ODPOWIEDZ
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
190 cm
Analityk kryminalistyczny w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I want you and your beautiful soul
You're the one I wanna chase
You're the one I wanna hold
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Ostatnimi czasy życie go nie oszczędzało. Miał wrażenie, że nic nie wyglądało tak ja powinno i chociaż do jego codzienności wróciła osoba, za którą serce tęskniło najmocniej, tak nadal nie potrafił się do tego przyzwyczaić. Minęło tak wiele lat, tak wiele nocy spędzonych na nierealnych scenariuszach, w których jego przyjaciel leżał obok, rozmawiając z nim. A teraz, kiedy ostatecznie zdawało się, iż wszystkie sny stały się jawą, nie mógł dłużej nazywać go swoim przyjacielem. Jak powinien się do niego zwracać, skoro z tej dwójki to właśnie Felix posiadał wszystkie wspomnienia, kiedy druga strona nie wiedziała nic?
Wydawało mu się, że oddając się w wir pracy, zarówno na komisariacie, jak i w domu, uda mu się jakoś zapanować nad tym całym chaosem, ale szczerze to nie na wiele się to zdawało. Tracił skupienie, tracił część codzienności, pozwalając my myśli uciekały w tak dobrze znanym sobie kierunku. Przecież przez tyle miesięcy nie robiły niczego innego - teraz jedynie skupiały się wokół faktycznie istniejącej osoby.

Nic dziwnego, że nie oponował, kiedy Rain wysłała mu wiadomość z zapytaniem, czy nie ma ochoty na krótką wycieczkę. Może podświadomie wyczuł, że z Carlsonem coś było nie tak, a może po prostu był to czysty zbieg okoliczności. Co nie byłoby ostateczną przyczyną, analityk przystał na propozycję, pakując niezbędne rzeczy, by być gotowym o umówionej godzinie. Tym razem nie on prowadził, jakoś nie miał do tego głowy, a spowodowanie wypadku nikomu by nie pasowało.
-Zaskakujące, że udało ci się znaleźć trochę wolnego czasu - uśmiechnął się do przyjaciela, kiedy znaleźli się na miejscu. Kto by pomyślał, że będą tu takie tłumy! Felix chyba naprawdę powinien skupić się bardziej na realnym życiu, bo umykały mu takie fakty jak sezon wakacyjny. - Ale cieszę się, że tu jesteśmy. Mi też przyda się odrobina wytchnienie - dodał, żeby przypadkiem Rain nie pomyślał, że programiście coś nie pasuje. Pasowało, chociaż egoistycznie myślał, że równie chętnie pojawiłby się tutaj z kimś innym. Z kimś, to był dla niego jeszcze bardziej niedostępny, niż kiedyś.
Przechadzali się po okolicy, kiedy niespodziewanie jego towarzysz zaproponował wzięcie udziału w zawodach wędkarskich, na co Carlson jedynie zmarszczył brwi.
-R, mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że ja ryby łowiłem tylko w grach komputerowych! I to nie symulatorach, a zwykłych MMO - powiedział z westchnieniem, ale jakby mógł mu odmówić? Był słaby, kiedy druga strona patrzyła na niego tak intensywnie, jakby w duszę mu się wwiercała.
-No dobrze, ale musisz mi pokazać jak się obchodzić z wędką - skomentował i zanim się obejrzał, już stali wśród innych uczestników, którym rozdano wędki.

Rain Chandler
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
21 y/o
For good luck!
185 cm
student, sprzedawca uniwersytet toronto, cukiernia
Awatar użytkownika
W deszczu zawsze jest coś, co przypomina nam o tym, jak kruche jest życie.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Przestał liczyć na jakąkolwiek poprawę życiowej sytuacji, odkąd ojciec postanowił się o niego upomnieć. Właściwie przeszedł do codzienności z tym, co nastąpiło i był przekonany, że nic go już nie zaskoczy w tym roku. Przygotował się na najgorsze scenariusze, co uczyniło go trochę szczęśliwszym. Okazało się, że sposób starszego brata na obojętne przechodzenie wobec kolejnej sytuacji, na którą nie miało się żadnego wpływu, wychodziło mu na lepsze, niż zatruwanie się kolejnymi przytłaczającymi scenariuszami. Miał za sobą trudny okres — był jedną z wielu osób, które musiały mierzyć się z przewrotnością losu. Choćby chciał poczuć się przez chwilę wyjątkowy i zrozumiany, wiedział, że nie było takiej możliwości. Dzieciaków, takich jak on było wielu. Wielu wywodziło się z przemocowych rodzin i tak samo wielu (choć zapewne w mniejszej ilości) cierpiało za grzechy rodziców. W przypadku Raina był to ojciec morderca. Zdarzało się, prawda?
Przeszłość była bolesna, ale nie potrafił jej zmienić.
Wycieczka nad jezioro przyszła mu do głowy dość nagle. Gdzieś między pierwszym i trzecim przegranym rankedem w lolu Rain doszedł do wniosku, że wyjście z komfortowych czterech ścian i niekomfortowej gry mogło wpłynąć lepiej na jego samopoczucie. Już ostatnio rozmawiał z Felixem na temat wyjazdu, lecz ze względu na brak czasu ostatecznie nie udało im się zrealizować tego planu. Chandler zadbał o to, by by było inaczej, załatwiając im miejscówki nad jeziorem Ontario. Po pierwsze miał się tam rozegrać konkurs wędkarski, w którym Rain chciał wziąć udział bardziej po to, by sprawdzić swoje umiejętności, aniżeli po to, żeby wygrać. Na to nie liczył. Wędkarzem dobrym nie był, lepiej odnajdywał się w cyfrowym świecie, ale kto nie potrafił zarzucić wędki? Dawno nie brał udziału w takich rozrywkach. Ostatnio był nad jeziorem kilka lat temu, jak jeszcze mieszkał w Orleanie. Zdarzało mu się wychodzić z ojcem na ryby, gdy mężczyzna był akurat trzeźwy i — szczerze mówiąc — Chandler całkiem dobrze wspominał te wspólne wyjścia.
Czuł, że ojciec go zauważa.

— Potrzebowałem trochę wyluzować. Powiedzmy, że siedzenie przed kompem mnie ostatnio znudziło — przyznał, spuszczając na moment spojrzenie z drogi, by zerknąć w stronę Felixa. Kąciki ust Raina uniosły się ku górze, uwydatniając dołeczki w policzkach. Obecny kolor włosów Felixa przypadł mu do gustu, mimo tego, iż widział go od jakiejś godziny, wciąż bezwiednie zatrzymywał spojrzenie na miękko opadające pasma, których odcień kojarzył się Rainowi z późnym latem i orzechami laskowymi. Zdecydowanie był to ładny kolor.
— Nie przejmuj się totalnie. Sam nie pamiętam, kiedy ostatnio łowiłem, więc dla mnie to będzie… Jak poprawka z egzaminu? — zmarszczył brwi, kontynuując swoją wypowiedź, jakby zastanawiał się, czy użyte przez niego porównanie było odpowiednie. Chyba tak?
Samochód zatrzymał się nad łowiskiem, na którym miały odbić się zawody.
Stanowiska podpisane numerkami: 11 i 12 miały należeć do ich dwójki.
— No więc… Nie umiem ci tego wyjaśnić. Po prostu trzeba nawinąć tę linkę na kołowrotek, żeby jakoś to działało. Chyba tak to się robiło? Będziemy totalnymi przegrywami na tym konkursie, ale no cóż. Życie, nie? — wzruszył nieco ramionami, pokazując Felixowi, w jaki sposób powinien przygotować wędkę do łowienia. Czynność ta wymagała cierpliwości, której na szczęście nie brakowało Rainowi.

Felix Carlson
Kasia (dc: hicatie.exe )
Nie lubię postów napisanych przez AI. Czytania w myślach mojej postaci i oczywiście klasyczek największy: utożsamiania postaci z autorem. To dwa oddzielne byty :/
ODPOWIEDZ

Wróć do „Summer by the Lake”