Światła. Aparaty.
Wybieg.
W wieku szesnastu lat zmieniło się jego życie. Wakacjami dorabiał sobie w ulicznej budce z lodami, gdy zrobiono mu zdjęcie do lokalnej gazety – Toronto’s Today Daily News, w której to robiono przegląd miejscowych
małych biznesów. Wtedy jeszcze nie wiedział, jak bardzo mu się poszczęściło, gdy przejmował zmianę po koleżance, która nie chciała robić sobie zdjęć do gazety.
Trzy miesiące później w jego domu pojawiła się kobieta, która chciała rozmawiać z jego rodzicami i z nim samym. Rozmowa trwała dwie godziny i zakończyła się obietnicami, możliwościami i pozostawieniem wizytówki do jednej z największych agencji modelingowej na świecie. Po wyjściu kobiety, rodzice długo debatowali nad całą sprawą, bo świat mody nie był tą ścieżką kariery, którą oczekiwali, że obierze ich syn.
Simon dojrzał jednak swoją szansę. Cóż, nastolatków nie trzeba długo przekonywać do tego, by zgodzili się na taką karierę, jak kariera modela. Obiecał rodzicom, że nie porzuci nauki na rzecz zdjęć i chodzenia po wybiegach – zwłaszcza, że nikt nie oczekiwał, że może rzeczywiście zrobić dużą karierę. Bo świat mody był trudny i nieugięty, któremu trzeba było się podporządkować w całości. Osiągnięcie sukcesu graniczyło z cudem.
Pierwszy pokaz zdobył mając osiemnaście lat. Od tego momentu jego kariera nabrała tempa, pojawiał się na wybiegach częściej i ludzie coraz częściej zatrudniali go i chętniej dawali mu zlecenia. Zaczął pojawiać się na pokazach znanych domów mody – Versace, Giorgio Armani i Jean Paul Gaultier. W wielu dwudziestu trzech lat został twarzą męskich kosmetyków. Jego młodzieńcza twarz reklamowała produkty, którymi mieli pielęgnować się faceci sporo starsi od niego, jakby miało to zapewnić im jego wygląd.
Pierwsze duże zarobione pieniądze. Pierwsze kontrakty. Pierwsze znane twarze uśmiechające się w jego kierunku.
Pierwsze zakochania. Pierwsza miłość. Pierwsze próby planowania swojego dalszego życia.
W wieku dwudziestu sześciu lat związał się ze swoim kolegą, którego poznał na wybiegu. Mężczyzna był od niego starszy, z dziesięcioletnią córką u boku. Wspólnie we trójkę założyli rodzinę. Był to również okres, w którym Simon coraz silniej fascynował się światem spoza wybiegów. Przyglądał się pracom projektantów i krawcowych. Uczył się szycia i kreślenia wzorów. Nie uważał się za specjalistę, jednak chciał spróbować.
Mając dwadzieścia dziewięć lat wypuścił swoją pierwszą kolekcję. Nie był to komercyjny sukces, jednak zrobiło się o tym na tyle głośno, że pozwoliło mu to pozyskać sponsorów i niewielkie grono klientów. Jego kolekcje nie były typowe. Nie zamykały się w ramach panujących obecnie trendów. Nie były również wyjątkowo zdobne i misternie wykonane, co było jedną z krytyk, które się pojawiały.
Jego trzecia kolekcja okazała się jednak spektakularnym sukcesem. Lata pracy, obserwacji i doszkalania się w swoich umiejętnościach krawieckich opłaciły się. Zbierał pochwały i zachwyty na prawo i lewo. Jego kilka kolejnych kolekcji również stawały się wydarzeniami szeroko komentowanymi.
Życie było cholernie przyjemne. Wziął ślub ze swoim partnerem i w ich życiu pojawiła się kolejna córeczka. Nie można było chcieć niczego więcej, a on miał wrażenie, że w tym szczęściu przyjdzie mu się zestarzeć.
Niestety Los miał na niego inne plany. Miał trzydzieści siedem lat. Jego najnowsza kolekcja okazała się paskudną klapą. Trzy miesiące później jego partner i mała córka zginęli w wypadku samochodowym, a on po prostu zniknął ze świata.
Zaszył się gdzieś na Lazurowym Wybrzeżu. Cerował skarpety, przyszywał guziki i radził sobie po swojemu negując wszystko i wszystkich dookoła. Jego jedynym towarzystwem, była tylko adoptowana córka i dwa psy.
Zapomniał o świecie mody, ale ten nie zapomniał o nim. Telefony dzwoniły, on je ignorował. Gazety i magazyny prosiły o wywiady, on skutecznie zamykał przed nimi drzwi. Sponsorzy prosili, on obiecywał, że wkrótce się ogarnie. Jednakże to magiczne
wkrótce nigdy nie nadeszło.
A teraz świat zaczął się o niego upominać.
Ciekawostki
• Wrócił do Toronto po kilkuletniej przerwie. Oczywiście pojawiał się w mieście przejazdem, jednak mieszkał na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie pracował jako krawiec dla swojej klienteli. O ile jego praca projektanta była na wstrzymaniu, to nie przestał pracować i szkolić się jako krawiec, a jego stałe, wąskie grono klientów stale zamawiało u niego kreacje, dzięki czemu mógł pozwolić sobie na kontynuowanie wystawnego życia. Kreacje, które stworzył na swoim
kreatywnym wygnaniu zdążyły urosnąć do miana kultowych. Dodatkowo prowadził też usługi krawieckie dla miejscowych. Czynności te sprawiły, że sponsorzy jeszcze mocniej zaczęli suszyć mu głowę.
• Dość późno w swoim życiu zainteresował się krawiectwem. O ile od dłuższego czasu interesował się tym, jak wygląda świat od drugiej strony wybiegu, tak projektowaniem i krawiectwem zaczął interesować się później. Należy jednak przyznać, że nie brakuje mu ambicji i wytrwałości. Simon potrafi poświęcać się temu, co aktualnie go interesuje. Okazało się jednak, że szycie stało się jego pasją, którą rozwijał dość szybko. Teraz może nie jest najlepszym rzemieślnikiem, jednak nikt nie odmówi mu talentu i kreatywności.
• Żałoba sprawiła, że wyłączył się z życia towarzyskiego. Zrobił sobie przerwę od pokazywania się publicznie i czerwonych dywanów. Wiele lat spędził we Francji z córką i dwoma psami – Mango i Lemonem, które nazwał na cześć swoich ulubionych owoców i Beatelsów (Ringo i Lenona). Z córką, która obecnie ma dwadzieścia parę lat jego relacja jest nieco burzliwa. Kochają się i traktują jak rodzina, tutaj nie ma wątpliwości, jednak ciężko im oswoić się ze stratą bliskich. W wypadku zginął biologiczny ojciec dziewczyny i partner Simona oraz córka, która urodziła się dzięki usługom surogatki i była biologicznym dzieckiem Simona. Z tego względu Rossi nie może odnaleźć się ze stratą jeszcze bardziej, po części zapominając o tym, że jego drugie dziecko jest całe i zdrowe obok niego.
• Przeżywa coś na wzór kryzysu wieku średniego, chociaż nie ma problemów z tym, że się starzeje. Przeszkadza mu bardziej to, że to inni ludzie mają z tym problem. Na wieść o tym, że chcą go zastąpić kimś młodszym i
świeżym postanowił, że jego kolejna kolekcja, być może ostatnia w życiu, będzie niezapomniana i na zawsze zdefiniuje dom mody, który stworzył od podstaw swoją ciężką pracą i uporem. Liczy na to, że jego ewentualne zastępstwo nie dorówna mu lub, w idealnym scenariuszu, nigdy do niego nie dojdzie.
• Jest Włochem. Jego rodzice nauczyli go języka, więc biegle się nim posługuje. Wyjazdy do Francji i późniejsze mieszkanie tam sprawiły, że nauczył się również tego języka. Mówi więc biegle po angielsku, francusku oraz włosku. Podłapał też kilka słówek z hiszpańskiego, niemieckiego i japońskiego. Jest dobrym słuchaczem, więc szybko zapamiętuje słówka i zwroty, które mogą okazać się przydatne, chociaż nigdy nie określał się mianem poligloty.
• Uzależniony od dobrej muzyki, alkoholu i kawy. Nie oszczędza, jeśli chodzi o różne rzeczy, jednak ceni sobie jakość bardziej niż ilość, więc w jego domu na próżno szukać przesytu, jeśli chodzi o rzeczy, które posiada. Jego lodówka zawsze wypełniona jest tak, by nie zmarnować jedzenia, jego garderoba zmienia się wraz z kolejnym sezonem, a ubrania najczęściej rozdawane są po znajomych lub potrzebujących. Nie ma drogich samochodów, nie ma drogich zegarków i zawsze korzysta z tych samych perfum. Jego jedyną pasją i hobby są książki, które lubi czytać i otaczać się nimi. W domu posiada również pokój, który jest jednocześnie jego pracownią i wypełniony jest różnymi tkaninami.
• Od czasu śmierci ukochanego nie układa sobie życia z nikim. Nie wie, czy jest to wynikiem tego, że nie jest gotowy na inną relację czy z faktu na to, że dzięki temu ma powód do użalania się nad sobą. Nie ma jednak problemów z zawieraniem przelotnych romansów z przypadkowymi mężczyznami, bez względu na to, jak długo miałyby trwać.
• Raczej spokojny, niewiele rzeczy jest w stanie wyprowadzić go z równowagi. Jedynie gdy ktoś minimalizuje jego karierę albo, co gorsza, porusza temat wieku. Staje się wtedy nieprzyjemny i nie do zniesienia. Potrafi był najmilszym i najwyrozumialszym człowiekiem na świecie dla jednych, a dla innych wrzodem na tyłku.
• Nie znosi zapachu dymu. Owszem, pali papierosy, jednak zawsze na świeżym powietrzu, przez co dym nie osadza się na niczym i jest do zniesienia. Jego humor psuje się niemal natychmiast siada i nie omieszka się rzucić wtedy komentarzem. Do jego ulubionych zapachów należą wszelkie cytrusy, wanilia i lawenda. Korzysta z lawendowego mydła, lawendowych płynów do płukania tkanin. Jest również wyczulony na zapachy.
• Uwielbia gotować. Jedzenie jest jego
love language. Gotuje dla córki, dla siebie i dla gości, których zaprasza do swojego domu. Pewnym jest, że nikt nie wychodzi głodny z jego przyjęć.