ODPOWIEDZ
21 y/o
For good luck!
173 cm
recepcjonista North York YMCA
Awatar użytkownika
a little twink
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

gdzieś w jakimś apartamentowcu



   Dał się wyciągnąć na tę imprezę, chociaż w sumie miał inne plany na ten wieczór. Nigdy nie należał do osób, które lubiły imprezować, a już z pewnością, jeśli imprezy te były tak dużo. Preferował bowiem skromniejsze domówki w bardziej kameralnym gronie. Teraz byli w czyimś mieszkaniu należącym do grupy znajomych, których Tomashek poznał na studiach. Zaskakującym było to, jak wielu ludzi można było spotkać na kampusach i uczelnianych ogrodach. Zaskakującym było również to, jak różne te osoby były, bo Tomashek miał wrażenie, że poznał już każdą możliwą wersję człowieka, która tylko istniała na ziemi.
   Planował siedzieć w domu i odpocząć po dość ciężkim tygodniu. Jutrzejsza sobota miała być wolna, więc Tomashek planował poczytać coś albo oglądać jakiś serial do późna, by obudzić się następnego dnia przed południem i oddać się jakimś rzeczom, które wpadną mu do głowy. Niestety teraz wiedział, że pewnie wróci do domu późno w nocy i z pewnością położy się spać zaraz nad ranem, co sprawi, że wstanie niewyspany, bo nikt nie pozwoli mu spać dłużej niż do południa. No ale trudno, bo jak się okazało impreza wcale nie była taka zła, jak mógłby się tego spodziewać.
   Wchodząc do mieszkania niemal od razu dostał drinka. Alkohol był ledwo wyczuwalny, więc Tomashek wypił kilka łyków zdecydowanie zbyt szybko, zapominając, że nie pije zwykłego słodkiego soku, by ugasić swoje pragnienie. Alkohol niemal od razu uderzył my do głowy i wprowadził w dobry nastrój. Szybkość tej reakcji była jasną wskazówką i ostrzeżeniem, że powinien przystopować. Dlatego też skończył swojego drinka po godzinie trzymania go w dłoni i zjedzeniu kilku porozkładanych przekąsek. Zaczął rozmawiać ze swoimi znajomymi, z którymi tu przyszedł, gospodarzami, którzy organizowali tę imprezę, jak również nieznajomymi, których poznał.
   No a potem go poniosło i wkręcił się w jakąś głupią zabawę z nieznajomymi, którzy byli już chyba równie pijani, jak on. Siedem minut w niebie znał jedynie z licealnych opowieści koleżanek i kolegów, którzy chcieli udawać, jak bardzo odważni i szaleni są, więc nie powinno nikogo dziwić to, że zabawa ta kojarzyła mu się właśnie z liceum i niewyżytymi nastolatkami.
   Dlatego właśnie był niesamowicie zdziwiony, że pozwolił sobie wkręcić się w tę zabawę i siedział teraz zamknięty w szafie i pogrążony w ciemnościach razem z nieznajomym chłopakiem.
   Było tu nie tylko ciemno, ale też ciasno i szybko zrobiło się gorąco i duszno. Czuł zapach drinków, które pił on i jego towarzysz, które to mieszały się ze sobą w tej ograniczonej przestrzeni. Czuł również wiszące na wieszakach ubrania, ocierające się o jego plecy i odsłoniętą szyję, druciane wieszaki szarpiące go za włosy i półkę, która wbijała mu się w biodro.
   Było ciemno, niekomfortowo i dziwnie. Nie miał pojęcia, jak powinien się zachować i co w ogóle miał zrobić. Wiedział mniej więcej na czym ta zabawa polegała, ale czy w ogóle istniały osoby, które robiły rzeczy, które mieli zrobić? Zgadywał, że większość z bawiących się robiła właśnie to co on i ten drugi blondyn, stojący naprzeciwko niego. I tyle. Później udawali, że robili dokładnie to, co powinni.
   – To głupia zabawa, nie wiem, dlaczego się zgodziłem w to bawić – przyznał szeptem, żeby usłyszał go tylko chłopak, który stał teraz razem z nim w tej szafie. Wątpił oczywiście, żeby ktoś miał ich podsłuchiwać, nie mówiąc już o tym, że ciągle dało się usłyszeć muzykę puszczaną głośno z głośników.

Sebastian Crawford
mów mi baby
napiszę wszystko, ale nie lubię nudy
21 y/o
For good luck!
180 cm
Architekt Pokój na przeciwko łazienki
Awatar użytkownika
Jego ojciec to książę Hampshire, ma swojego lokaja, a także papierek jakoby był architektem. Niech Was to nie zwiedziie! Jego prawdziwy zawód to: syn.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn/jego
typ narracjityp narracji
czas narracji3
postać
autor

Niektórzy grają w "siedem minut w niebie", inni przeżywają siedem lat w Tybecie, a odkąd Sebastian pojawił się w Toronto przeżywał time of his life. Serio! To ile on spotkał nowych osób, ile poznał nowych smaków, to po prostu przerażające. Ale też motywujące, imponujące i generalnie czy wszystkie płaszcze są takie niebiańskie w dotyku? Generalnie cała ta szafa była zagracona przez "przydasię", przez co Sebastian i jego towarzysz, którego imienia za chuja nie pamiętał, stali jeszcze bliżej siebie. A gdzieś po szyi wciąż miziała Sebastiana jakaś… szafra? Szalik boa? A może kurtka? Wszystko jedno, ale po tabletce ectasy którą łyknął na tej imprezie mniej więcej godzinę temu było mu absolutnie wszystko jedno. Tak bardzo było mu wszystko jedno, że nawet nie wiedział kiedy niejaka Sophie, która była na stażu w kancelarii, która załatwiała sprawy Sebastiana, zaprosiła go na impreze i przekonała, że właśnie w ten sposób może kogoś poznać. Zamykając się w szafie. Przepraszam bardzo, ale czy on nei dość życia spędził w szafie? Jasne, była to dosyć…. hm… transparentna szafa i generalnie taka dosyć nijaka, ze sklejki, dykty i folii. Ale jednak- szafa! A teraz znalazł się w zupełnie innej.


-Ej no - odszepnął rozbawiony, patrząc na tego niziutkiego chłopaczka. To nic, że dzieliło ich zaledwie siedem centrymetrów, Sebastian był w takim stanie, że był prawie przekonany, że ma trzy dłonie, dwie głowy i generalnie był tak bardzo nabzdryngolony, że potrafiłby jak Alison Dilaurentis w noc swojego zniknięcia zrobić dosłownei wszystko-Mogłeś trafić gorzej - dodał rozbawiony. Bardzo rozbawiony. Dużo bardziej rozbawiony, niż to było zabawne. No ale czego się dziwić? Wszystko było zabawne, od tego zawstydzonego, zrezygnowanego chłopaka, po miziające go ubrania, aż po Cher, która lewitowała nad nimi i śpiewała do you believe in love after przeprowadzka. -To co? Całujemy się? Dobra, to całujemy się. To ja teraz się schylę, niziołku i Cię pocałuję. I ten, nie w czoło, okej? No bo skoro już tutaj jesteśmy, a ilość powietrza jest ograniczona, to nie możemy im dać powodu by trzymali nas dłużej niż to konieczne, dobra? Okej, to całujemy się tak? Okej. No dobra. A czy możesz zapytać Tinę, czy może na chwilę być cicho? - najwyraźniej do niebiańskiego chóru, który w głowie Crawforda grał sobie w najlepsze dołączyła Tina Turner. I to go teraz przeraziło. Bo pamiętał, że Tina nie żyje. Czy to oznacza, że Cher również? O BOŻE A CO JEŻELI ON WŁAŚNIE PRZEWIDZIAŁ ŚMIERĆ IKONY? Czy jest w stanie to zatrzymać, zmienić bieg historii? Dobra, całujemy się.

Sebastian nie schylił się w żaden romantyczny sposób, tylko…. przykucnął, zgiął kolana, które teraz wydawały mu się niesamowicie ciężkie, trudne, nienaoliwione. Matko boska, jak ludzie funkcjonują na Ectasy? Seba żyje w przekonanu, że jest w innym wymiarze. I pocałował chłopaka. Był to początkowo pocałunek dosyć łagodny, czuły, ale gdy tylko Cher odpaliła fajerwerki w jego głowie, a niebo czyli tak naprawdę sufit w szafie rozświetliły setki sztucznych ogni, pogłębił pocałunek. Nagle czuł wszystko, no i sam nie wiedział co się dzieje, ile czasu trwa, kim jest ten człoowiek i jak do jasnej cholery, on się znalazł w tym położeniu.

-Stary! Stary! - nagle na jego ramieniu pojawił się duszek, który wyglądał jak Nicky Minahj -Mniej języka! Nie zalepiasz koperty, chłopie!

No to Seba ładnie posłuchał Nicky Minaj. I nawet jak tak całował się z tym chłopakiem, to chuj wie do kogo powiedział.
-Dszzmmmhki Nmmnikky


Tomash Nowakovsky
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Garnek
Decydowania za moją postać, takiego generalnie meta-grania, jak i nudnych rozgrywek.
21 y/o
For good luck!
173 cm
recepcjonista North York YMCA
Awatar użytkownika
a little twink
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion, jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

   Tomashek pomimo tego, że raczej był z natury spokojny i nie pakował się w żadne problemy, to nie stronił od rzeczy, które miały zapewniać przyjemności. Od czasu do czasu chodził na imprezy, spotykał się ze znajomymi, pił alkohol, palił papierosy. Starał się korzystać z życia najlepiej, jak mógł. W jego życiu gościła zasada, by żyć tak, jakby jutra nie było. Nie znaczyło to, że powinien sprawiać problemy. Nie chciał ich, bo nie chciał mierzyć się z konsekwencjami takich wyborów, a wiedział, że właśnie do tego by go to doprowadziło. Nie odmawiał sobie jednak przyjemności w najróżniejszych postaciach.
   Nie miał wielu przyjaciół, bo wydawało mu się, że ta rola zarezerwowana była jedynie dla nielicznych. Miał jednak wielu znajomych, z którymi również lubił spędzać czas. Wydawało mu się, że ilość znajomych, jakich się posiadało, świadczyła o tym, jakim człowiekiem się było. Bo w sumie ludzie nie lubili spędzać czasu z tymi, którzy nie byli mili i przyjemni. Chciał o sobie myśleć, jako o miłym i sympatycznym człowieku, z którym inni chętnie przebywają. Nawet jeśli sam był nieco nieśmiały i nie zawsze zdobywał się na dłuższe rozmowy. W szczególności z obcymi. Dlatego właśnie bycie zamkniętym w tej szafie z chłopakiem, którego nie znał, było takie niekomfortowe. Nie miał pojęcia, jak się zachowywać i co robić.
   Na całe szczęście ciężar ich interakcji nie spoczywał na nim, bo nieznajomy blondyn zdawał się przejmować inicjatywę i przełamywać ciszę miedzy nimi. Jednym słowem mówił bardzo dużo, co Tomashkowi nie przeszkadzało w tej chwili tak bardzo. W sumie to nawet cieszył się, że nie musiał sam prowadzić jednostronnego monologu.
   Muzyka, którą słyszeli, była przytłumiona na tyle, że bez problemu mógł usłyszeć blondyna.
   – No… jeszcze zobaczymy – powiedział, przyglądając mu się. Jego towarzysz miał twarz chłopaka, któremu wydawało się, że potrafił się całować, chociaż pewnie mogło brakować mu umiejętności. Wyglądał jak stereotypowy playboy, internetowy influencer, który zbyt dużo czasu spędzał na poprawianiu swojego wyglądu niż robieniu czegokolwiek innego. Oczywiście oceniał go niesprawiedliwie i dość stereotypowo, więc wiedział doskonale, że na pewno się mylił. Dlatego też nie mówił nic na głos. Blondyn był jednak przystojny, a fakt, że był wyższy od Novakowsky’ego sprawiał, że podobał mu się jeszcze bardziej. W sumie to mógł trafić do tej szafy z kimś dużo gorszym, więc nie miał zamiaru narzekać.
   – Co? – zapytał cicho, słysząc jego długą wypowiedź i nieskładny potok słów przeplatany brytyjskim akcentem. – Dobrze się czujesz? – dodał niemal od razu, obserwując, jak chłopak osuwa się niżej. Chwilkę mu zajęło, żeby przekonał się, że nie osuwał się, bo brakowało mu sił, ale po to, by zejść do poziomu Tomashka. Nie dzieliło ich znów tak dużo centymetrów, więc wystarczyło się zaledwie tylko pochylić. Ugięte polana chłopaka otarły się lekko o jego własne. Stali bowiem tak blisko siebie, że nie ważne, w jaki sposób by się nie poruszyli, tak istniała spora szansa na to, że siebie dotkną. Nawet jeśli byłoby to niechcący.
   Ich usta w końcu się jednak złączyły. Początkowo niepewnie i lekko, przypominały bardziej pocałunek dwojga dzieci, którzy jeszcze nie zdawali sobie sprawy z tego, co tak właściwie robią. Dopiero później, po chwili ich wargi rozchyliły się, pozwalając na to, by języki złączyły się między ich zębami. Było nawet przyjemne i Tomashek nawet prawie zamknąłby oczy, gdyby nie mruczenie chłopaka. Otworzył oczy i odsunął się nieznacznie.
   – Co ty tam mruczysz? – zapytał, przyglądając mu się. – Strasznie dużo gadasz, wiesz? – uśmiechnął się. Nie przeszkadzało mu to, była to bardziej obserwacja niż jakikolwiek przytyk w stronę nieznajomego. Ogólnie lubił ludzi, którzy mieli coś do powiedzenia bez względu na to, czym to było.

Sebastian Crawford
mów mi baby
napiszę wszystko, ale nie lubię nudy
21 y/o
For good luck!
180 cm
Architekt Pokój na przeciwko łazienki
Awatar użytkownika
Jego ojciec to książę Hampshire, ma swojego lokaja, a także papierek jakoby był architektem. Niech Was to nie zwiedziie! Jego prawdziwy zawód to: syn.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn/jego
typ narracjityp narracji
czas narracji3
postać
autor

Trudno powiedzieć na ile Sebastian rzeczywiście przejął inicjatywę, a na ile zrobiły to narkotyki, które swobodnie przepływały sobie przez jego organizm. Tak, chłopak był naćpany. I im było cieplej w tej szafie, co było na pewno efektem tego, że dwie osoby w niej stały, a szafy miały to do siebie, że zostały wymyślone jako pomieszczenie, które powinno się raczej szybko opuścić, tym bardziej te związki chemiczne w nim buzowały. W jego głowie działo się dosłownie wszystko, były nawet momenty gdy był prawie pewien, że to pomieszczenie jest tak naprawdę rakietą kosmiczną i leci gdzieś w stronę kosmosu. Tak, Seba praktycznie czul lekkie wibracje spowodowane tym, że opuszczali atmosferę.

-Czuję się doskonale, bardzo dziękuję - przyznał w końcu z szerokim uśmiechem na twarzy. I tak, to prawda. Niezależnie od tego, gdzie aktualnie się znajdują, albo która diva obok zrobiła sobie rezydenturę, to pewne jest to, że Seba czuje się doskonale. Wspaniale. Gdyby mógł posmakować tego, jak się czuje, to na pewno byłoby coś o smaku fanty, może z odrobiną miodu, cytryny. Czy coś takiego istnieje, czy naćpany Sebastian zamienia się powoli w miksologa? W ogóle…. czy miksolog to faktycznie miksolog, czy to po prostu jakaś dziwna, cenzuralna nazwa wymyślona w Simsach? O raju, pograłby teraz sobie w simsy! Ale jakaś cząstka jego głowy przypomniała mu, że jest na imprezie. Jeszcze ogarniał gdzie jest, jest dobrze, impreza może trwać.

Kiedy ich usta się złączyły, a Sebastian pogłębił ten pocałunek, zrobił to praktycznie instynktownie, łapczywie, namiętnie. Co ciekawe, minęła chwila odkąd ostatnio się całował. Czy to nie było jeszcze na studiach? Jakoś odkąd pojawił się w Toronto, randki które mu się trafiały były dosyć… nijakie. A tym samym jego wymarzony romans, taki jak te w których się zaczytywał coraz bardziej wydawał się nikłą możliwością. Chłopak mruknął coś tam do siebie, kiedy tak się całował z Tomashkiem. I to mógł być zarówno pomruk zadowolenia, jak i prośba do tego chłopaka, by przypomniał mu, że musi nastawić pranie po powrocie do domu. I najgorsze jest to, że pewnie sam tez nie wie. W końcu przestali się całować, Sebastian uśmiechnął się szeroko.

-Łaa… to było coś - kiwnął głową energicznie parę razy, a kiedy tak potrząsnął nią, to miał wrażenie, że małe iskierki wyskakują mu z włosów. I to było tak zabawne, że intensywnie kiwnął sobie głową o trzy razy więcej, niż potrzebował by potwierdzić słowa chłopaka-Co? Ja dużo mówię? No wiem, wiem. Kurna, no tak już mam. Nawet nie wiesz, ile razy mnie to jakoś wpakowało w dramy. No bo skąd ja mam wiedzieć kto co wie? Poznałem kiedyś taką Lucy, bardzo sympatyczna dziewczyna. Ale po kilku imprezach dowiedziałem się, że ma konto na Only Fans. I nick Juicy Lucy. No niby spoko, co nie? Każdy zarabia jak chce - wzruszył ramionami niedbale-Ale skąd ja miałem wiedzieć, że jej chłopak o tym nie wie? Myślałem, że każdy wie, skoro ja o tym się dowiedziałem wbrew własnej woli. A uwierz mi, bardzo, ale to bardzo nie interesowała mnie ta wiadomość. Chodź, napijemy się czegoś. - otworzył drzwi tej szafy i zrobił miejsce, by Tomash mógł sobie swobodnie z niej wyjść.


Tomash Nowakovsky
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Garnek
Decydowania za moją postać, takiego generalnie meta-grania, jak i nudnych rozgrywek.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”