24 y/o
For good luck!
165 cm
technik radiologii mount sinai hospital
Awatar użytkownika
₊⊹ she's suicidal, but differently
₊⊹ dzień bez muzyki to dzień stracony
₊⊹ zanim ci pomoże (bo jest skłonna to zrobić) zastanowi się najpierw, czy jej to nie zaszkodzi
₊⊹ nie ufa nikomu w pełni
₊⊹ prędzej uratuje swoje koty niż twoje dziecko, bez względu na konsekwencje prawne (sorry not sorry)
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

The concept of soulmates
czy coś w tym stylu
STATUS: REZERWACJA | 10/08
Obrazek

Janelle nie wierzy w sens życia, więc dlaczego miałaby wierzyć w miłość? Dla niej jest to uczucie dość niespotykane. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, czym tak naprawdę jest kochanie drugiego człowieka. Potrzebuje z tym pomocy. I to dość sporej.
To nie ma być tylko relacja. To będzie wyzwanie. Przynajmniej z samego początku. Jej bratnia dusza będzie musiała zmierzyć się z nieufnością i niechęcią do tworzenia relacji, które mogą ją zatrzymać przy życiu na dłużej. Dodatkowo jest też trudny charakter, kapryśność, dość kiepskie zdrowie psychiczne Janelle. Możliwe, że jeszcze z jakiegoś powodu ta relacja niekoniecznie będzie sielankowa, ale można wytrwale dążyć do wypracowania ją w lepszym kierunku. Z pewnością obie strony mają szansę na specyficzne doświadczenie życiowe, a to już swego rodzaju nagroda.
Łatwo nie będzie. Janelle jest już raczej na etapie "to nie ma sensu", a dodatkowo uważa się za osobę, którą nie da się zainteresować, której ratunek w kwestiach miłosnych już chyba nic nie da. A może jednak? Zobaczymy, co ugotujemy. Widzę natomiast prawdopodobieństwo, by pod wpływem tej jednej, odpowiedniej osoby nastawienie Janelle zaczęło powoli ulegać zmianie na lepsze, a to też przełoży się na różne akty wdzięczności. I więcej.

Postać jest (póki co) jeszcze na etapie tworzenia, choć sporą część już mam napisaną, więc zapraszam serdecznie do karty. Jestem otwarta na dodatkowe urozmaicenia, bo powyższe i poniższe kwestie są jedynie bazą do wyrobienia (z wyjątkiem kilku szczegółów, rzecz jasna, ale to chyba wiadoma sprawa).
Preferowałabym endgame zaczynający się od slow burnu, natomiast przelotna relacja (nawet w formie retrospekcji) jest również jak najbardziej możliwa. Potrzebuję dla mojej postaci doświadczeń i materiału na rozgrywki, więc nawet jak masz jakiś inny, luźny pomysł to śmiało dawaj znać. Najlepiej na PW.
Możemy dorzucić tutaj więcej, natomiast nie szukam relacji gdzie pierwsze skrzypce grają przemoc, brutalność i najgorsze, co można wyciągnąć z toksycznych związków. To nie ma być relacja, która w trakcie podcina skrzydła każdej ze stron i trwają ze sobą, bo "tak powinno być". Nie znaczy to, że nie mówię "nie" wszystkim dramom czy problemom. Część rzeczy da się dogadać.
Nie mam upodobania co do płci, zawodu i podobnych kwestii. Możesz natomiast śmiało pisać jeśli potrzebujesz pomocy z którymś szczegółem w przypadku tworzenia nowej postaci. c:
Post raz na tydzień absolutnie wystarczy, możemy oczywiście spróbować pisać częściej, ale musisz mi dać czas na ponowną rozkrętkę na forum. Nie ukrywam, że zapał mi trochę siadł, ale bardzo chciałabym go odzyskać. Postaram się natomiast sprostać oczekiwaniom w zamian z potencjalną relację i zaufanie. *_*
Proszę, nie znikaj bez słowa lub nie przestawaj nagle lekceważyć tego jednego wątku czy postaci. Rozumiem, że czasami chęci znikają, koncept na postać się zmienia albo coś w drugiej stronie nie do końca nam leży. Wiem, bo sama miałam nie raz i nie dwa takie sytuacje, a najlepszą opcją jest po prostu rozmowa. It's okay jeśli coś ci się nie spodobało, zmienił ci się koncept i takie tam - po prostu daj znak, nawet prosto z mostu napisz że to jednak nie to. Będę bardzo wdzięczna za wyrozumiałość w tej kwestii. <3
Ostatnio zmieniony pn sie 10, 2026 10:28 am przez janelle lee, łącznie zmieniany 1 raz.
Lin
kierowanie moją postacią bez mojej zgody, posty z AI, ghosting bez słowa
35 y/o
For good luck!
164 cm
wykłada entomologię na University of Toronto
Awatar użytkownika
it's probably nothing. it's just a little neighbourhood murder.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mieszkanie 1907
STATUS: ROZMAWIAMY | 10/08
ObrazekObrazek
#kryminał #slowburn #oknonapodwórze
— Nie widziałeś jej dzisiaj?
Pytanie padło cicho, niemal mimochodem, choć od kilku minut stała na korytarzu i próbowała wmówić sobie, że nie ma w nim niczego dziwnego. Mężczyzna z mieszkania obok uniósł wzrok znad telefonu. Najpierw spojrzał na nią, potem na drzwi znajdujące się dokładnie naprzeciwko.
— Kogo?
— Claire.

Przez chwilę żadne z nich się nie odezwało. Cisza, która zapadła między nimi, nie była długa, ale wystarczyła, by po raz pierwszy pomyślała, że być może nie tylko ona zaczęła zwracać uwagę na to, co działo się za tymi drzwiami.
Mieszkanie 1907 wyglądało dokładnie tak samo jak każdego poprzedniego dnia. Ciemne drewno, mosiężna tabliczka, niewielka kamera umieszczona nad framugą, której obiektyw od miesięcy beznamiętnie rejestrował tych samych ludzi wracających z pracy, wychodzących po zakupy, wracających z nocnych spacerów. Nic nie wskazywało na to, że od kilku dni nikt nie przekręcił zamka od wewnątrz. Nic, poza ciszą. W tym budynku nigdy nie było naprawdę cicho. Zawsze ktoś wzywał windę, czyjeś kroki odbijały się od posadzki, drzwi zamykały się z głuchym trzaskiem, a zza ścian sączyły się odgłosy cudzych żyć — urywki rozmów, śmiech, płacz dziecka, muzyka pozostawiona zbyt głośno. Nawet klimatyzacja miała swój jednostajny, niemal uspokajający rytm. Tymczasem mieszkanie Claire zdawało się nagle istnieć poza tym wszystkim. Jakby ktoś odciął je od reszty budynku i zostawił za niewidzialną szybą.
Jeszcze kilka dni wcześniej widziała ją każdego ranka. Dokładnie o 7:42. Claire wychodziła wtedy z mieszkania z kubkiem kawy w jednej dłoni i telefonem w drugiej, zawsze odrobinę zbyt szybko, jakby każda minuta miała znaczenie. Ten sam płaszcz, włosy niedbale związane na karku, spojrzenie skupione na ekranie telefonu, zanim jeszcze zdążyła wejść do windy. Nie były przyjaciółkami. Właściwie trudno było powiedzieć, czy były choćby znajomymi. Kilka zdań wymienionych między jednym piętrem a drugim, czasem krótkie „dzień dobry”, czasem uśmiech, kiedy obie wracały z zakupami. A jednak ludzie, których widuje się codziennie, zaczynają z czasem zajmować w pamięci więcej miejsca, niż mogłoby się wydawać. Człowiek nie zna ich historii, ale zna ich rytuały. Wie, o której gaszą światło. Kiedy wychodzą z psem. Jak długo czekają na windę. I właśnie dlatego zauważa, kiedy pewnego dnia przestają to robić.
Tego ranka Claire nie wyszła. Ani następnego. Trzeciego dnia jej samochód wciąż stał na swoim miejscu w podziemnym garażu. Czwartego ktoś z concierge'u wspomniał mimochodem, że od kilku dni nie odbiera żadnych przesyłek. Powiedział to takim tonem, jakby była to zwyczajna obserwacja, jedna z setek informacji, które przepływały przez recepcję każdego dnia. Dopiero piątego dnia zaczęła dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie chciała dostrzegać. Światło w łazience zapalone późno w nocy. Cień przesuwający się za zasłoną. Sylwetkę nieznajomego mężczyzny stojącego przez chwilę przy windach, choć później nie potrafiła już przypomnieć sobie jego twarzy. Każdy z tych szczegółów osobno nie znaczył nic. Razem zaczynały układać się w coś, czego nie potrafiła jeszcze nazwać.
A potem był widok z okna. Mieszkanie 1907 znajdowało się dokładnie naprzeciwko, po drugiej stronie wąskiej przestrzeni między budynkami. Wystarczyło odsunąć zasłonę. To miało być tylko niewinne spojrzenie, jeden z tych bezmyślnych odruchów, które przychodzą łatwo ludziom mieszkającym wysoko nad ulicą. Toronto nocą było przecież pełne takich okien. Setki prostokątów światła zawieszonych w ciemności, każde kryjące czyjąś małą, obcą historię. Ludzie pojawiający się na chwilę za firankami. Samotne kolacje przy kuchennych wyspach. Lampki nocne gasnące długo po północy. Sylwetki przechodzące z jednego pokoju do drugiego. Czasem para kłócąca się przy otwartym oknie, choć słów nie sposób było dosłyszeć. Czasem ktoś tańczący samotnie w salonie. Miasto pozwalało patrzeć, jednocześnie pozostawiając człowiekowi złudzenie, że pozostaje niewidzialny.
Tyle że ona zaczęła patrzeć częściej. Najpierw przez przypadek, później z rosnącą świadomością własnej ciekawości, aż w końcu z poczuciem, którego nie chciała przed sobą nazywać. Zaczęła czekać, aż w mieszkaniu naprzeciwko zapali się światło. Zaczęła sprawdzać, czy cień za zasłoną poruszył się tak, jak powinien. Czy drzwi rzeczywiście były zamknięte. Czy ktoś wszedł do środka. Czy ktoś z niego wyszedł. I im dłużej patrzyła, tym trudniej było jej powiedzieć, gdzie kończyła się zwykła sąsiedzka troska, a zaczynała obsesyjna potrzeba zrozumienia czegoś, co od początku nie należało do niej.
Nie wiedziała jeszcze, czy Claire rzeczywiście zaginęła. Nie wiedziała, dlaczego nikt nie zgłosił jej nieobecności, ani dlaczego osoba tak uporządkowana mogła po prostu przestać istnieć w codziennym rytmie budynku. Nie wiedziała, kim był mężczyzna, którego widziała tamtej nocy przy jej drzwiach. Sąsiadem? Przypadkowym gościem? Kimś, kto pomylił piętra? A może kimś, kto zdecydowanie nie powinien znajdować się na dziewiętnastym piętrze? Pamięć podsuwała jej teraz coraz więcej szczegółów, choć nie była pewna, czy rzeczywiście je zapamiętała, czy tylko dopisała później do historii, której zaczynała potrzebować, żeby nadać sens własnemu niepokojowi.
Kiedy zaczęła pytać innych mieszkańców, szybko przekonała się, że każdy znał inną wersję Claire. Jedni twierdzili, że wyjechała i zapewne niedługo wróci. Ktoś inny był przekonany, że widział ją jeszcze w środę. Concierge nie pamiętał żadnego gościa, choć jedna z sąsiadek zarzekała się, że tamtego wieczoru słyszała podniesione głosy. Starsza kobieta z piętnastego piętra powiedziała jej, że ludzie w tym budynku zawsze zbyt wiele widzą, a potem zbyt szybko zapominają. Powiedziała to z uśmiechem, jakby był to tylko komentarz o sąsiedzkiej naturze, ale kiedy chwilę później zamknęła drzwi, bohaterka długo stała jeszcze na korytarzu, zastanawiając się, czy w tych słowach nie kryło się coś więcej.
A sąsiad z mieszkania obok? Początkowo twierdził, że nie ma pojęcia, o czym mówi. Że Claire była dla niego równie obca jak większość ludzi mieszkających za kolejnymi drzwiami. Że każdy ma swoje życie i nie sposób wiedzieć, co dzieje się za ścianą. Brzmiało rozsądnie. Nawet zbyt rozsądnie. Dopiero później, zupełnie niespodziewanie, zaproponował pomoc. Nie był policjantem. Nie był detektywem. Nie miał żadnego doświadczenia w prowadzeniu śledztw ani powodu, by pakować się w cudze problemy. Może po prostu był człowiekiem, który zbyt długo mieszkał za ścianą Claire, żeby przejść obojętnie obok jej zniknięcia. Może sam coś zauważył i dopiero teraz uznał, że warto o tym powiedzieć. A może jego zainteresowanie miało zupełnie inne źródło.
Tego jeszcze nie ustalam. Chciałabym zostawić mu przestrzeń na własną historię, motywację i tajemnice. Może być przypadkowym sąsiadem, który nigdy wcześniej nie miał do czynienia z czymś podobnym, ale którego coś w tej sprawie niepokoi. Może sam widział coś przez swoje okno. Może znał Claire lepiej, niż początkowo przyznał. Może mieć przeszłość, o której nie zamierza mówić przy pierwszym spotkaniu. Może być detektywem, jeśli bardziej kryminalny kierunek będzie nam odpowiadał, albo kompletnym laikiem, który pewnego wieczoru spojrzy na drzwi mieszkania 1907, potem na nią i po prostu powie: „Dobra. Sprawdźmy to razem.”
Szukam partnera do wspólnego prowadzenia historii, a nie postaci, która ma od razu rozwiązać zagadkę. Chciałabym, żebyśmy razem odkrywali, co wydarzyło się z Claire, dorzucali kolejne tropy, podejrzanych i małe sceny podpatrywane zza okna.

Sąsiad może być kimkolwiek – jego zawód, charakter, sytuacja życiowa i motywacja do zaangażowania się w sprawę są absolutnie do ustalenia.

Czy między nimi pojawi się romans? Bardzo chętnie. Ale nie chcę go z góry narzucać. Może zacząć się od wspólnych nocnych rozmów na korytarzu, kawy po nieudanej próbie zdobycia informacji od concierge'a, przesiadywania przy oknie i analizowania tego, co właśnie wydarzyło się w mieszkaniu naprzeciwko. Może być napięcie, może być nieufność, może być przyciąganie — zobaczymy, gdzie bohaterowie nas zaprowadzą.

A może zamiast sąsiada pojawi się detektyw prowadzący sprawę?

Na to również się nie zamykam.

Najważniejsze jest dla mnie możliwość prowadzenia małego thrillera w środku Toronto. Z wysokim budynkiem, nocnymi światłami miasta, zamkniętymi drzwiami, sąsiadami, którzy wiedzą więcej, niż mówią, i jednym oknem, przez które być może zobaczono coś, czego nigdy nie powinno się zobaczyć.

Czy Claire się znajdzie?

Tego nie zdradzę.

Powiem za to na PW. Mam już pewien pomysł na rozwiązanie, ale chciałabym, żebyśmy po drodze zostawili sobie możliwość zmiany tropów i dorzucania własnych pomysłów.

Szukam więc przede wszystkim kogoś, kto tak jak ja lubi raczej dłuższe posty, wątki w stylu slow burn, tajemnice, budowanie napięcia, relacje rozwijające się przy okazji głównej fabuły i historie, w których nie wszystko jest tym, czym wydaje się na pierwszy rzut oka.
mów do mnie czule
braku inicjatywy, płytkich dialogów, braku kontaktu, mylenia postaci z graczem
0 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Let’s burn it all down
And build something of our own
STATUS: AKTUALNE | 12/08
ObrazekObrazek
#fajnyhasztag #zapraszambedziefajnie #loveorhate
Nie urodziłam się w bogatej rodzinie opływającej w złocie i dostatku. Nie miałam markowych ubrań i drogiego wózka. Rodzice musieli oszczędzać, aby mi nieba przychylić. Pamiętam, że taty wiecznie nie było w domu. Nie tylko w ciągu dnia, ale i wieczorami. Mama zawsze powtarzała, że ciężko pracuje. Dla nas. Dla poprawy naszego życia.
I z czasem sytuacja w domu zaczęła się poprawiać. Pojawiły się pieniądze, a w raz z nimi lepsze ubrania, samochód i wakacje. Następnie przeprowadziliśmy się do większego mieszkania, potem jeszcze większego, a na końcu zamieszkaliśmy w przepięknej willi na obrzeżach Toronto. Moja nowa sypialnia wraz z garderobą i własną łazienką była wielkości naszego pierwszego mieszkania.

Szkołę średnią skończyłam jeszcze w Kanadzie, ale na studia zostałam już wysłana do Europy. Najpierw pierwszy kierunek, a potem jeszcze kolejny. Staż, praca i wakacje polegające na zwiedzaniu części świata, która kiedyś wydawała mi się nieosiągalna. Teraz mogę mieć wszystko. Teraz wszystko mam na wyciągnięcie ręki.
Nie przeszkadza mi, że ojciec wzywa mnie z powrotem do Toronto. Umiera i potrzebuje następcy, a ja jestem godna stanąć na czele największej firmy deweloperskiej w Kanadzie i pokazać wszystkim niedowiarkom, że mogę mieć urodę , cięty język, a przy tym być cholernie inteligentna.

Jednak problem polega na tym, że mimo mojego bystrego umysłu, nie zdaję sobie sprawy, że ojciec doszedł do swojego sukcesu po trupach. Ma krew na rękach wielu ludzi, którzy z przyjemnością chcieliby się na nim zemścić uderzając tam, gdzie najmocniej zaboli, ale też ludzi, którzy po prostu chcą go zniszczyć niezależnie od konsekwencji.
Szukam pana dla mojej pani. Mam kilka pomysłów w głowie i uwielbiam wspólną burzę mózgów, ale podsuwam kilka propozycji:
🇨🇦 Dziennikarz śledczy bądź policjant działający pod przykrywką, który chce dowieść prawdy o jej ojcu, więc aby dostać się do źródła, zbliża się do mojej pani. Rozkochuje ją w sobie, wykorzystuje do własnych celów, lecz czy ostatecznie pozostanie wierny swoim ideałom czy pójdzie za głosem serca?
🇨🇦 Syn największego wroga - poznali się w Europie wdając się w romans, może nawet zakochując, nie mając pojęcia o swoim pochodzeniu. Po powrocie do Kanady stają po przeciwnych stronach, by nie zawieść rodziny, a jednocześnie walczą z uczuciami, które w sobie rozbudzili.
🇨🇦 Prawnik wynajęty przez jej ojca, który wie o wszystkich jego sekretach. Ma pilnować, aby jego córka nigdy się o nich nie dowiedziała. Uważa ją za niekompetentną, rozpieszczoną smarkulę, ale za odpowiednią opłatą wykonuje polecenia szefa. Ona go uważa za faceta w kryzysie wieku średniego, który uważa wszystkich za gorszych i głupszych od siebie. Z czasem jednak napięcie między nimi staje się nie do wytrzymania.
Powyżej to są tylko zarysy. Możemy wspólnie wymyślić wokół tego tła coś innego - może dostał zlecenie od wroga na pozbycie się jej? Może jest zapalonym ekologiem walczącym o przetrwanie kolejnego zabytku architektonicznego, który jej firma chce zburzyć, żeby wybudować nowy wieżowiec? Możliwości jest naprawdę wiele, więc możemy iść w enemies to lovers, ale też slow burn czy jeszcze coś innego.
Lubię rozgrywki zarówno pełne dramatów, ale także te bardziej luźniejsze czy też hajdy. Najważniejsze jest dla mnie, aby coś się działo i było flow między nami.
Nie oczekuję postów na 20k znaków ani, aby pojawiały się codziennie. Staram się złapać wspólny rytm ze współgraczem, więc zależy mi przede wszystkim na szczerej, jasnej komunikacji i wspólnym pchaniu fabuły do przodu. Dlatego jeżeli czujesz, że to ogłoszenie do Ciebie trafia, to zapraszam na pw <3
Ostatnio zmieniony czw sie 13, 2026 11:07 am przez Fistaszek, łącznie zmieniany 1 raz.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
36 y/o
For good luck!
178 cm
⚖️ prokurator w superior court of justice
Awatar użytkownika
Pani prokurator, która niemal poświęciła swoją całą karierę kiedy okazało się, że jej mąż romansował ze swoją studentką, która później została znaleziona martwa. Oskarżony mężczyzna targnął się na swoje życie -- Tak mówi oficjalna wersja.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Telling the truth is a luxury
we cannot afford
STATUS: AKTUALNE | 13/08
ObrazekObrazek
#SposóbNaZatuszowanieMorderstwa #PlotTwist #JesteśTylkoZabawką
Spotkanie nie było przypadkowe. Wybór padł właśnie na niego z wielu powodów ale jednym z nich było to, że znowu zaczął prowadzić dochodzenie po śmierci jej męża. Ktoś zada pytanie dlaczego dochodzenie, skoro targnął się na swoje życie? Zapewne ze względu na dowody, które wcześniej zostały "przeoczone", a teraz zaczynają odkrywać coraz bardziej ponurą historię, która kryła się za śmiercią jej ukochanego męża. Nie chodziło już tylko o jego zdradę, o to że jego kochanka była studentką i również popełniła samobójstwo. W tej jednej chwili nie miało to żadnego znaczenia bo przecież wszystkie drogi prowadziły właśnie do niego. Stał się łącznikiem światów, które do tej pory nie miały ze sobą nic wspólnego. Przekroczył granice etyczne ale też moralne. Przez dłuższy czas ukrywano przed samą Josie to w jaki sposób ich romans się zaczął, jak wiele dowodów wskazywało na to, że miał ją skrzywdzić. Wreszcie poznała intencje swojego męża. Mężczyzny, którego nie znała. Nie chciała już poznać. Chwilami myślała o tym, że odszedł to coś dobrego. Zakończenie upokorzeń, które piętrzyły się z każdą kolejną nowiną. To miał być jej nowy początek.

Jej mąż pozostawił pustkę.
Smutek i ciągłą niepewność co przyniesie kolejny dzień. Josephine chciała zacząć życie od nowa, pozostawiając za sobą widma przeszłości. Każda decyzja, którą teraz podejmowała była wyjątkowa. Jednak wszystko zmieniło się, kiedy dowiedziała się, że ktoś zaczyna grzebać w aktach jej męża i jego kochanki. Początkowy strach i wściekłość, zaczęły znikać a jej wykalkulowane podejście i lata praktyki miały jej pokazać, że zawsze ma asa w rękawie. Zbliżyła się do niego wiedząc, że jedynie mając go blisko, będzie potrafiła w jakiś sposób kontrolować sytuację. Przecież nie powinna się o nic martwić, jest tylko zwyczajną wdową, która ciągle przeżywa śmierć swojego męża. Próbowała jedynie zatuszować to co było niewygodne? A może miała w tym większy udział?

Pierwsze spotkanie miało wyglądać na przypadkowe czy aby na pewno takiego było? Mimo wszystko ich relacja rozwinęła się w kierunku, który nie powinna. Romans stał się ich wymówką do kolejnych spotkań. Nie mogli przestać o sobie myśleć o tym, co kryje się tym co ich łączy. Ona jednak nie zdradzała swojego prawdziwego powodu. Nie powiedziała mu o tym, że obserwowała go już od dłuższego czasu. Zna jego słabości.
Spójrz na mnie! Spójrz na to, co zrobiliśmy! Myślisz, że jesteś mądry? Myślisz, że jesteś bezpieczny? Jeden telefon dzieli cię od spędzenia reszty życia w pomarańczowym kombinezonie. Więc nie stój tam i nie patrz na mnie jak na wroga. Jestem jedyną rzeczą, która stoi między TOBĄ a celą więzienną.
Tylko Josie wie o tym, że jej plan jest okrutny, absurdalny. Jest przygotowana na to by w stworzyć narrację i spreparować dowody tak by jej "kochanek" stał się ofiarą jej intrygi. Intrygi, która ma go wsadzić za kratki do końca życia, jeśli tylko zacznie zbyt mocno zagłębiać się w sprawę, która powinna pozostać zamknięta. Nigdy jednak nie wiadomo czy jej plan, tak skrupulatnie obmyślony uda się zrealizować i jak bardzo ich romans namiesza w tym wszystkim.
Poszukuję pana, który będzie blisko związany z dochodzeniem, które zostało albo zostanie otwarte po śmierci jej męża. Mężczyzna który odkrył coś co zostało pominięte podczas wstępnych oględzin, czy aby na pewno przypadkowo? W tym momencie nie wiadomo jaki jest jego powód by próbował połączyć sprawę zmarłej studentki i męża Josie. Może on sam ma w tym wszystkim tajny plan. Mężczyzna mógłby być detektywem, prokuratorem a nawet dziennikarzem.
Mam nadzieję, że powyższe poszukiwania mają jakikolwiek sens. Nie jest to motyw, który musi być zrealizowany co do każdego punktu. Równie chętnie wysłucham propozycji, które będą pasowały jednej i drugiej stronie.
Będzie tutaj dużo kłamstw, intrygi i decyzji, które mogą zmienić ich relację na mało przyjemną, jeśli dojdziemy do punktu w którym wszystko wyjdzie na jaw. Nie chcę ustalać tego czy wszystko się posypie bo Josie jednak zatraci się w swoich uczuciach i przestanie ukrywać prawdę o swojej rodzinie.
Chętnie odpowiem na wszelkie pytania na PW, tam również zapraszam na dalszą burzę mózgów i zachęcam do dzielenia się pomysłami, konceptami.
papryczka
"Najważniejsze to być szczęśliwym"
26 y/o
Welkom in Canada
185 cm
miał szukać pracy jako dziennikarz a zakłada krawaty nieboszczykom
Awatar użytkownika
absolwent dziennikarstwa i gość od pogrzebów
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

glue my trampled heart
and learn to love again
STATUS: AKTUALNE | 13/08
ObrazekObrazek
#brokenheart #emotional #dramatic #love
Noe przez bardzo długi czas żył w przekonaniu, że absolutne oddanie to jedyny sposób, by zasłużyć na miłość. Był na każde zawołanie, wyznawał uczucia nie raz i nie dwa, stawiając serce na tacy przed dziewczyną, którą uważał za najbliższą osobę na świecie. Próba powrotu do przyjaźni po tym wszystkim była tylko przeciąganiem cierpienia. W końcu padły słowa – głębokie, raniące i boleśnie prawdziwe – które ostatecznie zniszczyły tę relację. Dla Noego był to pobudka, ale też moment, w którym coś w nim bezpowrotnie pękło. Dziś po dawnej fascynacji została głównie niechęć, a pod nią głęboka, krwawiąca rana. Chłopak jest przekonany, że jego limit naiwności właśnie się wyczerpał i że bezpowrotnie stracił zdolność do kochania.

I dokładnie w tym momencie chciałby wpuścić do jego życia kogoś, kto ten ponury scenariusz kompletnie wywróci do góry nogami.

Szukam dla Noego kobiety, która nie będzie użalać się nad jego złamanym sercem, ale swoją obecnością powoli poskleja te wszystkie rozbite kawałki. Kogoś, kto sprawi, że chłopak znowu uwierzy w siebie i przypomni sobie, jak to jest po prostu cieszyć się życiem. Chciałaby relacji pełnej energii, światła i wolności – takiej, w której znajdzie się miejsce zarówno na spontaniczny wyjazd na Zanzibar i opalanie dup na plaży, jak i na lęk przed wspólnym lotem szybowcem. Potrzebuję dziewczyny, która nie boi się wyciągnąć go z jego własnej głowy i pokazać mu świat, którego do tej pory nie miał okazji zobaczyć.

Nie szukam jednak słodkiego obrazka bez żadnych rys. Twoja postać może mieć własne plany, własny temperament i własne granice – nie musi być nieskalana. Może być szaloną optymistką, która sama ukrywa pod uśmiechem jakiś ciężar, albo twardo stąpającą po ziemi osobą, która po prostu nie ma cierpliwości do jego rozpamiętywania przeszłości. Liczę na to, że ich znajomość zmusi Noego do wyjścia ze strefy komfortu i powolnego zburzenia muru, którym obecnie się otacza.

Ramy ich poznania pozostawiam całkowicie otwarte – to może być przypadek w najmniej odpowiednim momencie albo coś, co od początku wymusi na nich spędzanie wspólnego czasu. Możemy nawet znać się z liceum, lub korzystałaś z usług firmy pogrzebowej. Wszystko dozwolone. Nie narzucam gotowego scenariusza, bo najchętniej dogadam szczegóły i pierwsze spięcia już wspólnie przy tworzeniu wątku. Najważniejsze jest dla mnie to, żeby ta relacja rozwijała się naturalnie, z odpowiednią dawką humoru, chemii i emocjonalnego powrotu do żywych.
Interesuje mnie relacja budowana krok po kroku, bez pośpiechu, gdzie uczucie rozwija się naturalnie i ma czas dojrzeć, opierając się na ewolucji obu postaci.
Piszę regularnie, choć nie ukrywam, że lubię przeplatać humor z emocjonalnym ciężarem. Nie znikam bez słowa, jestem na forum na stałe i szukam kogoś, kto też lubi tworzyć historię.
Nie piszę pod gotowy scenariusz i nie narzucam konkretnego finału – niech ich relacja układa się sama wraz z każdym kolejnym postem.
Jeśli uważasz, że Twoja postać ma w sobie dość siły i cierpliwości, by posklejać poharatane serce Noego i nauczyć go latać szybowcem... zapraszam na PW!
Nie mam wymagań, prócz wiekowych: wiek ten sam lub młodsza/starsza rok.
pączek
nie lubię przejmowania kontroli nad moją postacią i braku dynamiki oraz rozwoju wątków, w każdej innej kwestii się dogadamy
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poszukiwania”