Szczerze? Niezbyt szczególnie przejął się tym posłanym w jego kierunku spojrzeniem, ba, nawet nieco rozbawiła go ta reakcja współlokatorki, lecz postanowił pozostać niewzruszonym. Prawda była taka, że musiał ćwiczyć granie szczególnie nowych kawałków, bo inaczej mogłoby mu grozić wyrzucenie z zespołu - raczej każdy byłby zirytowany, gdyby podczas próby ktoś albo nic by nie grał, albo CIĄGLE popełniał błędy. Jemu mimo wszystko zależało na zespole oraz byciu jego częścią.
Zespół był jedną z niewielu rzeczy, na których mu faktycznie zależało, choć oczywiście zdawał sobie sprawę, że branża muzyczna była brutalna i jednemu zespołowi udawało się trwać przez lata, a inne schodziły ze
sceny dość szybko, bo po np. kilku miesiącach.
Cóż, zawsze można było iść w solową karierę.
Wzruszył ramionami, nie bardzo rozumiejąc, co takiego złego było w pytaniu o wymianę okna - na wyjaśnienie nie musiał zbyt długo czekać.
Ach, a więc wszystko wina właściciela…. sknera pierdolona.
- A, rozumiem. Trochę to słabe, ale no cóż. - odpowiedział krótko, planując przed snem zrobić rozeznanie w kwestii związanej z usługą wymiany okna. Pewnie wiele zależało od tego, czy okno było małe czy duże, oraz liczby szyb. On, niestety, jedyne, do czego by się tu nadawał, to do zbicia szyby w oknie, natomiast wymienić byłoby już ciężko. Coś mu podpowiadało, że właściciel nie należał do zbyt… ugodowych chociaż może po
szczerej rozmowie, coś by się zmieniło… nad tym również Tyler zaczął dumać, bo jak dobrze wiadomo, niektórym wystarczyło pokazać kopertkę lub walizkę z pieniędzmi i już niczym za dotknięciem magicznej różdżki, wszystko można było dogadać, wszystko dało się zrobić.
Oczywiście zainteresowała go, kiedy napomknęła o tym, co należało do tanich rzeczy,
- Twój patent? - powtórzył za Mili, doskonale wiedząc, że właśnie tak powiedziała. Rzecz jasna, wysłuchał uważnie tegoż, co miała do zaproponowania i… uniósł jedną brew..
Sympatyczny sąsiad… ciekawe, czy cukier by pożyczył. Albo mąkę.
- A ma dziewczynę? - spytał, bo zdawał sobie sprawę z tego, że podczas występów niektóre dziewczyny wręcz pragnęły nawiązania z nim kontaktu wzrokowego lub posłania uśmiechu. Chociaż najbardziej bawiły go spojrzenia zazdrosnych mężczyzn, gdy orientowali się, że ich panny patrzyły na scenę maślanymi oczami.
Ach, ta zazdrość.
Gdy przestał kaszleć, wyciągnął do góry kciuka, dając współlokatorce znać, iż wszystko było z nim w porządku.
- No tak, rzuć szynkę, a zlecą się wygłodniałe psy… - wymamrotał coś, co dość często słyszał, odnośnie podania ludziom jakiegoś skandalu lub informacji.
- Może żona? Czasami najciemniej pod latarnią, a małżeństwa… cóż, nie zawsze są takie kolorowe jak je pokazują. - stwierdził beznamiętnie, niejednokrotnie będąc świadkiem patologii - notabene sam się z takiej wywodził, lecz skąd miał o tym wiedzieć, jeżeli jego biologiczni rodzice go zostawili? Coś czuł, że współlokatorka miała już wyrobione zdanie, a także swoje przekonanie. Patrzył Mili prosto w oczy, po czym usłyszał dzwonek do drzwi, więc wstał i poszedł odebrać kebaba. Był ciepły, co go uradowało - nie lubił zimnych kebabów, tak samo jak frytek.
- Dobra. Zaraz sprawdzę. - powiedział, biorąc gryz i delektując się tym, co jadł.
Jeny, czy naprawdę ją to interesowało?
- Siedzę na OnlyFansie. - rzucił nagle z powagą, biorąc kolejnego gryza - prawda była taka, że wcale tam nie siedział, tylko ciekawiła go reakcja brązowookiej. Patrzył na nią z uwagą, nie zamierzając wyznawać, co robił, kiedy nie wykonywał masaży i nie grał.
- Może kokosów z masaży i grania nie ma, ale to tylko kwestia czasu. Zostaniemy sławni i się zacznie... Wtedy będziesz mogła się chwalić, jakiego miałaś współlokatora. - odparł, mając nadzieję, że tak właśnie będzie. Nagle podniósł swoje cztery litery, by pójść zrobić rozeznanie w lodówce. Tak, wziął piwo z którym wrócił na miejsce.
- A Tobie jak się pracuje w zoo? - spytał, bo skoro o profesjach rozmawiali, to czemu miałby nie zapytać, czy taka praca jej odpowiadała. Kto wie, może w najbliższym czasie, Ty wybierze się do zoo? Dawno tam nie był - ostatni raz chyba za dzieciaka podczas wycieczki szkolnej… Słuchając odpowiedzi, po pomieszczeniu rozeszło się charakterystyczne syknięcie. Wziął kilka łyków i odstawił je na stolik przed sobą, zdając sobie sprawę, że powinien zapytać, czy brunetka też nie miała ochoty na zimne piwo, ups…
- Masz jakieś swoje ulubione zwierzę? - spytał nagle, bo on miał. Bardzo lubił lwy i wilki. Uważał je za dość majestatyczne.
tell me you favourite animal and i will tell you who you are