28 y/o
Welkom in Canada
183 cm
rezydent neurochirurgii w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
'Cause lately we've been living in different nations
Enemy lines are drawn, lines are drawn
We're speaking different tongues communicating
And as we fall, time is frozen
I know we break, but we're not broken
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mon amour
You know you free my soul
You ride my wave, I control
You guide the way like you’re told


— Sam nie wiem, Callie — stwierdził, błądząc spojrzeniem po jej pięknej twarzy. Skupiał się na każdym pojedynczym detalu, który zauważał gołym okiem; na jej ciemnych tęczówkach, na długich rzęsach, na ewentualnych znamionach lub innych aspektach, które tak bardzo mu się w niej podobały. Miał ochotę po raz kolejny tej nocy, wyciągnąć palce, by z pewną subtelnością, pogładzić ją po policzku. Musiał być ślepy, głupi albo mocno zagubiony, skoro te niecałe dziesięć lat temu, nie potrafił docenić jej urody. Jasne, uważał ją za ładną dziewczynę, ale to było niczym w porównaniu do tego, co czuł, gdy teraz na nią patrzył. — Niczego jeszcze nie planuję, ale cholera… Chętnie zobaczyłbym, jak szalona możesz być, będąc zazdrosna — zaśmiał się, unosząc nieznacznie podbródek, jakby próbował to sobie zwizualizować. Cyrus do tej pory kochał jedynie stabilność i dojrzałe podejście do życia, ale teraz, znając temperament Nerrezy, chciał znacznie więcej. Chciał emocji, doświadczeń i pierdolonego szaleństwa. Potrzebował tego, by odbić się od dna, które towarzyszyło mu od miesięcy. — Nie musisz martwić się o takie rzeczy, Calliope — zaśmiał się; kobiety nigdy nie interesowały go tak na dłuższą metę. Dziewczyna mogła więc poczuć się naprawdę wyjątkowo, skoro Lockhart chciał ją przy sobie na stałe i czuł do niej coś więcej niż tylko płytki pociąg seksualny. Nawet, jeśli zaakceptowanie tej myśli, zajęło mu trochę czasu. — Ani o zdradę, ani o dzielenie się z kimkolwiek — zapewnił, gładząc przy tym jej ramię.

I've been up wildin'
Your love is so violent
You givin' me solace


Cy mlasnął pod nosem na wspomnienie o jej przeklętym przyjacielu. Zastanawiał się, czy kiedyś dojdzie do takiego stanu, że przestanie reagować na jego imię w ten sposób; jakby połknął coś trującego i naprawdę nieprzyjemnego. Dlaczego nie mogła znaleźć sobie po prostu jakiejś dobrej koleżanki? Ta myśl sprawiała, że rzeczywiście miał ochotę zabrać ją na jakieś wakacje; daleko od niego. Może wtedy nie musiałaby o nim wspominać, wywołując w nim to niekończące się oburzenie i niechęć do innych, obcych mu ludzi. — Możemy pojechać dokąd tylko chcesz i kiedy tylko chcesz, Callie — powiedział poważnie. Nie musieli przecież czekać na moment, w którym Nerreza odłoży na to pieniądze. To wydawało mu się wręcz śmieszne; przecież mógłby to załatwić od ręki. Zdołał jednak ugryźć się w język, bo wiedział, że to mogłoby się jej nie spodobać, a już szczególnie na tak wczesnym etapie ich relacji. — W końcu będę miał pretekst, żeby pierwszy raz wykorzystać mój urlop — parsknął pod nosem. Nic nie mógł poradzić na to, że zaczął zastanawiać się, jak wyglądałyby ich wspólne wakacje; może jego umysł w końcu odnalazłby spokój? A może z charakterem Calliope, Cyrus modliłby się o jakiś udar. Kto wie, huh?

Okej, zasługiwał na to; na te słowa, wyrzut i nawiązanie do przeszłości. Nadal obejmował ją łagodnie w tali, unosząc na nią błyszczące spojrzenie. Odwzajemnił ten pocałunek na krótką chwilę, zanim oderwał się, by spojrzeć na nią dość przenikliwie. — Będziesz musiała wybrać ryzyko, bo tym razem będzie inaczej. Albo możesz spróbować mi zaufać — stwierdził. Zaraz jednak sytuacja znacząco się odwróciła, bo teraz to Lockhart pochylał się nad nią, spoglądając w jej oczy z góry. To słowo “wykończę”, zabrzmiało jak słodka obietnica, na której spełnienie już nie mógł się doczekać.

Honestly you make me wanna
sin for you right now


Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


my darling
27 y/o
For good luck!
168 cm
robi biżuterie for fun
Awatar użytkownika
i like the way you kiss me,
i can tell you miss me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

stay with me a little longer
fall for me a little harder

z a z d r o ś ć

Nie doświadczyła tego uczucia nigdy wcześniej. Nie do takiego stopnia, że miała ochotę kogoś udusić. Aż do teraz? Dlaczego sama myśl o tym, że Cyrus mógłby spojrzeć na kogoś innego niż ona, dotknąć kogoś, pocałować… sprawiała, że miała ochotę coś pierdolnąć? Krzyknąć na niego, że z jakiej racji miał jakiekolwiek inne partnerki przed nią, zanim się z nią zszedł? No właśnie. Nie miało to żadnego sensu. Ale to uczucie rozrywało ją tak mocno, że miała ochotę po prostu wgryźć się w jego serce. Ewentualnie wyrwać je swoimi długimi paznokciami i schować gdzieś głęboko, żeby nikt już nie miał do niego dostępu. Romantyczne? Toksyczne? Nieważne.

Nie zamierzała zmieniać na ten temat zdania. - Nie chciałbyś - posłała mu słodki uśmiech. - Mam wrażenie, że uwolniłby się ze mnie jakiś demon, którego chyba sam nie potrafiłbyś ujarzmić. - Spojrzała mu prosto w oczy. Łaknęła jego dotyku nawet wtedy, gdy już go dostawała. To nadal nie było w y s t a r c z a j ą c e. Chciała go. Pragnęła. Potrzebowała go tak cholernie mocno, że momentami zapominała, jak wziąć głębszy oddech, gdy był w pobliżu. Czy było to uzależnienie? Zakochanie? Determinacja własną zemstą? A może coś tak chorego, że nawet ona nie potrafiła tego opisać?

W dalszym ciągu stresowała się, że znowu da się ponieść emocjom... że straci kontrolę nad sobą i swoimi uczuciami, a tamten głos w pewnym momencie przejdzie na przód i Cyrus znowu nazwie ją wariatką i ją zostawi... ale teraz zdecydowała się po raz pierwszy w pełni mu zaufać. Czy był to pierwszy gwóźdź do trumny, który sama sobie przybijała z każdym słowem, jakie właśnie do niej wypowiadał? Możliwe. Tylko że zatracając się w tych myślach, sama mogła doprowadzić do tego, że odsunie się od niego, zanim on w ogóle zdąży zrobić coś złego. A tego nie chciała. - O mnie ty też nie musisz się martwić, Cy - uśmiechnęła się do niego. - Jestem tylko twoja i nikt inny mnie nie interesuje. Obiecuję.

Bawiły ją reakcje Cyrusa na Briana i wiedziała, że to będzie bardzo ciężki orzech do zgryzienia w ich związku, ale była gotowa zaryzykować. Powoli przyswajać go z myślą, że pomimo tego, iż była teraz jego dziewczyną, nie zmieni to faktu, że Brian zostanie. - Dokąd chcę i kiedy chcę? - uniosła brew, uśmiechając się szeroko. - Może w październiku? - Spojrzała na niego uważniej. - Chyba wtedy dostaniesz jakiś urlop, a ja do tego czasu może znajdę sobie mieszkanie. - Nie oczekiwała od niego oferty zamieszkania razem. W żadnym wypadku. Zdawała sobie jednak sprawę, że będzie musiała wynieść się z domu na stałe, bo na dłuższą metę, dopóki matka była z Davidem, ten układ… nie działał.

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


mine ♡
28 y/o
Welkom in Canada
183 cm
rezydent neurochirurgii w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
'Cause lately we've been living in different nations
Enemy lines are drawn, lines are drawn
We're speaking different tongues communicating
And as we fall, time is frozen
I know we break, but we're not broken
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cyrus jak na razie miał tylko jeden problem i był nim: Brian. To, z kim Callie umawiała się na przestrzeni paru ostatnich lat, nie było już dla niego szczególnie interesujące. No, bo skoro jej byli partnerzy nie są obecni w jej aktualnym życiu, to najwidoczniej nie byli też warci jego uwagi. Jasne, chciał zobaczyć, kto zdołał przykuć jej uwagę i jacy to byli w ogóle ludzie, ale nie czuł względem nich zazdrości albo realnej konkurencji. Było-minęło, tak? Brian był natomiast jego aktualnym zmartwieniem; takim, którego chętnie pozbyłby się przy pierwszej lepszej okazji, ale wiedział, że nie było to możliwe. Wystarczyło jedno krótkie wspomnienie o nim, by dostrzec błysk na twarzy Calliope, świadczący o tym, że akurat w jego przypadku zamierzała pozostać nieugięta. Najgorzej. Lockhart zaczął zastanawiać się, czy w ogóle powinien go poznawać, skoro na samo jego imię, reagował tak… cóż, impulsywnie. Poza Brianem, Cy czuł się całkiem komfortowo. Może miałby inne odczucie, gdyby jakiś natręt z przeszłości, znowu próbowałby się przy niej zakręcić, ale jak na razie, chyba nie miał się o co martwić, tak?

— Rzucasz mi teraz jakieś wyzwanie, Nerreza? — zapytał, z trudem powstrzymując rozbawiony uśmiech. — Myślę, że jestem w stanie znieść całkiem sporo. Nawet, jakby miał w ciebie wstąpić jakiś demon — dodał, ostatecznie śmiejąc się cicho pod nosem, bo ta wizja wydawała mu się dość fascynująca i jednocześnie kusząca. — Poza tym po co cokolwiek ujarzmiać, hm? — mruknął, poszerzając swój uśmiech. — Czasem lepiej pozwolić sobie na więcej nieprzewidywalności. — Cholerny znawca. Wystarczył jeden wieczór w towarzystwie Calluma, żeby jego rozsądek nigdy już nie wrócił na swoje właściwe miejsce. Masakra, tacy starzy, a tacy głupi. Gdzie te mądrości zebrane na przestrzeni tych wszystkich lat, co?

Oboje zachowywali się poniekąd jak oszuści. Oboje mieli swoje własne cele i motywy, które przenikały wprost w ich relację. Calliope miała przecież być tylko chwilową rozrywką. Osobą, która wprowadzi w jego życie odrobinę zamętu, którego ewidentnie zaczął potrzebować w swojej codzienności. On był jej zemstą. Mieli dość jasne kierunki, ale gdzieś w trakcie tego wszystkiego, nawet Cyrus zaczął się gubić. No, bo skoro to wszystko miało być chwilowe, to dlaczego ruszył jak szalony prosto do Toronto, by zabrać Nerrezę z jej rodzinnego domu? Dlaczego czuł wściekłość na samą myśl, że coś mogło jej grozić? Nie zachowywał się tak nikt, kto chciał wykorzystać drugą osobę do swoich egoistycznych planów. Nie mógł dłużej udawać, że przez ostatnie tygodnie, nic się nie zmieniło. — To, że ty interesujesz kogoś innego to już odmienna sprawa... Na to nie masz wpływu — westchnął marudnie. Tak, jej przyjaciel wciąż był problemem. I to całkiem sporym, ale nadal mógł udawać, że jakoś akceptuje ten stan rzeczy, żeby jej nie wkurzać. — A więc Grecja w październiku? — zasugerował, uśmiechając się dość leniwie. Nie sądził, że jego pierwszy wyjazd wakacyjny za granicę będzie właśnie z Callie; ach, życie potrafiło być naprawdę nieprzewidywalne.

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


miłość
27 y/o
For good luck!
168 cm
robi biżuterie for fun
Awatar użytkownika
i like the way you kiss me,
i can tell you miss me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

n i e p r z e w i d y w a l n o ś ć

Chyba nie zdawał sobie sprawy, co do niej mówił. Ani do czego była skłonna, skoro tak naprawdę zobaczył tę jej inną wersję tylko przez moment, zanim ją zostawił. Była nieprzewidywalna przez wiele lat. Próbowała dopasować się do wymagań, spełniać oczekiwania, które inni mężczyźni wobec niej mieli, jakby jej własne granice i pragnienia nie znaczyły kompletnie nic. Teraz, kiedy nareszcie pozwalała sobie na chwilę oddechu, w dalszym ciągu taka była. Tylko tym razem pokazywała mu swoją prawdziwą twarz. I dziwiła się, że jeszcze jej nie zostawił. - Jesteś ze mną. To samo w sobie jest wystarczającym wyzwaniem, Lockhart - uśmiechnęła się cwaniacko, wpatrując się w jego niebieskie tęczówki. - Ale dobrze. Z biegiem czasu sprawdzimy, jak wiele jesteś w stanie znieść, okay? - Parsknęła pod nosem, choć przez moment przez jej głowę przemknęła myśl, czy aby na pewno byłby w stanie znieść aż tyle.
No bo…
Ostatnim razem jej niestabilność albo go przeraziła, albo obrzydziła. Nie była w stanie opisać tamtego wyrazu twarzy, bo przecież wtedy tak usilnie próbowała przytrzymać się jego, zanim pociągnął ją ku górze tylko po to, by rzucić jej ostatnie spojrzenie. No ale nic. Żyła teraz tym, co działo się tu i teraz, co nie? A tu i teraz zdawała sobie sprawę, że cholera, z każdym dniem lubiła go coraz bardziej. Znaczył dla niej coraz więcej i pomimo jej genialnego planu wykorzystania go, a później zerwania z nim, sama myśl, że mogłaby świadomie pożegnać się z wpatrywaniem w te jego błękitne tęczówki, z dotykaniem go, z czuciem jego zapachu, z wpijaniem swoich ust w jego i smakowaniem ich słodkiego posmaku…

Nie chciała tego.

Chciała przy nim trwać jak najdłużej.

Chyba jeszcze mogła pozwolić sobie na chwilę nieuwagi, co nie? A jeśli poczuje, że naprawdę się w nim zakochuje, to na pewno odpuści. Tylko że nie oszukujmy się. Ten moment chyba już nadszedł. Uświadomiła to sobie wtedy, gdy przyjechał ją u r a t o w a ć. Przewróciła tylko oczami, wzdychając głośno na temat Briana, i nie odpowiedziała mu już nic. Zamiast tego po chwili uśmiechnęła się szeroko. - tak jest, Grecja w październiku - odparła podekscytowana. Bo nie dość, że pierwszy raz miała pojechać za granicę, to jeszcze z nim i to w jej rodzinne strony.

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


moja zguba
28 y/o
Welkom in Canada
183 cm
rezydent neurochirurgii w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
'Cause lately we've been living in different nations
Enemy lines are drawn, lines are drawn
We're speaking different tongues communicating
And as we fall, time is frozen
I know we break, but we're not broken
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Calliope była równie nieprzewidywalna, co jego serce.
Lockhart był święcie przekonany, że nadal miał nad sobą jakąkolwiek kontrolę. Żył w złudnym przekonaniu, że jakby chciał, to mógłby z nią zerwać w każdej chwili i to bez najmniejszego problemu. Niby taki inteligentny i dorosły człowiek, a wciąż cholernie głupi w tych miłosnych sprawach. Dlaczego traktował uczucia jak problem, który powinien rozwiązać? Wmawiał sobie jak ostatni kretyn, że miał do niej słabość tylko przez te wizualne aspekty, które mydliły mu oczy, chociaż nie wiedział, jak z kolei nazwać to zaangażowanie, którym wykazał się choćby tej nocy. Nie… To już dawno przestało być chwilowe lub nic nie znaczące, ale Cyrus nie potrafił przyznać tego przed samym sobą. Uczucia oznaczały, że wpadł po uszy i to osoba, którą tak brutalnie odrzucił przed laty, miała go całego w garści.

Czy to nie idealny materiał na zemstę?


Ta myśl przemknęła przez jego umysł dosłownie na sekundę, zanim znów zatrzymał spojrzenie na jej ciemnych oczach, tracąc zdolność logicznego myślenia. I tak było niemal za każdym razem, gdy był w jej pobliżu; to był też powód, przez który lubił tak bardzo spędzać z nią swój wolny czas. Jego umysł wyciszał się na dłużej, bez potrzeby zalewania go alkoholem lub nikotyną. Zastanawiał się nad wadami ich znajomości lub swoich uczuć dopiero później, gdy zostawał sam, a teraz mógł przynajmniej normalnie oddychać.
— To prawda. Jesteś dość wyjątkowa — rzucił kąśliwie. Callie miała mocny charakterek i czasami doprowadzała go do szału, ale chyba za to tak bardzo ją lubił. Nie nudził się przy niej, dostając całą gamę różnorodnych emocji. — Jasne, kochanie. Przetestuj mnie jak tylko chcesz — parsknął, bo nadal wydawało mu się, że nic nie jest w stanie go zagiąć. Nie był tą samą osobą, co w college’u; nie był już tym samym zagubionym chłopcem, który bał się jakiegokolwiek ryzyka.

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


mine
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”