Grupowanie się było cechą charakterystyczną dla wielu organizmów i ludzie nie byli wyjątkami. Alfie doskonale wiedział, że ludzie dobrze czuli się w swoich
stadach nawet jeśli lubili być oni postrzegani jako samotnicy. Zawsze lepiej czuł się z kimś u boku, jednak nie zawsze tak było. Jako dziecko lubił być zdany tylko na siebie, a przynajmniej tak mu się tylko wydawało. Niemniej jednak w dzieciństwie nie miał zbyt wielu przyjaciół nawet mimo tego, że wychowywał się w domu dziecka, gdzie pełno było rówieśników. Adopcja sprawiła, że zrozumiał iż posiadanie ludzi wokół siebie było przyjemne. Wypełniało to pewną część jego duszy, która długi czas pozostawała pusta. Uczucie to było niesłychanie przyjemne i uzależniające w takim stopniu, że Alfie niemal od razu zaczął myśleć, co powinien zrobić, żeby zdobyć nowych znajomych. Okazało się, że poza murami domu dziecka zawieranie znajomości przychodziło łatwiej. Blondyn był charyzmatyczny i nie miał problemów z tym, by poznać nowych znajomych. Okazało się szybko, że nie wystarczało mu to i szukał uwagi w innych źródłach. Od tego właśnie zaczęła się jego przygoda w Internecie, która trwa do tej pory.
Funkcjonowanie grupek rozumiał. Ludzie dobrze czuli się w otoczeniu które znali i które było podobne do tego, w jakim się obracali. Alfie potrafił się dopasowywać do sytuacji, w których się znajdował. Nie zawsze bowiem musiał bawić się w topowym gronie, a umiejętność funkcjonowania z ludźmi była niezwykle ważna, nie tylko po to, by mógł robić to, czym się zajmował, ale żeby chociaż egzystować w spokoju. Nikt przecież nie lubił problemów. Z uwagi jednak na swój styl życia nie mógł zamykać się na ludzi, więc nie chciał ograniczać się tylko do konkretnej grupy. Oczywiście grupki, do których należał były wybrane dość dokładnie, ale umiejętność adaptacji, którą posiadał, pozwalała mu się odnaleźć w każdym położeniu, co dość dobrze wykorzystywał chociażby w tym momencie.
–
Idealnie, w zbrodni – przyznał, uśmiechając się lekko. Oczywiście nie miał zamiaru uczestniczyć w żadnych aktywnościach, które mogłyby mu w jakiś sposób zaszkodzić. W końcu musiał dbać o swoją opinię w każdym środowisku, a jakby nie było, to na takich właśnie wycieczkowcach najłatwiej było zakręcić się wokół bogatej klienteli. Właśnie w takich miejscach poszukiwał swoich kolejnych klientów, co jak się okazywało nie było wcale takie trudne. Lubił takie okazje – imprezy, przyjęcia i właśnie wycieczkowce były przepełnione różnego rodzaju bogaczami, którzy czasem potrzebowali kogoś przystojnego uczepionego u ramienia. W przeciwieństwie jednak do imprez i wydarzeń towarzyskich, wycieczkowce posiadały jedną zaletę, która było odizolowanie od świata. Tutaj było się zamkniętym w stosunkowo niewielkiej przestrzeni, bo chociaż wycieczkowce były potężnymi statkami i nie sposób było ich zwiedzić w ciągu całego dnia, to ludzie, którzy na nich przebywali zazwyczaj znajdowali się wspólnie w jednym miejscu. Dlatego tak łatwo było wypatrzyć interesujących osobników, z którymi można było nawiązać relację. Nie mówiąc już o tym, że wakacje były możliwością do tego, by pozwolić sobie na odrobinę luzu i niespinanie się.
–
Rozdzielono nas, niestety – odpowiedział, szybko i zgodnie z prawdą. Nie widział powodów, dla których miałby kłamać. –
Mój towarzysz nie był jednak zbyt interesujący, więc i tak przez większość czasu po prostu czytałem książki – dodał. Nie mijał się z prawdą, bo pomimo tego że wspólnie ze swoim towarzyszem spędzał czas na rozmawianiu czy imprezowaniu, to poza tym nie miał on nic więcej do zaoferowania. Oczywiście nie licząc pieniędzy. Dla Alfiego była to cecha, która przykrywała wszelkie wady i w zależności od tego, ile ktoś mógł mu zaoferować, tyle rzeczy blondyn był w stanie zignorować. Oczywiście istniały limity, jednak jeszcze nie zdarzyło się, żeby Bloom musiał odmówić.
–
Co… mój wybór okazał się zbyt przewidywalny? – zaśmiał się, pytając swojego rozmówcę. Cóż… prawda, być może nie było to zbyt oryginalnym wyborem, bo ta historia była najbardziej popularnym tworem, który wyszedł spod rąk Lovecrafta, ale w końcu nie stało się kultowym przez przypadek. Czasami Alfie miał wrażenie, że ludzie bagatelizują fakt, że popularne rzeczy stają się nimi z konkretnych powodów i przez to nie tracą również na swojej wartości. Z resztą literatura nie była i nie powinna stawać się dobrem luksusowym czy wyznacznikiem statusu. A na luksusie znał się jak mało kto. Wiedział, że niektóre rzeczy otrzymywały ten status i że czasami ciężko było zrozumieć, dlaczego. Weźmy na przykład torebki Birkin, które potrafiły kosztować nawet po dwieście pięćdziesiąt tysięcy dolarów. I chociaż wiele osób nie potrafiła zrozumieć fenomenu tego rodzaju rzeczy i traktowała to jako rozrzutność, to dla innych torebki te nie były po to, by być funkcjonalne i używane, ale po to by świadczyły o statusie, jaki się posiadało. Luksus nie był dla każdego, nie każdy mógł sobie na niego pozwolić, a więc nie każdy musiał to rozumieć. I nawet dla Alfiego, który doskonale zdawał sobie z tego sprawę, taki stopień był przesadzony i nieosiągalny.
–
Hahaha, urocze… chociaż dark romance to nie jest typ, który czytam – pokiwał głową. Obecna literatura i rynek wydawniczy były, w jego skromnej opinii osoby, która uwielbiała czytać książki, na wyjątkowo niskim poziomie. Owszem, zawsze twierdził, że ludziom powinno pozwalać czytać to, co chcą, jednak obecnie odnosił wrażenie, według niego słuszne, że obecnie wydawane książki nie były dobre. I nie chodziło o to, jaką tematykę poruszały, ale o sposób, w jaki to robiły. Bo rozumiał że literatura mogła być kontrowersyjna i trudna, że powinna być niekomfortowa ale również przyjemna i pobudzająca nie tylko intelekt, ale i ciało. Bo jeśli ktoś chciał uznać czytanie jako grę wstępną dla własnych wieczorów, to nic nie powinno stać na przeszkodzie. Ale literatura powinna jednocześnie trzymać jakiś poziom i chociaż przyjemnym było wyłapywanie błędów edytorskich, gdy pojawiały się one od czasu do czasu, to spotykanie ich na każdej stronie było już ogromną przesadą i poświadczeniem o tym, że nie liczyły się już umiejętności i
artyzm ale zysk. Literatura stawała się powoli tym samym, dla rynku wydawniczego czym
fast fashion dla przemysłu modowego.
–
Niedawno kupiłem sobie kolekcję Harlequinów w całkiem niezłym stanie… nie jest to literatura górnolotna, owszem, przyznam to bez bicia, ale przebija wszystkie te współczesne romansidła – zaśmiał się. Nie chciał umniejszać współczesnym tworom literackim, ale trochę to robił. I może robił to przez sentyment, bo pamiętał, jak dorwał się do takiej książki, którą posiadała jego matka. –
Ale znam też inne, bardziej oryginalne… czytałeś kiedyś książkę o tym, jak główna bohaterka ma romans z drzwiami albo samolotem? – zapytał.
Alvin Fontaine