ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
166 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
sweet tea in the summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Nie pamiętam dokładnie, kiedy ostatni raz byłam u swojego brata. Ostatnio każdy z nas miał swoje obowiązki i własne sytuacje życiowe. Jednak mała dziewczynka, która uwielbia spędzać czas ze swoim wujkiem dość mocno dała o sobie znać. Tak że, dlatego dzisiaj mam wolnę od pracy, czas jedynie spędzam ze swoją rodziną. Wiadomo niektórych można spotkać w naszym rodzinnym interesie, ale chcę trochę odpocząć od naszej restauracji. Dlatego najłatwiej będzie, jak każde dzisiaj odwiedzę w ich własnych domach. Tylko nie jestem pewna, czy mój brat pamięta o naszej wizycie. Co prawda napisałam do niego SMS-a, ale nie dostałam odpowiedzi. Jeśli go nie będzie, najwyżej się wrócę. No i moja własna córka da mi jakoś spokój.
Maddie, jak to Maddie zabrała ze sobą dwa misie oraz lalkę. Laleczka była jej dzieckiem, a misie rodzicami owej lalki. Nawet jest to urocze, zwłaszcza jak tak dba o laleczkę. Pewnie będzie chciała wszystko pokazać i wytłumaczyć dla wujka. Zresztą, jeśli dobrze pamiętam, chyba obiecał jej pójście na plażę. Tak że pewnie nie da mu ona spokoju na dzisiejszym spotkaniu. Trzymając ją za rączkę, poszłam z nią od razu do jego ogródka. Od razu go zauważyłam, pracował przy swoim pewnie projekcie. Puściłam rączkę i mała poleciała w stronę mojego brata.
— Tylko spokojnie, wujek nigdzie Ci nie ucieknie — Zaśmiałam się na ten widok. Zamknęłam furtkę i zaczęłam się kierować w stronę danej dwójki. Wypuściłam powietrze z ust, widząc, jak mocno się ona zanim stęskniła. Pewnie, jakby miała ojca, wszystko też, by inaczej wyglądało. Nie da się mieć wszystkiego, prawda? No właśnie, dlatego dobrze, że chociaż ma wujków i dziadka wokół siebie. Stanęłam obok nich, przytuliłam się do swojego brata na powitanie.
— Cześć, nie odebrałeś telefonu. Przepraszam, że tak się narzucam. Mała bardzo chciała się z tobą spotkać — Przeprosiłam go. Nie lubię się narzucać, a teraz właśnie tak zrobiłam. Mogłam poczekać na jego odpowiedź, ale tego nie zrobiłam. Kucnęłam i zaczęłam trzymać dwa misie, które porzuciła w trakcie pokazywania miejsca dla swojej laleczki. — Możemy zaraz, stąd iść, jeśli trzeba.

Alejandro Serrano
moonlight_13
36 y/o
For good luck!
180 cm
Ginekolog Prywatna klinika ginekologii
Awatar użytkownika
Właściciel prywatnej kliniki ginekologii estetycznej.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

002. Look at you Look at me | Outfit
Dzisiejszy dzień postanowiłem spędzić z dala od apartamentu, kliniki i tego całego miejskiego zamieszania. Od rana siedziałem na działce, którą traktowałem trochę jak miejsce ucieczki od obowiązków. Może i nie byłem jakoś szczególnie przywiązany do ogrodnictwa, ale lubiłem mieć przestrzeń, w której nie otaczały mnie szklane ściany. Już od dawna zamierzałem zagospodarować trochę przestrzeń na tej działce, więc tym zajmowałem się dzisiejszego dnia. Sam projekt tak mnie pochłonął, że zupełnie straciłem poczucie czasu.
Telefon zostawiłem w aucie i dopiero znajomy głos sprawił, że oderwałem się od tego, czym zajmowałem się przy stole. Na widok Maddie od razu się uśmiechnąłem. Odłożyłem wszystko, co trzymałem w dłoniach, a potem przykucnąłem.
- Cześć kochanie. Widzę, że nie przyszłaś sama - powiedziałem, spoglądając na cały zestaw zabawek. - Mam nadzieję, że jeszcze mi ich nie przedstawiałaś, bo nie chcę wyjść na wujka, który nie pamięta imion twoich przyjaciół.
Dopiero po chwili wyprostowałem się i spojrzałem na Isabellę. Pokręciłem tylko głową, kiedy wspomniała, że mogą sobie pójść.
- Nie narzucasz się - odpowiedziałem spokojnie. - To ja powinienem przeprosić. Telefon mam pewnie w aucie i praktycznie o nim zapomniałem.
Przetarłem dłonią kark i zerknąłem na rozłożone przede mną rzeczy. Następnie wszystko odłożyłem na bok, robiąc miejsce przy stole.
- Poza tym obiecałem komuś, że będziemy się bawić i podejrzewam, że ta osoba ma bardzo dobrą pamięć - spojrzałem z uśmiechem na małą. - Więc nigdzie nie idziecie. Dajcie mi tylko chwilę, żebym się ogarnął, a potem możemy coś razem pokminić - dodałem. - Napijecie się czegoś?

Isabella Serrano
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
26 y/o
For good luck!
166 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
sweet tea in the summer
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Ich widok jest taki uroczy, zwłaszcza jak mój brat się stara być dla niej najlepszym wujkiem na świecie. Cieszę się, że go mam. Pomaga mi, ile może, a mała, dzięki temu dostaje też trochę wsparcia i męskiej energii. Wiem, że powinnam powiadomić Enzo, że jest ojcem. Jednak nawet nie wiem, czy on jest tutaj. Poznałam go kiedyś, zauroczyłam i w prezencie dostałam Maddie. Nie jestem zła za takie zakończenie, jestem w sumie szczęśliwa. Bo mimo wszystko nie oddałam jej, wychowuje i staram się wychować na dobrą córkę, mimo braku jej ojca w jej wychowaniu. Przetarłam ręce i westchnęłam.
— Masz może jakiś sok? Jak nie to woda — Uśmiechnęłam się w stronę brata… Pomogłam dla swojej córki rozłożyć kocyk i zabawki, które ze sobą zabrała. Zaczęła się nimi bawić, a chwilę później zaczęła szukać różnych kwiatków i chwastów, które się jej spodobały. W parku zawsze tak robi, ale obawia się jednego. Zacznie wyrywać kwiaty, które on zasadził. Upomniałam ją o tym i usiadłam na krzesełku, obserwując małe dziecko. Chcę jeszcze dla swojego brata powiedzieć, że widziałam ostatnio Stellana. Raczej nie wiem, czy będzie z tego powodu zadowolony, ale chcę, żeby o tym wiedział. Z Sophie mam się widzieć za jakiś czas, też wolę powiedzieć to w cztery oczy, a nie przez telefon. Uderzyłam parę razy palcami o stół, rany zaczynam się denerwować. To tylko rozmowa ze starszym bratem, nic strasznego. Żadna ciąża, a przy niej miałam większy stres, jak mu o tym powiedziałam.
— Pamiętasz Stellana? On wrócił do miasta… Podejrzewam, że jest bezdomny. Chciałam mu pomóc, ale on nie chce mojej pomocy. On… on chyba znów bierze narkotyki, ale tym razem jest gorzej — Wydusiłam z siebie. Zaczęłam bawić się palcami, jest mi go szkoda. Kochałam go i kocham. Jednak to, co się z nim stało jest jeszcze gorsze. Nie mogę mieć przy sobie kogoś, kto jest tak uzależniony. Może spowodować krzywdę dla małej lub zrobić coś gorszego. Chce mu pomóc, ale czy jeszcze jest szansa na ratunek? Nie chciał jej, jak zaproponowałam mu pomoc. Kazał mi sobie pójść, zostawić go. Jednak wciąż mam go w swojej głowie, tego bezdomnego. Gdzie się podział Stellan, jeszcze przed naszym rozstaniem?
— W piątek mamy wspólną kolację rodzinną, jest organizowana w restauracji. Liczę, że przyjdziesz sam lub z kimś. Znając życie skoczy się tak jak zwykle, czyli szybko uciekniesz — Wydukałam i napiłam się wody, która została dla mnie przygotowana. Mała dziewczynka cały czas latała i zbierała dosłownie wszystko, nawet liście.

Alejandro Serrano
moonlight_13
36 y/o
For good luck!
180 cm
Ginekolog Prywatna klinika ginekologii
Awatar użytkownika
Właściciel prywatnej kliniki ginekologii estetycznej.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

- Sok się znajdzie - odpowiedziałem, po czym podszedłem do niewielkiej lodówki, którą trzymałem na działce. Wyciągnąłem z niej karton soku oraz wodę, a następnie postawiłem wszystko na stole razem ze szklankami.
Przez pierwszych kilka minut naprawdę sądziłem, że będzie to zwyczajna rodzinna wizyta. Właśnie takich chwil ostatnio brakowało mi najbardziej. Chwilowo miałem już dość pacjentek, telefonów z kliniki i kolejnych decyzji, które ktoś chciał ode mnie natychmiast. Mogłem po prostu siedzieć tutaj z siostrą i siostrzenicą, zastanawiając się najwyżej nad tym, czy moje rośliny przeżyją dzisiejsze spotkanie z Maddie. Kiedy jednak usłyszałem imię Stellana, to momentalnie przestałem się uśmiechać. Oparłem przedramiona o stół i przez chwilę milczałem. Pamiętałem go. Z resztą trudno byłoby zapomnieć człowieka, który zajmował kiedyś tak ważne miejsce w życiu mojej siostry.
- Pamiętam - odpowiedziałem w końcu. - I zdecydowanie nie spodziewałem się, że następna informacja na jego temat będzie brzmiała tak, że jest bezdomny i znowu bierze.
Westchnąłem cicho i przejechałem dłonią po twarzy. Sam fakt uzależnienia był już wystarczająco poważny. Bardziej martwiło mnie jednak to, że Isabella nadal czuła się za niego odpowiedzialna.
- Możesz chcieć mu pomóc i nawet powinnaś, jeżeli czujesz, że tego potrzebujesz. Ale nie możesz zrobić tego za niego - powiedziałem spokojnie. - Jeżeli nie chce leczenia, czy pomocy i każe ci odejść, to nie możesz poświęcić siebie, próbując go uratować. A przede wszystkim masz Maddie. Przy niej nie możesz sobie pozwolić na sprawdzanie, czy tym razem Stellan będzie trzeźwy czy spokojny. Jeżeli będzie chciał pomocy, to znajdziemy mu lekarza, terapię lub ośrodek. Cokolwiek będzie potrzebne. Ale nie chcę, żebyś próbowała wyciągać go z tego sama.
Nie zamierzałem mówić jej, co miała czuć. Wiedziałem, że pewnych ludzi nie przestawało się kochać tylko dlatego, że zaczynali podejmować fatalne decyzje. Z kolei na wspomnienie o rodzinnej kolacji uniosłem natomiast brwi.
- Czyli najpierw Stellan i narkotyki, a zaraz potem próba wmówienia mi, że uciekam z rodzinnych kolacji? Sprytne przejście - rzuciłem, odzyskując lekki uśmiech. – Przyjdę i postaram się nawet nie wyjść jako pierwszy. Niczego więcej dzisiaj nie obiecuję.

Isabella Serrano
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
ODPOWIEDZ

Wróć do „#14”