ODPOWIEDZ
29 y/o
For good luck!
186 cm
Escort Agent w Devil’s Heart
Awatar użytkownika
everyone has secrets, but not everyone can fool a man like that.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

No to miał oficjalnie przejebane. Zdawał sobie z tego sprawę. W końcu był przesłuchiwany w związku z podejrzeniem morderstwa, a teraz jakimś cudem dostał możliwość wykonania telefonu do prawnika, który, jak się okazało, był bratem kobiety, dla której z każdą kolejną chwilą tracił głowę w zastraszającym tempie. Nie ma to jak zajebiście dobre pierwsze wrażenie, eh?

Miał świadomość, że przekreśli się u jej brata, Aidena, o którym nie raz słyszał, że był cholernie opiekuńczy wobec Eleanor. A teraz typek, który rzekomo miał o nią dbać… sam miał problemy z prawem i siedział na komisariacie podejrzany o morderstwo. Hey fucking ho. Wstał z siedzenia i wraz z jednym z funkcjonariuszy skierował się w stronę telefonu. Gdy zdjęli mu kajdanki, chwycił za słuchawkę i wykręcił numer, który zdążył zapisać na małej karteczce z własnego telefonu, zanim go przeszukali i zarekwirowali wszystkie jego rzeczy.

Po kilku sygnałach, z każdym kolejnym nieodebranym połączeniem przeklinał pod nosem, odwracając się raz po raz i zerkając na wyraźnie niezadowolonego glinę. W końcu zacisnął mocniej palce na słuchawce, słysząc po drugiej stronie głos mężczyzny. - Cześć, dzięki, że odebrałeś - zaczął, przejeżdżając wolną dłonią po swoich lokach. - Z tej strony Finnegan Arden. Spotykam się z twoją siostrą. Jeszcze nie jesteśmy parą ani nic z tych rzeczy, ale myślałem o tym, żeby kiedyś została moją dziewczyną. Znaczy… kiedyś, bo teraz trochę chujowo to wygląda, co nie? - Zaczął się plątać i cholernie stresować. Ja pierdolę. - To znaczy, kurewsko źle to wygląda - poprawił się szybko, wypuszczając z siebie krótki, nerwowy śmiech. - Mógłbyś przyjechać i mnie reprezentować? Oczywiście zapłacę za wszystko.

- Arden! Spiesz się! - krzyknął jeden z funkcjonariuszy. Finnegan odsunął słuchawkę od ucha. - Pięć minut! - odparł szybko, po czym ponownie przyłożył ją do ucha. - Potrzebujesz ode mnie szczegółów, czy możesz po prostu przyjechać?

prawnik aka brat elci
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
187 cm
młodszy adwokat w Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
You scratch and I bite
We kiss then we fight
I like it like that that that that
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Kim był, żeby odmawiać swojej siostrze?

Z własnej woli nie wziąłby obecnie dodatkowej sprawy, ale nie mógł jej zostawić w potrzebie, zwłaszcza jeśli było to dla niej ważne. Oczywiście, zaraz załączyło mu się myślenie starszego brata i zaczął zastanawiać się, jakie więzy łączyły ją z jego nowym klientem i dlaczego Eleanor akurat musiała zabujać się (może?) w chłopaku, który trafił z kratki. Średnia sytuacja na zapoznanie się ze starszym i może trochę nadopiekuńczym, starszym bratem, ale życie to nie film, prawda?

Z racji, że był to ktoś bliższy niż randomowa osoba, to zdecydował się podać swój prywatny numer telefonu, bo w końcu nie wiedział, kiedy będzie potrzebny. Nie przemyślał tylko, że ciężko będzie się do niego dodzwonić, skoro był osobą z wiecznie włączonym trybem nie przeszkadzać. Dopuszczał priorytetowo powiadomienia tylko od kilku osób, a no niestety numeru z aresztu nie było nie było na tej liście. Akurat przejrzał powiadomienia, kiedy wskoczyła w nie informacja o nieodebranym połączeniu i wyłączył tryb, żeby za drugim razem bez problemu odebrać, akceptując połączenie z aresztu.

— Tak słucham — rzucił na początku, marszcząc brwi, kiedy podziękował mu za odebranie. No kulturalny chłopak się wydawał — tylko czy już przeszli na ty? I na cześć? I jeszcze tak z buta wjechał z informacją, że SPOTYKAŁ SIĘ Z JEGO SIOSTRĄ? I że myślał, aby w przyszłości została jego dziewczyną? Takie WIADOMOŚCI W PIERWSZYM ZDANIU? — No całkiem średnio to wygląda — potwierdził, kiwając głową na boki. — Do brzegu, Finnegan, raczej nie dzwonisz prosić mnie o błogosławieństwo na związek z moją siostrą — powiedział, może trochę zbyt poważnie, ale musiał w końcu takiego zagrać. Przyjemniaczkiem był dla własnej dziewczyny i właśnie wspomnianej siostry, czasami dla swoich najlepszych przyjaciół; poza tym, zawsze zgrywał ważniaka, zwłaszcza jeśli chodziło o sprawy pracowe. A tutaj miał podwójne zadanie do wykonania, czyli jeszcze musiał nieco nastraszyć przyszłego chłopaka swojej malutkiej siostrzyczki. — Mogę, Eleanor już zdążyła do mnie napisać. W którym areszcie się znajdujesz? — dopytał, bo to były kluczowe informacje, aby cokolwiek mógł zrobić. Co prawda, wyszedł dzisiaj wcześniej z pracy, chcąc wrócić do domu, gdy Vita kończyła swoją robotę, ale no musiał wykonać obowiązek brata, skoro młodsza pewnie już cała wariowała. — Potrzebuję wiedzieć tylko, czy cokolwiek im mówiłeś, czy odmówiłeś jakichkolwiek zeznań bez prawnika. — Musiał wiedzieć, do czego jedzie; na jakie zarzuty napotka się po przekroczeniu komisariatu i przygotować w głowie ewentualne pytania, którymi może zarzucić go od wejścia sęp zwany prokuratorem.

tylko nie zabijaj mojej siostry
29 y/o
For good luck!
186 cm
Escort Agent w Devil’s Heart
Awatar użytkownika
everyone has secrets, but not everyone can fool a man like that.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie umiał w rodzinę. Sam nigdy tak naprawdę żadnej nie miał, a już tym bardziej rzadko zdarzało mu się rozmawiać z członkiem rodziny osoby, z którą się spotykał. Randkował? Cholera, nie wiedział nawet, jak właściwie miał to nazwać. Był pewien jednego - chciał Eleanor w swoim życiu. Zależało mu na niej. Naprawdę. Ale jednocześnie nie był idiotą i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jego tryb życia nie odpowiadał każdemu. I pomimo tego, że Eleanor była naprawdę otwartą kobietą, to… coś mu mówiło, że jego profesja prędzej czy później stanie się między nimi naprawdę dużym problemem.

I właśnie w tym tkwił największy sęk.

Nie był pewien, czy pozwoli jej jeszcze bardziej angażować się w tę relację, jeżeli choć przez moment zauważy, że miała z tym problem. No bo co miał ze sobą zrobić? Ta agencja była jedyną pewną i stałą rzeczą w jego życiu. Jedyną, której przez lata mógł się złapać i mieć świadomość, że następnego dnia nadal tam będzie. Pieniędzy miał wystarczająco. Jako ktoś, kto pochodził z biedy i został zmuszony do cholernie szybkiego dorastania, nauczył się nimi odpowiednio gospodarować. W teorii mógłby nawet przejść na wcześniejszą emeryturę, szczególnie że nie zamierzał do końca życia przepierdalać wszystkiego, co zarobił, ale z drugiej strony… serio nie widział siebie robiącego cokolwiek innego.

Poczuł ulgę, gdy w końcu usłyszał głos jej brata, ale jednocześnie zestresował się jeszcze bardziej, bo nagle wszystko stało się jakieś kurewsko prawdziwe. To już nie była żadna abstrakcja ani informacja rzucona gdzieś pomiędzy jedną rozmową a drugą, że płomyczek miała brata. Teraz naprawdę z nim rozmawiał. I to, oczywiście, pierwszy raz w takich okolicznościach. Idealnie, Finnegan. - No wiem, wiem, zdaję sobie z tego sprawę - parsknął pod nosem, ale po chwili spoważniał, słuchając go uważniej. - O błogosławieństwo? Nie, raczej nie zamierzałem cię o nie prosić. Chyba że tego potrzebujesz i chcesz, żebym to zrobił, to wtedy inna sprawa... da się załatwić - dodał, przejeżdżając dłonią po twarzy.
Kurwa, od kiedy on się tak stresował?
Może to ten niewzruszony, spokojny głos po drugiej stronie sprawiał, że nagle paplał jak potrącony i nie potrafił zebrać jednej porządnej myśli do kupy. - Jestem w areszcie na grosvenor street - odpowiedział od razu. Na moment się zawahał, zanim ponownie odezwał się do słuchawki. - Powiedziałem im tylko, że byłem wczoraj u klienta i że jeszcze żył, kiedy wychodziłem. - westchnal glosno - Nic więcej im nie powiedziałem - podrapał się po głowie, marszcząc przy tym brwi. - Powiedz mi tak szczerze… wypuszczą mnie po tych zeznaniach czy raczej mam się nastawiać, że zatrzymają mnie tutaj na dłużej?

brat elci
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
187 cm
młodszy adwokat w Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
You scratch and I bite
We kiss then we fight
I like it like that that that that
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Realnie zastanawiał się, kiedy ominęła go informacja, że jego siostra z kimś kręciła. Może po prostu nie przypisał jego osoby do już dawnego spotkania? Naprawdę zastanawiał się, czy coś mu nie umknęło, ale w tym wieku zdarzały się już zaniki pamięci. Wiadomo, że chciał dla swojej siostry jak najlepiej, a jego profesja była… kontrowersyjna, jednak nie mógł być zaborczym starszym bratem i stawać jej na drodze do miłości. To myślenie może nie było dziwne, ale zdecydowanie coś poprzestawiało mu się w głowie od czasu, gdy zaczął oficjalnie spotykać się z Vitą i gdy dostrzegł, że posiadanie w swoim życiu kogoś, kto niepodważalnie stał po twojej stronie, sprawiało że żyło się nieco lżej. Chciał, żeby jego siostra również doświadczyła tego uczucia i żeby z lekkością mogła podchodzić do codzienności wiedząc, że oprócz swojego brata miała jeszcze kogoś, kto będzie ją wspierać i bronić bez względu na wszystko.

— To było ponaglenie, że masz przestać teraz gadać o prywacie — odpowiedział z powagą. — Lecz nie zmienia faktu, że skoro moja siostra nie jest dla ciebie tylko koleżanką, a masz wobec niej większe zamiary, to przyjrzę ci się uważniej. Nie czuj presji, oczywiście — dodał, nie mając w zamiarze go uspokoić ani pocieszyć, choć czuł satysfakcję z tego, że może go trochę nastraszył swoimi tekstami. Musiał mieć się na baczności, wystarczyło jedno skrzywdzenie młodej O’Cahallan i zacznie wąchać kwiatki od spodu.

Musiał teraz zmienić strategię. Wyjść z roli złego gliny i stać się tym sprawiedliwym, żeby zadbać w tym momencie o swojego klienta, który chyba sam nie do końca wiedział, czy był bardziej zestresowany całą sytuacją czy rozmową ze starszym bratem swojej luby — jeśli tym drugim, to bardzo dobrze! — To dobrze. Detektywi często zadają pytania pod włos i jak odpowiesz coś dwuznacznie to mogą wykorzystać to na twoją niekorzyść. Więc trzymaj się tego, Arden i nie rozmawiaj z nimi, dopóki nie przyjadę — wyjaśnił, mając nadzieję, że nie zostanie to przeinaczone w żaden sposób. — Pamiętasz, kto zajmuje się twoją sprawą? — zapytał, nie było to kluczowe i potrzebne, ale pomoże mu nastawić się, w jakim humorze powinien tam pojechać. — Zależy — odpowiedział szczerze. — Wszystko w zależności od tego, jakie mają dowody przeciwko tobie. Jeśli bazują na samym fakcie, że widziałeś się z ofiarą i nie szukają innych dowodów lub sprawców, tylko próbują dopisać cię do tej teorii, to można udowodnić im niewystarczające śledztwo — stwierdził. — No i pytanie, czy to areszt tymczasowy czy zatrzymanie. Jeśli zatrzymanie, to nie mogą cię trzymać w nieskończoność — dodał, wzdychając ciężko. — Przemyśl sobie wszystko, Finnegan. Musisz być ze mną szczery, żebym mógł cię oczyścić z zarzutów, więc jeśli masz mi coś do powiedzenia, to zbierz się w sobie, aby wyrzucić to z siebie jak przyjadę.

Finnegan
ODPOWIEDZ

Wróć do „Toronto Police Service Headquarters”