ODPOWIEDZ
21 y/o
For good luck!
173 cm
recepcjonista North York YMCA
Awatar użytkownika
a little twink
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

   Wiatr przyjemnie mierzwił włosy. Na taka pogodę, gdy temperatury były wyższe, niż oczekiwano, przyjemnie było usiąść na świeżym powietrzu i po prostu nacieszyć się tym, co było. Tomash miał w swoim życiu szczęście, bo mógł się cieszyć z wielu powodów – miał rodziców, którzy go kochali i byli w miarę wyrozumiali, dobrą pracę, w której nie musiał robić za wiele i dostawał całkiem niezłą wypłatę, nie mówiąc o tym, że gdy mu się nudziło, a audiobook akurat się skończył, mógł pogapić się na Jayce’a, który krzątał się po budynku i robił rzeczy znacznie cięższe i bardziej wymagające niż stanie na recepcji. Jayce był dla niego za stary, co prawda, ale przecież nie można było winić młodzieńca za to, że po prostu się gapi. No i jego uczelnia również była przyjemna. Miał więc niewiele rzeczy, na które mógł narzekać i które sprawiałyby, że siedzenie w takich warunkach jak teraz, na świeżym powietrzu, odwracałoby jego uwagę. A jednak, jego uwaga była skutecznie odwrócona od wszystkiego.
   Siedział, z twarzą wystawioną do słonecznych promieni. Cieszył się z tego słońca, gdyż wszystkie prognozy, które czytał, wskazywały na to, że wkrótce ma się to zmienić. Deszcz był zapowiadany już od dłuższego czasu. Toronto nigdy nie słynęło z upałów, jednak nikt nie narzekałby na odrobinę deszczu. Na pewno najbardziej skorzystają na tym kwiatki, które miał na balkonie. To był kolejny powód do bycia zadowolonym – miał swój balkon, na którym codziennie rano mógł się przeciągać, prezentując światu kolejny podkoszulek ze swojej piżamowej kolekcji. Bo tych miał mnóstwo. Aż do przesady. I cześć powinien wyrzucić, oddać… ogólnie pozbyć się. Odkładał jednak takie porządki. Nie lubił pozbywać się swoich rzeczy, bo przecież mogły się one przydać kiedyś… jego matka kolekcjonowała reklamówki i torby, ojciec kable, a on podkoszulki i t-shirty.
   Istniała jednak jedna rzecz, która zaprzątała mu głowę – rozterki miłosne. Ariela poznał tutaj na kampusie. Mieli wspólnych znajomych, dzięki którym widzieli się po raz pierwszy na wspólnej imprezie. Od tamtego czasu rozmawiali ze sobą zaledwie kilkukrotnie i Tomash nigdy nie uważał, by Ariel myślał o nim w jakikolwiek sposób inny, niż czysto koleżeński, dopóki chłopak nie zaprosił go na wspólne wyjście. Blondyn stresował się tym spotkaniem, bo było to coś innego, czego raczej nie robił. Owszem, przyjemnie mu się rozmawiało z Arielem, ale te rozmowy były niezobowiązujące. A wyjście zobowiązywało do czegoś… nie wiedział tylko do czego. Podczas spotkania był tak pospinany, że w sumie nawet nie patrzył na chłopaka. Nie rozmawiali za dużo, więc był przekonany że sprawa była zjebana. I to go martwiło.
   Siedział więc i wzdychał ciężko, jednak z uśmiechem na ustach, bo ciągle cieszył się pogodą. Oczy otworzył dopiero, gdy poczuł uginanie się ławki, którą zajmował. Odwrócił się w stronę obecności, która pojawiła się w jego przestrzeni i uśmiech poszerzył się.
   – O, to ty – zauważył, przyglądając się dziewczynie. Yunę poznał na kampusie, podobnie zresztą jak większość swoich obecnych znajomych. Polubił ją niemal od razu. – A tobie nie gorąco w tej… czapce? – zapytał, wskazując szczupłym palcem na jej puszyste okrycie głowy.

Yuna Crowe
mów mi baby
napiszę wszystko, ale nie lubię nudy
21 y/o
For good luck!
170 cm
studentka astronautyki na UTIAS
Awatar użytkownika
want to build starships
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Trzeba było przyznać, że pogoda dopisywała ostatnimi czasy, chociaż dla Yuny to było tak naprawdę bez różnicy i tak większość jej dni zajmowało siedzenie w domu i nauka tudzież czytanie książek związanych z jej przyszłym, wymarzonym wręcz zawodem. Miała świadomość, że jest odludkiem i jej to znajomi mówili wiele razy, ale nie przeszkadzało jej to kompletnie. Miała swój świat i swoje kredki, chociaż nie było z nią aż tak źle, bo miała grupkę znajomych, którzy potrafili ją wyciągać z domu. Musieli być naprawdę dumni z siebie, że faktycznie dzięki nim wychodziła, bo nawet rodzice zaczylami się martwic, że z Yu wyrośnie ktoś kto nie będzie potrafił coegzystować w prawdziwym świecie. Jasne miała studia i na uniwersytecie przebywała teraz najwięcej ale jak to się skończy to było możliwe, że dostanie jakąś dobrą fuchę w NASA i poświęci się tylko pracy. A to już kompletnie nie było dobre dla Yu.
Dzisiaj spędzała większość dnia na Uni. Nie dość, że zajęcia to i przesiadała sporo czasu w bibliotece robiąc porządny reasearch na jeden z jej esejów. Dopiero niedawno wypełzła zaczerpnąć świeżego powietrza, chwycić kawę i planowała znowu wrócić to swojego miejsca, bo dopiero była w połowie, a przynajmniej ona tak sama uważała. Chwyciła kawę z budki na kampusie i postanowiła pospacerować trochę, chociaż już była z nosem w telefonie czytając wszelkie możliwe newsy jeśli chodziło o kosmos. Była nerdem. Sypała randomowymi ciekawostkami nawet wtedy gdy nikt o to nie pytał. Ale też była uroczą, niewinną istotą, która już teraz trochę się pogubiła w życiu i nie do końca nawet o tym wiedziała. Interakcje z innymi ludźmi nie były jej mocną stroną i dość często inni uważali ją za dziwną. Nie chwytała żartów, sarkazmów i wszystkiego innego. Czasem specjalnie trzeba było jej tłumaczyć rzeczy albo po prostu bronić przed innymi i ich docinkami.
Wiedziała doskonale obok kogo siada na ławce, ale chłopak wyglądał jakby właśnie przyciął komara, więc zostawiła go w spokoju i popijając kawę zagłębiła się w artykuł, który otworzyła na telefonie. Spojrzała na Tomasha dopiero gdy ten się odezwał i na jej uroczej gębie pojawił się największy uśmiech jaki mogła w tej chwili zaprezentować. Dłonią dotknęła czapki. - Siedziałam w bibliotece a tam w cholerę chłodno. mam wrażenie z AC tam jest ustawione na temperaturę w której wytrzymują lisy polarne - wzruszyła ramionami. Nadal czapki nie ściągnęła, bo nie widziała w tym potrzeby, ale tez teraz zauważyła, że niektórzy się na nią dziwnie patrzą. Czy jej osobiście przeszkadzało? Oczywiście, że nie. - Ty za to widzę, że łapiesz wszelkie promienie słoneczne jakie możesz - zauważyła wystawiając kubek z kawą w jego kierunku -Chcesz trochę? - nie widziała nic złego w tym, że częstuje go już zaczętą kawą. Chciała się po prostu podzielić i tyle.

Tomash Nowakovsky
21 y/o
For good luck!
173 cm
recepcjonista North York YMCA
Awatar użytkownika
a little twink
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

   Jego kierunek może nie był taki ciekawy, jak badanie kosmosu, jednak nie ubolewał nad tym zbyt długo. Miał wrażenie, że fizjoterapia była całkiem niezłym kierunkiem, zwłaszcza jeśli nie miało się ambitnych, naukowych planów na siebie. Tomashek nie miał ambicji i jedyny cel, jaki przyświecał mu w życiu to pieniądze, a wiedział, że ludzie lubili chodzić na rehabilitacje i fizjoterapie. Zwłaszcza tacy bogaci ludzie, którzy mieli hopla na punkcie swoich wyrzeźbionych ciał i chcieli, by pracowały sprawnie jak najdłużej. Podziwiał jednak każdego naukowca i każdego, kto chciał związać swoje życie z nauką i pracą na uczelni czy innych naukowych agencjach. I oczywiste było, że jeszcze większym szacunkiem darzył osoby, które poświęcały się eksplorowaniu tego, co było niezbadane i trudne do odkrycia.
   Kosmos był dla niego czystą abstrakcją. W sensie wiedział, że istniał, nie był jakimś dziwnym denialistą, jednak gdy tylko wytężał swój mózg, by myślał on o tym, co działo się we Wszechświecie, to ten jakby się wyłączał. Nie potrafiło do niego dotrzeć, jak działały gwiazdy ani to, że grawitacja w czarnych dziurach była tak silna, że więziła światło. Nie mówiąc o tym, że istniało coś takiego jak czasoprzestrzeń. Od samego myślenia o tym, kręciło mu się w głowie. Lubił jednak o tym słuchać, nawet jeśli nie rozumiał wszystkiego, co do niego mówiono.
   – Złapiesz jakieś zapalenie gardła na takie zmiany temperatury – powiedział, kiwając głową z mądrością starej babci, która wiedziała wszystko o wszystkim. Spojrzał na koleżankę, która siedziała obok niego. Wiedział, czym się zajmowała i co chciała robić. Podziwiał ją za to, bo on nie byłby w stanie.
   – Muszę troszkę… jestem blady jak duch… kiedyś zobaczyłem się w nocy w lustrze i omal nie zostałem takim prawdziwym – zaśmiał się. Nie wierzył w duchy, więc oczywiście żartował, niemniej jednak jego odbicie rzeczywiście go wystraszyło, bo nie był do końca rozbudzony, gdy się zobaczył. Doszedł do wniosku, że jego słowiańskie ciało powinno nabrać odrobiny kolorytu, zwłaszcza że przy Arielu wyglądał jakby był oblepiony kartkami papieru albo kąpał się w wybielaczu. Problem był tylko taki, że zazwyczaj spalał się na czerwono.
   – Nie, dzięki… wypiłem już za dużo – powiedział. Czasami przesadzał z kawą. Gdy wypijał jej zbyt dużo, to później nie był w stanie usiedzieć spokojnie na miejscu i bez przerwy ruszał nogą albo stukał palcami o blat. Musiał się więc ograniczać. Nie mówiąc o tym, że było ciepło, więc dodatkowy ruch, nawet jeśli niewielki, tylko dodatkowo rozgrzewał. Na wspomnienie o kawie, sięgnął jednak do plecaka i wyciągnął z niego bidon z wodą. Nie była ona już tak przyjemnie chłodna jak wcześniej, niemniej jednak nadal spełniała swoje zadanie. Odkręcił butelkę i pociągnął kilka łyków.
   – Co wiesz o fuzji jądrowej? – zapytał, przenosząc swoją uwagę na Yunę. Ariel studiował fizykę jądrową, więc musiał się o tym trochę dowiedzieć, żeby nie zbłaźnić się przy chłopaku, gdy go o to zapyta.

Yuna Crowe
mów mi baby
napiszę wszystko, ale nie lubię nudy
21 y/o
For good luck!
170 cm
studentka astronautyki na UTIAS
Awatar użytkownika
want to build starships
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Każdy kierunek był ciekawy dla osoby, która na nim tak naprawdę była. Nie po to się coś zaczynało prawda? No z takiego założenia wychodziła właśnie Yu. Wiedziała oczywiście o tych niektórych przypadkach, które ostatecznie zmieniały wybrany kierunek ale ogólnie to nie było coś co zdarzało się często. Ceniła sobie ludzi, którzy mniej więcej wiedzieli co chcieli w życiu robić. Fizjoterapia na swój sposób też była ciekawa, chociaż nie tak fascynująca dla niej jak kosmos. No ale wiadomo, każdy lubi co innego! Yu nie zamierzała oceniać nikogo.
-Nie złapie. Spokojnie. - uśiechnęła się szeroko. Jak to mówią złego diabli nie biorą, a przynajmniej nie marznie tak mocno w bibliotece siedząc nad pierdyliardem książek i robiąc wszelkie możliwe notatki. -Wiesz, że nie można tak szybko zostać duchem prawda? Już pomijam fakt, że jakoś nie wierzę w zjawiska paranormalne - odparła rzeczowo przytakują przy tym głową jakby właśnie powiedziała najważniejszą rzecz pod słońcem. No bo na dobrą sprawę nie można sobie od tak umrzeć. Tego akurat jej mała główka nie do końca ogarniała. -Poza tym jak zamierzasz łapać promienie słoneczne to polecam użyć kremu - zaczęła grzebać w plecaku pełnym książek by ostatecznie wyciągnąć krem podając go zaraz chłopakowi. Przezorny zawsze przygotowany. Na odmowę wzruszyła ramionami. No cóż jego strata i ona będzie miała więcej by rozbudzić trochę nieogarniający już mózg. Nawał nauki i dodatkowych zajęć sprawiał, że czasami jej własny organizm przypominał, że nie jest maszyną i potrzebuje odpoczynku. Wtedy najczęściej chwytała właśnie za kawę by przeciągnąć możliwość odpoczynku o jeszcze kilka godzin.
-O fuzji jądrowej? - zmarszczyła brwi przyglądając się chłopakowi. -To naturalne źródło energii Słońca i innych gwiazd. Brzmi głupio ale to jak się dwa mniejsze jądra złączą w większe i przy tym towarzyszy ogromna ilość energii. Powinnam mieć kilka książek na ten temat jeśli chcesz. A dlaczego pytasz? - nie podejrzewała, że jej towarzysz może mieć takie zainteresowania. Ba, właśnie ją tym mocno zaskoczył a to jest ciężkie do zrobienia. Mimo wszystko jeśli faktycznie był zainteresowany to zamierzała mu wyszukać wszelkie info jakiego potrzebował. Już wiedziała, które książki z domu przynieść by zaspokoić jego ciekawość na ten temat.

Tomash Nowakovsky
21 y/o
For good luck!
173 cm
recepcjonista North York YMCA
Awatar użytkownika
a little twink
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

   Mógłby się zgodzić z opinia, że ludzie pojawiali się na studiach na kierunkach, które lubili. Niemniej jednak doświadczenie nauczyło go i pokazało mu, że nie zawsze tak było. Pomimo faktu, że on sam uwielbiał kierunek, na jakim się znalazł i uczenie się było dla niego przyjemnością wielokrotnie spotkał się z opiniami od innych studentów, że kierunek ten nie był dla nich. Oczywiście czasami i u niego pojawiały się pewne wątpliwości dotyczące tego, czy ścieżka, którą wybrał była dla niego właściwa. Myśli te nawiedzały go szczególnie natarczywie, gdy na jego drodze pojawiały się trudności takie jak wymagające egzaminy czy sesje. Nie przyszło mu jednak do głowy to, by rezygnować. Fizjoterapia, chociaż nie należała do najprostszych dyscyplin, bo wymagała dość specjalistycznej wiedzy i umiejętności, to bardzo to lubił. Nie wyobrażał sobie, że mógłby robić cokolwiek innego.
   – No nie wiem, czy wierzę w duchy, ale nie wydaje mi się, żeby zostanie jednym było aż tak trudne – powiedział, wzruszając ramionami szybko. Na duchach się nie znał, nie wiedział, czy istniały, jednak nie chciał uparcie twierdzić, że ich egzystencja była niemożliwa. Nie było żadnych wskazówek, które mogły pokazywać, że duchy istniały, ale być może nie istniały urządzenia, które mogłyby to potwierdzić. Być może nawet duchy same w sobie nie miały potrzeby, by ukazywać się ludziom i dawać znaki swojego istnienia. Wydawało się to możliwe. W końcu czasami nawet mieszkając w mieście nie można było spotkać wszystkich jego mieszkańców, co nie znaczyło, że oni nie istnieli.
   – Dzięki, dzięki – powiedział, przyjmując jej krem. Tomash był blady, bo rzadko pozwalał sobie na to, by promienie słoneczne go opiekały. Gdy szykował się na wypady nad jezioro czy też w miejsca, które były lepiej nasłonecznione, to krem miał zawsze przy sobie. Normalnie jednak starał się smarować rano przed wyjściem z domu. Czasami jednak bywało, że o tym zapominał. Nie mówiąc o tym, że nie wyrobił sobie nawyku smarowania w ciągu dnia. W końcu krem się ścierał, więc trzeba było te ubytki uzupełniać. Oddał dziewczynie krem, gdy już udało mu się wetrzeć go w odsłoniętą skórę.
   – Dwa jądra w jedno i wydziela się energia… hmmm – zastanowił się. Oczywiście to wszystko już gdzieś słyszał, pewnie gdy oglądał serial Czarnobyl na HBO. Niemniej jednak pomimo tego, że informacje te kiedyś obiły mu się o uszy, to nie zostawały z nim za długo. Zwłaszcza jeśli informacje te nie były mu w żadnym stopniu potrzebne. – Ach… poznałem kogoś i nie chcę wyjść na idiotę – przyznał, nie chcąc jednak zdradzać więcej szczegółów.

Yuna Crowe
mów mi baby
napiszę wszystko, ale nie lubię nudy
ODPOWIEDZ

Wróć do „University of Toronto”