało i wrzucało do odpowiedniej szufladki z odpowiednim podpisem. Burreau nawykł, że przedstawiano mu osoby w jego wieku, zarówno płci żeńskiej (co miało stanowić podłoże to późniejszych potencjalnych zaślubin), jak i męskiej (co dotyczyło potencjalnego biznesu). Wielu z nich nie potrafiłby nawet opisać, ale bywały takie, które na dłużej zapadały w pamięć. Dotyczyło to chociażby Charliego, z którym miał styczność podczas jednej ze zbiórek na rzecz pomocy dzieciom w Afryce. Od słowa do słowa i o dziwo został w jego życiu na dłużej, stając się kimś na wzór przyjaciela. Kieran nie wiedział, czy właśnie w taki sposób powinien określić chłopaka, niemniej biorąc pod uwagę wszelkie opisy, którymi raczył się z książek wynikało, że Marshall wpisywał się we wzorzec. Rozmawiali o rzeczach nie tylko związanych z pracą, spędzali ze sobą wolny czas w ilości nie przesadnej. Tak, to mogła być przyjaźń, chociaż specyficzna.
Dzisiejszego dnia Kieran umówił się z Charliem na partię szachów. Dla postronnych brzmiało nudno, dla nich jednak było idealną formą spędzenia czasu, jak również dawało możliwość wplecenia zwierzeń pomiędzy kolejnymi ruchami figur przesuwanych na planszy. Układ idealny, w którym nikt nie ucierpiał.
-Pójdziemy do ogrodu. Pogoda jest tak piękna, że grzechem byłoby siedzieć w czterech ścianach - powiedział, kiedy chłopak przyszedł. Wbrew wszystkiemu lubił spędzać czas poza domem, czy to z książką czy po prostu spacerując, szukając kolejnych inspiracji, które należało uwiecznić. - Jak w świecie biznesu? Jak poza nim? - spytał z zainteresowaniem, zajmując miejsce przy stole, na którego powierzchnię padał cień rzucany przez szeroki parasol. Pogoda pogodą, ale oparzenia słoneczne nie były przyjemne.

Charlie Marshall
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
31 y/o
Indulge in local cuisine
188 cm
wiceprezes w Northland Power
Awatar użytkownika
I look at you and I see everything I’m not allowed to have.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Doskonale pamiętał moment, kiedy podczas zbiórki na rzecz dzieci w Afryce przedstawiono mu Kierana. Ot, kolejny pierworodny dziedzic, wprowadzony na salony przez ambitnego ojca. Charlie dostrzegł w nim potencjał, który łatwo można było zmarnować, jeśli trafiłby na niewłaściwych ludzi, dlatego naturalnym odruchem było wzięcie Kierana pod swoje skrzydła. Przez ostatnie miesiące stał się dla chłopaka kimś na wzór nieoficjalnego mentora, ale też przyjaciela - dzielił się z nim między innymi takimi informacjami, jak na przykład z kim warto było wypić kawę na mieście albo z kim lepiej nie mieć nic wspólnego.

Dzisiejsza partia szachów miała być dla Charliego ucieczką przed tym, co było nieuniknione. Dopiero co wrócił z Teneryfy z podpisanym dla Northland Power kontraktem, ale zamiast świętować sukces, czuł stres. Jutro planował powiedzieć Blair prawdę o wszystkim, co się stało... i właśnie dlatego niezwłocznie przyjął zaproszenie od przyjaciela. Potrzebował tej partyjki szachów, żeby choć przez moment skupić się na czymś innym niż wyrzuty sumienia i ból istnienia.

( :ohnoi: )

Pójdziemy do ogrodu. Pogoda jest tak piękna, że grzechem byłoby siedzieć w czterech ścianach. Charlie skinął głową. - Brzmi idealnie - odpowiedział krótko, ruszając za Kieranem na zewnątrz. Usiadł na wskazanym miejscu pod parasolem i spojrzał na rozstawione figury szachowe. Miał ochotę na lemoniadę, hm… Ciekawe, czy Kieran miał w lodówce lemoniadę? - Kontrakt z Hiszpanami dopięty, ojciec zachwycony, słupki rosną, więc jeśli twój ojciec szuka teraz bezpiecznych i stabilnych opcji na ulokowanie kapitału swoich klientów, powiedz mu, żeby przyjrzał się naszym nowym udziałom - odpowiedział na pytanie. - Białe czy czarne? - spytał krótko, wskazując głową na szachownicę.

Chwilę później Kieran zapytał, co działo się POZA BIZNESEM, dlatego Marshall zamarł na ułamek sekundy i poczuł znajomy skurcz w żołądku. Poza biznesem jest katastrofa, zaraz stracę narzeczoną i nienawidzę samego siebie, ale poza tym wszystko jest okej. Oczywiście, że nie mógł mu tego powiedzieć. Jeszcze nie. Z szacunku do Blair, powinna dowiedzieć się o zdradzie jako pierwsza. - A poza tym… w porządku - uciął krótko, po czym uśmiechnął się uprzejmie, nie dając nic po sobie poznać. Zaczął się zastanawiać, czy Kieran w ogóle byłby w stanie zrozumieć jego problemy? Nie był pewien, czy miał dziewczynę. - A jak u ciebie? Ojciec daje ci odetchnąć? Jakieś problemy sercowe? - zagadnął i oparł się wygodniej na krześle.

Kieran
24 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
student prawa, stażysta Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
If you're the devil then I will sell you my soul
Just for a moment to show you that I'm yours
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Spojrzenie Kierana na relacje międzyludzkie, jak również własne emocje, było w dużej mierze spaczone. Twarde wychowanie, w którym nie było miejsca na słabości. Ustalone z góry poszczególne etapy przyszłości chłopaka. Brak stałego kontaktu z rówieśnikami w dzieciństwie, w którym posiadał na chwilę tylko jednego przyjaciela. To zdecydowanie nie pomagała w rozwijaniu inteligencji emocjonalnej. I chociaż miewał problemy z nazwaniem poszczególnych etapów znajomości, tak w środku czuł, że Charlie był dla niego wzorem; starszym bratem, któremu można było powiedzieć więcej, niż jakiejkolwiek innej osobie. Lubił go, tego miał świadomość. Na swój pokręcony sposób, ale zawsze był to krok naprzód ku normalności społecznej. Był inteligentny, mądry i nie rzucał na prawo i lewo tekstami i żartami, które Kieran musiałby usilnie przetworzyć, by zrozumieć, starając się doszukać w nich logiki. Tym łatwiej było mu z nim rozmawiać, pokuszając się czasami o poruszenie tematów innych, niż biznes.
-Masz ochotę na coś do picia? Powiem Inez, żeby przygotowała czego dusza zapragnie - zerknął na niego. Aż tak odciągnięty od rzeczywistości nie był - nie było mowy, aby pozwolił, by jedyna osoba, której ufał więcej, nagle się odwodniła. - Czyli wszystko idzie po dobrej myśli. Wspomnę mu o tym następnym razem, chociaż teraz skupia się na obronie sporej firmy bukmacherskiej zamieszanej w przekręty. Podobno mafia prała tam pieniądze, ale właściciel upiera się, że nic o tym nie wiedział - skomentował. Kiedy właściwie ostatnim razem faktycznie rozmawiał ze swoim ojcem? Gdzieś przewinęło się przyjęcie, ale poza tym skończyło się nawet wspólne śniadania. Większa samodzielność. Tak określał to starszy mężczyzna chcąc mieć pewność, że Kieran poradzi sobie sam. Zupełnie, jakby nie robił tego od dziecka.
-Mogę wziąć białe - odpowiedział. Lubił zaczynać, chociaż rozpoczęcie drugiemu dawało przewagę, mogąc na wstępie ocenić pierwsze etapy taktyki drugiego gracza.
Przesunął pionek o dwa pola do przodu, chwilę później podnosząc wzrok na starszego chłopaka. Coś w jego twarz mówiło mu, że w porządku nie było właściwą odpowiedzią. Wolno go lustrował, myśląc, czy powinien naciskać. Sam nie był fanem, kiedy ludzie pchali się do jego życia buciorami, ale z drugiej stronie okazywanie zainteresowania problemami było częścią rozwijania i dbania o znajomości, prawda? Tak wynikało z poradników.
-Dziwne to twoje “w porządku”. Dość… nie w porządku, Charlie - zauważył, dając mu do zrozumienia, że jeśli będzie chciał, może powiedzieć mu więcej. Co jak co, ale Kieran był ostatnią osobą, która wygadałaby sekrety komukolwiek. Już pomijając fakt, że nawet nie miałby za bardzo komu.
-Prawdę powiedziawszy dawno z nim nie rozmawiałem. Jedynie sprawdza moje postępy na studiach chcąc mieć pewność, że utrzymam średnią. I monitoruje praktyki, ale o to nie powinien się martwić - wzruszył ramionami, odpowiadając. Jego relacje z tatą były skomplikowane. Opierały się głównie na autorytecie i szacunku Kierana do głowy rodziny. Ale co właściwie tata myślał o nim? Co myślała mama, która też nie ciskała emocjami na prawo i lewo? - Sercowe? Nie. Nie mam kobiety, jeśli o to też chciałbyś zapytać. Jestem pewien, że rodzice już mają upatrzoną moją przyszłą żonę. Wszystko zależy od tego, jaki związek opłaci im się najbardziej - skomentował, podchodząc do tematu tak, jakby mówił o białym kolorze śniegu. Pod tym względem był wyjątkowo bezemocjonalny.
-Ostatnio na zajęciach na uczelni… mieliśmy chodzący chaos - rzucił, dość niespodziewanie jak na niego, przypominając sobie obecność Benjamina. odczuwał dziwną potrzebę podzielenia się niesubordynowanym zachowaniem chłopaka. - A na dodatek muszę pomóc temu chaosowi w podciągnięciu wyników - westchnął, a kiedy przyjaciel wykonał swój ruch na szachownicy, Kieran tym razem przesunął konia.

Charlie Marshall
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
31 y/o
Indulge in local cuisine
188 cm
wiceprezes w Northland Power
Awatar użytkownika
I look at you and I see everything I’m not allowed to have.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kieran przypominał Charliemu jego samego, sprzed lat. To samo surowe wychowanie, prywatni nauczyciele, szereg wymagań do spełnienia i nianie, które dbały o to, żeby najstarszy syn państwa Marshall wyrósł na idealnego potomka... Między nimi była jednak jedna, dość istotna różnica - Charlie miał w swoim życiu Blair, przyjaciółkę i partnerkę w jednym. Panna Mayfield była dziewczyną z dobrego domu, miała dobre wykształcenie, klasę i obiecującą karierę… spełniała oczekiwania rodziców Charliego i tak w sumie to trafiła się mu jak ślepej kurze ziarno. Gdyby nie ona, dzisiaj zapewne byłby w tym samym miejscu co Kieran i czekałby, aż rodzice wskażą mu kobietę, z którą miał spędzić resztę życia. - Kawę, czarną, poproszę - odpowiedział na pytanie o napój, po czym rozsiadł się wygodniej w fotelu. Chwilę później już słuchał uwag o praniu pieniędzy przez mafię. Poprawił mankiet koszuli i uniósł do góry jedną brew. - Oczywiście, że nie wiedział… - mruknął Charlie, przyglądając się pionkom. - Właściciele dużych firm zawsze dowiadują się o praniu brudnych pieniędzy jako ostatni, zazwyczaj dopiero wtedy, gdy na ich progu staje FBI albo prokuratura - dodał z rozbawieniem.

Mogę wziąć białe. Charlie wzruszył ramionami, bo było mu wszystko jedno, którymi figurami przyjdzie mu grać (w jego głowie i tak panował zbyt duży chaos, żeby mógł się skupić na najlepszych szachowych otwarciach). - Proszę bardzo - rzucił krótko i wykonał gest dłonią, żeby Kieran rozpoczął partię. Poczuł na sobie czujne spojrzenie młodzieńca, ale sam dalej wpatrywał się w figury szachowe - dzisiaj nie miał ochoty odpowiadać na pytania dotyczące jego własnego życia osobistego.


Dziwne to twoje "w porządku". Dość… nie w porządku, Charlie.


Zaśmiał się cicho na te słowa i machnął ręką, żeby dać chłopakowi do zrozumienia, że temat jest zamknięty i nie ma o czym gadać. Najwyraźniej wystarczyło, bo chwilę później Kieran podzielił się swoimi rozterkami. Prawdę powiedziawszy dawno z nim nie rozmawiałem. - Rozumiem - odpowiedział Charlie, wykonując swój pierwszy ruch na szachownicy. Znał ojca Kierana nie od dziś, bardzo przypominał Charliemu jego własnego tatę, który… cóż… nie należał do osób wylewnych. W milczeniu słuchał dalej, gdy Kieran obojętnie opowiadał o braku drugiej połówki i… zaaranżowanym małżeństwie? Bez cienia sprzeciwu? To podejście do własnej przyszłości sprawiło, że Charlie zamilkł na dłuższą chwilę. Zaczynał mu… współczuć. - A myślałeś o tym, żeby… nie zgodzić się? - spytał ostrożnie, wykonując kolejny ruch i przesuwając pionka do przodu. Spojrzał przelotnie na Kierana, szukając na jego twarzy jakiegokolwiek cienia buntu, ale nie dostrzegł nic. - Albo może chciałbyś się zakochać sam, bez ingerencji rodziców ani nikogo innego? - dodał mimochodem. Chciał poznać zdanie Kierana, bo może… a nuż widelec na horyzoncie znajdował się ktoś, na widok kogo serce waliło mu szybciej?

Zaraz temat zszedł na uczelnię i Kieran płynnie przeszedł do incydentu na uczelni i chodzącego chaosu. Charlie uniósł do góry jedną brew, a na jego twarzy pojawił się zagadkowy uśmiech. Znał Kierana na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że nie tracił czasu na ludzi bezużytecznych i bezbarwnych, więc jeśli ktoś zasłużył na miano "chaosu"... to musiał być tego wart. - Chodzący chaos? - powtórzył Charlie z rozbawieniem. - A więc chodzący chaos jest personą. Lubicie się? - spytał, po czym bez pośpiechu wykonał kolejny ruch i tym razem zbił pierwszy biały pionek Kierana.

Kieran Burreau
24 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
student prawa, stażysta Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
If you're the devil then I will sell you my soul
Just for a moment to show you that I'm yours
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Nigdy nie zastanawiał się, czy jego życie byłoby lepsze, gdyby miał nad nim więcej kontroli. Przez te wszystkie lata zdążył się przyzwyczaić do spełniania oczekiwań własnych rodziców, którzy przecież robili dla niego wszystko to, co nallepsze. Dbali o edukację, starali się by jego maniery były zgodne z obowiązującymi normami. Chcieli, by nie musiał się za siebie wstydzić, czy to na sali sądowej czy w otoczeniu kolejnych partnerów biznesowych, z którymi miał mieć styczność. Nie Przeszkadzało mu to być może właśnie dlatego, że nie rozwodził się nad mechaniką własnego jestestwa, przyjmując wszystko takim, jakie było. Nie działa mu się krzywda, miał wszystko czego potrzebował. Nie widział powodu, by się buntować, a takie dodatki, jak przyjaciele były, w przekonaniu ojca Kierana, zwyczajnie zbędne, bo to właśnie ludzie byli tymi, którzy ciągnęli nas na dno. Charlie był wyjątkiem, chociaż istniało spore prawdopodobieństwo, że gdyby nie pochodził z odpowiedniej klasy, zapewne jego rodzice krzywo patrzyliby na tę znajomość. Przecież właśnie tak postrzegali Ethana, oddychając z ulgą, kiedy musiał się wyprowadzić.
Wydał polecenie Inez, która podreptała przygotować napoje. Lubił tę kobietę - swoją aparycją i aurą nijak nie pasowała do chłodnego domu, w którym próżno było szukać emocji. Ale czuł się z nią dobrze, plus zyskała jego sympatię po tym, jak pewnego dnia zaserwowała mu swoje popisowe placuszki z owocami i kremem, trafiając idealnie w gust Kierana. Zanotował w pamięci, by przy najbliższej okazji zaprosić Marshalla na śniadanie.
-Ojciec jest tym niemal tak samo poddenerwowany jak ten właściciel, ale jestem pewien, że mu się uda. Nie z takimi miał do czynienia - stwierdził lekko. Nie było w tym żadnej dumy, która pewnie powinna go rozpierać, bo chociaż szanował swojego ojca, tak nie zawsze zgadzał się z jego praktykami, o czym nigdy nie wspomniał na głos. Były to przemyślenia, które sprawiały, że pomimo przejęcia w przyszłości interesu taty, blondyn nie do końca chciał być taki sam jak on.
Podczas ciszy, która zapadła na kilkanaście sekund pomiędzy nimi, Kieran przypatrywał się twarzy mężczyzny, chcąc wyczytać z niej jak najwięcej. Niestety, jeśli ktoś chciał ukryć swoje emocje, w towarzystwie Burreau wychodziło mu to doskonale, ponieważ istniały takie, z którymi miał problem. Teraz jednak odniósł wrażenie, że Charlie zmagał się wewnętrznie z rzeczami, o których nie chciał nikomu opowiadać, a młody prawnik miał zamiar to uszanować. Jeśli przyjdzie poraz i zaufanie okaże się spore, być może się dowie.
-Nie zgodzić? Czemu miałbym to robić? Według rodziców to będzie najlepsze dla przyszłości rodziny. A oto też chodzi, prawda? Żeby przedłużyć linię rodu i zostawić spuściznę kolejnym pokoleniom - odpowiedział, spoglądając na niego z lekko zmarszczonymi brwiami, analizując każde słowo. Od dawna wiedział, że zostanie przedstawiony komuś z kim zawrze małżeństwo będące po prostu transakcją biznesową. Nie miało w tym być emocji, bo były zwyczajnie zbędne i problematyczne. - Zakochać? - tym razem pionek, którego trzymał w dłoni zawisł nad szachownicą, a wzrok ponownie został utkwiony w przyjacielu. - Charlie, jestem ostatnią osobą do zakochiwania się - wzruszył ramionami. Nie umiał w te rzeczy. Nigdy się nad nimi nie rozwodził, randkując jedynie z dziewczynami, które podsyłali rodzice. Po kolejnych spotkaniach nie patrzył na te kobiety nawet jak na potencjalne kandydatki na żony, a jak na bezbarwne postaci, z którymi musiał odbyć rozmowę. Wszystkie wydawały mu się takie same, zmieniając jedynie powłokę.
-Musiałbyś go zobaczyć, a sam przyznałbyś, że to określenie idealnie do niego pasuje - prychnął cicho, nie zdając sobie sprawy, że opowiada o tym zdecydowanie zbyt emocjonalnie. Pozbył się w tym czasie czarnego skoczka. - Lubimy? - uniósł brwi w akcie zdziwienia. Charlie wyjątkowo go dzisiaj zaskakiwał. - Jak mogę lubić kogoś, kogo praktycznie nie znam? Miałem z nim do czynienia dwa razy. Poza tym jest głośny, irytujący, chaotyczny i nielogiczny. Zupełnie nie szanuje przestrzeni innych i wszędzie go pełno - dodał, zaraz brwi marszcząc i bezmyślnie stawiając pionek tam, gdzie z miejsca groziło mu zbicie.

Charlie Marshall
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
ODPOWIEDZ

Wróć do „#8”