✧。・゚゚・༺✞♡✞༻・゚゚・。✧
Różnił się od siebie sprzed wielu lat.
Pomimo swojego chłodu i tej całej taktyczności przetykanej cechami z przeszłości, które przypominały jej i upewniały ją, że nadal miała do czynienia z Lockhartem, widziała w nim malutkie iskierki zupełnie nowej wersji chłopaka, w którym kiedyś tak cholernie była zakochana. Omamił ją. Co do tego nie miała cienia wątpliwości, ale tłumaczyła to sobie tym, że była wtedy po prostu młoda. Młoda i głupia. A teraz? Teraz była już przecież dorosłą kobietą, która wiedziała, czego chce. Wiedziała, że musi być silna i zdeterminowana, by odegrać się na nim za tamten wieczór, gdy zostawił ją samą na pastwę swoich kumpli. Próbowała zapomnieć. Próbowała wyleczyć się ze wspomnień z tamtego pokoju, ale nie potrafiła. Może dlatego, że cień tamtych czynów poniekąd nadal mieszkał z nią pod jednym dachem? Wpadał do jej pokoju sporadycznie, przypominając jej, że nie była niczym więcej niż obiektem. Czymś, co można wykorzystać, kiedy tylko ma się na to ochotę.
Miała mu to za złe.
Ale najbardziej czuła wstręt do samej siebie, bo z każdą ulotną sekundą spędzaną w jego towarzystwie faktycznie zaczynało jej się to podobać. Do tego stopnia, że jej vendetta spadała gdzieś na boczny tor. Jego przebłyski zazdrości, troski, tego, że chciał z nią pisać, chciał spędzać z nią czas… kurwa no. Działało to na nią. Od dłuższego czasu potrzebowała takiej atencji. Potrzebowała być widziana, a on, może nawet nieświadomie, właśnie jej to dawał. A może to był jego sposób, żeby znowu ją wykorzystać? Nie wiedziała. Była pewna tylko tego, że musiała być mądrzejsza. Choć niestety, przy nim serce zaczynało bić odrobinę mocniej…
Przewróciła oczami, wzdychając ciężko, zanim odwróciła głowę, żeby na niego spojrzeć.
- Tak, masz z tym jakiś problem? - Ohhohohoo, no co za dresik gangsterka. Cyrusowi to już się portki trzęsły, na bank. Ale dobra, chyba serio ten bait zadziałał, bo jego kolejne słowa odrobinę rozpromieniły jej twarz, choć te cholerne cienie i eyeliner zdążyły już opatulić jej buźkę czernią, przypominając członka zespołu KISS. Ah.
- Chcę być twoja - odparła, wzruszając ramionami.
- Nie widzę problemu w odrzuceniu kogoś dla ciebie. - Odwróciła głowę, mówiąc to już bez patrzenia na niego. Zacznijmy od tego, że nie było nawet kogo odrzucać dla niego, ale gdyby faktycznie tak było, nie miałaby z tym problemu. Pomimo tego, że wyznaczyła sobie zadanie, do którego chciała tak bardzo mknąć, jej side quest, w którym spędzała faktyczny quality time z Cyrusem, serio jej się podobał. Wydobywał z niej emocje, o których dawno zapomniała, że w ogóle istnieją. A ten bezwiedny uśmiech, który pojawiał się na jej twarzy przez niego? Coś musiał znaczyć, no nie?
Siedząc na nim, będąc tak blisko niego, prawie nadzy, cholera… tak bardzo jej się podobał. Tak mocno na nią działał, że ciężko było jej się stopować. Chciała go sobie zaskarbić w całości. Chciała być jego pierwszą i ostatnią myślą w ciągu dnia. Chciała, żeby tęsknił za nią tak mocno, że z trudem łapałby oddech, gdy nie będzie jej obok. Chciała, żeby poddał się jej. Chciała, żeby był jej. I cholera. Był? Mogłaby przysiąc, że w jej ciemnych oczach pojawił się błysk ekscytacji, kiedy poczuła, jak przyciągnął ją do siebie. Jak słodko i szybko odpowiedział, że jest jej. Poczuła ciepło rozlewające się po klatce piersiowej, doprowadzające ją do tej dziwnej, niebezpiecznej ekscytacji. Naznaczając go ustami, zasysając jego skórę, uśmiechnęła się w jego szyję, gdy zwrócił jej uwagę, że będzie miał pracę. Zamiast przestać, zassała mocniej. Dopiero po chwili odsunęła się i przechyliła głowę, wpatrując się w soczyście różową malinkę na jego skórze. Zerknęła mu prosto w oczy.
- Jesteś mój, a ja twoja - dodała stanowczo.
- Teraz te twoje pielęgniarki będą wiedziały, że jesteś off limits. - Prychnęła, zbliżając się do jego twarzy i muskając swoim nosem jego nos. Zmarszczyła brwi, słuchając go uważnie, jednocześnie przejeżdżając palcami po jego lokach. Sporadycznie owijała sobie wskazujący palec wokół blond kosmyków.
Nie podobało jej się to.
Nie było szans, że przestanie przyjaźnić się z Brianem. Był jedyną stałą w jej życiu, odkąd go poznała.
- Nie będzie próbował - odparła, wpatrując się w jego niebieskie oczy przepełnione determinacją.
- Jest dobrym przyjacielem. Wie o mnie wszystko. A seks? - Przejechała palcami po jego policzku.
- Powiem mu, że już nie będziemy ze sobą sypiać, a on to uszanuje. - Uśmiechnęła się lekko, bo taka była prawda. Brian był jedyną osobą, która wiedziała o niej wszystko. Łącznie z tym, co zrobił Cyrus. Więc tutaj raczej nikogo nie zdziwiłoby, gdyby Brian odpierdolił Calliope za to, że w ogóle spotkała się z Lockhartem. Odwzajemniła jego pocałunek, pogłębiając go powoli i wydobywając z siebie ciche mruknięcie, kiedy poczuła, jak zaciska palce na jej udach, - Zaufaj mi - mruknęła przy jego ustach.
- Jestem tylko twoja. - A z każdą kolejną, cholerną sekundą pragnęła go coraz bardziej. Odsunęła się gwałtownie i spojrzała na niego
- Dobra, odwieź mnie do domu, bo zaraz nie będę mogła się opanować, a jesteśmy na parkingu. - Uśmiechnęła się szeroko, czując delikatne zawstydzenie opanowujące jej ciało. Bo to, co zaczynała do niego czuć, nawet jeśli jeszcze nie chciała tego nazwać, wymykało się spod kontroli.
✧。・゚゚・༺✞♡✞༻・゚゚・。✧
Cyrus