ODPOWIEDZ
33 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
165 cm
nobody smart plays fair
Awatar użytkownika
Running with bulls
Working my miracles
Holding my world together with a boot string
Living the dream
Benzos and gasoline
Coffee and blue light screens till the morning
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakiekolwiek
typ narracji3os.
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

maj 2025, Cottonwood Whitby yyy Toronto? na pewno gdzieś w innym wymiarze

Nigdy nie spodziewała się, że nie tylko zatrudni się na policji – dostanie etat, umowę o pracę i nawet jakieś benefity, niegdyś totalnie abstrakcyjne pojęcia – ale i spodoba jej się ta praca. Że sama, z własnej woli, będzie spędzać długie wieczory na komisariacie, grzebiąc w dokumentach i zdjęciach spraw, w które miała być implikowana jedynie jako biegła, specjalistka od przegrzebywania w większości zwyczajnie nudnych zawartości dysków, komputerów, profili społecznościowych i komentarzy. W krótkim czasie zdążyła zrazić do siebie już kilku detektywów, nie potrafiąc nie wychylać nosa ze swoimi teoriami na temat ich śledztw. Nie mogła się powstrzymać. Lubiła łamigłówki, a te, które mogła rozwiązać przy własnym biurku, zwyczajnie jej nie zaspokajały.

Dlatego już po pierwszym miesiącu pracy znalazła w archiwum pudło z nierozwiązanymi morderstwami. Ot – ciekawa lektura. Wiele uczyła się o pracy na policji, wsadzając nos w nie swoje sprawy.

Jeden z folderów oczywiście szczególnie przyciągnął jej uwagę. Helena miała swój typ. Ofiara była kobietą, Jane Doe. Pozostało po niej zbyt niewiele, by rozszyfrować jej tożsamość i po trzech latach trafiła na tył archiwum. Może to w sinej twarzy na fotografii było coś znajomego? Albo to coś innego...

Nie potrafiła stwierdzić, dlaczego akurat ten ukradła. I co ją do tego podkusiło, żeby przemycać go między papierami z aktualnie trwających śledztw na swoje biurko. Miał czekać do później, kiedy spora część pracowników pójdzie do domu, a przez klitkę, w której pracowała, przestanie przewijać się aż tyle osób, które sądziło, że stanie nad jej głową przyspieszy pracę Heleny.

Oprócz tego – dzień jak codzień. Sterta papierów, którą zminimalizowała z samego rana, z godziny na godzinę rośnie. Peregrine udaje się znów opanować ją w trakcie lunchu, który przeskakuje z przyzwyczajenia; tylko na chwilę, bo do popołudnia wieża rzuca długi cień na biurko Peregrine. Najwyraźniej bez niej żaden dział nie mógł funkcjonować – szkoda, że nikt nie pomyślał o zatrudnieniu kogoś jeszcze...

Helena z westchnieniem wystukuje kolejne linijki tego samego kodu, by odzyskać dane z czyjegoś roztrzaskanego łomem telefonu – niedokładnie wykonana robota. Wciska enter i bierze swój kubek, by uzupełnić w wodopoju zapasy kofeiny. Jest nawet zaskoczona, że to już ta godzina, w której fluorescencyjne lampy na korytarzu są zgaszone; monotonny dzień wydawał się trwać w nieskończoność. Długi hol jest poprzetykany gdzieniegdzie poświatą pochodzącą od tych, którzy tak jak Peregrine, nie mogą uwolnić się od spraw.

Takich jak na przykład Evina Swanson. Nie pierwszy raz spotyka ją o tej porze. Kobieta akurat przechodzi korytarzem, więc Helena kiwa kurtuazyjnie, na chwilę zawieszając na niej spojrzenie. Ma iść dalej, ale przypomina jej się, że ma okazję uczynić swoją wieżę nieco niższą.
Hej, Swanson — rzuca, by ją zatrzymać. Może to późna pora i kofeinowy zjazd, bo nigdy wcześniej nie powiedziała do niej po nazwisku, bez dodawania formalnej "detektyw". Nie poprawia się jednak. — Mam dane z tych dwóch laptopów, masz sekundę? — Zanim nawet usłyszy odpowiedź, cofa się do swojego pokoju, by – głupio i w pośpiechu – próbować jedną ręką wysunąć teczkę przygniecioną trzema innymi. Przez całe trzy sekundy sądzi, że jej się udało, ale...

Papier sypie się kaskadą. Mina Peregrine na chwilę rzednie, zanim nie przybiera posągowego wyrazu. Podaje trzymaną w dłoni teczkę detektywce.

Evina J. Swanson
echo
to tylko forum jbc
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dla kogoś takiego jak Evina J. Swanson praca w lokalnej policji wydawała się być naturalnym krokiem. Od zawsze tego pragnęła i była zafascynowana światem kryminalnym już od najmłodszych lat, więc wiadomym było, że o ile nagle nie znajdzie zupełnie innego powołania lub nie natrafi na problemy zdrowotne, które jej uniemożliwią pogoń za podobną karierą.
I tak już tu tkwiła. Całe dekady w służbie, wyrabiając dla siebie imię i stając się jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci. Było to z pewnością nieuniknione jeśli ktoś tylko spędził tak wiele lat na swoim stanowisku i miał za sobą dziesiątki rozwiązanych spraw. Takie rzeczy po prostu się działy, ale zwłaszcza na początku musiała sobie wywalczyć respekt wśród starszych wyjadaczy oraz zadufanych w sobie kutafonów, którzy nie byli przekonani o tym czy kobieta poradzi sobie w wydziale zabójstw, a poradziła sobie. I to jeszcze jak.
Lubiła ambitnych ludzi, którzy podobnie jak ona potrafili się oddać jakiejś sprawie z niebywałą pasją. Była wyjątkowo zaskoczona, kiedy po latach do miasteczka powróciła jej dawna sąsiadka. Helena Grant, teraz już Peregrine, nie przypominała już tej samej dziewczyny, która wyjechała na studia. Zmieniła się pod wieloma względami, ale czasami dalej dostrzegała w niej tę dawną nastolatkę, która mieszkała kiedyś z rodzicami po prawej stronie od domu, który kiedyś należał do dziadków Eviny, a do którego się wprowadziła po swoim rozwodzie.
Ostatnio naprawdę nie miała zbyt wiele do roboty. Być może dlatego, że zamknęła jedną z większych spraw, a w okolicy nie pojawiło się nic nowego, co mogłoby zostać jej przypisane. Mogła więc swobodnie wałęsać się po komendzie i zajmować się tymi rzeczami, których szczerze nie znosiła: papierami oraz młodymi policjantami, którzy wymagali szkoleń i nadzoru. Dlaczego też ją do tego wyznaczano? Na pewno byli tacy, którzy chętniej by się do tego wyrwali i mieliby lepsze podejście do swoich padawanów niż Swanson.
Desperacko pragnęła kolejnej sprawy. Musiała mieć coś na czym mogłaby się skupić. Pragnęła zagadki do rozwiązania, a nie pracy biurowej oraz podobnych potworków. Tylko, że nic nie zmierzało w jej stronę. Miała zwyczajnie wyjątkowego pecha.
Kolejny nienaturalnie nudny dzień miała już za sobą. Naprawdę nie miała ochoty na to, aby po raz kolejny użerać się z podobnymi głupotami. Zmierzała powoli do swojego biura, gdzie miała raz jeszcze przejrzeć pewne papiery, gdy nagle wpadła na Helenę.
- Peregrine, cześć - przywitała się, trzymając w jednej z dłoni swój ikoniczny kubek pełen gorącej herbaty.
Miała już powiedzieć, że miała nawet więcej niż sekundę, ale wtedy kobieta weszła do swojego gabinetu i zwyczajnie rozsypała trzymane wcześniej papierzyska. Co prawda to, co było istotne zostało w jej dłoni i Helena mogła jej przekazać odpowiednią teczkę, ale i tak uwaga Eviny skupiła się na tym, co leżało na podłodze.
- Co to? Stara sprawa? - zapytała, bo zdjęcia, które ujrzała wydawały jej się niezwykle znajome.
Kojarzyła mniej więcej tę sprawę. Nigdy jej nie rozwiązano. Przypadła jednemu z detektywów, który teraz znajdował się na emeryturze. Nie słyszała o tym, aby śledztwo wznowiono. Z pewnością dotarłyby do niej o tym słuchy.
- Grzebiesz w tym? - zapytała zwyczajnie, spoglądając na obecną przed nią informatyczkę, która wyglądał jakby została właśnie przyłapana na czymś wysoce niewłaściwym.

helena peregrine
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
33 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
165 cm
nobody smart plays fair
Awatar użytkownika
Running with bulls
Working my miracles
Holding my world together with a boot string
Living the dream
Benzos and gasoline
Coffee and blue light screens till the morning
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakiekolwiek
typ narracji3os.
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Gdy tylko Evina odbiera od niej folder dokumentów, Peregrine przyklęka, by pozbierać papiery z podłogi; zatrzymuje odruch, by zrobić to w pośpiechu, bo przecież to jedynie przykułoby uwagę do...

"Co to? Stara sprawa?"

Oczywiście, że spośród wszystkich rozsypanych dokumentów, to te, które nie powinny się tutaj znajdować, zwracają uwagę detektywki.

W sumie nic dziwnego – fotografie ofiary są uderzające. Jane Doe wygląda na nich trochę, jakby odpoczywała; blada twarz kontrastuje z jesiennym poszyciem lasu, ciało ułożone w zrelaksowanej pozie, biała sukienka przyklejona do tułowia wilgocią. Tylko sine usta i martwe oczy zdradzają, że to nie zdjęcia z jakiegoś magazynu, a policyjne dowody.
Helena zakrywa zdjęcia okładką teczki, jakby to miało uciąć temat.

"Grzebiesz w tym?"

Nie ucięło.
Peregrine podnosi się powoli z naręczem papierów, które stawia na biurku, już w nie tak eleganckim jak wcześniej stosie. Przenosi wzrok na Swanson, której pytanie być może i brzmiało swobodnie, ale Helena przyzwyczaiła się do tego, że łamanie procedur i wychodzenie przed szereg nie są mile widziane w tym miejscu.
Skądże — kłamie więc automatycznie – wyjątkowo nieprzekonująco, nawet jak na nią. Wzdycha natychmiast. — Być może? — poprawia się, przyglądając się badawczo detektywce. — To nie dlatego tyle mi zajęło z tymi danymi — rzuca defensywnie. Nie ma pojęcia, skąd potrzeba, by się przed nią wytłumaczyć. Nie zrobiłaby tego przed nikim innym, nawet głównym komendantem. Co prawda ze wszystkich współpracowników, Evinę uznałaby potencjalnie za najbardziej godną zaufania, ale na ten moment za słabo ją zna, by nim ją darzyć. A jednak... — Coś mi przypomina — mówi. Chyba po prostu musi podzielić się tym odczuciem; może w ten sposób wyrzuci tę sprawę z głowy. — Nie słyszałam wcześniej o tej sprawie, więc to nie jest tak, że kojarzę ją z mediów — głównie dlatego, że gdy doszło do tego morderstwa, ona była daleko stąd, zbyt zajęta przetrwaniem, żeby oglądać wiadomości z rodzinnych stron. — Nie mogę rozgryźć, o co chodzi, ale... mam wrażenie, że jest w niej coś znajomego.

Nabiera głębokiego oddechu, badając reakcję detektywki, na wszelki wypadek gotowa oznajmić, że jeszcze dzisiaj odniesie teczkę do archiwum... po wykonaniu kopii, oczywiście.

Evina J. Swanson
echo
to tylko forum jbc
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie potrafiłaby zignorować tych fotografii. Być może była zwyczajnie zbyt wygłodniała czegoś, co faktycznie mogłoby ją zaspokoić. Czegoś, co mogłoby stymulować jej potrzebę poprowadzenia nowej sprawy i rozwiązania kolejnej tajemniczej śmierci.
Stara sprawa też mogła się do tego nadać.
Po prostu potrzebowała czegoś. Wyzwania. Zagadki. Musiała się skupić na czymś nowym, bo jej mózg nie znosił stagnacji, w której aktualnie utknęła. Dlatego tak szybko wyłapała coś, co mogło być dla niej potencjalnie interesujące.
W przeciągu chwili zafiksowała się na zdjęciach Jane Doe. Potrafiła jednak oderwać od niej wzrok na tyle, aby skupić spojrzenie na Helenie, która próbowała przed nią ukryć to wszystko. Widziała w jej oczach, że temat był niewygodny. Dlatego chyba tym bardziej chciała w to brnąć. Ciągnęło ją do tego, co właściwie Peregrine próbowała robić.
Kłamstwo jej nie zwiodło. Nie było na tyle przekonujące, a zresztą, Swanson miała dowody. Dowody, które kobieta w tej chwili trzymała w swoich rękach. Dane jej teraz nie interesowały. Machnęła na nie dłonią. Teraz ciekawiło ją coś zupełnie nowego. Uzyskanie danych było jedynie formalnością. Mieli już ujętego sprawcę. Przyznał się, a sprawdzanie jego sprzętu trwało już w toku i miało jedynie zapewnić dodatkowe dowody, które prokurator mógłby wykorzystać przeciwko niemu.
- Lokalne morderstwo, które nie wywołało jakiejś większej sensacji. Miało miejsce, gdy wyjechałaś, więc nic dziwnego, że do ciebie nie dotarło - odparła.
Sprawa zdechła na długo nim Helena zdołała się zaciągnąć w ich szeregi, a po tym nikt nie miał powodów do tego, aby ją przywoływać. Trudno zatem się dziwić, aby Peregrine mogła coś słyszeć na temat wspomnianej Jane Doe.
- Co tak znajomego w niej widzisz? - zapytała, wpatrując się uparcie w informatyczkę.
Na tym etapie zapomniała już o wszystkim, co tylko nie było związane z tą starą sprawą. Weszły już do gabinetu Peregrine, a drzwi zamknęły się za nimi z cichym skrzypnięciem. Mogły rozmawiać swobodnie, bo Evina nie zamierzała jej oceniać.

helena peregrine
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
33 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
165 cm
nobody smart plays fair
Awatar użytkownika
Running with bulls
Working my miracles
Holding my world together with a boot string
Living the dream
Benzos and gasoline
Coffee and blue light screens till the morning
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakiekolwiek
typ narracji3os.
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Obserwuje twarz detektywki z uwagą; stara się ocenić, czy powinna bronić się jeszcze bardziej. Wciąż jeszcze ma wrażenie, że lada moment zostanie zwolniona tak jak z każdej innej pracy – że w końcu ktoś odkryje, że Helena wcale tu nie pasuje, bez odpowiedniego wykształcenia i papierów potwierdzających jej kompetencje. Evina jednak nie wygląda, jakby niesubordynacja Peregrine robiła na niej wrażenie. Machnięcie ręki sprawia, że ramiona informatyczki się rozluźniają. Gdy orientuje się, że defensywa nie jest konieczna, natychmiast dostrzega też w spojrzeniu Swanson tę samą fascynację zdjęciami z miejsca zbrodni, którą sama czuła.

Kącik jej ust wędruje do góry, gdy uświadamia sobie, że może bezpiecznie przyznać się nie tylko do buszowania w archiwach, ale i przekraczania wyznaczonych biurkową pozycją granic.

Nie wywołało sensacji? — pyta szorstko i prycha, unosząc lekko brwi. Zazwyczaj media szybko podchwytywały temat, gdy ofiarą morderstwa padała młoda, piękna dziewczyna. Otoczka tajemnicy wokół jej tożsamości też mogła jedynie podsycać zainteresowanie.
A może tak jej się tylko wydawało – być może na tym etapie ogólna obojętność na los ludzi niewidzialnych powinna przestać ją szokować. Jej za to nic nie ruszało bardziej, niż krzywda zapomniana przez świat, szczególnie gdy dotyczyła młodych kobiet. W końcu sama doświadczyła tej obojętności. — Nie wiem, czemu mnie to ciągle dziwi — dodaje bardziej do siebie, niż do Eviny, ponownie kierując spojrzenie na fotografie.

"Co tak znajomego w niej widzisz?"

Pytanie osiada w przestrzeni, a Helena początkowo kręci głową, chcąc powtórzyć, że nie wie, nie może rozpoznać, skąd bierze się to przeświadczenie. Bierze oddech, ale milczy. Wcześniej jej myśli na temat sprawy Jane Doe były rozpraszane pracowniczymi obowiązkami. Z błogosławieństwem Swanson czuła, że może je porzucić i w pełni skupić się na tym, co tak naprawdę ją interesowało. Zagryza wargę, dłoń sama sięga po krótką listę przedmiotów, które towarzyszyły ciału. Między jej brwiami pojawia się zmarszczka.

Ciało porzucone w lesie, ułożone jak do odpoczynku, koszula nocna, pierścionek zaręczynowy... — wylicza. Powiedzenie tego na głos uruchamia wspomnienie. Podnosi ożywiony wzrok na detektywkę. — Nie było kiedyś podobnej sprawy? Pamiętam, że przez chwilę w liceum nikt z moich znajomych nie mógł wychodzić po zmroku z domu, bo w okolicy znaleziono ciało młodej dziewczyny. Chyba młodszej, niż nasza Jane Doe, ale niewiele. Znaleziona w głębi lasu, w koszuli nocnej i z pierścionkiem zaręczynowym. — Szuka w pamięci nazwiska dziewczyny, jednocześnie obchodząc swoje biurko. — Daniela Jones. Dwa lata wcześniej skończyła moją szkołę. — Pochyla się do klawiatury, by w systemie odszukać zdjęcia z miejsca zbrodni, o której mówi.

Evina J. Swanson
echo
to tylko forum jbc
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am home again
Whenever I'm alone with you
You make me feel like I am whole again
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na komendzie z pewnością było sporo służbistów i zwyczajnych kabli, którzy gotowi byliby wydać Peregrine, gdyby tylko dowiedzieli się o tym, że śmiała wystąpić przed szereg lub zrobiła coś, co zwyczajnie się nie godziło. Evina nie była jedną z nich.
Dla niej liczyło się to czy Helena była skuteczna. Wywiązywała się doskonale ze swoich obowiązków. Swanson nie znała się na technologii bardziej niż przeciętny człowiek w jej wieku, więc to, co wyczyniała hakerka było dla niej czarną magią. Wydawała się jednak zdolna do tego, aby poradzić sobie z każdym problemem. To było dla niej najważniejsze. Papiery, oficjalne kwalifikacje czy też to czy jej metody były całkowicie legalne nie obchodziły jej w najmniejszym stopniu póki kobieta wykazywała się pomyślunkiem i wywiązywała się ze swoich obowiązków.
Znajdowały się w zasadzie po tej samej stronie. Mogły swobodnie rozmawiać ze sobą o tej sprawie. Wyglądało na to, że potrzebowały czegoś, co mogłoby je zająć w odpowiedni sposób. Dlaczego więc wspólnie nie przysiąść nad starą sprawą?
- Nie na szerszą skalę. Lokalnie rzecz jasna zawrzało. Z tym, że w większych miastach nikogo nie obchodzi śmierć kobiety w jakiejś pipidówie, o której nikt nie słyszał - odpowiedziała, wzruszając ramionami.
W lokalnej prasie czy stacji telewizyjnej na pewno można było się natknąć na reportaże i newsy związane ze sprawą, ale na dobrą sprawę nikt spoza ich społeczności nie podjął tego tematu. Nie pamiętała już dokładnie o co chodziło, ale coś zdecydowanie dużo bardziej zajmowało dziennikarzy.
Nie poganiała jej. Pozwoliła na to, aby otuliła je cisza, w której Peregrine miała chwilę na to, aby się zastanowić nad tym, co właściwie chciała powiedzieć. Wiedziała, że czasami słowa nie potrafiły przyjść same. Było tylko uczucie, przeczucie i niejasne wrażenie, którego nie dało się wyrazić w odpowiedni sposób. Czasami jednak ten instynkt podświadomie prowadził człowieka we właściwym kierunku.
- Brzmi romantycznie, prawda? Jakby jakiś romantyk pragnął uczynić z niej bohaterkę jakiegoś dramatu - podsumowała, bo było coś niemalże filmowego w tym jak zwłoki zostały ułożone.
Miała wrażenie, że mieli do czynienia z estetą. Kimś, kto chciał pokazać te dziewczynę światu w odpowiedni sposób. Uczynić z niej bohaterkę nieszczęśliwe opowieści o miłości. Naprawdę było to poetyckie.
- Daniela Jones? - powtórzyła za nią jakby testowała sposób w jaki to nazwisko układało się w ustach.
Brzmiało znajomo, ale po dekadach pracy w wydziale Evina potrzebowała chwili, aby odkopać w pamięci odpowiednią sprawę. - Pamiętam ją. Aresztowano jej narzeczonego. Nie miał alibi na noc zabójstwa, a na parę dni przed nim świadkowie widzieli jak kłócił się z Danielą. Dowiedział się o tym, że zdradziła go z kolegą z pracy. Sprawę uznano za zemstę zdradzonego kochanka. Chłopak do końca jednak twierdził, że jest niewinny.
Dziwne, że nikt wcześniej nie połączył tych spraw ze sobą. Być może dlatego, że domniemany sprawca pierwszego z morderstw znajdował się w więzieniu po drugiej stronie hrabstwa. Może też zauważono podobieństwo, ale uznano to za robotę naśladowcy? Nie prowadziła tego śledztwa. W papierach jednak powinno widnieć nazwisko odpowiedzialnego za nie detektywa. Trzeba byłoby raz jeszcze dostać się do archiwum.

helena peregrine
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
33 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
165 cm
nobody smart plays fair
Awatar użytkownika
Running with bulls
Working my miracles
Holding my world together with a boot string
Living the dream
Benzos and gasoline
Coffee and blue light screens till the morning
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakiekolwiek
typ narracji3os.
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Peregrine nie jest pewna, z jakiego powodu Swanson odpuszcza jej niesubordynację. Ostatecznie zna ją jedynie pobieżnie, nie wie, jakie detektywka ma motywacje. Szanuje ją zawodowo, być może nawet najbardziej spośród detektywów, z którymi miała okazję pracować. Rozpoznaje podobną do własnej potrzebę rozwiązania zagadki, ale to za mało, by obdarzyć ją zaufaniem, dlatego gdy Evina wyjaśnia, jak media potraktowały sprawę, Helena wydaje z siebie jedynie pomruk dający do zrozumienia przyjecie informacji do wiadomości, swoje przemyślenia zachowując dla siebie.

Uh-huh, coś w tym jest — stwierdza, bo w tym co powiedziała Evina jest coś bardzo trafnego – zwłoki zostały potraktowane z dbałością o każdy szczegół, jakby morderca uważał się wręcz za artystę. — Sprawca w ogóle nie próbował zatuszować swojej zbrodni. Chciał, żeby ciało zostało odnalezione, oglądane, może nawet podziwiane — zauważa, krzywiąc się lekko. Nawet z krótkim stażem w policji, nie szokuje jej brutalność, ale duma z popełnienia podobnego czynu to już inna sprawa.

Unosi wzrok na detektywkę, gdy ta przypomina sobie o sprawie sprzed lat. — Roger Burns poszedł za to siedzieć? — Jej słowa brzmią jak pytanie, ale to raczej wyraz niedowierzania. Nigdy nie dowiedziała się, jak potoczyła się sprawa Danieli. W tamtych latach niekoniecznie aż tak ją to interesowało, bo miała inne sprawy na głowie, a zanim komukolwiek postawiono zarzuty, ona była już na swoim wieloletnim wygnaniu z rodzinnego miasta, bez kontaktu z kimkolwiek, kto mógłby przekazać jej lokalne plotki. — Kurwa. Znałam go. To na pewno nie w jego stylu — stwierdza. Nie byli bliskimi znajomymi, ale przez chwilę razem pracowali. Burns regularnie próbował oddawać jej swoje napiwki, wiedząc, że Helena bardziej potrzebuje pieniędzy i zawsze zagadywał Tony'ego, gdy ten musiał po szkole przesiadywać w restauracji. Niejednokrotnie specjalnie mylił się w notowaniu zamówienia, by stratny posiłek postawić przed jej bratem. Był też jedną z nielicznych osób w miasteczku, która zdawała się zupełnie zobojętniała na krążące o Peregrine nieprzychylne plotki. Co prawda Helena nawet w jego przypadku podejrzewała, że coś musiał mieć za uszami – nikt nie jest przecież perfekcyjny – ale coś takiego? Aż kręci głową.

W tym samym momencie na monitorze wyświetlają się zdjęcia zdigitalizowanego archiwum. Daniela Jones w nasączonej rosą, białej koszuli nocnej, z posiniałymi wargami i wzrokiem wbitym w niebyt. Helena bierze głęboki oddech, obracając monitor w stronę Eviny.
Oba ciała są ułożone dokładnie w taki sam sposób.
Jeśli te dwa zdarzenia nie zostały dotąd ze sobą powiązane, to takich spraw mogło być więcej. Chyba trzeba dobrze przetrzepać to całe archiwum — stwierdza. Przynajmniej właśnie to by zrobiła, gdyby ciągle działała sama, aczkolwiek wbija też wyczekujące spojrzenie w Evinę, ciekawa, jaką strategię obrałaby ona – w końcu ma dużo więcej doświadczenia.

Evina J. Swanson
echo
to tylko forum jbc
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po wymiarach”