ODPOWIEDZ
44 y/o
For good luck!
191 cm
military man wherever country needs it
Awatar użytkownika
But my head is full of poison, and my heart is full of doubt I got toxins in my bloodstream, you tried hard to suck 'em out
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

III. Let's have another round tonight



W Toronto wszystko było dla Hendersona obce. Bywał tutaj wcześniej - niejedno lato albo święta przyszło mu tu spędzić z uwagi na żonę. W końcu były to jej rodzinne strony. Tak jak ona wiele lat swojego życia dla niego poświęciła, tak też on uznał, że chociaż w ten sposób, na końcówce swojej służby, jej się odwdzięczy. Nie sądził jednak, że będzie to dla niego takie trudne. Wiedział, że lata spędzone na Bliskim Wschodzie mocno na niego wpłynęły - tam codzienność była kompletnie inna i (wbrew pozorom) łatwiejsza, a przynajmniej takie wrażenie odnosił Jesse. Nie można mu się jednak dziwić. Zjadł zęby na praktycznie wszystkim, z czym miał tam do czynienia. Niewiele rzeczy go tam zaskakiwało po tylu latach. Nie mógł tego samego powiedzieć o dniach spędzanych w Toronto. Tu wszystko było inne. Niegdyś śmiał się, gdy ktoś mówił, że w cywilu Henderson się nigdy nie odnajdzie, a teraz? Teraz dalej się śmieje, ale z własnej głupoty.

Poza rodziną od strony żony nie znał tu zbyt wielu osób. Ludzie, z którymi współpracował wydawali się nie być zainteresowani znajomością poza godzinami pracy, co szczerze dla Jess’a było z lekka zdumiewające. W jego stronach żołnierze z jednej jednostki byli dla siebie jak bracia i nieraz po służbie wspólnie do kantyny na piwo się szło. Kanadyjczycy takich zwyczajów nie mieli najwyraźniej. Gdyby nie Nate, Jess byłby w tym kraju sam jak palec. Był jedyną osobą, do której zwrócić mógł się w każdym momencie i praktycznie w każdej chwili. Znali się już ładnych parę lat, chyba od wesela Hendersona. I chociaż znajomość ta nie zawsze była bardzo bliska z uwagi na dzielące ich tysiące kilometrów oraz zabiegane życia. Ale nieważna była dla nich odległość czy też czas od ostatniej rozmowy – przy spotkaniach atmosfera zawsze była taka sama.

Jesse zadzwonił do kolegi zaraz po tym jak przyjechali do Toronto, jednak nawał nagłych obowiązków sprawił, że na wyjście umówili się dopiero kilka miesięcy od przeprowadzki. Żona zasugerowała miejsce, a z racji, że Henderson nie znał żadnych ciekawych miejsc w centrum, przystał na jej propozycję. Nathaniel zresztą też nie oponował. Jess spodziewał się klasycznego baru albo pubu z dobrym piwem, więc trochę zaskoczyło go to miejsce. Sam z siebie, z ulicy by tu raczej nie wszedł. Było mnóstwo ludzi, tłoczno i zdecydowanie zbyt pstrokato i kolorowo. Ale mogli obronić się jeszcze alkoholem.

Zarezerwował stolik, więc biegająca pomiędzy stolikami kelnerka wskazała mu miejsce, przy którym, ku jego zaskoczeniu, siedział już znajomy. — A kogo to moje oczy widzą. Nic się nie zmieniłeś, chociaż może parę nowych zmarszczek ci doszło — rzucił, podchodząc do Nathaniela. Zupełnie tak, jakby i jemu lata i stresująca praca nie dawała się we znaki. Te pojedyczne siwe włosy u Jess’a nie wzięły się z niczego. Uśmiech z twarzy mu nie schodził. Mayfield nawet nie zdawał sobie sprawy jak bardzo brakowało mu takiego wyjścia z kimś, kto nie wyśmiewał jego amerykańskiego akcentu, nie miał na nazwisko jak jego żona przed ślubem albo był w wieku powyżej gimnazjalnego. — W końcu cię z tej roboty wypuścili? — zapytał, siadając naprzeciw bruneta. — Piwo? Piwo — zapytał, ale nie czekał na odpowiedź. Uprzejmą kelnerkę poprosił o dwa kufle. — Ale następnym razem ty wybierasz miejsce, bo nie uwierzę już w żadne polecenie mojej żony.

Nathaniel Mayfield
40 y/o
TORONTO RANGER
189 cm
Inspektor gadżet Toronto Police Service (TPS)
Awatar użytkownika
inspektor policji i drań w jednej postaci, rzuciła go narzeczona bo oglądał się za innymi i zbyt mocno skupił na robocie.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji3os.
postać
autor

Nate jako człowiek był samotny, oprócz siostry i wybranki serca, nie miał za dużo ludzi wokół siebie. W pracy miało się partnera a nie kumpla, a nawet jeśli to wciąż była to innego rodzaju znajomość, taka spowita zawodowymi smaczkami i głównie pracą jaką motywem wiążącym. Gdy jednak przychodziło do tego ile ma prawdziwych przyjaciół czy kumpli, wystarczy by mógł mu do liczenia kciuk. Zdawał sobie sprawę, że głównie była w tym jego wina bo gdy życie mu nie szło, odpychał od siebie ludzi jakby chciał aby dali mu spokój i przede wszystkim nie patrzyli na taką wersję jego. Bądź co bądź nie lubił siebie w takim momencie, nie lubił też siebie jako tego pracoholika, który na komendzie i w terenie spędzał większość swojego życia. To spowodowało, że nawet i jego związek zaczął na tym cierpieć, a gdy do tego doszła jego rozwiązłość, stało się to czego mógł się spodziewać - został sam jak palec. Jedyną osobą, z którą miał ostatnio kontakt była jego siostra, ale to też wciąż było mało.
Gdy więc odezwał się Jesse, było mu po ludzku miło i w sumie to tego właśnie potrzebował, męskiego towarzystwa o trochę innej specyfice niż gliniarze, kogoś kto nie znał tak aż Toronto więc mogliby i nawet zrobić turnus po barach jeśliby chciał. Same plusy, no może był jeden, który mógł kłuć w oczy - ta jego obrączka na palcu, która mogłaby odstraszać potencjalne panie, którymi Mayfield chętnie by się zajął. Jakby nie patrzeć był aktualnie wolny i w sumie dobry skrzydłowy u boku był jak marzenie, jak kropla deszczu, na którą czeka się w gorący dzień. Alkohol, dobra gadka i mile spędzony chwile, tego potrzebował po kolejnym ciężkim tygodniu w boju, w terenie, w kontakcie z kryminalistami tego miasta.
Gdy dostał wiadomości, odpowiedział na nią z entuzjazmem, a przy tym pewnie szybko pochwycił miejsce, które znajomy wybrał. Z ich dwójki to Mayfield mógł się pochwalić większą znajomością i rekomendacjami, ale kto im zabroni zrobić zamianę gdy najdzie ich ochota aby wybrać inny lokal, prosta sprawa.
Na miejscu pojawił się wcześniej niż znajomy i aż się zdziwił, mało było komentowane gdy był gdzieś na czas lub punktualnie. Może to wina była stłuczonego zegarka, którego nie naprawił od lat a może po prostu gubił się czasami w czasie. Dziś jednak spotykał się z kumplem a nie kobietą, więc w teorii jakby się spóźnił to nic złego by się nie wydarzyło, a jednak był w punkt.
- Telepatia, taa? To ten stoliczek poleciła mi tamta piękna pani...- mruknął, a wzrokiem pociągnął jeszcze kilka razy po kelnerce, która wyraźnie trafiła w jego gusta, co z tego że mogła mieć o dobre dwadzieścia lat mniej od niego, był wygłodzony. Tak czy inaczej uniósł cztery litery z siedzenia aby przywitać się tradycyjnym męskim uściskiem, mocnym bo obaj mieli krzepę jak to przystało na mundurowych. - To nie robota mnie kontroluje tylko ja ją, słuchaj. Nie mam nic do roboty, dziewczyna kopnęła mnie w dupę, co mam więc robić jak nie gonić złoczyńców? - zapytał z delikatnym smutkiem w głosie ale był on chwilowy jak jego łzy po stracie kobiety, którą i tak sam zdradzał. Tak czy inaczej kiwnął głową na jego zamówienie i nie protestował póki co, no chyba że ten browar będą mieli słaby, wtedy faktycznie wejdzie do gry i zmienią lokal.
- Jesteś tu pięć minut i już narzekasz? Czy może czujesz się jak pantofel bo słuchałeś się żony, huh? Nie jest źle, chociaż Toronto ma lepsze miejscówki, spiszę Ci mape kiedyś. Na ile zostajecie? - pytał bo w sumie nie pamiętał co i jak miało małżeństwo w planach, czy to tylko przejściowa wizyta czy może atakują już Toronto na stałe i takie wypady będą częściej niż raz do roku. Nate nie ukrywał, chciałby mieć blisko życzliwe sobie osoby, zawsze. Jakby nie spojrzeć uzupełniali się dobrze, niczym dobry k zły glina.

Jesse Henderson
Marlen.
zagram wszystko w granicach przyzwoitości.
44 y/o
For good luck!
191 cm
military man wherever country needs it
Awatar użytkownika
But my head is full of poison, and my heart is full of doubt I got toxins in my bloodstream, you tried hard to suck 'em out
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Jego żona dość często spędzała weekendowe wieczory z koleżankami, a już w szczególności teraz, gdy wszystkie szkolne przyjaciółki miała na miejscu. Rozumiał, że musiała „odbić” sobie te wszystkie lata, które spędziła zamknięta w domu. Chociaż, na dobrą sprawę, siła w tym domu nikt jej nie trzymał – a już w szczególności nie Henderson, który przecież po drugiej stronie globu przeżywał swoje problemy. Tak, mieli dziecko, którym się zajmowała i je wychowywała, jednak jej decyzja było, aby nie powierzać go żadnej opiekunce czy nawet siostrom Jesse’a, które dość często oferowały swoją pomoc. Ale mniejsza. On zbyt wielu wyjść w Kanadzie jeszcze nie zaliczył z uwagi na niewielkie możliwości pośród znajomych, a samemu chodzić do baru jakoś mu się nie widziało. Bardzo zatem ucieszył się, że Nathaniel wyraził chęć spotkania.
Kopnęła cię w dupę? — powtórzył za nim. Trochę rewelacji z życia kolegi najwyraźniej go ominęło. Moc jednak była młoda, więc był czas, aby mogli nadrobić co nie co. — Teraz rozumiem to puszczanie oczek barmance — dodał, zaglądając przez ramię, by zobaczyć dziewczynę, która właśnie nalewała im do kufli piwa. — Nie jest za młoda? Żeby zaraz cię koledzy z prokuratury nie ścigali — rzucił żartobliwie. Jesse dwudziestu jeden lat by jej nie dał, aczkolwiek prędko przypomniał sobie, że w Kanadzie nie musieli. Może i dziewczyna była ładna, ale bliżej było jej do syna Hendersona, więc nawet spojrzenia nie był w stanie zawiesić na kimś w tym wieku. Zresztą, na kimś innym swój wzrok ostatnio ponownie zawieszał.
Czuję się jak pantofel odkąd się tu przenieśliśmy — przyznał szczerze. — Na razie na dwa lata, ale zobaczymy jak wyjdzie — wzruszył przy tym ramionami. Im dłużej w Toronto był, tym bardziej przekonywał się, że nie jest to miasto dla niego. Na początku uważał, że czegoś tu brakuje, a teraz z kolei, ma odwrotne wrażenia. — Mieliśmy wyprowadzka tutaj odbić sobie ostatnie lata — mówił, odnosząc się do czasu spędzonego na misjach. — I utwierdzić w przekonaniu, że rozsądnym było jednak wycofanie wniosku rozwodowego — dodał, a w międzyczasie pojawiła się przy nich młoda kelnerka, stawiając zamówione piwa przed nimi. Jesse wziął jeden kufel do ręki i poczekał, aż kolega zabierze się za drugi. Po tym podniosł go nieco, aby zbić się z Nathanielem i upił trochę. Nie takie złe. — Teraz nie wiem, czy nie rozsądniej byłoby jednak mimo wszystko się rozstać. — Odstawił kufel na stolik, kończąc swój wywód. Nie było sensu, tracić czasu na takie snucie. I tak już było po przysłowiowych ptakach. — A tobie jak służy życie singla? Z kwiatka na kwiatek? Czy faktycznie tylko praca? — zapytał. Trochę mu tej możliwości oddania się pracy zazdrościł. Jesse już raczej nie będzie w stanie poświęcić się służbie aż tak, a przede wszystkim w miejscach, które by chciał. Gdyby nie lata spędzone na bliskim wschodzie oraz pozytywnie wykonane przez niego misję, armia podziękowałaby mu zaraz po wypadku. Zasługi jednak zapewniły mu jeszcze trochę lat pracy. Nie takiej jaka by sobie wymarzył, ale lepsze to niż nic.

Nathaniel Mayfield
40 y/o
TORONTO RANGER
189 cm
Inspektor gadżet Toronto Police Service (TPS)
Awatar użytkownika
inspektor policji i drań w jednej postaci, rzuciła go narzeczona bo oglądał się za innymi i zbyt mocno skupił na robocie.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji3os.
postać
autor

Nate nie miał aktualnie ograniczeń czy zobowiązania, wręcz przeciwnie - każdy wolny wieczór mógłby spędzać w barach czy to aby się napić ale też czasami wypić, zjeść i... zabawić? Sam nie wiedział w sumie co chce od życia o czym mogło świadczyć zamiłowanie do sprawienia przyjemności większej liczbie kobiet niż tylko jednej, tą którą tytułem bliżej było do narzeczonej niżeli jakiejś tam miłostki. Nic jedna nie można uznać za stałe w życiu, tym bardziej w momencie gdy jest się problematycznym gnojem z demonami przeszłości, a przy tym kimś kto chyba dobrze się bawi sam. Nie oczekiwał klepania po plecach czy słów otuchy, wręcz przeciwnie każdy wiedział jaki jest i czasami reakcję mówiły wprost - w końcu się to wydarzyło, lepiej w ogóle niż późno albo wcale.
- No cóż, nie umiem wytrwać przy jednej.. - stwierdził, nieco wzruszając ramionami bo jak widać chciał udowodnić, że to nic takiego i raczej liczył się, że to się wydarzy. On sam był chyba za dumny aby odejść albo wprost coś powiedzieć, więc na końcu wyszło jak wyszło a samo rozstanie było jak gigantyczny huragan, co nawiedził jego życie. - Oj przestań moralniaku, jeszcze nic nie robię... A już na pewno nie dotykam jej nawet. - rzucił rozbawiony gdy kolega swoje sugerował w temacie kelnerki. To prawda natomiast, że w dzisiejszych czasach należało uważać na takie młode damy i najlepiej je legitymować zanim cokolwiek się jej... wsadzi, a na przykład język do buzi. Tak! O to chodzi, nic innego.
Zatrzymał się wzrokiem na niej raz, a potem pewnie i kolejny, a skoro sama odpowiadała ładnym uśmiechem to kto wie czy Henderson nie będzie potem kulą u nogi i przeszkadzał tej dwójce. Na razie Mayfield się ogarnął i skupił na słowach kumpla, mocnych i brutalnych. Gdy tak go słuchał to brzmiało mu to na zmęczenie pomieszane z jakimś chorym przywiązaniem do sytuacji, która nie daje nic dobrego. Zmarszczył brwi i zastanowił się porządnie nad odpowiedzią, próbując przy okazji przypomnieć sobie jak tam "jego stara" się zachowuje czy jaki ma charakter. Może to by wyjaśniało nieco wątpliwości co do ich małżeństwa, przynajmniej jemu. - Hmm.. niech zgadnę gryzie Cię to, że się zgodziłeś ratować to wszystko i padło na Toronto? - zatrzymał się na moment aby wziąć piwo i poczęstować kelnerkę miłym uśmiechem czy okiem, które puścił tak dla podtrzymania tej ich wymiany, która może będzie mieć efekt potem na zapleczu, kto wie. - Co? To między wami było już tak źle? Co więc się stało, że się zesrało? Czujesz, że za dużo od Ciebie wymaga albo nie wiem ma jakiś żal o coś? Nie wiem jak się wam żyje na co dzień ale skoro masz wątpliwości to... grubo. - aż się napił z tej informacji i jego jakiejś takiej niepewności. Nate już miał z głowy związek i to druga strona to ucięła w momencie gdy on jeszcze to podtrzymywał dla farsy i innych dookoła. Jeśli jednak Jesse się męczył to nie powinien tak czekać jak on, tylko działać. - Dopytujesz czy warto wracać do obiegu? Na pewno dla młodych atrakcyjnych to tak, zresztą jedyny minus tej sytuacji to pusty dom jak do niego wracasz i brak obiadu. Inne rzeczy to bajka, robisz wszystko co chcesz prawie jakbyś znów miał dwadzieścia lat. Gorąco polecam jeśli chcesz. Będziemy zajebistym duetem! - nie chciał oczywiście go namawiać i to było bardziej prześmiewczo powiedziane ale stuknięcia kufla po raz drugi to już taki sygnał dla Hendersona. Może faktycznie taki ostatni na jakieś roszady w życiu i podjęcie mocnym i męskich decyzji.

Jesse Henderson
Marlen.
zagram wszystko w granicach przyzwoitości.
44 y/o
For good luck!
191 cm
military man wherever country needs it
Awatar użytkownika
But my head is full of poison, and my heart is full of doubt I got toxins in my bloodstream, you tried hard to suck 'em out
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Jesse przy piwie miał chęć się rozluźnić i zapomnieć o problemach życia codziennego. Problem polegał na tym, że zanim zdążył połowę kufla dopić, to wszystkie zaczęły mu myśli zalewać, a on niepotrzebnie dzielił się tym z kolegą. Henderson mógł zacząć od pozytywów; od swojego awansu w armii, od sukcesów zawodowych, od cudownego syna, który rośnie jak na drożdżach, co w końcu mężczyzna mógł doglądać na własnych oczach. Nie potrafił się tym jednak szczerze i otwarcie cieszyć, czując się przygnieciony innymi kłopotami i faktem, że do tej pory nie miał z kim się tym wszystkim podzielić. Nathaniel miał pecha, że padło akurat na niego. Z drugiej jednak strony, mógł się czuć z lekka doceniony – nie było drugiej takiej osoby, która wiedziałaby tyle o najgorszych i najlepszych momentach z życia Hendersona. Co prawda, aktualnie był trochę niedoinformowany, ale ten wieczór najpewniej na uzupełnienie danych sprawdzi się idealnie.

Nieważne na co by padło - sytuacja byłaby ta sama — stwierdził. Stąd pochodziła jego żona i też większość czasu spędzała właśnie w Toronto, kiedy to Jesse służył ojczyźnie za granicami. Kanada może i początku faktycznie miała ratować sytuację, chociaż Henderson teraz mocno to kwestionował.

Wiesz, jak siedzisz trzy czwarte swojego małżeństwa z dala od siebie, to nie ciężko jest, aby to wszystko się rozpadło — przyznał, przyjmując na barki całą winę. Mógł wrócić w każdym momencie, a jednak do domu przekonał go, a raczej zmusił dopiero wypadek. Często się za to obwiniał, tak samo jak za to, że zostawił Sage samą ze wszystkim: domem, dzieckiem, problemami życia codziennego. Miał on jednak jasno określone priorytety, z którymi od samego początku ją zaznajomił. Już na etapie przedstawiania się, te kilkanaście lat temu mówił, że służba jest dla niego ważna. Nie sprecyzowali jednak wtedy, jak bardzo. — Nie wiem, czy ma żal i problem w tym, że średnio mnie to już interesuje — dodał szczerze, bo wiedział, że przy Nathanielu po prostu mógł. Mogło to brzmieć naprawdę źle, biorąc pod uwagę, że mówił wciąż o swojej żonie, matce swojego dziecka. Przez ten czas jednak, ciężko było o tym mówić, ale jakiekolwiek emocje, po prostu się wypłukały. Szczególnie, gdy przyrówna się jego podejście do Iris, przy której emocji miał wręcz cały wachlarz – i to wszystko w trakcie jednej rozmowy czasami!

Mnie obieg by już nie przyjął — zaśmiał się, kręcąc głową. Nie wyobrażał sobie ponownie wchodzić na rynek matrymonialny, miał wrażenie, że już by się tam nie odnalazł. Z drugiej jednak strony puste mieszkanie go z lekka przerażało. Mierzył się już z nim na Bliskim Wschodzie. Tam jednak, było “o tyle dobrze”, że była świadomość, że była do kogo wracać - czy do żony po drugiej stronie globu, czy dobrej koleżanki w baraku obok to już inna sprawa. — Chociaż teraz byłoby lepiej niż w wieku dwudziestu lat — zauważył. — Można by zapraszać dziewczyny do domu, a nie akademika i nie martwić się, że kieszonkowe na karcie nie starczy na drinki dla koleżanek — dodał, przypominając sobie problemy młodego Hendersona, wchodzącego w dorosłość. Czasami chciałoby się do tamtych czasów wrócić, chociaż na chwilę. A później człowiek przypominał sobie, dlaczego bycie prawdziwym dorosłym było wygodniejsze i dlaczego cieszyło się, że tamten okres już minął. — Ale jak potrzebujesz skrzydłowego, nie ma problemu — powiedział pewnie. — Chociaż tutaj wątpię, że jakkolwiek będę w stanie zadziałać — przyznał, rozglądając się po barze. Zbyt wiele interesujących opcji dla Mayfielda nie widział. — Chyba, że chcesz czekać aż barmanka skończy zmianę, a w międzyczasie pokaże nam dowód, tak wiesz, dla pewności — mówił, oglądając się jeszcze za dziewczyną. Chyba wyczuła na sobie spojrzenie żołnierza, bo odwróciła się w ich kierunku. Jesse wykorzystał ten moment do domówienia kolejnych kufli. — Przy niej nawet nie będę miał co robić, oczy jej się świecą na twój widok — zauważył ze śmiechem.

Nathaniel Mayfield
ODPOWIEDZ

Wróć do „Bar Poet”