-
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.nieobecnośćniewątki 18+niezaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Zbijają się rękami na przywitanie i Peter wchodzi do prawdziwej jamy samca, jaką było mieszkanie Noaha. Zawsze, kiedy tu był, to tak sobie myślał, że pewnie jego chata wyglądałaby podobnie, gdyby się w końcu zdecydował wyprowadzić od rodziców. Ale ponieważ miał swoją część willi, to właściwie nie planował się póki co wyprowadzać. Tzn, przechodziło mu to czasami przezz głowę, kiedy miał dziewczynę, ale ponieważ Kristin była dziewczyną na odległość, a rodzice Bylthe byli całkiem wyluzowani, to nie widział potrzeby, żeby się od nich wyprowadzać. Tylko ostatnio, kiedy Kristin wróciła, to zaczął nawet się rozglądać za mieszkaniami, coby ze swoją dziewczyną mieć jakiś kącik. Ostatnio jak się widział z Noahem na pewno opowiadał o tym ze szczegółami, jak to widział takie apartamenty, że mu sie odechciało wyprowadzki, ale chce mieć coś z Kristin, żeby się zbliżyć...no ale zamiast się zbliżyć, to sie od siebie oddalili. Bo Peter zerwał na White Party z Kristin na dobre.
- Siemanko, siemanko, kurde wywietrz tu chłopie - parsknął śmiechem, bo czuć odrazu że chłopska jama, poszedł do okna i otwiera. Jeszcze po drodze zostawił torbę z siłowni na ziemi.
- Już prawie zapomniałem jak wyglądasz - dramatyzuje, bo nawet jeżeli Noah wpadł na imprezę o której mówiło całe Toronto - White Party matki Petera Barbary, to niestety się musieli jakoś minąć. Ale wątpliwe, bo Peter tam z siebie robił jakiegoś party mastera i śpiewał DO MIKROFONU, czego po dziś dzień się wstydzi. - I jak tam - stanął sobie przed włączonym TV, ale niewiadomo czy pyta o to, czy o życie Noaha? Właściwie chyba o obie rzeczy.
-
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Otworzył drzwi i od razu przybili klasyczną piątkę na przywitanie. Uśmiechnął się szeroko, bo serio brakowało mu tych ich wspólnych wieczorów z browarem. Peter był jego najlepszym kumplem i, nawet jeśli czasem potrafił go zirytować swoimi tekstami czy marudzeniem, to wiedział, że zawsze może na niego liczyć.
Kiedy tylko Peter wszedł do środka, od razu zaczął narzekać na zapach w mieszkaniu i poleciał otworzyć okno, swoją torbę rzucił na podłogę, zachowując się zupełnie jak u siebie. Beaumont tylko pokręcił na to głową z rozbawieniem. Lubił to, że nie musieli przed sobą niczego udawać i zachowywali się w swoim towarzystwie swobodnie.
- Ej, weź nie przesadzaj, normalnie tu pachnie. Po prostu zapomniałem otworzyć okno – powiedział, zamykając drzwi wejściowe i idąc za przyjacielem do pokoju. - A poza tym sam wszedłeś tu z torbą pełną spoconych rzeczy po siłowni, więc jesteśmy kwita.
Kumpel stanął przed telewizorem, zaczął dramatyzować, że już zapomniał, jak Noah wygląda, a potem zapytał, co tam u niego słychać. Ostatnim razem, kiedy rozmawiali, Bylthe z wielką ekscytacją opowiadał mu o planach wyprowadzki od rodziców i szukaniu wspólnego mieszkania z Kristin, żeby w końcu się do siebie zbliżyć. Noah uznał, że to świetny moment, żeby zapytać o postępy w poszukiwaniach, zupełnie nie mając pojęcia, co wydarzyło się na imprezie.
- No trudno, żebyś pamiętał, skoro ostatnio nie wychodzę z kanału w warsztacie. Mamy taki zapierdol, że nie wiem, jak się nazywam, a na imprezę w końcu nie dałem rady dotrzeć - odpowiedział, podchodząc bliżej kanapy. - Zaraz zaczyna się studio przed meczem, więc telewizor masz już rozpracowany. Ale powiedz lepiej, co tam u ciebie? Jak tam poszukiwania mieszkania z Kristin? Znaleźliście w końcu jakiś fajny kąt, czy te ceny dalej cię odstraszają?
Peter Bylthe
-
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.nieobecnośćniewątki 18+niezaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
-A weź - łapie za pilota, tak dając mu tymi dwoma wyrazami, a może jednym westchnieniem, znać, żeby Noah się szykował, może niech sobie usiądzie na tej kanapie jednak. Coś tam poklikał, żeby głośność telewizora była taka jak lubił i zerka na Beaumonta. -Niby się nie widzieliśmy raptem kilka tygodni, a wszystko się zmieniło. No właśnie, bo cię nie było na White Party to nie wiesz… jaka akcja typie. Ojciec do mnie dzwoni rano i od początku wiedziałem że coś jest na rzeczy. Taki nakręcony był ostatnio jak Maple Leaves walczyli o kwalifikacje do półfinałów. - podszedł do Noaha i jeżeli ten mu da jakieś piwko, to sobie wziął - Dzwoni i mówi “Peter dziś jest dzień decyzji, matka wyciągnęła najlepszą kiecę,lepszego momentu nie będzie, oświadczaj się dziś”. Na co ja no wyobrażasz sobie, trochę się zdziwiłem, bo niby przed południem, a ojciec brzmi jakby się już nawalił - Peter wywraca oczami, bo jego rodzice jak każda bogata para ponieważ nie mieli problemów z pieniędzmi , to mieli zupełnie inne problemy. Na przykład alkoholowe. - No i położyłem na to lachę, bo pomyślałem, że sobie żartował. Ale później słyszę jak wita gości i nim się zorientowałem, to zaczął mnie nazywać przyszłym panem młodym. Cholera, gdyby dorwał się na dłużej do mikrofonu to sam by się Kristin oświadczył - a to też nie było takie wykluczone, bo miał przecież tą młodą kochankę, o której wiedziały tylko niektóre osoby. Co prawda Peter się tylko domyślał, a Noah to raczej na pewno nie wiedział, ale wystarczy spojrzeć na tego opalonego silver foxa żeby się domyślić, że to nie tylko Barbara go utrzymuje w takiej formie i nie dla niej jest taki opalony. -Tak czy siak, wziąłem Kristin na bok, bo faktycznie to był czas decyzji i…zerwałem z nią
Noah Beaumont
-
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Słuchał opowieści o ojcu Petera z rosnącym niedowierzaniem, które z sekundy na sekundę mieszało się z rozbawieniem i przerażeniem. Noah doskonale wiedział, jak wyglądają realia w domu Blythe'ów. Pieniądze nigdy nie były tam problemem, co najwyżej ich nadmiar i idący za tym kompletny brak hamulców w innych kwestiach, szczególnie tych związanych z alkoholem. Kiedy kumpel opowiadał o tym, jak jego ojciec zaczął go przedstawiać gościom jako przyszłego pana młodego, Beaumont niemal zakrztusił się piwem, przełknął je w ostatniej chwili.
- Ten twój stary to jest jednak odklejony - skomentował cicho, nie kryjąc rozbawienia, choć w jego głosie brzmiała też nuta współczucia. Spojrzał na przyjaciela, czekając, aż ten wyrzuci z siebie resztę. Widział po jego minie, że ta pokazówka ojca przelała czarę goryczy. Peter pociągnął spory łyk piwa, jakby chciał zapić te wspomnienia, i dokończył swoją opowieść. Noah też upił kolejny łyk piwa, czekając na dalszy ciąg. Spodziewał się, że usłyszy o tym, jak Kristin była wściekła, albo jak oboje musieli obracać całą sytuację w żart.
- Ty tak serio? - zapytał, totalnie zaskoczony. Nie wspominał mu wcześniej, by mieli jakieś problemy w związku, ani że planuje coś takiego, więc nie rozumiał decyzji kumpla, jednak najwidoczniej miał swoje powody, o które Noah nie zapomniał zapytać. - Zerwałeś z nią? Kurwa, przecież jeszcze niedawno biegałeś po mieście i szukałeś mieszkania. Co się tam, do cholery, wydarzyło, że z planów wspólnego życia nagle przeszedłeś do zerwania? Dlaczego właściwie to skończyłeś? O co poszło? I weź mi powiedz szczerze... masz już jakąś inną dupę na boku, że tak nagle podjąłeś decyzję? Gadaj jak to naprawdę wygląda. - Może i w tv zaczęli już śpiewać hymny reprezentacji, ale chwilowo go to nie interesowało.
Peter Bylthe
-
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.nieobecnośćniewątki 18+niezaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- No serio - skinął głową i wziął głębokiego łyka, prawie jedna trzecia pojemności butelki tak znikneła. Przełknął i patrzy na etykietę, jakby nigdy wcześniej etykiety Corony nie widział. Już się zbiera do opowiadania ze szczegółami, ale wtedy Noah pyta o najważniejsze, czyli o dupe. Zaśmiał się i zawahlował brwiami, nagle czując jakąś lekkość, bo w końcu będzie mógł powiedzieć komuś o swojej kochance. Dotąd ukrywał przed całym światem, nawet przed Noaszkiem, że ma kochankę. Głównie dlatego, że wiedział, co by się stało, jakby się do tego przyznał. Połowa kolegów by go uznała za zjeba zdradzieckiego, a druga by pogratulowała ale dopytała dlaczego i musiałby powiedzieć, że to przez to, że Kristin z nim nie sypia, więc wyszedł by na zdradziecką pizdę. - Z tym akurat trafiłeś - odstawia piwko od ust i zastanawia się tylko mili sekundę, ale w końcu mówi: - Tak się składa, że mam. Taka hot bibliotekarka, cycki top. Ale nie to jest najlepsze... bo się pewnie zastanawiasz skąd ją mam tak szybko - albo nie, bo może to nie dziwne, że jego przyjaciel, który jest atrakcyjnym hokeistą nie ma problemów z podrywem. - No to... my się już spotykamy jakiś czas... poznałem ją zanim Kristin wróciła pół roku temu z Kopenhagi - no i czeka aż Noah połączy kropki, że Petero mu mówi o swojej KOCHANCE. Napił się aż i z westchnieniem zrzuca kolejną bombe - Ale myślę, czy dalej się z nią spotykać.
I nagle się zorientował, że zapomniał odpowiedzieć na pytanie o Kristin.
-Wiesz, jak mam być szczery to nam to się w sumie nie układało już jakiś czas. Myślałem, że dom albo ślub coś naprawi, ale... no nie wiem, ktoś mi powiedział, że powinno się brać ślub z kimś kogo się kocha, a miłość powinna być namiętna i obezwładniająca, a ta nasza.. trochę się czułem przytłoczony tym wszystkim - przyznał się i rusza tak głową, żeby na niego wskazać brodą - A ty co tak siedzisz cicho, u ciebie coś nowego?
Noah Beaumont
-
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Jak to jaką reputację? Czy ty żyjesz w jakiejś jaskini? - zaśmiał się, kręcąc głową z rozbawieniem. -Przecież z tego Diora Sauvage to się teraz śmieje pół neta. To jest oficjalny zapach każdego osiedlowego babiarza i faceta, który kręci z kilkoma laskami naraz, a każdej wmawia, że jest tą jedyną.
Upił kolejny łyk piwa ze swojej butelki, czekając na to, co przyjaciel miał mu do powiedzenia. Kiedy Peter zrzucił bombę o rozstaniu z Kristin, a chwilę później zaczął mówić o hot bibliotekarce z top cyckami i o tym, że spotykają się już od pół roku – czyli od czasu, zanim Kristin wróciła z Danii. W głowie Noaha połączyły się wszystkie kropki. Pomyślał, że ten Dior Sauvage jednak nie wziął się bez powodu, nie zamierzał go oceniać, jednak poczuł się trochę słabo, że jego najlepszy kumpel ukrywał przed nim taką bombę. Zaraz jednak odpuścił. Nie miał zamiaru zgrywać świętego ani prawić mu kazań. Znali się zbyt dobrze i przeżyli razem za dużo, żeby teraz robił z siebie sędziego i psuć kumpelską relację.
- Czekaj, stary - powiedział, opierając łokcie o kolana i patrząc na niego z niedowierzaniem. - Ty cały czas miałeś tę dziewczynę na boku? I to od pół roku? - słuchał jednak dalej, kiedy Peter zaczął tłumaczyć swoje powody rozstania z Kristin. W tym, co mówił kumpel, było sporo racji. I nagle zmienił temat, pytając, co tam u Noaszka i dlaczego tak cicho siedzi. Wziął więc spory łyk piwa i oparł się o kanapę.
W jego myślach od razu pojawił się obraz nowej dziewczyny. Przypomniał sobie jej spojrzenie, ten cholerny magnetyzm, przez który od tygodni nie mógł przestać o niej myśleć. Była idealna, problem polegał na tym, że laska była uparta jak mało kto. Dobrze wiedział, że ona też coś do niego czuje, ale za każdym razem, gdy próbował zrobić krok, i zabrać na randkę, ona udawała niedostępną, jakby umawianie się ze zwykłym gościem było poniżej jej godności, jedak im mocniej go odpychała, tym bardziej był na nią nakręcony.
- No cóż u mnie też się trochę pokomplikowało, chociaż w zupełnie inny sposób niż u ciebie - zaczął. — Ostatnio poznałem niesamowitą dupę. Serio, jest po prostu zajebista, w moim typie i dobrze wiem, że ja też wpadłem jej w oko. Widzę przecież, jak na mnie patrzy.. Problem w tym, że jest uparta jak koza i za nic w świecie nie chce się ze mną umówić. Udaje niedostępną. Ta laska jest sławna, do tego ma mnóstwo kasy i chyba jestem dla niej za biedny.
Peter Bylthe
-
Naprawdę kocha się tylko raz w życiu, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.nieobecnośćniewątki 18+niezaimkishe/hertyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- No na boku... niby na boku, ale wiesz jak jest - wzrusza ramionami - Kristin na innym kontynencie, widzieliśmy się raz na pół roku i gdybyśmy jakoś rozwijali nasz związek, ale.. no ja miałem wrażenie, że to stoi w miejscu - napił się piwka i już oglądają pierwsze minuty spotkania, jak tam na ekranie biegają zaowdnicy - Miałem mieszane uczucia, bo racja z jednej strony niby się umówiliśmy na spotykanie, ale skoro się nie spotykaliśmy tyko jedyne co robiliśmy to gadaliśmy na facetimie... czasami miałem wrażenie, że ona jest jak jakiś awatar AI. A wiesz jak jest - znów powtarza, wzrusza ramionami, ale akurat tym razem Noah może zrozumieć. Dążył do tego, jak bardzo brakowalo mu cielesności w związku z Kristin. Każdy facet chyba by to zrozumiał, skoro nawet Wendy i Alice to rozumiały - Czasami jedyne czego się potrzebuje to drugiego ciała, które jest obok. I osoby, która patrzy na ciebie nie z płaskiego ekranu - powiedział smutno zastanawiając się przelotnie nad tym, czy gdyby poprosił, to Kristin nigdy by nie wyjechała do Europy.
W każdym razie napił się jeszcze raz i zagadał go o jego sprawy, no i się dowiedział! Uśmiecha się szeroko, słuchając opowieści o tajemniczej nieznajomej. Niby wszystko brzmiało dobrze, ale Peter trochę nie ufał temu entuzjazmowi. Noah często jego zdaniem lokował uczucia w osobach, które nie były dla niego.
- O patrz, a gdzie ją poznałeś? - zastanawia się, bo skoro dziewczyna nie chciała się z nim umówić z powodu pieniedzy, to odrazu zapalało jakieś lampki. - Sławna? A co robi? Ja ja też mogę znać?
I się pochyla, bo to jest idealny czas na ploteczki, czyli na to, żeby ją wygooglowali i sprawdzili wszystko co o niej piszą w necie!
Noah Beaumont
-
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Oj tak, stary, uwierz mi, że laski w tych sprawach są potężniejsze niż FBI — rzucił z rozbawieniem, opierając głowę o oparcie kanapy. — Przewija im się to na TikToku czy Instagramie co drugi dzień. Zresztą... sama zmiana perfum cię nie uratuje, jeśli dalej będziesz się zachowywał jak typowy podrywacz.
Kiedy Peter zaczął tłumaczyć sytuację z Kristin, łapiąc za piwo i wyznając z cichym smutkiem, jak bardzo brakowało mu bliskości i obecności drugiego człowieka, rozbawienie Noaha powoli wygasło. Słowa o patrzeniu na kogoś z płaskiego ekranu trafiły prosto w punkt. Beaumont nie popierał zdrady i gubienia się w kłamstwach, ale jako facet rozumiał ten mechanizm aż za dobrze. Życie w relacji na odległość przez tak długi czas rozwalało niemal każdy związek.
— Rozumiem, stary. Serio — powiedział, kiwając głową. — Żaden facet nie wytrzyma na samej kamerce przez pół roku, kiedy potrzebuje żywej osoby obok. Szkoda tylko, że wyszło z tego takie bagno z tą bibliotekarką, ale sam fakt, że pękłeś... wcale mnie nie dziwi.
Nstrój w salonie zmienił się błyskawicznie, gdy tylko Peter zwąchał temat sławnej dziewczyny. Uśmiech na jego twarzy i błysk w oku zwiastowały jedno: bezlitosne przesłuchanie. Przyjaciel pochylił się z entuzjazmem, gotowy do przeczesywania internetu, a Noah poczuł, jak po karku przechodzi mu dreszcz.
Z jednej strony nie chciał jeszcze wszystkiego wyciągać na światło dzienne. Ta laska była dla niego obsesją od tygodni. Zawsze, kiedy o niej myślał, czuł mieszankę pożądania i frustracji. Pamiętał jej uśmiech, zapach perfum, gdy przemykała obok niego, i to krótkie spojrzenie. Była jak z zupełnie innej ligi – luksusowa, niedostępna i tak pewna siebie, że aż skręcało. A on? On był tylko gburowatym mechanikiem, który po pracy pijał tanie piwo przed telewizorem. Wiedział, że jak pokaże ją Peterowi, ten od razu zacznie go wypytywać o pikantne szczegóły. No ale byli kumplami, był ciekaw jego opinii, uśmiechnął się półgębkiem, choć w środku aż się w nim gotowało na samo wspomnienie o niej. Wziął solidnego łyka piwa, wyciągnął telefon z i położył go na stoliku.
— No jasne, że ją znasz, pewnie z pięć razy widziałeś jej twarz na banerach w mieście albo na jakiś galach, na które twój stary cię ciągał — zaśmiał się, kręcąc głową z pobłażaniem dla ekscytacji przyjaciela. — Poznałem ją... przez warsztat, kiedy trzeba było zająć się jej cackiem. I wierz mi, na żywo robi jeszcze większe wrażenie. Tylko nie nakręcaj się tak od razu na wielkie śledztwo, detektywie, ale jak spróbujesz się śmiać albo powiesz, że porywam się z motyką na słońce, to osobiście wyleję resztę piwa do zlewu — ostrzegł go z rozbawieniem, po czym podał jej dane. - Cassiopeia Deveraux, zobacz te idealne fotki z czerwonych dywanów. Wtedy zrozumiesz, o czym mówię i dlaczego idzie stracić głowę od samego patrzenia.
Peter Bylthe