data i miejsce urodzenia
15/07/2001, Saint-Pacôme, Kanada
miejsce pracy
Kingsway Boxing Club
orientacja
heteroseksualna
dzielnica mieszkalna
Greektown, East End
pobyt w toronto
od czerwca 2026
umiejętności
Większość umiejętności, jakie posiada nie przyda się w wielkim mieście, bo co jej po tym, że potrafi jeździć konno czy wie, jak trzymać głowę owcy, tak by znieruchomiała i nie uciekła, gdy nadchodzi czas golenia, jeśli dalej nie potrafi zapamiętać, w którą uliczkę skręcić w drodze do pracy. No dobra, pochodzi z Quebac, więc mówi płynnie po francusku, całkiem dobrze gotuje, potrafi pływać oraz posiada prawo jazdy kategorii G, ale na tym jej umiejętności chyba się kończą.
słabości
O ironio, nie jest fanką tłumów, a w Toronto dowiedziała się, że nie do końca radzi sobie w terenie bardzo zabudowanym. Czasem zdarza jej się pogubić i miesza angielski i francuski, przez co trudno ją zrozumieć. Z łatwością wpada w panikę i traci zimną głowę, w wielu sytuacjach stresowych zdarza się jej jąkać.
co chcesz to mów, nie potrzeba mi Twych pustych słów
bo nie jesteś tym kim byłeś, zbyt wiele kłamstw darowałam Ci
więc już zostań tam gdzie chciałeś być
Gdy klęczał przede mną w drzwiach mego rodzinnego domu myślałam tylko tym, jak bardzo jest żałosny. Ze wszystkich sił starałam się zachować spokój, pohamować to przeklęte drżenie dłoni oraz zdegustowany wyraz twarzy, który mimowolnie malował się na mej twarzy. Przepełnione fałszywym cierpieniem spojrzenie wpatrywało się we mnie wyczekująco, jakby te śmieszne przeprosiny i kilka słów wyjaśnień miało naprawić to, co już od dawna nie istniało.
Po części potrafiłam go zrozumieć; w nasz związek już dawno wkradła się rutyna - wiele godzin spędzonych w tym dziwnym milczeniu, bo wiecie o sobie już wszystko i nic nie jest nowe. A on zawsze potrzebował tysiąca nowych wrażeń, dopamina wielokrotnie kierowała wyborami mojego byłego narzeczonego. Ale chyba na to nie zasłużyłam? Nie, po 6 latach bycia razem; wspólnego mieszkania i psa, którego odnaleźliśmy wracając do domu pewnej deszczowej nocy.
Wzdycham ciężko, a mój umysł mimowolnie powraca do tamtego dnia; do rozpiętej sukienki i pewnych dłoni na ciele mojej najlepszej przyjaciółki, do szoku malującego się na ich twarzach oraz przyśpieszonego bicia serca, które towarzyszyło mi przez kolejne kilka dni. Do spojrzeń pełnych współczucia, jakie malowały się na twarzach moich bliskich, gdy oświadczałam przed całym światem, że ślubu nie będzie. Patrzę na podbite oko, jakie zafundował mu mój ukochany brat, w głowie słyszę płacz matki, która nie potrafi pogodzić się z tą całą sytuacją i bez słowa zamykam drzwi wejściowe, uderzając nimi w jego twarz. Słyszę jeszcze jęk bólu i zgłuszone przekleństwo wydobywające się spomiędzy jego warg. Mam nadzieje, że w towarzystwie złamanego nosa, podbite oko będzie prezentować się na jego twarzy jeszcze piękniej.
Wracam do swojego pokoju; spod wysłużonego łóżka wyciągam wielką walizkę i pakuje w nią 25 lat własnego życia.
gdy zamknąłeś drzwi zegar dalej bił
czas nie stanął w miejscu nie było mi żal
zapomniałam już czemu było źle
to już jest nieważne dziś dla mnie
Po kilku dniach w Toronto wiedziałam, że wielkie miasto nie jest dla mnie. Drapacze chmur pnące się do góry okazały się przytłaczające, a mnogość uliczek i zaułków, do których przez przypadek zawędrowałam przyprawiał o ból głowy. Tęskniłam za moim małym miasteczkiem oraz jabłonią, w której cieniu chowałam się w upalne dni. Tęskniłam za stadniną rodziców i swoim koniem; za rodzinną kolacją, która niczym święta tradycja, odbywały się każdego dnia po ciężkim dniu pracy.
Dziwnie było patrzeć nocą w niebo i nie widzieć gwiazd - istniały tylko kolorowe światła reklam oraz nieustający hałas samochodów, przejeżdżających pod oknem mieszkania mojej ciotki.
Ale byłam też wdzięczna; w dużym mieście dużo łatwiej o pracę nawet bez wykształcenia. Byłam w zupełności anonimowa, nikt nie przejmował się dziewczyną pędzącą przed siebie, której oczy wlepione były w ekran telefonu i mapę, która wskazuje, jak najszybciej dotrzeć do pracy. Nikt nie wiedział o próbuje ułożenia sobie życia, ani narzeczonym, który zdradził w dniu ślubu. I chociaż już chyba zawsze będę obca, a brwi ludzi będą unosić się zaciekawione, zastanawiając skąd pochodzę, bo nie brzmię, jak z Toronto, to chyba warto tu chociaż na chwilę zostać.
» Wychowywałam się na rodzinnej farmie; pochodzę z Quebac - co łatwo rozpoznać po dziwnym akcencie, który kojarzy się z Francją. Moja rodzina jest normalna; mam tatę, mamę, starsze oraz młodsze rodzeństwa i za wszystkimi strasznie tęsknie.
» Obecnie mieszkam z ciotką, siostrą swojego ojca. Kobieta potrzebowała pomocy, a że prośba nałożyła się na nieudaną próbę bycia czyjąś żoną - postanowiłam wyjechać i spróbować życia w wielkim mieście.
» Nigdy nie poszłam na studia, więc łapie się każdej pracy, jaka tylko stanie na mojej drodze. Najpierw próbowałam z jednej z restauracji na Greektown, ale chyba się do tego nie nadawałam. Obecnie pracuje na recepcji w jednym z klubów bokserskich, ale bardzo często, nie wszystko idzie po mojej myśli.
» Swój wolny czas spędzam w towarzystwie ciotki lub na dworze; parki, okolice jeziora czy plaża - tam spotkasz mnie najczęściej.
» Mam psa, Orzecha.
» Mam prawo jazdy, ale chwilowo nie posiadam samochodu, więc przeważnie przemieszczam się po mieście na rowerze.
» Nie pije alkoholu i już nie palę papierosów, ale w wyniku niedawnych życiowych przebojów, znów mnie do nich ciągnie. Nigdy nie zażywałam żadnych narkotyków i się nimi brzydzę.
» Moje życie towarzyskie można porównać do tego prowadzonego przez starszą, samotną panią - nie znam zbyt wielu osób w mieście i oprócz pracy czy wymiany kilku zdań w sklepie, nie mam okazji, by nawiązać relację z osobami w podobnym wieku.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak