
n o t h i n g.
Znowu śniła.
O drżącym oddechu zamkniętym w zimnym obłoku; o pełnych gracji piruetach na szklanej tafli; o brzmiących w oddali oklaskach, będących wolno dogasającym wspomnieniem życia, które było i nagle - przestało być.
O silnych, szeroko otwartych ramionach, w które zawsze wpadała z taką dziecięcą ufnością, odnajdując w nich ukojenie dla rozszalałego serca, wiecznie dudniącego; wiecznie wyrywającego się po nieosiągalne więcej i więcej.
O snutych wspólnie planach, o splecionych dłoniach błądzących po mapie pod osłoną nocy, tworzących najbarwniejsze scenariusze, które ginęły w ponurej rzeczywistości oczekiwań tkwiących w surowych ojcowskich oczach.
A potem się budziła.
Do pięknego kłamstwa, które utkała z pragnienia ucieczki; do pustego apartamentu, który swoją wystawnością nie był w stanie ukryć faktu, iż wciąż pozostał dziwnie p u s t y; do męskich ramion, które przynosiły chwilową ulgę, ale nie były domem, nie wypełniały spokojem; do powyginanych stron scenariuszy porozrzucanych na blacie biurka, tak nudnych i nijakich w swojej przewidywalności.
Do złości buzującej pod skórą, stale narastającej w przedłużającym się oczekiwaniu; do nienawiści wykrzywiającej delikatne rysy, zatruwającej każdą, nawet najbanalniejszą myśl; do zemsty samotnie układanej późnymi nocami, stanowiącą zbliżający się wielkimi krokami epilog.
I tylko jedynie czasem, jedynie przelotem zastanawiała się, co być mogło; kim być mogła; z kim być mogła.
Gdyby podstępne szpony śmierci nie zabrały jej ojca.
Gdyby mu uwierzyła.
Gdyby nie pokonały ją ułomności własnego ciała.
Gdyby dokonała innego wyboru.
Czy byłaby szczęśliwa?
A może jedynie dalej walczyłaby z przekleństwem wpisanym odgórnie w jej losy, które wbrew wszystkiemu i wszystkim, ponownie wepchnęło ją prosto w paszczę lwa.
to whom do I owe the biggest apology? no one's been crueler than I've been to m e.
- boleśnie przeżyła stratę ojca, który zginął kilka lat temu w wypadku samochodowym, w którym ona też brała udział i z którego jako jedyna wyszła cało;
- jej losy do złudzenia przypominają historię Twojego typowego wuefisty - gdyby nie kontuzja, mogłaby mieć karierę w łyżwiarstwie figurowym na skalę światową. tak się jednak nie stało, wyjechała z Toronto zaraz po ukończeniu szkoły średniej przez wzgląd na studia - dostała się na aktorstwo na NYU. Nowy Jork ją... pochłonął. Skrzętnie wykorzystywała każdą okazję, jaką dawało jej znane nazwisko, zbytnio nie przejmując się słusznie nadaną łatką "nepo baby". Mimo to z bliżej nieokreślonych powodów, o których nie chce za bardzo rozmawiać, wróciła do Toronto zaledwie kilka miesięcy temu.
