24 y/o
Catch the local sports fever
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
Werka
24 y/o
Catch the local sports fever
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ruelle już jakiś czas temu zauważyła, że zdecydowanie zbyt mocno reaguje na każdy najmniejszy gest ze strony rysowniczki. Zdecydowanie powinna bardziej nad sobą panować i nie pozwolić, aby to wszystko uderzyło jej do głowy. Chociaż pewnie było na to wszystko już i tak nieco za późno. Pozwoliła na to, aby River wniknęła pod jej skórę i uformowała ją do własnych potrzeb. Tylko, że obie z tego względu czasami cierpiały. Najpewniej nie miały pojęcia, co czyniły, gdy tylko postanowiły wejść w ten dziwny układ artystki z modelką, czy raczej muzą.
Byłoby o wiele prościej, gdyby łączył je zwyczajny seks. Coś takiego można było łatwo zignorować. Nie wracało się do tego zbyt często myślami, a druga osoba nie wywoływała, aż tak skrajnych emocji jak River Cross, której nie cierpiała, ale jednocześnie nie mogła się od niej uwolnić. Chyba tylko ona potrafiła wywołać w niej tak silne poczucie własnej wartości. Przez nią czuła się wyjątkowa w największym tego słowa znaczeniu. Uwielbiała sposób w jaki rysowniczka potrafiła sprawić, że pęczniała z dumy i zachwytu pod wpływem jednego spojrzenia czy odpowiedniego słowa. To było zbyt niebezpieczne dla jej własnego ego...
Tym razem nie powtórzyła na głos tego słowa. Wydała z siebie cichy pomruk i raz jeszcze wpiła się w jej usta, tak idealnie miękkie i smakujące zdecydowanie zbyt dobrze. To przez nią traciła rozum, nie mając kompletnie pojęcia na temat tego, co się z nią działo. Niech ją cholera. Naprawdę za bardzo się do niej przywiązała, a najgorsze, że nawet nie miała pojęcia w jaki sposób się to stało.
- Może - zamruczała, ale nim zdołała dodać coś jeszcze to na boisku pojawiła się zgraja uczniaków.Całe szczęście, że nie zrobili tego kilka minut wcześniej. Zaoszczędzili sobie nieobyczajnego widoku, a tak jedynie rzucili w ich stronę krótkie spojrzenie, ale nie chcieli się wtrącać w ich sprawy ani okazywać im większego zainteresowania. Dużo bardziej pochłaniało ich pokazywanie sobie rzeczy zakupionych na konwencie.
- Jakbyś nie oddała mi się dużo wcześniej - odpowiedziała, przewracając oczami, ale trudno było jej ukryć rozbawiony uśmiech, który sam wpełzł na jej wargi. - Auto również brzmi dobrze...
Skoro wcześniej ją nazwała blacharą to jak najbardziej mogły z tego skorzystać. Okazja się w końcu do tego nadarzała, a jeśli nie... No to trudno. Nie zamierzała narzekać. Odepchnęła się jeszcze od ściany i skradła jej jeszcze jeden krótki pocałunek nim przemknęła pod jej wyprostowanym ramieniem, żeby uwolnić się z pozycji, w której została uwięziona.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była gotowa obdarować ją niemalże wszystkim, o co Ruelle by poprosiła. Problem w tym, że nie miała w zwyczaju używać tego słowa właściwie w żadnym kontekście. Nie przechodziło jej przez gardło nawet w łóżku, gdzie była dużo bardziej wylewna niż w normalnych sytuacjach, o codzienności nawet nie wspominając. Cóż, to jej problem. Gdyby tylko potrafiła schować dumę do kieszeni, Cross mogłaby rzucić jej do stóp cały świat. Ale czy tanatopraktorka w ogóle zdawała sobie z tego sprawę? Biorąc pod uwagę, jak wybiórczo słuchała jej komplementów i zapewnień, to pewnie nie. Może kiedyś dowie się o tym całkowitym przypadkiem i zacznie to wykorzystywać w niecny sposób.
Brak zainteresowania ze strony dzieciarni był jej bardzo na rękę. Miała zdecydowanie dość kontaktów z ludźmi na jakiś czas. Potrzebowała ochłonąć. Kilkudniowe konwenty przebodźcowywały ją nawet bez takich afer, do jakich doszło tym razem, ale po tym weekendzie, miała już totalnie dość. Została przecież zdradzona, po czym pokruszono jej dumę, a na koniec serce! Jak to często bywało po spotkaniach z Ruelle, będzie musiała to odespać. Szkoda, że nie była w stanie zawinąć się w jakiś kokon albo zapaść na sen zimowy na najbliższy tydzień. Tylko kto wtedy zająłby się jej nowym komiksem? Cholera, kapitalizm jak zwykle chciał wydrzeć z niej duszę.
Pozwoliła dziewczynie odsunąć się od ściany, z uwagą śledząc jej ruchy. Obróciła się tyłem do metalu, o który oparła plecy. Był wyjątkowo gorący i nieprzyjemny. Jak Prescott zniosła bycie przyklejoną do niego całym ciałem? Nie żeby trwało to wyjątkowo długo, ale mimo wszystko. Była gotowa do wielkich poświęceń dla orgazmu, jakież to romantyczne. Po raz enty tego dnia zlustrowała ją uważnie wzrokiem, chcąc jak najdokładniej zapamiętać ją w tej nietypowej wersji. Przygnieciona emocjami, których usilnie chciała uniknąć, ledwo uwolniona spod jarzma rozkoszy zaoferowanej jej przez rysowniczkę i ubrana w jej przyduże ciuchy wyglądała tak, że durnej Cross coraz szybciej zaczęła uciekać z głowy treść ich kłótni, robiąc miejsca na nowe zachwyty na jej temat. Bardzo niedobrze.
— Teraz chcesz mnie zaciągnąć do samochodu? Skąd ten pomysł, Mała? Czyżbyś jednak chciała spędzić ze mną czas? — rzuciła, krzyżując ręce na piersi. Rano Ruelle nie była w stanie przyznać się do tego na głos. River nie podejrzewała, by przez te kilka godzin cokolwiek się zmieniło, ale byłaby jakaś głupia, gdyby nie spróbowała jednak zapytać. Nie, chwila. Na odwrót. Chyba była wyjątkowo głupia, że zapytała ponownie.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Catch the local sports fever
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogłaby zażądać naprawdę wiele, ale Ruelle nie była taka zachłanna... a może właśnie była? Z tym, że jedynym czego pragnęła była rysowniczka. Nie zależało jej na błyskotkach, luksusach ani na tym, aby River rzuciła jej do stóp cały świat. Chociaż to właśnie ona wydawała się w tych momentach całym światem dla Prescott, więc może na jedno wychodziło.
Ten weekend dla nich obu był naprawdę intensywny. Zwłaszcza ta ich ostatnia kłótnia, która w tej chwili została zapomniana. Przynajmniej na pewien czas, bo tanatopraktorka wydawała się być całkowicie ugłaskana za sprawą minionych pieszczot i szybkiego orgazmu. Cross chyba też tego potrzebowała. Przynajmniej po to, aby poczuć jak bardzo dziewczyna była od niej uzależniona i jak szybko się jej oddawała.
Całe szczęście River zdążyła zapiąć jej jeansy nim ktokolwiek pojawił się na samym boisku, a młodziki chyba już przywykli do podobnych scen ze swoimi obściskującymi się wszędzie rówieśnikami. Nie była to dla nich żadna sensacja. Gdyby tylko faktycznie każdy pilnował tak swoich spraw to świat byłby lepszym miejscem.
Zapewne powinny sobie zrobić przerwę. Odpocząć od siebie i ułożyć sobie wszystko w głowie albo zapomnieć o tym, co miało miejsce tego dnia. Tylko, że nie było to wcale takie proste dla kogoś takiego jak Ruelle. Za bardzo garnęła się do artystki i obie przez to mieszały sobie niepotrzebnie w głowach.
Nie uciekała jeszcze. Przyglądała się uważnie temu jak dziewczyna zajmuje jej miejsce i opiera się plecami o tablicę. Prescott sama była zaskoczona tym jak bardzo zapragnęła przycisnąć ją do tej dziwnej instrukcji i pocałować tak, że zabraknie im tchu. Przez moment jedynie milczała. Chłonęła jej widok, a mając przed oczami całą galerię śladów pozostawionych na skórze Cross nie mogła o niej myśleć inaczej niż w słowach piękna i moja.
- Na to chyba wychodzi - odpowiedziała, nie bardzo wiedząc czy chce się z nią jeszcze drażnić czy może pozwolić sobie na pewną szczerość. - Nie pokazałam ci jeszcze jak bardzo mi się w tym podobasz...
Naprawdę doceniała wszelki wysiłek jaki River wkładała w to, żeby dobrze wyglądać. Z drugiej strony to nie było tak trudne, bo rysowniczka należała do wyjątkowo atrakcyjnych osób i zapewne we wszystkim potrafiła być zjawiskowa. Zawdzięczała to także cholernej pewności siebie, która była równie pociągająca, co irytująca. Jak mogła jej nie uwielbiać?

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Byłoby im pewnie najprościej, gdyby mogły porozumiewać się samymi spojrzeniami. Niestety ludzkość wymyśliła słowa i dialogi, a potem oparła na tym sens działania relacji międzyludzkich, niech ich szlag. Samym gapieniem się przecież też można bardzo wiele wyrazić. I łatwiej było to zrozumieć. Podobało jej się, jak patrzyła na nią Prescott i nie miała żadnych wątpliwości, że ona też uwielbia być oglądana. Gdyby nie lubiła przyciągać wzroku w życiu nie zgodziłaby się na tyle rysunków. Cross miała doświadczenie z tymi, którzy nie lubili być w centrum uwagi. Nie nadawali się na muzy. Na jednorazowy, artystyczny wybryk? Jasne. Ale żeby coś więcej? Niestety. Jak dobrze, że Ruelle zawsze chciała być w samym centrum uwagi River.
O ile spojrzenie nie było zaskakujące, to słowa już tak. Fakt, że Prescott nie wykorzystała tego momentu, żeby się zwinnie wycofać z sytuacji, unikając odpowiedzi, był dość niesamowity. Artystka uniosła nieznacznie podbródek, skupiając się uważniej na swojej modelce. No dobrze, może inaczej. Przed chwilą też była skupiona i to wyłącznie na niej. Teraz jednak dopuściła do kłębów myśli coś poza desperackim pożądaniem. Znów pojawiła się w niej podejrzliwość, która mieszała się zadziwiająco skutecznie z radością. Chciała słyszeć od niej takie rzeczy, więc nic dziwnego, że entuzjazm dość szybko przyćmił wszelkie wątpliwości, jakich powinna teraz posłuchać. Uśmiechnęła się pod nosem i odepchnęła łokciem od metalowej ściany, by płynnym i szybkim ruchem zbliżyć się z powrotem do swojej muzy. Machnęła ręką tuż przed jej szyją, jakby chciała złapać za przyczepiony tam łańcuch. Cmoknęła niezadowolona, gdy palcami zgarnęła tylko powietrze.
— Odruch — wytłumaczyła się, łapiąc ją za rękę. Patrzcie państwo, nadal miała energię na dowcipkowanie. Może jednak nie wyczerpała jej się bateria społeczna? Albo miała osobny akumulator na Prescott, napędzany przez jakiegoś biednego i mocno już wymęczonego chomiczka na kółku. Bez dalszych, zbędnych słów pociągnęła ją za sobą w stronę wyjścia ze szkoły. Obeszła budynek, nie chcąc przechodzić przez korytarze i narażać się na kontakty z Maeve albo Casparem, jeżeli którekolwiek z nich w ogóle nadal było na terenie konwentu. Puściła ją dopiero przy samochodzie, żeby móc otworzyć bagażnik, do którego wrzuciła torbę. Spojrzała również na puste miejsce, w którym powinien stać teraz karton. Podniosła wzrok na budynek szkoły i dała sobie dwie sekundy na zastanowienie. Ostatecznie jednak wzruszyła ramionami i wsiadła do auta.
— Powinnaś najpierw powiedzieć, jak bardzo ci się w tym podobam — zwróciła jej uwagę, wyjeżdżając z wąskiej i zdecydowanie zbyt nudnej uliczki. Nie była jeszcze pewna, gdzie w ogóle powinna jechać. Jej własne mieszkanie wydało się teraz tak strasznie daleko! W sumie trzeba było przejechać do niego pół miasta, więc wcale nie była taka delulu.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Catch the local sports fever
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Słowa wydawały się często tak zbędne. W końcu większość rzeczy mogły przekazać sobie w sposób niewerbalny. Może nie była to komunikacja doskonała, ale rozmowa również taka nie była, biorąc pod uwagę jak łatwo można było przekręcić słowa. Zapewne należałoby więc połączyć w jakiś sposób te dwa nieidealne środki przekazu, ale pech chciał, że to było zdecydowanie zbyt trudne zadanie dla ich dwójki.
Zdecydowanie zbyt często używała takich słów, które nie dawały River tego, czego szukała. Tym razem również nie powiedziała nic wprost, ale wydawało się, że przekaz jest klarowny. Nie wykpiła się tak jak zawsze, a raczej dała jej pole do pozytywnej interpretacji jej słów.
Tego dnia dawała rysowniczce zdecydowanie zbyt wiele rzeczy, których mogła pragnąć. Może dlatego była też dla niej tak okrutna? Musiały się pokłócić, bo inaczej równowaga we wszechświecie zostałaby zachwiana i jeszcze ten eksplodowałby w apokaliptycznym wybuchu. Swoimi utarczkami zatem dbały o dobrostan wszystkich istot.
Wyczekiwała na jej ruch z bijącym mocno sercem. Spodziewała się wszystkiego. Łącznie z tym, że River chwyci jej szyję i wbije w nią swoje palce, ale nic takiego się nie zadziało. Zamiast tego wykonała ruch jakby chciała schwytać przed nią powietrze, wymawiając się odruchem.
- Chyba za szybko, żebyś mogła go ze mną wyćwiczyć - zwróciła jej uwagę, ale coś podpowiadało jej, że jeśli trafi znowu do mieszkania artystki to ta z pewnością chwyci za pozostawioną w nim obrożę.
Zadowoliła się jednak tym, że Cross złapała ją za rękę. Odwzajemniła chwyt i dała się zaciągnąć w miejsce, gdzie rysowniczka uprzednio zaparkowała. Ruelle poczekała na to, aż dziewczyna wrzuci swoje rzeczy do bagażnika i zajęła miejsce pasażera. Wnętrze auta było nieznośnie duszne i niemalże od razu opuściła szybę po swojej stronie, gdy tylko rysowniczka odpaliła silnik.
- Wolisz słuchać niż żebym ci pokazała? - zapytała z rozbawieniem, odwracając się w swoim fotelu na tyle, aby móc na nią swobodnie spojrzeć. - Trudno czasem znaleźć mi odpowiednie słowa w jakimkolwiek języku, ale uwierz, że uwielbiam skórę i harnessy....
Dla potwierdzenia swoich słów ułożyła jeszcze dłoń na jej udzie, po którym przesunęła z zadowoleniem palcami, ciesząc się zarówno ciepłem jej ciała jak i przyjemnie gładką powierzchnią uprzęży. River bez problemu trafiała w jej gusta... albo po prostu sama była w nim aż za bardzo.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaduszenie Ruelle na miejscu było kuszące, ale trochę mniej niż w trakcie kłótni. Nie ma opcji, żeby artystka zadowoliła się jakimiś przeciętnymi odczuciami, skoro wiedziała, że są w stanie doprowadzić się do absolutnego wrzenia. Oby tylko nie przyszło jej do głowy, by wykorzystać to dla swojej sztuki! Cholera, coś stworzonego z tą energią, którą czuła, próbując znaleźć jakikolwiek sens w oczach Ruelle byłoby niesamowite. Jakim cudem jednak ogarnęłaby się na tyle, żeby to coś skończyć, a nie na przykład rozpieprzyć płótno brutalnym kopnięciem? Tego jeszcze nie wiedziała. Kusiło ją, żeby to przetestować. Do tego musiałaby jednak jeszcze raz wywołać podobną burzę.
— Nie powiedziałam, że wyćwiczyłam go z tobą. — Z pewnością mogła sobie darować tę drobną uszczypliwość, skoro nagle zrobiło się znowu miło, prawda? Prawda. Słowa jednak uciekły z jej ust szybciej niż jakaś rozsądna myśl zdołała je powstrzymać. No trudno. Prescott przecież zdawała sobie sprawę, aż za dobrze, że Cross przed poznaniem jej zdecydowanie nie była dziewicą. Mało tego, jeśli miała zamiar wierzyć we wszystko, co przeczytała w komiksie, to nawet poznała dokładny moment, w którym rzeczone dziewictwo utraciła! Otrzymała obfitą garść potencjalnie nieprzydatnych na jej temat informacji, jak chociażby jeszcze to, że w dzieciństwie cholernie podobała jej się Madonna w teledysku do Hung up.
Pokręciła głową, od razu chcąc zaprzeczyć. Zdecydowanie wolała jej czyny od słów, ale te rzeczy nie powinny się wykluczać. Obróciła głowę w jej stronę, gdy zatrzymała się na jakimś czerwonym świetle, chcąc jak najszybciej złapać pożądliwe spojrzenie, jakim tanatopraktorka ją obdarowywała.
— Wolę, jak mi to pokazujesz, ale nie chcę, żebyś trzymała się kurczowo milczenia. Wyrażanie na głos swoich myśli nie jest aż tak skomplikowane, wiesz? Wszystko jedno w jakiej formie i w jakim języku budują ci się w głowie. — Wyprzedziła jakiś wlokący się jadący z przepisową prędkością samochód i przyspieszyła, by zdążyć na następnych światłach, zanim zmienią się na czerwone. Nie zdążyła, ale oczywiście się nie zatrzymała. Przejechały na tyle szybko, że pojazdy z pasa po prawej nie zdążyły nawet ruszyć.
— Cholernie mi się podobasz taka... naznaczona mną, chociaż nie masz po mnie żadnych śladów — przyznała, by dać jej jakiś przykład. Znów oderwała wzrok od ulicy i skupiła się na moment na swojej rozmówczyni, chcąc wyłapać jej reakcję. Ruelle nie wybrała z jej szafy niczego interesującego, ani nawet zdzirowatego. Bez problemu mogłaby się ubrać dużo, dużo bardziej wyzywająco, a i tak mieszała tą prostotą artystce w głowie.
— Imponuje mi, że nie boisz się pójść za żadnym moim pomysłem — dodała, rozglądając się na skrzyżowaniu, zanim je pokonała. Nie wjechała tym razem na obwodnicę i nawet nie jechała w stronę centrum. Przyspieszyła przecinając pustą, ale osiedlową uliczkę, po której zdecydowanie nie powinna rozwijać takich prędkości.
— I jeżeli z jakiegoś powodu byłoby trzeba, mogę bez problemu zabić za twoje usta — dodała, wyjeżdżając na wielkie rondo, z którego było widać jedno z miejskich lotnisk. Posłała dziewczynie rozbawione spojrzenie, chociaż czy rzeczywiście żartowała? Nie zamordowała nikogo, ale nie bała się przeciez dać w pysk, więc może byłaby gotowa i do czegoś takiego?
— Widzisz? Proste. — Zjechała innym zjazdem niż większość samochodów kierujących się na parking przed lotniskiem. Chciała dotrzeć za nie, tam, gdzie ludzie zazwyczaj zatrzymywali się, by poobserwować samoloty. Chyba godzina odlotów była kiepska, bo nie było tam nikogo poza nimi. Idealnie! A może jednak szkoda? Cóż, w każdej chwili ktoś mógł się zjawić. Zaparkowała i kompletnie niezainteresowana samolotami wysiadła. Tym razem nawet podeszła do drzwi Ruelle, by jej je otworzyć. Zatrzasnęła je, gdy tylko wysiadła i przyparła ją ciałem do drzwi, więżąc ją w klatce swoich ramion. Samochód nie był tak nagrzany jak metalowa tablica, a opieranie dłoni o szybę nie było żadnym dyskomfortem. Wcisnęła udo między jej nogi i wpiła się w jej wargi, bardzo stęskniona za ich smakiem po tych kilku minutach.

Ruelle I. Prescott
Werka
24 y/o
Catch the local sports fever
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cantas canciones de amor
Pero eso no me place
Busco algo más profundo
Quiero un buen viaje
Olvida las flores
Rompe mi vestido
Hazme sentir el placer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

River z pewnością miała pełne prawo do tego, aby ją udusić w dowolnym momencie, biorąc pod uwagę jak często Ruelle wystawiała jej cierpliwość oraz nerwy na próbę, ale do tej pory jakoś nieszczególnie kwapiła się do tego, aby wyczynić jej jakąś krzywdę poza łóżkiem, gdzie zdecydowanie lubiła testować wytrzymałość na ból tanatopraktorki i badać jak daleko sięgają granice jej masochizmu. Na razie pomimo podjętych prób nie dotarły do miejsca, w którym Prescott miałaby ochotę powiedzieć twarde stop. Może dlatego, że faktycznie miała sporą wytrzymałość na ból, a może dlatego, że nie chciała w ten sposób okazywać słabości przed rysowniczką. Jedno z dwóch. Może kiedyś się dowiedzą, która odpowiedź była poprawna.
- Można byłoby sądzić inaczej po tym jak naturalnie go wykonałaś w moim kierunku - odparowała, ale nieszczególnie przejmowała się tym kiedy i z kim faktycznie dziewczyna mogłaby nabrać takich, a nie innych odruchów.
Obie nie były święte. Miały za sobą ludzi, z którymi trafiły do łóżka zanim same do niego trafiły. Ba, wciąż pojawiały się kolejne, z którymi oddawały się cielesnym rozkoszom, ale wciąż chyba to do siebie najbardziej je ciągnęło i choćby się starały to nie mogłyby temu zaprzeczyć. Obie czuły to niemal nadnaturalne przyciąganie, któremu trudno było się oprzeć. Konwent jednak udowodnił im, że jeśli pomiędzy nimi nie pojawiał się alkohol to jednak nieco łatwiej szło im trzymanie rąk przy sobie… Przynajmniej póki nie zastępowały go zakłady.
- Chcesz, żebym teraz zalewała cię morzem hiszpańskich komplementów, abyś mogła je sobie tłumaczyć po swojemu? - zapytała, nie mogąc sobie odpuścić tej drobnej okazji do tego, aby jednak się lekko podrażnić z dziewczyną.
Zauważyła, że nawet jeśli River nie rozumiała jej słów to i tak zawsze działały na nią dosyć silnie. Zdawała się instynktownie domyślać, co mogło chodzić tanatopraktorce po głowie ze względu na ton jej głosu i kontekst sytuacji. Tak wiele razy zwracała się do niej miękkimi głoskami wymawiając mi preciosa lub warczała w rozlicznych przekleństwach, gdy tylko Cross jej czegoś odmawiała lub pastwiła się nad nią w szczególnie okropny sposób.
- Mówisz teraz o swoich ciuchach czy czymś więcej? - zapytała, aby rysowniczka jeszcze rozwinęła myśl, która brzmiała dosyć tajemniczo i mogła być interpretowana na wiele sposób.
Miała na sobie rzeczy, które należały do River. Przesiąkała też zapachem podniecenia, którego źródłem była siedząca obok niej dziewczyna, wykonująca wyjątkowo niebezpieczne manerwy na drodze, ale może chodziło również o coś mniej fizycznego. River wniknęła w nią w jakiś szczególny sposób. Miała wrażenie, że zostaa przez nią naznaczona w sposób bardziej metaforyczny i przemieniona wewnętrznie. Może to też była prawda. Może stała się nieco bardziej wyczulona na sztukę, a w jej wnętrzu pojawiło się coś, co sprawiało, że była prawdziwą muzą dla swojej artystki.
- Po prostu masz świetne pomysły i przyjemnie się je realizuje - odparła, bo z tym akurat mogła się zgodzić.
Nie bała się realizacji jej pomysłów. Ta niepewność i ryzyko działały na nią nawet bardziej pobudzająco. Ciekawiło ją to na jakie jeszcze pomysły River będzie mogła wpaść, ale jednocześnie sama chętnie wyczyniałaby z nią jeszcze tysiące innych rzeczy.
- Uwielbiam to jak wystarczy jeden pocałunek, abyś całkowicie dla mnie przepadła… - dodała jeszcze, gdy tylko River skończyła wymieniać rzeczy, które sama ceniła w swojej modelce.
Przez cały czas starała się dzielić uwagę pomiędzy Cross, a rozciągającym się za szybą widokiem. Zdawała sobie sprawę, że zjeżdżają na sama obrzeża miasta, gdzie raczej nie zapuszczało się zbyt wiele osób. To chyba był najlepszy pomysł niż tłuc się przez pół miasta do mieszkania River. Zresztą: potrzebowały zmiany scenerii.
Obserwowała to jak rysowniczka wychodzi z auta i obchodzi je, aby znaleźć się przy jej drzwiach. Ledwie wysiadła z samochodu, a już została przygwożdżona do jego boku. Wydała z siebie cichy jęk, gdy tylko kolan River wsunęło sie między jej uda i odwzajemniła pocałunek dziewczyny, chwytając ją mocno za kark. Uwielbiała jej smak. Uwielbiała czuć jak jej język przesuwał się po jej dolnej wardze, gdy tylko napierała na nią jeszcze mocniej.
Pociągnęła za materiał jej marynarki, domagając się tego, aby River oderwała w końcu dłonie od szyb mazdy i pozwoliła na to, aby Ruelle pozbyła się tego może i szykownego, ale całkowicie zbędnego kawałka materiału. Wciąż zastanawiała się nad tym jakim cudem w ogóle mogła się tak stęsknić za jej pocałunkami chociaż nie minęło od nich więcej niż kilka minut…

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
Werka
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”