ODPOWIEDZ
27 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
piasek, plaża, na niebie słońce
a jak będzie padać to mam w drinku parasolkę
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

008.
Obrazek
Kiedy Zayn poprosił ją, żeby zajęła się Fredericą, nie mogła mu odmówić. Uwielbiała spędzać czas z córką przyjaciela, a poza tym wisiała mu przysługę za to, że namierzył Trendixa i nawet pojechał z nią na miejsce, żeby wyjaśnić sprawę. Finalnie nie odzyskała ani pieniędzy, ani ogrodniczek, ale to nie miało już większego znaczenia. Ważniejsze było to, że udało im się nie dopuścić do tego, żeby Fontana całkowicie stracił nad sobą kontrolę. W pewnym momencie naprawdę wyglądało na to, że może dojść do rękoczynów, a ona sama musiała go wtedy skutecznie odciągać i studzić emocje. Nie chciała dolewać oliwy do ognia, dlatego - mimo jego namów - nie nacisnęła spłuczki, żeby zmyć Trendixowi głowę. Trochę za daleko to wszystko wtedy zaszło i lepiej było się wycofać, zanim wszyscy wpakują się w jeszcze większe kłopoty.
Wieczór z ciocią Coven oznaczał natomiast pełen pakiet atrakcji. Zamówiły pizzę, zrobiła Fredzie makijaż swoimi kosmetykami, potem bawiły się lalkami, a na końcu obejrzały Pamiętnik Barbie. I chyba nikogo nie powinno dziwić, że Bremers wkręciła się w to bardziej niż sama Freda, prawda? Musiała jednak zachować odrobinę zdrowego rozsądku, więc kiedy wybiła dwudziesta druga, odesłała Młodą do łóżka pod pretekstem czytania bajki na dobranoc. Ku jej zaskoczeniu dziewczynka nawet nie protestowała - była już na tyle zmęczona, że zasnęła po kilku pierwszych stronach.
Coven została więc sama w salonie. Rozwaliła się wygodnie na kanapie i włączyła serial z gatunku teen drama na jednej z platform streamingowych. Musiała jakoś umilić sobie czas przed powrotem Zayna. Dwa odcinki pochłonęła z prędkością światła, a razem z nimi kubełek czekoladowych lodów. Przy trzecim zdążyła już trzy razy się wzruszyć do tego stopnia, że musiała wycierać policzki rękawem bluzy, a przy czwartym niechcący upaćkała poduszkę kremem pistacjowym, co skończyło się krótką wyprawą do łazienki i szybkim praniem poszewki. W połowie czwartego Coven poczuła, że koncentracja wyraźnie jej siada. Usiadła trochę prościej, próbując się rozbudzić, ale to tylko pogorszyło sprawę, bo było jej strasznie niewygodnie. Nie miała też siły walczyć z opadającymi powiekami, więc w końcu odpuściła. Zwinęła się w kłębek, naciągnęła koc aż po czubek głowy i pozwoliła sobie zamknąć oczy tylko na momencik. Momencik jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodził, prawda? Tak, jak krótka drzemka. Tylko ten cały momencik zrobił się podejrzanie długi. Serial dalej grał w tle, światło telewizora migotało po ścianach, a Coven nawet nie zarejestrowała, kiedy po prostu zasnęła.

Zayn Fontana
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
27 y/o
For good luck!
195 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracji3os, l.pojedyńcza
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To nie był pierwszy raz, kiedy Coven miała zająć się Fredericą, ale z pewnością był to pierwszy raz, gdy sytuacja wymknęła się Zaynowi spod kontroli.
Wieczór zapowiadał się naprawdę dobrze! Przed wyjściem Zayn jeszcze raz przypomniał przyjaciółce wszystkie instrukcje. Wiedział, że doskonale je znała, ale i tak musiał upewnić się, że wszystko zrozumiała. Z druiej strony, hehe, przecież zdawał sobie sprawę, że najpewniej i tak się do nich nie zastosuje. Pomimo tego czuł się jakoś spokojniejszy, że objaśnił wszystko zanim wyszedł.
Po krótce poinformował opiekunkę, że miał spotkanie biznesowe. Zresztą nigdy nie opowiadał czym się zajmował (poza hakowaniem), choć mogła się tego domyślać po tym, jak kilka miesięcy wcześniej wyciągnęła go z opresji. Pomimo tego nigdy nie rozbawiali, bo Zayn nie widział sensu wtajemniczać jej w swoją przestępczą działalność.
Chyba... Chyba nie chciał martwić Coven. Ale może ona już się martwiła. Nadal nie był pewny na jakim etapie znajdowała się ich relacja. Ostrożnie podchodził do przywiązywania się do ludzi. Jednak Bremers była jedną z tych nielicznych osób, które wzbudzały jego szczera sympatię, dlatego miewał mieszane uczucia.
Podczs rabunku, oczywiście coś poszło nie tak jak trzezba. Szlag! Gdy wychodził z budynku muzeum narodowego, niespodziewanie uruchomił się alarm. Z każdej strony pojawili się strażnicy, więc Zayn musiał rzucić się do ucieczki. Niestety w pośpiechu źle ocenił odległość i z impetem nadział się na ostre pręty, które rozdarły mu bok w okolicach biodra.
Do domu dotarł daleko po drugiej w nocy. Każdy krok sprawiał mu coraz większy ból, a krew nieustannie sączyła się z rany i zostawiała za nim na podłodze szkarłatne krople.
Z trudem przekręcił klucz w zamku, po czym ostrożnie wszedł do środka. Właściwie liczył, że uda mu się przemknąć do łazienki, jednka gdzieś w salonowej części rezydencji, utrudzony z wyciłku, podparł się o kanapę. Wówczas migoczący ekran telewizora rzucił światło na zbolałą twarz Zayna i dopiero wtedy dostrzegl Coven, która spała niżej. Kilka niesfornych kosmyków opadło jej na przymknięte powieki i zaróżowione policzki.
Stęknął dwukrotnie, kiedy wyciąnął dłoń i przycisnął ją do ust kobiety, nie chcąc, aby przypadkiem krzyknęła. Drugą ręką przytrzymał ranny bok.
Coven, Coven... — szepnął, uprzednio delitanie poruszając całą jej twarzą w lewno i w prawo, aby się obudzila. — Cholera, Coven, musisz mi pomóc.

coven bremers
27 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
piasek, plaża, na niebie słońce
a jak będzie padać to mam w drinku parasolkę
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dla niej ta relacja była oczywista. Miała Zayna za przyjaciela i byłoby jej naprawdę przykro, gdyby pewnego dnia dowiedziała się, że on wcale nie postrzega ich znajomości w taki sposób. Wydawało jej się, że udało jej się do niego dotrzeć przez wszystkie wydarzenia, które razem przeżyli. Przez te dziwne, trudne i czasem zupełnie absurdalne sytuacje, które sprawiały, że ludzie albo się od siebie odsuwali, albo przeciwnie - zaczynali być sobie bliżsi. No i przecież Coven pilnowała jego dziecka. A to chyba już o czymś świadczyło, prawda? Fontana nie zostawiłby Fredericki pod opieką jakiejś przypadkowej baby, której ledwo ufał. Chyba. Właściwie cholera wie. W końcu Bremers doskonale zdawała sobie sprawę, że nie zawsze była dostępna, kiedy jej potrzebował. Czasem miała własne sprawy, które sprawiały, że nie mogła po prostu rzucić wszystkiego i pojawić się na zawołanie. Mimo wszystko chciała wierzyć, że dla Zayna była kimś więcej niż tylko osobą, która od czasu do czasu zajmowała się jego córką. Chciała wierzyć, że była przyjaciółką.
Spała jak zabita.
Autentycznie miała tak głęboki sen, że chyba nie zbudziłoby jej nawet trzęsienie ziemi. Już prawie przekręcała się na drugi bok, kiedy coś smyrnęło ją po twarzy. Mimowolnie uniosła rękę i chciała odgonić to coś jak natrętną muchę, ale wtedy jej głowa zaczęła gibać się na lewo i prawo. To na bank musiał być jakiś złodziej. Albo morderca. Wtedy to dopiero będzie spała snem wiecznym. W końcu gwałtownie otworzyła oczy i spróbowała poderwać się do pozycji siedzącej, ale została skutecznie zatrzymana w miejscu przez dłoń Fontany, który zakrywał jej usta. Ściągnęła groźnie brwi i natychmiast odepchnęła jego rękę.
Zayn, na litość boską — syknęła przez zaciśnięte zęby, dopiero po chwili orientując się, gdzie właściwie jest i że za ścianą spała Frederica. — Masz pojęcie, która jest godzina? — zapytała pretensjonalnym tonem, chociaż sama nie miała najmniejszego pojęcia, jaki był dzień, miesiąc, a tym bardziej rok. Kto normalny w taki brutalny sposób wyrywa drugiego człowieka ze snu?
Coven przyglądała mu się uważnie tak długo, aż w końcu zauważyła, że coś było ewidentnie nie tak. Najpierw spojrzała na jego zbolałą twarz, potem na napięte ramiona, a następnie jej wzrok powędrował niżej. I dopiero wtedy zobaczyła szkarłatną ciecz, która przepływała mu między palcami.
Cholera jasna — wymamrotała, trochę zbyt głośno. W takich momentach naprawdę trudno było zachować spokój, okej? — Co ci się stało? Trzeba to czymś zatamować. I zadzwonić po karetkę. Albo od razu jechać do szpitala. Gdzie masz kluczyki? — słowa wypadały z jej ust jak z karabinu maszynowego. Zerwała się z kanapy i zaczęła krążyć po salonie, kompletnie nie wiedząc, od czego właściwie powinna zacząć.
Ale zaraz! Przecież nie mogła tak po prostu biegać w kółko i panikować. Skręciła więc do kuchni i zaczęła gorączkowo przeszukiwać szuflady. Po chwili wyciągnęła kilka świeżych ścierek, które przynajmniej tymczasowo mogły pomóc zatamować krwawienie.
Dobra, usiądź — rzuciła, wracając do niego z całym medycznym wyposażeniem w postaci kilku szmat. Nie za bardzo się na tym znała. Właściwie z pierwszej pomocy wiedziała tylko, jak ułożyć kogoś w pozycji bocznej bezpiecznej, ale to akurat odpadało, bo przecież Fontana cały tego bok miał rozwalony.


Zayn Fontana
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”