27 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

I'll never forget the evening I pulled you close
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
28 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
been there, done that, messed around.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

ɪ ᴡᴀɴɴᴀ ᴋɴᴏᴡ ᴡʜᴀᴛ ʏᴏᴜ'ᴅ ᴅᴏ ᴛᴏ ᴍᴇ
ɪ ᴡᴀɴɴᴀ ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜ ᴏɴ ᴛʜᴇ ᴛᴀᴘᴇ


Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


𝚋𝚘𝚢𝚏𝚛𝚒𝚎𝚗𝚍 ♥︎ 𓅭
27 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

We're accidentally in love.

𝑔𝑖𝑟𝑙𝑓𝑟𝑖𝑒𝑛𝑑 ღ
28 y/o
Welkom in Canada
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
been there, done that, messed around.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

i do not want to fight this anymore
i just want to lay back and watch you
pin me to the bed


Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


is it okay?
that I don't want anybody else touching you
like I do, like I do,
like me


𝚋𝚘𝚢𝚏𝚛𝚒𝚎𝚗𝚍 ♥︎ 𓅭
27 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

When we're done making love
And you look up and give me those eyes


To nie dzieje się naprawdę.

Słowa August, wypowiedziane tuż przed zaśnięciem, dalej odbijały się echem w jego głowie, kiedy stał rano w korytarzu i sznurował buty przed wyjściem. On też nie mógł uwierzyć, że to wszystko działo się naprawdę. Czy oni naprawdę uprawiali seks jeszcze kilka godzin temu? Dust dosłownie krzyczała z rozkoszy z jego powodu, a potem zasnęła bezpiecznie w jego ramionach? Przez całą noc to jego oddech otulał jej szyję? No… nie mógł w to uwierzyć. A jeszcze bardziej nie mógł uwierzyć w to, że stracił tyle lat na uganianie się za innymi dziewczynami, zamiast po prostu dostrzec to, co było najcenniejsze - tuż obok niego. Przecież Dust na niego czekała. Cierpliwie. Dzień po dniu. A on… Fuck.

Stop, stop, Alex, uspokój się. Dziś przed piątą wyznałeś miłość August Winters.

W y b r a ł e ś
August Winters.

I ta sama August Winters właśnie wyszła z łazienki w samym ręczniku, mokra i odrobinę zestresowana… A jednocześnie taka… olśniewająca? Chyba naprawdę był w niej zakochany po uszy, bo wszelkie wątpliwości, które w sobie trzymał, nagle wyparowały, a on utonął w jej czekoladowych oczach. Uśmiechnął się do niej lekko. Była jego. Jezu, w stu procentach był teraz pewny tego, gdzie chciał być - chciał być wszędzie tam, gdzie ona. Chciał być z nią do końca świata i jeden dzień dłużej i nigdy przedtem nie pomyślał tak o jakiejś innej osobie. Tak naprawdę… może gdyby tamtego dnia, gdy August wróciła ze Stanów, rozegrałby to inaczej, to może… może ich historia potoczyłaby się inaczej? Highschool sweethearts nie brzmiało wcale tak źle?

Jezu Maryja, Alex, weź się ogarnij.

Cóż, co prawda nie byli już w highschool, ani nie byli zakochanymi w sobie od zawsze sweethearts, ale na pewno byli przyjaciółmi, którzy dojrzewali razem, widzieli swoje najgorsze i najlepsze etapy, przechodzili przez liczne zmiany i mimo upływu lat dalej wybierali siebie nawzajem. Dotarcie do tego punktu zajęło im o wiele więcej czasu niż zakochanym w sobie nastolatkom, ale teraz… gdy trzymał ją w ramionach, a Dust musnęła słodkimi ustami jego policzek… wiedział jedno - nie zamierzał stracić już ani jednej sekundy. - Pamiętałem - stwierdził z absolutnym przekonaniem na pytanie o słoneczniki, ale nie potrafił utrzymać powagi dłużej i zaraz parsknął głośnym śmiechem. - Nie no, strzelałem. Wyglądały po prostu lepiej niż goździki - wzruszył ramionami, mocniej ściskając ją w pasie.

And when we're apart, and I'm missing you
I close my eyes and all I see is you


Zaraz Winters stanęła na palcach, żeby przelotnie go pocałować - oj, Alex nie zamierzał przepuścić takiej okazji. Przyciągnął ją do siebie, pogłębiając pocałunek - jego dłoń powędrowała w górę, delikatnie gładząc jej talię i biodro. No i pewnie całowałby ją dalej, gdyby August nie oderwała się od jego ust, nie zrobiła nosków-eskimosków i nie czekało na nich na stole całkiem fajne śniadanko. Odsunął się od niej z ciężkim sercem, ale zaraz przyszło mu do głowy, że tak mógłby wyglądać ich każdy poranek. Seks, śniadanie, prysznic. Niekoniecznie w tej kolejności.

Kurwa, naprawdę nie mógł się doczekać, aby witać z nią każdy dzień.

Zerknął w jej oczy i splótł ich dłonie ze sobą. - Też jeszcze nie mogę w to uwierzyć i pewnie trochę mi zajmie, zanim się do tego przyzwyczaję, więc musisz być dla mnie wyrozumiała, Dust - powiedział cicho, zanim obwieściła, że jest głodna. To akurat dobrze się składało… - No to dobrze się składa, nie? Bo ja też - zaśmiał się i pewnie już by ruszyli w kierunku stołu, kiedy...

WYDARZYŁ SIĘ SZERYF.

Kot zaatakował swoją własną właścicielkę - KTÓRY KOT SIĘ RZUCAŁ NA RĘKĘ, KTÓRA GO KARMIŁA? - i uwiesił się pazurkami na jej ręczniku, który zaraz wylądował na podłodze. Alex zastygł na moment, a jego wzrok od razu zjechał na całkowicie nagą August, bo to było silniejsze od niego, dobra? Zwłaszcza, że nad ranem to nie miał szansy sobie pooglądać w tym półmroku, a teraz było jasno. W oczach pojawiły mu się zachwycone jej widokiem iskierki - no nie mógł oderwać od niej wzroku, OMAGAAAD, WOW, WOW. Boże, co ona sobie o nim pomyśli? Odchrząknął. - Nie wiem, o co mu chodzi, wcześniej go nie wkurwiałem - rzucił pod nosem, jak gdyby nigdy nic przenosząc wzrok na kociego bandytę. - Ale wcześniej też nie... no wiesz - uśmiechnął się lekko i puścił jej perskie oczko, przy okazji znów obejmując ją w talii w wiadomym celu, ale August sprawnie wyślizgnęła się z jego objęć, z przerażeniem zasłoniła się dłońmi i pognała do sypialni po ubrania. Pokręcił głową z niedowierzaniem, bo jakby… no heloł. Mogliby wykorzystać tę sytuację na przykład, aleeeee… nie to nie, no trudno. Nie powinien być chyba aż tak zachłanny, nie? - Nie przeszkadzał mi ten brak ręcznika, jakby co! - rzucił do niej jeszcze, zanim zamknęła za sobą drzwi.

No i został sam na sam z Szeryfem. Wymienili długie, milczące, męskie spojrzenia pod tytułem "Co ty odkurwiasz, typie?", po czym sierściuch ostentacyjnie wyszedł z salonu, obwieszczając koniec rozmowy. Alex przekręcił oczami, a następnie podszedł do stołu i zajął miejsce na jednym z krzeseł. Hmm… Miał poczekać na August z jedzeniem, NAPRAWDĘ MIAŁ TAKI ZAMIAR, ale drożdżówka pachniała tak obłędnie, że… no, nie wytrzymał i wziął jednego, małego gryza. Już chciał odłożyć drożdżówkę z powrotem na talerz, żeby jednak zjeść together, kiedy… no, słowo daję, ledwo przełknął, a August jak burza wparowała do pokoju, pozachwycała się kwiatami i bezceremonialnie wsunęła mu się na kolana. Odruchowo objął ją ramieniem w pasie, w drugiej ręce dalej trzymając drożdżówkę, w którą Dustie bezczelnie się zaraz wgryzła, a na dodatek popiła gryza JEGO dróżdżówki JEGO kawą. - O ile mnie wzrok nie myli, twój talerz znajduje się obok - parsknął, ale zamiast zrzucić ją z kolan, przechylił głowę i złożył miękki, czuły pocałunek na jej szyi, dokładnie w miejscu, gdzie wczoraj zostawił delikatny ślad.

Fajny z ciebie chłopak. Umm. Co miała na myśli? Myślała, że jest fajnym… jej chłopakiem, czy może fajnym chłopem tak in general? Nie odpowiedział, bo właśnie zajmował się obsessive thoughts pod tytułem A CO JEŚLI ZARAZ TO WSZYSTKO SPIERDOLĘ albo JA PIERDOLĘ, O KURWA. No… po prostu znał siebie, wiedział, że potrafił nieźle namieszać, ale zaraz posłał te myśli w cholerę - August Winters była w nim zakochana, a on w niej. Koniec tematu. Nic nie miało prawa się spierdolić.

Chyba.

Na szczęście, August zachowywała się jak August i zaraz zaczęła opowiadać mu o Caribanie i propozycji spędzenia najbliższych dni, skutecznie odciągając jego myśli na bok. - Przyznaj po prostu, że nie chcesz się ze mną rozstawać - odpowiedział, biorąc kolejnego gryza drożdżówki. Tym razem nawet podstawił jej swoją maliniankę pod nos, żeby ugryzła razem z nim. Mogli zjeść te drożdżówki na spółę, jedna za drugą, nie? Nikt im nie bronił. Mogli robić wszystko to, na co tylko mieli ochotę… Wow. - Wziąłem urlop na dziś, żeby spędzić ten czas z tobą - dodał, bo wcześniej nie miał ku temu okazji.

Na moment zapadła między nimi cisza, bo August była zajęta przeżuwaniem pysznego jedzonka - wykorzystał ten moment, żeby przyjrzeć się jej profilowi. No i jakoś tak ogarnął go nagły przypływ czułości czy tam czegoś, bo zaraz ujął dłonią jej podbródek, obrócił lekko jej twarz w swoją stronę i kciukiem pogładził jej policzek. - Tęskniłem - wyznał krótko, patrząc jej w oczy. Pewnie już jej to mówił, ale… cholera, ta kilkutygodniowa rozłąka naprawdę dużo mu uświadomiła i chciał, żeby o tym wiedziała. Po chwili odsunął się, musnął palcem jej nos i pogładził ją po plecach. - Mhm, dobry pomysł. Zróbmy tak. Nie mam absolutnie nic przeciwko - odpowiedział ciszej, nie mogąc oderwać od niej głodnego spojrzenia. Przekazał drożdżówkę do jej rąk, a zaraz uśmiechnął się do niej jak łobuz, przeniósł dłoń na jej nagie udo i nachylił się do jej ucha. - A co mi ugotujesz, Dust? - szepnął trochę prowokacyjnym tonem, nosem trącając jej policzek. Po chwili powoli wsunął dłoń pod krawędź jej koszulki i…

Jezu, on naprawdę myślał tylko o jednym.

And all i see is you
And the small things you do
All the small things you do


𝑔𝑖𝑟𝑙𝑓𝑟𝑖𝑒𝑛𝑑 ღ
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”