24 y/o
For good luck!
176 cm
doktorant i badacz Klinika Leczenia Niepłodności
Awatar użytkownika
Miły blondyn, który bada ludzi w klinice leczenia niepłodności.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego, jemu
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   W sumie powinien się zgodzić z tym, że rodzeństwo powinno trzymać się wspólnie. Na szczęście jego rodzeństwo, jak i cała rodzina, taka właśnie była. Odejście matki zbliżyło ich do siebie. Oczywiście początkowo były pewne problemy, bo wszyscy, a szczególnie ich ojciec, próbowali się odnaleźć w nowej sytuacji. On większości tego nie pamiętał. Pamiętał jednak, że jego ojciec, siostra i brat zawsze byli przy nim. Dlatego kochał ich nawet jeśli czasami tego nie okazywał. Miał problemy z okazywaniem emocji, było to coś, z czego zdawał sobie sprawę i nad czym pracował, jednak przychodziło mu to z trudnością.
   Wielu rzeczy jednak nie rozumiał, jak chociażby tego, że potrzebował mówić ludziom że mu na nich zależy i że ich kocha… Wydawało mu się jednak, że jego najbliżsi o tym wiedzą i on nie musiał ich w tym upewniać. Może jednak powinien… tak się nad ty teraz zaczął zastanawiać. Było to jednak coś, co miał zamiar rozważać w nocy, gdy leżał w łóżku i nie mógł zasnąć. Właśnie takie momenty były najlepsze do rozważania najgorszych możliwych myśli.
   – Ktoś musi, żebyś nie miała za dobrze – zaśmiał się na jej komentarz. No ale tak właśnie działały rodzeństwa. Nie zawsze mogło być miło i przyjemnie, nawet jeśli wszystko to było tylko w żartach. Podobało mu się to, że potrafili ze sobą żartować i żartować o sobie bez strachu, że w jakiś sposób ich relacja na tym ucierpi. Musieli przecież sobie dokuczać, żeby wzmacniać swoje charaktery. Musieli sprawiać, że stawali się lepszymi ludźmi. Uśmiechnął się. – Wyślę, wyślę – obiecał. I w sumie zrobiło mu się głupio, że nie powiedział siostrze o tym, że wybiera się na taką wycieczkę. Był przekonany, że jej obecność mogła mu się przydać, niemniej jednak z drugiej strony chciał pobyć samemu na łonie natury. Potrzebował tego. I owszem, większość swojego dorosłego życia przebywał samotnie, jednak teraz zmieniała się sceneria. No i miał nadzieję, że w naturze, z możliwością oddychania świeżym powietrzem, nieco mu się przejaśni i dojdzie do odpowiednich wniosków co do tego, co powinien zrobić.
   – Co? Nie… fuj – pokręcił głową krzywiąc się. Nie myślał o cyckach, a już na pewno nie o tych należących do jego siostry. Ale nie, nie o te proporcje mu chodziło, jednak nie chciał już kontynuować tego tematu i aż zamknął swój szkicownik, pozostawiając twarz Coven w nienaruszonym stanie. Pewnie już nie zmieni tego nosa. Odłożył szkicownik i ołówek na bok, a sam wstał i przeciągnął się. Od siedzenia po turecku strzeliło mu w kolanie, gdy już się podnosił. Zrobił kilka niepewnych kroczków, jakby dopiero uczył się chodzić.
   – Ano z tą konkretną… idzie do utylizacji, a resztę się zamraża – powiedział. W sumie większość takich próbek szła do utylizacji, chyba że pojawiały się jakieś ciekawsze, którym chciano się przyjrzeć dokładniej i wybadać, co było nie tak. A dużo rzeczy mogło być nie tak, bo męskie komórki rozrodcze działały na innych zasadach niż żeńskie. W sumie to im dłużej pracował w klinice, tym bardziej doceniał to, jak dużym poświęceniem wykazywały się kobiety.
   – Chciałbym też nowe perfumy i jakiś kremik… i taki przeciwsłoneczny – powiedział. Chciał też pobyć trochę z siostrą i porobić coś więcej niż siedzieć w jednym miejscu, nawet jeśli lubił jej mieszkanie.

coven bremers
Ja.
Niczego się nie boję poza nudą i zbędną gadaniną.
27 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
mówisz mi "zostań" i jestem dziś pewien, że chcę z tobą tańczyć i zostać u ciebie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie potrzebowała od brata wyznań miłości. Doskonale wiedziała, że przecież ją kocha. Czasem mogła go wkurzać swoim idiotycznym zachowaniem, ale to chyba nie oznaczało, że nagle przestanie być dla niego ważna, prawda? Nawet ktoś o tak małym rozumku jak Coven potrafił to ogarnąć. Sam fakt, że Polly był tutaj z własnej, nieprzymuszonej woli i spędzał z nią czas, był wystarczającym dowodem. Nikt nie wiercił mu dziury w brzuchu, żeby do niej przychodził i ją zabawiał, co akurat było do niej bardzo podobne. Miała jednak nadzieję, że brat również czuł jej sympatię i było mu tutaj wystarczająco swobodnie. Covie wyjątkowo nie zagadywała go na śmierć i nie opowiadała bzdurnych historii. Nie mówiła też o bardziej osobistych sprawach, ale Apollo i tak chyba nie chciałby słuchać o tym, jak ostatnio przeleciała swoją koleżankę w barowej toalecie. Już i tak skrzywił się ostentacyjnie na pytanie o cycki.
O rany, coś ty taki przewrażliwiony? — zaśmiała się, rejestrując jego reakcję. Już zapomniała o wycieczce, na którą brat jej nie zaprosił, ale to przecież nie miało znaczenia. Nie miała mu tego za złe. Następnym razem na pewno uda im się zorganizować coś wspólnie. Prawda była taka, że Polly i tak nie odpocząłby, gdyby miał u boku siostrę, której gęba nie zamykała się nawet na pół minuty. — To tylko cycki — dodała, celowo naciskając na ostatnie słowo. — Czasem wydaje mi się, że mogłyby być trochę większe — cmoknęła i złapała za materiał koszulki, żeby nieco odsłonić dekolt. Dostrzegłszy jednak jego minę, zrezygnowała z roznegliżowania. Mimo wszystko brat mógłby przestać się zachowywać, jakby piersi były jakimś tematem tabu!
Uniosła wysoko brwi. Praca Apollo była naprawdę fascynująca, ale jednocześnie taka nie do pojęcia. Rozumiała, na czym polegało badanie niepłodności, no przynajmniej po części, ale wciąż miała tyle pytań, które dla większości ludzi wydałyby się strasznie durne i oczywiste.
No i co potem z tymi zamrożonymi? Co się później z nimi robi? — drążyła dalej, nie dając mu ani chwili wytchnienia. Potrzebowała odpowiedzi, nawet jeśli było prawie pewne, że ich nie zrozumie.
Wspólne zakupy były doskonałym pomysłem. To właśnie wtedy Coven czuła się jak ryba w wodzie. I strasznie ją cieszyło, że Polly chce spędzać z nią czas w innej formie niż tylko przesiadywanie u niej na chacie. Może nie była to wycieczka krajoznawcza, ale przecież nic nie mogło umywać się do chodzenia po sklepach.
O, czyli mamy jeszcze przystanek w drogerii! Wspaniale! — przyklasnęła w dłonie i przysunęła się bliżej brata, który odłożył wcześniej szkicownik. Zmrużyła oczy i przyjrzała się jego twarzy. — Przydałoby ci się jeszcze serum do twarzy. Takie rozświetlające. Nie masz zbyt wielu niedoskonałości, ale te wory pod oczami pozostawiają trochę do życzenia — powiedziała głosem ekspertki. Ale wiedziała, co mówiła, przecież się na tym znała! — I musisz zainwestować w jakiś dobry, nawilżający krem. Najlepiej taki, co pomaga w codziennej pielęgnacji, ale też łagodzi po goleniu — pokiwała głową i ujęła podbródek Apollo, chcąc jeszcze lepiej ocenić jego buźkę.

Apollo Bremers
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
24 y/o
For good luck!
176 cm
doktorant i badacz Klinika Leczenia Niepłodności
Awatar użytkownika
Miły blondyn, który bada ludzi w klinice leczenia niepłodności.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego, jemu
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

   Teoretycznie nikt nie potrzebował zapewnień dotyczących uczuć, niemniej jednak prawda była taka, że każdy lubił je od czasu do czasu usłyszeć. Również w rodzinie, bo uczucia w niej panujące lubiły być skomplikowane i wydawać się niejasne. Na całe szczęście w ich rodzinie tak nie było, bo wszyscy kochali się i wiedzieli, że mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. Apollo uwielbiał rodzinę do tego stopnia, że był przekonany, iż wiele mógłby dla nich zrobić, bez względu na to, czym to coś musiało być. Pewnie nawet by się nie zastanawiał. No chyba że mieliby zamiar zrobić coś bardzo nielegalnego, wtedy stawiałby lekki opór.
   – Co? Nie jestem przewrażliwiony – powiedział, oburzając się lekko na takie stwierdzenie. Spojrzał na siostrę spode łba, przekrzywiając lekko głowę w bok. – Po prostu ostatnie, co chce mieć w głowie, to obraz mojej siostry z wywalonymi cycami – powiedział, kiwając głowę z przekonaniem. I jego siostra miała rację, bo piersi były tylko kolejną częścią ciała taką samą zresztą, jak każda inna. Nie powinien więc odczuwać żadnych emocji. I owszem piersi nie robiły na nim żadnego większego wrażenia, bo był już przyzwyczajony do widoku różnych nagich ciał. – Jakie są, takie są, ale mnie nie interesują – odpowiedział kończąc temat. Przy okazji pewnie zrobił się nawet czerwony. Z drugiej jednak strony swojego brata wielokrotnie widział bez koszulki i nie było problemu, więc czemu nie mógł podchodzić do Coven tak samo? Czyżby ulegał normom społecznym, które nakazywały mu konkretny sposób myślenia? Pewnie tak i trudno. Był feministą, ale jego feminizm kończył się chyba na wolnych sutkach jego własnej siostry.
   – Czekają na dalsze badania, a jak jest wszystko okej, to można ich użyć na przykład do in vitro – powiedział, uśmiechając się i jednocześnie ciesząc, że rozmowa zeszła na inne tory. Uwielbiał rozmawiać o swojej pracy i lubił, gdy inni go słuchali. Wydawało mu się również, że potrafił o niej mówić w taki sposób, że każdy rozumiał, o co chodziło. Nie chciał zarzucać ludzi ciekawostkami i faktami, których nie byliby w stanie przetrawić. Z siostrą na ten temat rozmawiał dość otwarcie i swobodnie.
   Wysłuchał ją, gdy ta otwarcie krytykowała jego wygląd. On tam i tak wiedział, że z worami pod oczami czy bez, wyglądał zajebiście. Nie znaczyło to oczywiście, że nie miał zamiaru jej posłuchać. Wiedział, że kremy mu pomogą i nie zaszkodzą w polepszeniu wyglądu. Musiał też przyznać, że z ich dwójki to z pewnością Coven wiedziała więcej o kosmetykach, nie dlatego, że była dziewczyną i że pewnie musiała, ale dlatego, że on sam nigdy nie przykładał do tego większej uwagi. Musiał jednak przypominać sobie, że już nie jest nastolatkiem i to w jaki sposób będzie dbać o wygląd swojej cery teraz, będzie miało wpływ na to, jak będzie ona wyglądać za kilkanaście i kilkadziesiąt lat. Właśnie takie chwile jak te sprawiały, że cieszył się, że miał taką siostrę, jak Coven.
   – Już mnie tak nie oglądaj, bo mi podbijesz ego – powiedział, odsuwając się od niej nieznacznie, żeby już przestała mu się tak przyglądać. Spakował swoje rzeczy do plecaka, z którym tu przyszedł i bez którego nie ruszał się z domu. – Zbieraj się, to może jeszcze zdążymy coś zjeść – powiedział, poganiając ją. Nie czuł tego wcześniej, ale teraz, gdy już wspomniał o jedzeniu, to zorientował się, że był głodny.

coven bremers
Ja.
Niczego się nie boję poza nudą i zbędną gadaniną.
27 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
sprzedawczyni w secondhandzie
Awatar użytkownika
mówisz mi "zostań" i jestem dziś pewien, że chcę z tobą tańczyć i zostać u ciebie
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wiele osób dałoby wszystko, żeby zobaczyć ją z wywalonymi cycami. Dlaczego z Apollo miałoby być inaczej? Ach, może dlatego, że to był jej brat, a oni nie mieszkali w Alabamie. To by akurat wiele wyjaśniało. Mimo to na twarzy Coven i tak pojawiło się lekkie rozczarowanie. Lubiła komplementy i lubiła być zachwalana, ale zaczynała wątpić, czy Polly spojrzałby na jej piersi obiektywnie. Po pierwsze - była jego siostrą, więc na pewno nie chciałby sprawić jej przykrości. Po drugie - był gejem, więc nie znał się na biustach. A po trzecie... Coven nie wiedziała co, ale gdyby dłużej pomyślała, na pewno by coś wymyśliła! Pewnie trochę by to potrwało, bo jednak samo myślenie nie było jej najmocniejszą stroną, ale w końcu wydumałaby coś niezbyt wartościowego.
Jakie są, takie są, nie brzmi zbyt fajnie — stwierdziła, znów zerkając ukradkiem na swoje cycki. No dobra, niech mu będzie. Ona po prostu uzna, że ma zajebiste piersi i na tym lepiej poprzestać, co by się chłopak nie stresował, że nagle zacznie mu to paradować bez stanika. A mogłaby! Kiedy była sama, to właśnie tak chodziła po mieszkaniu - bez koszulki i bez stanika. Jak nie była sama, to też, ale bratu zaoszczędzi takich wspaniałych widoków.
Westchnęła pod nosem i pomyślała o tych wszystkich bezpłodnych parach. To musiało być naprawdę strasznie przykre, że nie byli w stanie mieć własnych dzieci. Dobrze, że istniały kliniki podobne do tej, w której pracował Polly, dzięki którym takie osoby mogły doczekać się własnych dzieci. Coven nie miała pojęcia, jak to będzie u niej w przyszłości. Na ten moment w ogóle nie myślała o potomstwie, ale gdyby okazało się, że sama jest bezpłodna albo jej potencjalny partner nie może mieć dzieci, na pewno rozważyłaby skorzystanie z takich metod. A kto wie, może w przyszłości wyląduje w stałym związku z kobietą i wtedy też zaczęłaby myśleć o in vitro?
Jesteście takimi bohaterami — stwierdziła z uśmiechem i łezką w oku. — Dajecie ludziom szansę na założenie rodziny. To naprawdę imponujące — dodała i pokiwała głową, jakby chciała tym gestem dodatkowo podkreślić wagę swoich słów.
Jego praca nie była tak oklaskiwana jak praca w policji, straży czy ratownictwie medycznym, ale miała znaczenie. Nawet jeśli uważał badania za żmudne i rutynowe, przynosiła ze sobą wiele dobra. Bremers zawsze uważała, że jej brat jest po prostu dobrym człowiekiem. I w dodatku piekielnie inteligentnym! No i przystojnym. Tego nie mogła mu ująć, pomimo worów pod oczami. Ale jego starsza siostra wiedziała też, że o skórę trzeba dbać, żeby za dziesięć lat nie wyglądać jak wysuszona rodzynka. Starość nie radość, młodość nie wieczność!
W końcu puściła jego podbródek po tej krytycznej ocenie i wzdrygnęła się, słysząc na wzmiankę o jedzeniu. Ona też do tej pory nie czuła głodu, ale prędzej czy później i tak zamówiliby jakieś żarcie, więc równie dobrze mogli iść przekąsić coś na mieście. Tym bardziej że cel wyjścia był zupełnie inny, a Coven bardzo jarała się tymi zakupami. Na stówę bardziej niż sam Apollo.
Dobra, to chodź — poleciła i poderwała się z podłogi. Zgarnęła do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i spojrzała przez okno, chcąc sprawdzić pogodę. Było trochę pochmurnie, ale nic nie wskazywało to na to, że zaraz lunie, dlatego zdjęła z oparcia krzesła jedynie flanelową koszulę. — Nie zapomnij szkicownika — dodała, wskazując głową na leżącą na dywanie własność brata.

Apollo Bremers
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „#20”