27 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
mówisz mi "zostań" i jestem dziś pewien, że chcę z tobą tańczyć i zostać u ciebie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Seks z Milagros nigdy nie był smutny. Coven, która na co dzień i tak miała w sobie ogrom pozytywnej energii, przy niej promieniała jeszcze bardziej. Nawet w najbardziej intymnych chwilach Bremers nie traciła tej swojej lekkości. Przy Fontaine nie musiała niczego udawać ani próbować być kimś innym. Właśnie wtedy najbardziej przypominała samą siebie.
Po prostu powiedz, że chcesz dzisiaj na mnie wskoczyć — powiedziała, posyłając jej wyzywające spojrzenie. Dobrze wiedziała, że odpowiedź i tak była oczywista, a nie mogła powstrzymać się od tych drobnych zaczepek. Coven uwielbiała komplementy. Lubiła słuchać, kiedy ktoś doceniał ją i jej wygląd. Pewnie miała też więcej do zaoferowania, ale nie miała pojęcia, co to właściwie mogło być.
A Milagros zdecydowanie nie powinna narzekać na ilość ubrań, skoro tego dnia los wyjątkowo jej sprzyjał - Bremers miała na sobie jedynie lekką sukienkę. Zresztą nawet gdyby ubrała się w najgrubszy, najbardziej niepraktyczny świata, to i tak nie miałaby powodów do narzekania. Umęczyłaby się przy tym niemożebnie, ale przecież wyczekiwane zawsze smakowało najlepiej!
Pozwalała się prowadzić w tańcu, chociaż z jej gardła wyrwał się niezadowolony pomruk, kiedy dziewczyna wyciągnęła jej dłonie z kieszeni spodni. No co jest grane? Nie zamierzała przecież tak łatwo rezygnować z tego, co jeszcze przed chwilą sprawiało jej tyle przyjemności!
A skąd wiesz, że w ogóle założyłam majtki? — poruszyła figlarnie brwiami. Na jej twarzy od razu pojawił się niewinny uśmiech. — Sama musisz to zweryfikować — dodała, najwyraźniej doskonale bawiąc się jej reakcją.
Sięgnęła po jej rękę i wprowadziła ją sobie pod materiał sukienki. Sunęła nią po wewnętrznej stronie uda aż w końcu zabrała ją, dokładnie w taki sposób, jak chwilę wcześniej Fontaine wyciągnęła jej ręce z kieszeni swoich spodni. Czy miała na sobie bieliznę? Trudno stwierdzić. Najlepiej przekonać się o tym jak najszybciej!
Zapomniałaś dodać, że gwiazdy przy mnie to chuj — zauważyła elokwentnie. Kurczę, z tej Coven to jednak niezła bystrzacha! Umiała się dziewczyna upomnieć o swoje. Naprawdę była łasa na komplementy. Szczególnie, kiedy padały z ust tak fantastycznej dziewczyny jak Mili.
A skoro już o ustach mowa - podskoczyła do niej i zachłannie wpiła się w jej wargi. Pocałunek był tak intensywny, że Bremers mogła przysiąc, że pod powiekami zamigotały jej najprawdziwsze gwiazdy. Przez chwilę całkowicie zapomniała o wszystkim dookoła, skupiona wyłącznie na emocjach, które Fontaine potrafiła w niej wywołać. Oderwała się dopiero po dłuższym momencie, trochę zaskoczona własną reakcją. Miała wrażenie, że poczuła ten pocałunek całą sobą. To musiała być wina alkoholu. Albo jego zasługa. Wszystko zależało od tego, z której strony spojrzeć.
Lew bywa próżny i potrzebuje ciągłego uwielbienia, co dla analitycznej i oszczędnej w emocjach Panny może być męczące. Panna z kolei może irytować Lwa ciągłą krytyką i skłonnością do analizowania każdego szczegółu — wypaliła na jednym oddechu, nawiązując do ich znaków zodiaku. — To znaczy co? — zamrugała kilkakrotnie, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, co właśnie powiedziała. Całe szczęście, że Fontaine wiedziała o jej bziku na punkcie horoskopów, inaczej wzięłaby ją za totalną dziwaczkę.

Milagros Fontaine
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
24 y/o
For good luck!
172 cm
pomoc opiekuna zwierząt w zoo, piosenkarka i podcasterka
Awatar użytkownika
Jest takie przysłowie, że idealna kobieta powinna być damą w salonie, kucharką w kuchni i dziwką w sypialni. Ja jestem przerażona, że mi się to wszystko popierdoli.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Milagros z kolei miała słabość do energii jaką wokół siebie roztaczała Coven. Ta jej lekkość przyciągała ją i to, że nikogo nie udawała tylko była sobą sprawiało, że gdy miała ją tuż obok nie potrafiła się od niej oderwać. Miała jakiś wrodzony magnetyzm, który silnie oddziaływał na Fontaine. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, kiedy razem spędzały czas.
Tylko to chodzi mi po głowie odkąd cię zobaczyłam na widowni — głupotą było udawanie, że jest inaczej. Po co z resztą, skoro kłamstwo miałaby wtedy wypisane na całej sobie? Każdy gest ją zdradzał, gdy dłońmi przy każdej możliwej okazji zaczepiała ciało Coven. Podobnie jak każde spojrzenie, które uciekało do falującego materiału sukienki, kiedy tańczyły, jakby liczyła dostrzec tam coś jeszcze. Coven dobrze wiedziała jak się zakręcić wokół niej, by wodzić ją za nos, ale nie zdradzać jednocześnie zbyt wiele, a chęć na więcej tylko w niej wzbierała. — Coven… — wymruczała cicho — wyglądasz niewinnie, ale jesteś diablicą — na pokuszenie wodziła. Robiła to niejednokrotnie wcześniej i zrobiła to znowu teraz. W tańcu. Dłoń jej porywając i bezczelnie wsuwając pod materiał sukienki, pozwalając jej sunąć zaczepnie po swojej gładkiej skórze. Mili nawet nie brała pod uwagę tego, że nie pozna odpowiedzi na nurtujące ją pytanie. Przecież już była tak blisko… Oczy jej aż zapłonęły, a językiem zwilżyć musiała sobie nieco wargi, bo chyba zaschły jej z wrażenia. — Szatańskie gierki — teraz to ona wydała z siebie niezadowolony pomruk, gdy Coven bezczelnie odsunęła jej dłoń, która już była prawie u celu. Rzecz w tym, że Mili sama nie była grzeczna i takie gierki bardzo jej odpowiadały, nawet jeśli teraz chwilowo czuła zawód to nie umykała jej ta narastająca chęć rozładowania wzbierającej w niej przyjemności. Dla tej jednej chwili warto czekać… a może nawet warto to oczekiwanie podkręcić.
Zaśmiała się słysząc uwagę, ale nim zdążyła cokolwiek powiedzieć usta Coven odnalazły jej i nagle słowa okazywały się zbędne. Nie wymawiając nic mogła powiedzieć jej wszystko, złożyć na jej ustach każde pragnienie i przekazać całą swoją niecierpliwość. Oddanie swoje, chociaż na ten jeden wieczór, bo Milagros choć wolnym duchem na co dzień była tak w chwili takiej jak ta nie rozpraszała się innymi. Nic poza Bremers w danej chwili się nie liczyło.
Zlepek zodiakalnych słów na moment wybił ją z rytmu, ale zaraz kącik ust drgnął w figlarnym uśmiechu. Ręce na biodrach Coven sobie ułożyła, przyciągając ją mocniej do siebie, a potem dłońmi zsunęła na jej kształtne pośladki, jakby pod materiałem próbowała wyczuć, czy sukienka skrywa pod sobą coś jeszcze. Usta w tym czasie nie próżnowały, składając krótkie pojedyncze muśnięcia na jej szyi. — Ty jesteś gwiazdą — zaczęła — lubisz błyszczeć prawie tak bardzo jak lubisz słuchać komplementów — nie pytała, fakt stwierdziła — a ja będę cię dziś podziwiać — zapewniła przygryzając lekko płatek jej ucha, jedną dłonią sunąc przez jej plecy, pnąc się w górę — i uwielbiać… tylko błyszcz dla mnie — poprosiła drugą dłoń zaciskając na pośladku Coven, jakby chciała choć trochę rozładować swoją niecierpliwość.
coven ᯓ★🎸
zlewania - szybko wtedy tracę zainteresowanie, bardzo to nieatrakcyjne; kierowania moja postacią i sugerowania co myśli; nudy i braku inicjatywy
27 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
mówisz mi "zostań" i jestem dziś pewien, że chcę z tobą tańczyć i zostać u ciebie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chyba nawet gdyby chciała, nie potrafiłaby udawać nikogo innego. To wymagało sprytu i wrodzonej inteligencji, a jej przebiegłość ograniczała się tylko do tego, jak zarobić, żeby się przy tym nie narobić. Nie była szczególnie bystra ani rozgarnięta, a jednak zaskarbiała sobie sympatię innych. Może to właśnie przez tę naiwność, którą ludzie notorycznie wykorzystywali, a ona była zbyt durna, żeby to wyłapać? Wierzyła jednak mocno w to, że Milagros lubiła ją dla niej i po prostu dobrze spędzały razem czas.
Gadasz tak, bo myślisz, że coś ugrasz i mnie przelecisz? — zapytała, traktując jej słowa jak komplement. Ale czy naprawdę wyglądała aż tak niewinnie? Może w tej kwiecistej sukience tak, ale na co dzień lubiła ubierać się wyzywająco i wtedy była już diablicą w pełnym wydaniu. Zagryzła dolną wargę i stanęła na palcach, żeby znaleźć się bliżej ucha Fontaine. — No i masz rację — dokończyła, bo nie od dziś ani nawet nie od wczoraj było wiadomo, że Coven była łatwa. A dla Mili stawała się już w ogóle najłatwiejsza na świecie. Wystarczyło, że dziewczyna na nią spojrzała, a ona już rozkładała nogi. Swoje i jej.
Bremers na pewno pęknie trochę serduszko, kiedy Milagros znajdzie sobie kogoś na stałe i nie będzie już taka skora do zabawy. Niby powtarzała, że jest wolnym duchem, ale na każdego kiedyś przychodzi czas. Nie znała dnia ani godziny, kiedy trafi ją strzała amora. Dobrze, że wcześniej ustaliły z Fontaine, że to tylko seks, bo wbrew pozorem, Covie była kochliwa, chociaż co miesiąc zmieniała potencjalny obiekt westchnień. Ale gdy ktoś dawał jej swoje zainteresowanie, to wtedy totalnie przepadała.
Zachichotała cicho, widząc jej reakcję na zabraną rękę. A później drugi raz, bo dłonie Mili dosięgły jej pośladków. Jej ciekawość i niecierpliwość były całkowicie zrozumiałe. Gdyby to ona powiedziała Bremers, że może nie ma na sobie majtek, natychmiast chciałaby to sprawdzić i nie potrafiłaby się skupić na niczym innym.
Tylko dziś? — wydęła usta w podkówkę, bo była pewna, że zasługuje na komplementy i podziw nie tylko od święta. — Och, niech będzie. Będę dziś błyszczeć tylko dla ciebie — wymruczała w jej policzek, na którym złożyła słodki pocałunek. Oczywiście musiała podkreślić, że to tylko dzisiaj, bo już jurto ktoś inny będzie łapał ją za dupę. Niech Mii wie, co traci!
Westchnęła błogo i przywarła do jej ciała, chcąc jak najbardziej zmniejszyć dzielący je dystans. Były splątane ze sobą tak ciasno, że gdyby nie bezsensowne warstwy ubrań, trudno byłoby odróżnić, która noga należy do Bremers, a która do Fontaine.
Jesteś pewna, że wytrzymasz z powrotem do domu, czy wolisz znaleźć jakieś ustronne miejsce? — wyszeptała i zassała skórę na jej szyi. W każdym lokalu były jakieś schowki i zaplecza. No i zawsze pozostawała do dyspozycji damska toaleta. Trochę mało komfortowo, ale to nigdy nie stanowiło jakiegoś większego problemu. Trzeba było się trochę nagimnastykować i wzajemnie uciszać, ale kto by się tym przejmował? Na pewno nie Coven.

Milagros Fontaine
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
24 y/o
For good luck!
172 cm
pomoc opiekuna zwierząt w zoo, piosenkarka i podcasterka
Awatar użytkownika
Jest takie przysłowie, że idealna kobieta powinna być damą w salonie, kucharką w kuchni i dziwką w sypialni. Ja jestem przerażona, że mi się to wszystko popierdoli.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Milagros pod tym względem różniła się od Coven, bo gdy przyszło co do czego potrafiła udawać kogoś innego, wcielać się w rolę, ściemniać. Może była to kwestia wychowywania, którego doświadczyła po trochę w wielu rodzinach, a tym samym często też maskowała prawdziwą siebie, kreowała kogoś, kogo można było przygarnąć na stałe, ale w rzeczywistości nie potrafiła tego robić na dłuższa metę. Aktualnie choć wydawało jej się, że jest sobą to i tak odrobinę kreowała wizerunek pewniejszej siebie niż była w rzeczywistości. Potrafiła też świetnie odegrać randomowe role jeśli nadarzyła się do tego okazja. Pewnie gdyby nie muzyka to może zainteresowałby się aktorstwem? Kto wie!?
Nikt nie potrafi rozszyfrować mnie tak jak ty to robisz — mówiła prawdę! A może się podlizywała, by faktycznie coś ugrać? Rzecz w tym, że ona sobie to ugrała już od pierwszej nutki, od wyjścia na scenę i spoglądania w kierunku Coven, od każdej kolejnej piosenki, aż po sam koniec występu. W dalszym ciągu ją urabiała przy drinkach i teraz w tańcu, bo Coven zdawała się roztaczać wokół siebie jakiś urok, gdy się ja podrywało. Urok, któremu nie sposób było się oprzeć. No i masz rację, słodki głos Bremers dźwięczał jej w uszach. Mili go uwielbiała. Dobrze, że będzie mogła się nim rozkoszować jeszcze długo, bo nie zamierzała sobie nikogo znaleźć. Pieprzyć strzały amora! Będzie robić uniki, specjalnie dla tych chwil spędzonych z Bremers.
To się jeszcze okaże, może się przeciągnąć do jutra — wymruczała zawadiacko się uśmiechając, widząc jak wygina usta w podkówkę zaraz miała ochotę skraść jej całusa i przygryźć dolną wargę. — Wiesz, że nie potrafię się oderwać… a jutro mam wolne — rzuciła na zachętę, gdyby jednak Coven stwierdziła, że jutro też dla niej zabłyszczy, a nie dla kogoś innego. Czuła, jak przyjemny dreszcz przechodzi po jej szyi, gdy Bremers zassała jej skórę i westchnęła jeszcze mocniej zaciskając dłonie na jej ciele. — Jak robisz takie rzeczy, to niczego nie jestem pewna… — wymruszła odsuwając dłoń z jej pośladka i odszukując tą należącą do Coven. Zaraz się na niej zacisnęła. — No może jednej rzeczy jestem pewna — a spojrzenie mówiło samo za siebie. Pewna, to ona była tego, że dzisiaj rozłoży przed nią nogi. Coven nogi też rozłoży, więc w zasadzie to dwie rzeczy, prawda? Ale składały się na jedną przyjemność, z którą najwyraźniej nie zamierzała czekać, aż do mieszkania. Zaraz pociągnęła Coven ze sobą i podbiła do baru, gdzie barman kiwnął na znak, czy coś jeszcze im podać, ale Milagros zapewniła go, że już wychodzą tylko zapomniała jednej rzeczy z garderoby i grzecznie poprosiła o kluczyk. Garderoba to za wiele powiedziane, bo była to raczej mała kitka z niewielkim stolikiem, wieszakiem i lustrem z bardzo kiepskim oświetleniem, więc każdy kto się przy tym malował wychodził z środka przypominając raczej drag queen, ale Fontaine to już myślała o tym jak w tym słabym świetle ładnie będą wyglądać nagie plecy Coven, gdy tylko zrzuci z niej sukienkę. Nie zwlekając otworzyła drzwi i pociągnęła ją za sobą do środka, a nie chcąc by ktoś im przeszkodził zamknęła drzwi od środka.
Sprawdzenie stanu bieliźnianego Bremers stało się teraz sprawą priorytetową, więc podeszła w jej kierunku sprawiając, że musiała się wycofać aż do stolika, a gdy już się opierała zaraz przyklęknęła przed nią posyłając jej przelotne ciekawskie spojrzenie, rękę wsuwając pod materiał jej sukienki, podwijając go powoli w górę. Gdy tylko jej oczom ukazały się nagie uda zaczęła składać na jednym z nich wilgotne pocałunki, wyżej, coraz wyżej, jeszcze wyżej, ale ręka szybciej wyrywała się do przodu, zaspokoić ciekawość Fontaine chciała. Zacisnęła ja na biodrze wyczuwając pod palcami cienki materiał. — Jednak masz… — wymruczała składając kolejny pocałunek czując jak noga zaczyna jej drżeć, z każdym kolejnym wyżej zwilżonym miejscem. Palcem zaczepiła o materiał majtek i zaraz zsunęła je w dół. — …a jednak już nie — dodała i w górę głowę zadarła z figlarnym uśmiechem i błyskiem w oku, by przyjrzeć się twarzy Coven. By zerknąć, jak błyszczy.

coven ᯓ★🎸
zlewania - szybko wtedy tracę zainteresowanie, bardzo to nieatrakcyjne; kierowania moja postacią i sugerowania co myśli; nudy i braku inicjatywy
27 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
mówisz mi "zostań" i jestem dziś pewien, że chcę z tobą tańczyć i zostać u ciebie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Znały się całkiem nieźle i właśnie dlatego Coven nie wierzyła ani w jedno słowo. Doskonale znała te jej numery. Pod tym względem były zresztą bardzo podobne. Obie lubiły flirtować, adorować i słuchać komplementów. Bo umówmy się - kto tego nie lubił? A jednak słowa Milagros sprawiały, że robiło jej się nie tylko ciepło na sercu, ale również między udami. Mogła tak dla niej błyszczeć w nieskończoność. Całe szczęście, że nie musiała dzielić się nią z nikim na stałe. Co prawda nie miała jej na wyłączność, ale przecież nigdy nie o to chodziło w ich relacji. Nie rozliczały się wzajemnie z tego, z kim sypiały. Liczyło się tylko to, że kiedy były razem, potrafiły w pełni wykorzystać każdą wspólnie spędzoną chwilę.
Jutro to ja pracuję — poinformowała, żeby nie robić Fontaine żadnych złudnych nadziei. — Ale mogę do ciebie wpaść wieczorem — zaproponowała, nie zostawiając jej jednak całkowicie z niczym. Jeśli Mili miała już jakieś plany, trudno. Ale byłoby znacznie przyjemniej, gdyby jednak okazało się, że wieczór ma wolny. Bremers z pewnością potrafiłaby zadbać o to, żeby nie żałowała ani jednej minuty.
Uśmiechnęła się prosto w jej usta. Uwielbiała momenty, w których udawało jej się wprawić Milagros w konsternację. Ta krótka chwila niepewności u tak pewnej siebie kobiety wyjątkowo łechtała ego Coven, które i tak było już całkiem pokaźne. Pomagała w tym świadomość własnego ciała i urody. Bremers doskonale wiedziała, że potrafi przyciągać spojrzenia i że niejedna osoba dałaby się złapać na jej urok. Nie oznaczało to jednak, że celowo wykorzystywała to przeciwko Fontaine. A może trochę tak? Co miała poradzić na to, że dziewczyna miała do niej tak ogromną słabość? Coven jedynie korzystała z sytuacji. W końcu nie jej wina, że Milagros tak łatwo dawała się jej wyprowadzić z równowagi. Nawet jeśli to była totalnie jej wina.
Wydała z siebie cichy pisk, kiedy została pociągnięta w kierunku baru. Czyli nie będą czekać na powrót do domu? Doskonale! Uśmiechnęła się pięknie do barmana, a potem pomachała mu, bo nie minęła chwila, a Fontaine już prowadziła ją jakimś ciemnym korytarzem. Faktycznie pomieszczenie było skromne, ale to przecież akurat nie miało najmniejszego znaczenia. Nie stawiała oporów, dając się docisnąć do stolika, na którym przysiadła, rozchylając lekko nogi. Chciała wpuścić pomiędzy nie Milagros, ale dziewczyna miała jednak inne plany. Westchnęła błogo pod wpływem pocałunków, które składała na jej udach, ale zaraz zaśmiała się głośno, gdy ta odkryła, że przez cały czas miała na sobie bieliznę.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Milagros 🫦
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
24 y/o
For good luck!
172 cm
pomoc opiekuna zwierząt w zoo, piosenkarka i podcasterka
Awatar użytkownika
Jest takie przysłowie, że idealna kobieta powinna być damą w salonie, kucharką w kuchni i dziwką w sypialni. Ja jestem przerażona, że mi się to wszystko popierdoli.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Zupełnie nie przeszkadzał jej fakt, że Coven zamierzała pracować i nie, nie zamierzała odciągać jej od obowiązków i wypraszać dnia wolnego dla niej, ale po jej minie widać było, że coś kombinuje. — Może wpadnę do ciebie? — zasugerowała niewinnie by po chwili dodać — Przymierzyć jakieś nowe ciuszki w przymierzalni… — o i tu już niewinność zaczęła nieco ulatywać. — Mogłabym ci się pokazać jak wyglądam przed, po… a nawet i w trakcie — wymruczała ciszej, no i ten błysk w oku, kto by mu odmówił? Na pewno wykorzystałaby każdą chwilę w pracy Coven, której jeszcze by za to zapłacili. Mogłaby też wystawić pozytywną opinię, za obsługę na najwyższym poziomie. Nich sobie to dobrze przemyśli, może dostanie awans, albo chociaż podwyżkę. — Wieczorem też zapraszam, co prawda będe mieć już nowego współlokatora prawdopodobnie, ale jakoś będzie musiał nas przełknąć — choć i one nie będą mieć już takiej swobody w hałasowaniu i użytkowaniu przestrzeni jak kiedyś, to i tak swoje będzie musiał zdzierżyć.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

coven ᯓ★🎸
zlewania - szybko wtedy tracę zainteresowanie, bardzo to nieatrakcyjne; kierowania moja postacią i sugerowania co myśli; nudy i braku inicjatywy
27 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
mówisz mi "zostań" i jestem dziś pewien, że chcę z tobą tańczyć i zostać u ciebie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Milagros Fontaine
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nightshade Lounge”