ODPOWIEDZ
26 y/o
LAS PALMAS
164 cm
Architekt Forward Interiors
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przygotowywanie niespodzianek mieszkając razem było nieco problematyczne, więc Skye musiała wprost powiedzieć Dominicowi kiedy i gdzie wyjeżdżają. Tym bardziej, że to on był zawsze kierowcą! A ona jak przystało na księżniczkę - passenger princess. Ale z kolei po jej stronie leżało znalezienie oraz zarezerwowanie domku. Spakowanie trwało chwila moment, bo przecież wiele ubrań nie potrzebowali. Strój kąpielowy i… to chyba wystarczy, prawda? W końcu mieli świętować jego sukces!
Tym razem nie musieli zbytnio daleko jechać, więc bardzo szybko znaleźli się na miejscu wyjeżdżać po pracy w piątek. Korzystając z ładnej pogody, Skye postanowiła od razu się przebrać w bikini i nieco się powylegiwać na leżaku tuż przed domkiem. Niech sobie Reyes popatrzy i podziwia! By nie przyszło mu do głowy zatrudniać jakieś szalone asystentki. Jednak czas leciał nieubłaganie, więc i słońce zaszło dosyć szybko, co dawało znać o zbliżającym się wieczorze.
- Dobra, chyba koniec z dzisiejszego opalania. Teraz możemy przejść do wspólnego prysznicu, a potem przydałaby mi się pomoc z nasmarowaniem balsamu- nachyliła się do Dominica leżącego tuż obok, aby pocałować go przelotnie dając mu raptem namiastkę tego, co go może czekać, jeżeli pójdzie tuż za nią. Odsuwając się od niego , uśmiech nie znikał z jej twarzy - w końcu mieli cały weekend dla siebie i to pierwszy od dawna! Wstała i ruszyła do środka domku, który niestety lata świetności miał już za sobą. Kiedy przyjechali na miejsce, było jeszcze widno, więc pomieszczenia rozświetlały promienie słońca wpadające z zewnątrz. Teraz jednak Skye chciała zapalić światło, ale niestety wnętrze domku wciąż spowite było w coraz ciemniejszym mroku. - Hmm, mamy chyba mały problem- dodała wchodząc do wnętrza domku i próbując zapalić światło do łazienki, ale również nic się nie działo. Ledwie przyjechali, a już prądu nie ma!


Dominic Reyes
smerffi
Dogadamy się
30 y/o
Mark your calendar for Canada Day
186 cm
Architekt i właściciel Forward Interiors
Awatar użytkownika
What would I do without your smart mouth? Drawing me in, and you kicking me out.
You've got my head spinning, no kidding, I can't pin you down
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os., l. poj.
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Po ostatnich intensywnych miesiącach należał im się odpoczynek. Patrząc przez pryzmat ostatniego pół roku Dominic nie spodziewał się, że tak wiele w jego życiu się zmieni. Skye, mama, praca, związek, to wszystko wyglądało jak istny rollercoaster. Jeszcze do niedawna nawet nie przeszłoby mu przez myśl, że mógłby chcieć zamieszkać z kobietą pod jednym dachem. A już tym bardziej, że będzie to właśnie Skye.
Pogodzenie się i wspólne zamieszkanie jak na razie było najlepszą decyzją, jaką mogli podjąć. Co nie zmieniało faktu, że potrzebowali zmienić nieco otoczenie i odetchnąć od pracy i trosk. A kiedy mieli to zrobić, jeśli nie w lato? Należało skorzystać z uroków sezonu, złapać trochę promieni i cieszyć się z tej namiastki urlopu, na jaki mogli sobie w tej chwili pozwolić.
Tym razem Dominic nie musiał niczego planować, pozostawiając to Skye. Nie dlatego, że nie chciał, a dlatego, że ciemnowłosa uparła się, że ona wszystko zorganizuje. Przeczuwał, że stanowiło to pewnego rodzaju rekompensatę za ich ostatnią kłótnię, ale nie chciał teraz prowadzić do kolejnej sprzeczki z powodu jego założenia, że było, minęło i według niego nie było po co się nad tym roztrząsać. Zamiast tego wolał patrzeć, jak sprawienie mu przyjemności tworzy na twarzy kobiety równie zadowolony uśmiech.
Domki letniskowe na obrzeżach Toronto zdecydowanie nie należały do nowoczesnych, ale musiał przyznać, że miały swój klimat. W otoczeniu drewnianych ścian i widoku z tarasu na jezioro, czuło się tę sielskość, która zachęcała do odpoczynku. Podobnie, jak Mercier, zaraz po przyjeździe postanowił skorzystać z leżaka i zaczerpnąć trochę witaminy D.
Mhm, nie musisz mi dwa razy powtarzać — mruknął z uśmiechem, odpowiadając na jej krótkie muśnięcie warg, po czym przez kilka sekund odprowadzał ją wzrokiem, obserwując jej magnetyczny ruch bioder. Następnie podniósł się z miejsca i niespiesznie ruszył za nią. Na mały problem ściągnął brwi z pewnym niepokojem, dopiero po chwili rozumiejąc, co miała na myśli. — Może to nic takiego. Spróbuję może znaleźć skrzynkę z bezpiecznikami — uspokoił, odnajdując telefon na stole i rozglądając się po pomieszczeniu. Po chwili poszukiwań odnalazł ją na zewnątrz, ale wyglądało na to, że wszystko było w niej w porządku. Zaraz więc wrócił do środka. — Masz numer do właścicieli? — zapytał spokojnie, spoglądając na Skye. Miał zamiar poinformować ich o problemach, może byli w stanie temu coś zaradzić.

Skye
26 y/o
LAS PALMAS
164 cm
Architekt Forward Interiors
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Skye również nie chciała roztrząsać poprzedniej kłótni. Po prostu zależało jej na szczęściu ukochanego, aby poczuł, że wspiera go i docenia, a jego sukcesy są równie ważne co jej. Była mu wdzięczna, że nie był typem osoby, która stała i tylko oczekiwała czegoś w zamian, a nawet po kłótniach potrafił pierwszy wyciągnąć rękę i się pogodzić. Nie wypominał ani nie upominał się o nic. Po prostu ją kochał, a ona zamierzała mu za tą miłość podziękować.
Tym bardziej skoro sam wyszedł z inicjatywą kolejnego kroku w ich związku. Z drugiej strony Skye sama by tego nie zrobiła, ponieważ przecież Dominic znał jej podejście - wiedział, że to na niego czeka i na jego ruch. Ona chciała tego wszystkie - domu, rodziny, dzieci. To on musiał się zastanowić i dojrzeć do tego, nie ona. Mercier jedynie cierpliwie czekała i musiała przyznać, że blondyn zbyt długo nie czekał na przejście na kolejny etap związku. Chociaż ją nieco rozbawił sądząc, że po prostu to ona się wprowadzi do niego. Mężczyźni bywali naprawdę zabawni!
Całe szczęście udało im się znaleźć miejsce, które spełniało oczekiwania ich dwojga. A wspólne zamieszkanie było takie, jak wszystko z Reyesem - spokojne, przyjemne i pełne namiętności, co przełożyło się na to, że wciąż nie rozpakowali wszystkich kartonów. Za to mieli o wiele ciekawsze rzeczy do roboty.
Co nie oznaczało, że nie przyda im się wyjazd na obrzeżach miasta. Mimo tego, że lokum przydałby się porządny remont, to brunetka nie narzekało, bo było czysto i schludnie. Nie sądziła, że powinna sprawdzić od razu czy jest prąd. Kiedy Dominic wrócił na zewnątrz, aby sprawdzić skrzynkę z kontaktami, a Skye w tym czasie postanowiła zadzwonić do właścicieli- i wtedy się zorientowała jeszcze o jednym niedopatrzeniu - miała raptem 10% baterii oraz brak zasięgu.
Nie czekając aż jej ukochany wróci, zaczęła się rozglądać po szafkach kuchennych, aż końcu znalazła to co szukała. Rozpaliła dwie świeczki w łazience oraz kolejne dwie w salonie połączonym z kuchnią.
- Mam i już dzwoniłam, a raczej próbowałam się dodzwonić, bo nie ma zasięgu- wytłumaczyła, kiedy mężczyzna powrócił, a ona właśnie odstawiała ostatnią świeczkę na stół.- Więc zostaje nam wieczór przy świecach- powiedziała z czającym się uśmiechem na ustach, kiedy podchodziła do niego, aby zarzucić mu ręce na szyję. - Ale chyba nie mamy co narzekać, prawda? Będziemy mogli odpowiednio świętować Twój sukces- poruszyła wymownie brwiami gładząc po karku. Brak prąd to była spora niedogodność, która wiązała się nie tylko z brakiem światła, ale także niemożliwością działania jakiegokolwiek sprzętu podłączonego do kontaktu. Jednak czy miała na co narzekać? Była tutaj z ukochanym, odciętą od świata - brzmiało wręcz idealnie . I romantycznie.
Dlatego z niechęcią zabrała swoje dłonie, aby przenieść je na swój kark, gdzie zaczęła odwiązywać bikini. - Chociaż na początku przydałaby mi się pomoc z umyciem. Przez ten półmrok nie jestem w stanie dotrzeć w każdy zakamarek- spojrzała na niego znacząco z uniesioną brwią, gdy pozwoliła, aby jej stanik bezwiednie upadł na ziemię prezentując przy tym jędrne, nagie piersi. - Z chęcią się tez odwdzięczę za pomoc- dodała powracając dłonią na jego ciało, ale tym razem zaczęła sunąć palcami po jego torsie. Powoli, delikatnie, czule. Obserwowała ruch swoich dłoni, chcąc zapamiętać z tego jak najwięcej i delektować się każdym uczuciem, każdą sekundą. Tak bardzo go pożądała i miała dosłownie na wyciągnięcie ręki. Jak mogłaby narzekać?!


Dominic Reyes
smerffi
Dogadamy się
30 y/o
Mark your calendar for Canada Day
186 cm
Architekt i właściciel Forward Interiors
Awatar użytkownika
What would I do without your smart mouth? Drawing me in, and you kicking me out.
You've got my head spinning, no kidding, I can't pin you down
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os., l. poj.
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Decyzja o wspólnym mieszkaniu musiała wyjść z jego inicjatywy. Dominic wiedział, że czekała na kolejny jego krok, a kłótnia dała mu odpowiednią motywację do jego podjęcia. Osobiście nie widział jednak w swojej propozycji niczego dziwnego. Dla niego nie miało zbyt wielkiego znaczenia, gdzie będą mieszkać, liczyło się tylko to, że będą mieszkać razem. Był tylko mężczyzną, nie przywiązywał wagi do takich spraw. Najważniejsze, że w ogóle wyszedł z tą propozycją. A ona, pod pewnymi warunkami, ją przyjęła.
Przeprowadzki bywały wyczerpujące. Zwłaszcza, jeśli towarzyszyło im podekscytowanie samym faktem, że w końcu mieli siebie na wyłączność. Świętowali ten etap za każdym razem, kiedy nadarzała się ku temu sposobność. Nic więc dziwnego, że jeszcze nie wszystkie rzeczy znalazły swoje miejsce na półkach, ale… przecież nie mieli się z czym spieszyć. Nie dało się już zaprzeczyć, że oboje szli w tym samym, dobrym kierunku.
Po przyjeździe na miejsce, wydało się ono na tyle urokliwe i klimatyczne, że kłopoty były ostatnim, o czym pomyślał Dominic. Dopiero, gdy słońce zbliżało się ku zachodowi, przeganiając ich z tarasu do domku, zrozumiał, co się stało i niekoniecznie był z tego powodu zadowolony. Nie przepadał za tak nieoczekiwanymi sytuacjami i był typem osoby, która zaraz próbowała rozwiązać problem. Niestety, nie odnalazł jego źródła, a bez światła ciężko było znaleźć przyczynę. Miał związane ręce. I to bynajmniej nie przez Skye.
Och, czyli mamy prawdziwy odwyk od świata zewnętrznego — zauważył z lekkim uśmiechem na ustach, jakoś szczególnie się tym nie przejmując. W gruncie rzeczy naprawdę przyda im się takie odcięcie.
Wieczór przy świecach istotnie brzmiał romantycznie, na co nie mógł odpowiedzieć niczym innym, jak błyskiem w oczach, gdy Skye postanowiła zbliżyć się do niego i zarzucić mu ręce na szyję. — Oczywiście, że nie. Jeśli będzie trzeba, znajdę Cię nawet w ciemnościach — uśmiechnął się znacznie bardziej łobuzersko, po czym pochylił się nieco w jej stronę, żeby własnymi ustami musnąć jej wargi, dając jej namiastkę tego, co miał na myśli.
Bacznie obserwował ciemnowłosą, jak niechętnie odsuwa się od niego, żeby odwiązać górną część stroju. W jej oczach tańczyły figlarne iskierki, a domyślając się, do czego zmierzała, przeniósł spojrzenie z jej oczu niżej i patrzył, jak sznureczki zsunęły się po jej dekolcie, by ostatecznie kostium opadł na ziemię, ukazując jej jędrne piersi. Na ten widok uniósł nieco brew, a jego usta bezwolnie rozszerzyły się pod wpływem iście diabelskiego uśmieszku. Doskonale wiedziała, co robić, żeby na niego zadziałać.
Jak mógłbym Ci odmówić? — mruknął, gdy zbliżyła się do niego, sunąc dłońmi po jego torsie. Mimowolnie zaczął oddychać głębiej, czując rosnące pożądanie i zdając sobie sprawę, że nigdy nie będzie miał jej dość.
W tym czasie objął ją w talii i przysunął do siebie, by poczuć ją bliżej, a jedna z jego dłoni powędrowała po plecach, wsuwając się pod jej majtki. Czując jej pośladek, zacisnął na nim palce, delektując się rosnącym w powietrzu napięciem i ekscytacją.
Chyba nie ma na co czekać — szepnął, przesuwając spojrzeniem z jej oczu do ust i z powrotem. Nie potrafił sobie odmówić przyjemności, żeby delikatnie ściągnąć z niej ostatnią część materiału, którą miała na sobie. A fakt, że stała przy nim naga na środku salonu, był dla niego wystarczającą zachętą, by udać się do tej łazienki. Ruszył więc za nią, pozbywając się swoich ubrań, by po chwili do niej dołączyć.

Skye Mercier
26 y/o
LAS PALMAS
164 cm
Architekt Forward Interiors
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oczywiście, że propozycja musiała wyjść z jego inicjatywy. Gdyby wyszła z jej, mógłby uznać, że na niego naciska, a ona obawiałaby się , że go do tego zmusiła. Choć wciąż miała taką obawę z tyłu głowy, bo przecież powiedziała mu w kłótni, że stara się dla niego jak może bez gwarancji, że dążą do tego samego. Tu już nawet nie chodziło o to, że chciała od razu w ciągu miesiąca zamieszkać z nim, wziąć ślub i zajść w ciążę. Po prostu potrzebowała pewnych deklaracji, że pragną od życia tego samego. Starała się na niego nie naciskać, bo w końcu Dominic jeszcze niedawno był zapalonym singlem skaczącym z kwiatka na kwiatek, więc nie zakładała, że od razu będzie myślał o założeniu z nią rodziny. Ona natomiast coraz częściej widziała w nim swojego przyszłego męża i ojca swoich dzieci. Kiedy rano przygotowywał jej śniadanie, widziała oczyma wyobraźni jak robi to z krzątającym się między nogami brzdącem. Kiedy zawsze pilnował, aby to on szedł od zewnętrznej strony chodnika, myślała o tym, jakby chuchał i dmuchał na ich dziecko, które zjeżdżałoby ze zjeżdżalni. I może wspólne zamieszkanie to dopiero pierwszy i wydawać by się mogło - mały krok, ale dla Skye znaczył wiele. Znaczył tyle, że Dominic słuchał jej i jej potrzeb. Potrafił wyciągnąć rękę, zawalczyć, wyjść z inicjatywą i nie bać się, a przynajmniej mieć odwagę podejmować ryzyko. Więc tak, to wszystko tworzyło coraz bardziej klarowny obraz w jej głowie jako Reyesa w roli mężczyzny, z którym spędzi resztę życia.
Starała się jednak nie wybiegać za bardzo w przyszłość, a cieszyć się tak jak on z tego co mieli tu i teraz. Czerpała przyjemność ze wspólnych wycieczek do ikei, gdzie wybierali łóżko do sypialni i poduszki do salonu. Podobało jej się jak razem rozpakowywali płyty CD, żeby się zorientować, że raptem połowa się powtarzała. I cholernie lubiła to, gdy tylko schylała się do kartonu, on oczywiście był już za nią, aby ją objąć i całować. Nie spieszyła się z rozpakowywaniem i urządzaniem. Mieli na to czas, a to właśnie te wspólne chwile pomagały im zbliżyć się do siebie. Co więcej, przeprowadzka bliżej jej firmy była jej niezwykle na rękę, ponieważ mogła nieco dłużej zostać rano w łóżku i wrócić wcześniej do domu. Chociaż wciąż jej brakowało wspólnych lunchy, które przecież tak bardzo popchnęły ich w swoje ramiona.
Zamierzała jednak stworzyć nowe okazje, więc zaproponowała ten krótki i niedaleki wypad na miasto. Słyszała, że jest tutaj kiepski zasięg, ale nie sądziła, że będą aż takie problemy. Brak prądu? Ciemność spowijająca wnętrze domku? Innych mogłoby to wkurzyć i uznaliby to za oznakę popsutego urlopu, ale najwyraźniej dla ich dwójki, to nie stanowiło żadnego problemu. Nawet jeśli jedzenie w lodówce się popsuje, to przecież nic gorszego się stać nie może. A zawsze mogą wykorzystać okazję do stworzenia bardziej romantycznego nastroju, dlatego Skye niewiele czekała, aby rozpalić świeczki i zacząć się i rozbierać przed ukochanym.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



my love <3
smerffi
Dogadamy się
30 y/o
Mark your calendar for Canada Day
186 cm
Architekt i właściciel Forward Interiors
Awatar użytkownika
What would I do without your smart mouth? Drawing me in, and you kicking me out.
You've got my head spinning, no kidding, I can't pin you down
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiIII os., l. poj.
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

W rzeczywistości to nie Skye wymogła na nim tę deklarację, a sama sytuacja, którą Dominic czuł się wyjątkowo sfrustrowany. Praca stanowczo przeszkadzała im w odnajdywaniu siebie w tej relacji, ograniczała ich, nie pozwalając dać chwili na zaspokojenie swoich potrzeb. A, jak można by mylnie sądzić, Dominicowi w gruncie rzeczy nie zależało tak mocno na kontakcie fizycznym, jak po prostu na obecności Skye przy nim. Leniwe poranki, szybka kawa w kuchni, a po powrocie buziak na powitanie i ta świadomość, że już nie musiał wracać do pustego domu, była wizją, dzięki której na jego twarzy niepostrzeżenie pojawiał się uśmiech. Nie potrzebował wiele. Potrzebował właśnie tego. A mógł to zyskać właśnie dzięki wspólnemu mieszkaniu.
Przeprowadzka i zamieszkanie z kobietą pod jednym dachem brzmiała poważnie. Mężczyzna nie przypuszczał, jak pod wpływem Skye jego życie ulegnie zmianie. Mimo to zamiast czuć przerażenie, cieszył się każdym kolejnym dniem, w którym wręcz namacalnie czuł obecność ciemnowłosej. Wizja, będąca jego skrytym pragnieniem, była niczym w porównaniu z rzeczywistością, której doświadczał, czerpiąc z każdej chwili ze Skye jak najwięcej.
Nic dziwnego, że wyjazd na weekend wydał mu się świetnym pomysłem. Co prawda, już trochę mniej przypadła mu do gustu wiadomość o braku prądu, ale towarzystwo Skye wystarczało mu w zupełności. Miała do zaoferowania wszystko, czego pragnął, żeby zapomnieć o całym otaczającym go świecie.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Sky(e) is the limit
26 y/o
LAS PALMAS
164 cm
Architekt Forward Interiors
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wspólna praca, a przede wszystkim złapanie wspólnego vibe pozwoliło jej poznać Dominica od nieco innej strony, niżeli się pokazywał przed innymi. Dostrzegała w nim te pokłady empatii, szacunku, ambicji i dojrzałości emocjonalnej. Wiedziała, że trzymając się życia wiecznego singla, pozbawia rynek matrymonialny naprawdę porządnej partii faceta, z którym związałaby się nie jedna kobieta. I to wcale nie chodziło o jego wygląd, bo tutaj nie było pola do dyskusji - każda się za nim odwracała i do niego zdychała. Lecz chodziło o coś więcej - o te drobne gesty, kiedy zawsze otwierał i przytrzymywał drzwi kobietom czy kiedy w ich towarzystwie nie pozwalał sobie na przekleństwa. Ona z kolei widziała jeszcze więcej. Znała jego relację z rodzicami - to jak traktuje ich z szacunkiem, jest rodzinny, a przy tym nie da się go nazwać maminsynkiem. Wiedziała, że nigdy nie pozwala jej iść chodnikiem od strony ulicy i zawsze miał nosa, gdy była bez śniadania, więc podrzucał jej do szuflady biurka batonik proteinowy.
Jednak nie sądziła, że Dominic jest takim romantykiem. W jej głowie kreował się prawie wręcz idealny jego obraz, ale to, że wystarczy mu świadomość, że nie wraca już do pustego domu? On? Zagorzały wieloletni kawaler? O tym nie miała pojęcia. Nie wiedziała czym dokładnie się kierował proponując jej wspólne mieszkanie, ale szła w to, bo ona chciała tego samego. Chciała rodziny i nie chodziło tylko w kontekście dzieci, bo rodzina była już wtedy, kiedy dwoje ludzi się kochało i chciało iść przez życie razem. I ona właśnie pragnęła mężczyzny, który chciałby tego razem z nią, a ona z nim. Chciała kogoś, z kim może przysypiać na kanapie, budzić szybkim buziakiem z samego rana zanim wstanie do pracy czy kogoś, kto będzie czekać na nią z kubkiem gorącej herbaty, gdy wróci do domu. Najwyraźniej Skye i Dominic byli na dobrej drodze, skoro oboje zaczęli pragnąć pomału dokładnie tego samego.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description



Dominic Reyes
smerffi
Dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „Summer by the Lake”