ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
173 cm
specjalistka kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Wiadomość o posiadaniu brata przyszła znienacka i przez długi czas próbowała poradzić sobie z tym samej. Przede wszystkim, próbowała ogarnąć własne emocje i podjąć decyzję, czy chciała mieszać swoje obecne życie z przeszłością, która w jej umyśle nigdy nie istniała. Z matką i rodziną, której nawet nigdy nie poznała, bo oddali ją jak ledwo wyszła na ten chłodny i brutalny świat. Od zawsze chciała wiedzieć, kim była jej mama, tata, rodzina, czy miała rodzeństwo i czy istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo, że kiedyś ich spotka. A potem skończyła osiemnaście lat i dowiedziała się, że jej matka była alkoholiczką i nie żyje od pięciu lat oraz ma brata, który mieszka w Toronto i po śmierci ich rodzicielki również tułał się po domach dziecka.

Cudownie.

Musiał minąć czas, aby w końcu zaczęła coś z tym robić. Ciężko było znaleźć człowieka, nie wiedząc o nim nic oraz nie mając żadnych znajomości. Całe szczęście praca na komisariacie miała swoje niepodważalne plusy. Dzięki środowisku, w którym się obracała, a dokładniej dzięki temu, że trzymała się z Aaronem, to detektyw postanowił pomóc jej w znalezieniu brata. Albo inaczej — truła mu tyłek i korzystała z tego, że się kolegowali, aż w końcu udało im się znaleźć więcej szczegółów i miała przynajmniej nadzieję, że to było on.

Alexander Hall.

Czy wystalkowała go na każdym możliwym profilu społecznościowym? BYĆ MOŻE.
Musiała mieć jednak ogląd, z kim ma do czynienia, co robi w życiu i czy są do siebie podobni. I byli. Kurde, była przekonana, że był jej bratem i naprawdę chciała go poznać, przekonać się na własnej skórze, czy był dobrą osobą. Nie chciała od razu zdradzać, że była jego siostrą, bo bała się, że go wystraszy. Wyśmieje w twarz, uzna za jakąś wariatkę i wyrzuci z klubu, do którego umówiła się na lekcje boksu — mimo że była kompletnie nie sportową osobą, ale robiła to wszystko, byle poznać swojego starszego brata.

— Dzień dobry, przyszłam na lekcje boksu — rzuciła, opierając się o blat recepcji i uśmiechając się do siedzącej tam dziewczyny. Uregulowała wszystkie szczegóły, zapoznała się z zasadami klubu i poszła wrzucić swoją torbę do szafki w szatni. Ubrana już w wygodny strój sportowy, związała włosy w koka i wyszła na salę, czując się niezręcznie. Nie lubiła chodzić do nowych miejsc, w których nikogo nie znała, a na dodatek nie do końca wiedziała co robić. Wszystko potęgowane było przez stres, który nieznośnie ściskał jej żołądek i praktycznie że sprawiał, że miała ochotę stamtąd uciec. Czy naprawdę chciała to robić? Nie dosyć, że uczyć się boksować, to na dodatek poznawać swojego brata, który w gruncie rzeczy mógłby okazać się psychopatą? Rozejrzała się po sali i dojrzała spojrzeniem chłopaka, który stał przy worku i prawdopodobnie się już rozgrzewał. Wiedziała, jak wyglądał, ale także dziewczyna na wejściu pokazała jej, do kogo powinna podejść. Wzięła głęboki wdech i ruszyła w jego kierunku, naprawdę czując, że miała nogi jak z waty. Jeśli nie przewróci się podczas pierwszych piętnastu minut to będzie cud. — Alex? Hej, jestem Hazel, przyszłam na lekcję boksu — rzuciła, uśmiechając się lekko.

Tylko nie panikuj, tylko nie panikuj.

big brother
28 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
summer made me fall for you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wszystko powoli zaczynało się układać. Alex powoli przyzwyczajał się do swojej nowej, o dziwo wyjątkowo poukładanej, rutyny. Coraz częściej zostawał na noc u August - jakoś tak samo z siebie wychodziło, że znacznie częściej lądowali u niej niż u niego. Sypiał lepiej i mniej się nakręcał, mimo że jeszcze nikomu nie powiedział, że zszedł się z Dustie, ale jutro miał świętować urodziny ze swoją ekipą i podjął decyzję, że przyjdzie do Stonesa razem z Winters, żeby w końcu im ją przedstawić. Swoją drogą, dziś był już czwartek, a on w końcu pojawił się w pracy po spontanicznym urlopie, który wziął właśnie z powodu August. Na szczęście, w pracy nikt nie miał mu za złe, że go nie było - wszyscy bez wyjątku myśleli, że schlał się w poniedziałek na swoich urodzinach i dlatego nie przyszedł. Żodyn nie wiedział, że w tym czasie bawił się z August w dom, hehe.


No, anyway…


Były wakacje, więc dzień zaczął od prowadzenia zajęć w grupie dla dzieciaków w różnym wieku. To był istny energetyczny armagedon, ale jakoś sobie poradził, DZIĘKI NIEBIOSOM. Potem miał treningi indywidualne. Najpierw odhaczył sesję ze Stefano, który był jego stałym klientem i absolutnie komicznym Włochem, bo po każdym treningu zapraszał Alexa na makaron do jego rodzinnej restauracji.

Druga w kolejce była niejaka Hazel Brooks - całkowita świeżynka, zapisała się na zajęcia pierwszy raz. Dziewczyna spóźniała się kilka minut, więc Alex, żeby nie tracić czasu, sam zaczął rozgrzewkę. Owinął dłonie taśmami, stanął przed workiem treningowym i zaczął wyprowadzać pierwsze kombinacje ciosów.

Akurat rozmyślał o jagodziankach, które obiecała upiec dla niego August, kiedy wreszcie usłyszał za sobą kroki i niepewne przywitanie. Zatrzymał się i odwrócił do dziewczyny - była niższa od niego, drobniutka, ale bardzo sympatyczna z twarzy. - Aaa, cześć, cześć, czekałem na ciebie… Zgadza się, Alex - przywitał się swobodnie, po czym przytrzymał worek dłonią, aby przestał się huśtać, i postąpił krok w stronę Hazel. Wyciągnął przed siebie dłoń, by podać ją nowej… podopiecznej. - Miło mi cię poznać, Hazel - dodał, uśmiechając się uprzejmie.

Zmierzył ją odruchowo fachowym okiem - no wiecie, jak to trener - i od razu rzuciło mu się w oczy, że była cholernie spięta. Spokojnie, na szczęście Hall miał z takimi doświadczenie. Zresztą, on w ogóle był gościem, który lubił rozładowywać napiętą atmosferę, chyba że to on był prowodyrem, wtedy tak łatwo nie odpuszczał. - Luzik, nie stresuj się tak, nie gryzę - parsknął śmiechem, po czym puścił do niej perskie oczko w imię tego powiedzonka PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY. Zerknął na nią ponownie - była przebrana, obuwie miała odpowiednie, włosy już związane. Świetnie. - Dobra, gotowa? Na początek zrobimy rozgrzewkę, a ja w tym czasie opowiem ci, jak w ogóle będą wyglądały nasze zajęcia - oznajmił i wskazał ręką na salkę. - Cztery kółka dookoła ringu, potem przejdziemy do wymachów ramion i porządnie rozciągniemy nogi. Boks to wbrew pozorom praca głównie na nogach i biodrach - zaczął objaśniać, samemu już przechodząc do truchtu.

Chwilę później już prowadził ją przez serię krążeń ramionami i głębokich skłonów na macie - lubił tę część pracy. Lubił też patrzeć, jak ludzie powolutku wchodzili w świat sportu, niezależnie od profesji, doświadczenia i tak dalej. - Skąd w ogóle pomysł na boks? - spytał, robiąc przy tym wykrok i rozciągając udo. Mówiłam już, że Alex uwielbiał poznawać nowe osoby? A jeszcze bardziej uwielbiał słuchać o powodach chęci rozpoczęcia nauki. Jedni przychodzili, bo chcieli nauczyć się bronić, inni szukali szybkiego spalacza kalorii ciekawszego od zwykłych treningów, a jeszcze inni chcieli wyładować frustrację po ciężkim rozstaniu. Każdy miał jakąś historię...

Hazel
26 y/o
For good luck!
173 cm
specjalistka kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Nie była nie wiadomo jak nieśmiała, ale cała sytuacja była na tyle nietypowa, że nagle okazywała się być cichą myszką. Strasznie stresowała się poznaniem swojego brata, chociaż szybka wizualna ocena napawa ją optymizmem, że będzie dobrze. Naprawdę wierzyła w to, że chłopak był tak samo przyjazny na jakiego wyglądał i po pierwszych słowach… tak to się właśnie zapowiadało. — Tak, przepraszam za to kilka minut spóźnienia, mogłam przyjechać jeszcze chwilę wcześniej, żeby połapać się co i jak — rzuciła, zauważając słusznie. Nie chciała, aby na nią czekał, ale no tak wyszło. Uścisnęła jego rękę, uśmiechając się ciepło. Jak to możliwe, że właśnie witała się ze swoim bratem, ale on… kompletnie nie był tego świadomy? Czuła się, jakby robiła coś złego. Ten sekret ciążył jej na barkach i zastanawiała się, czy w ogóle wytrzyma do końca pierwszej lekcji bez wygadania się. Nie chciała jednak obarczać go teraz tą informacją, żeby nie pomyślał, że była jakaś narwana albo popierdolona. — Również mi miło — wymienili się uprzejmościami, po czym poczuła się niepewnie, kiedy zmierzył ją spojrzeniem. Może wiedział, że ma siostrę? Może kojarzył coś i teraz jakoś zdawała mu się być dziwnie znajoma?

Wyrzuciła to wszystko z głowy dochodząc do wniosku, że nie było sensu, aby to analizować. — Nie stresuj… co? — zapytała, wyrwana z własnych myśli. — Jestem dzisiaj trochę z głową w chmurach, przepraszam. Co do stresu… jakoś nie jestem sportowym świrem, więc pewnie to wywołuje u mnie największe napięcie — przyznała, zaraz parskając. — Wiesz, też nie chcę się zbłaźnić — dodała z rozbawieniem, chociaż z pewnością na pierwszej lekcji nie będzie to szczególnym wyzwaniem. Mimo wszystko, zaczynała się nieco uspokajać. Alexander zdawał się być w porządku, bez spięcia i z kompletnym luzem. Dreptała zanim wokół ringu, zaraz przechodząc do ćwiczeń, o których powiedział, naśladując jego ruchy i z uwagą słuchała, jak opowiadał o boksie.

Skąd w ogóle pomysł na boks?

Wiedziała, że może paść to pytanie, a mimo to zmroziło ją od wewnątrz. Wchodziła seria niekomfortowych pytań, na których musiała uważać, aby czegoś przypadkiem nie palnąć. — Bliska mi osoba interesuje się boksem i zależy mi, żeby nieco… wejść do tego świata. Wiesz, trochę tego liznąć, zobaczyć co i jak, mieć jakieś wspólne nawiązanie… — zaczęła tłumaczyć, po czym machnęła ręką. Nie chciała rozwijać się w tym temacie, jej początkowa wypowiedź nie zakładała tego, więc zaraz dodała najbardziej basic wymówkę, jaka mogła być. — A poza tym, mówią, że sport to zdrowie, co nie? Może się dodatkowo w coś wkręce, a jeszcze dobrze jest wiedzieć jak się bronić. Łokieć pięta i nie ma klienta, czy coś — zaśmiała się, wzruszając ramionami i mając nadzieję, że nie zwróci uwagi na jej stresowe gadanie. — Mogę zadać ci to samo pytanie? Dlaczego boks? Co sprawiło, że tak polubiłeś ten sport, a na pewno na tyle, żeby uczyć innych? — odbiła piłeczkę, wykreślając ze swojej mentalnej listy jedno pytanie, które chciała mu na początku zadać, aby po prostu go poznać. Skupiła się, uważnie zainteresowana jego odpowiedzią i przygotowując się do notatek, które musiała spisać w swoich myślach.

Alex
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kingsway Boxing Club”