ODPOWIEDZ
29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
188 cm
student kinezjologii, trener personalny North York YMCA
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

011.
Słyszał swój przyspieszony wysiłkiem oddech i miał wrażenie, że wraz z trwającym, intensywnym treningiem domowym w jego ciało uderzyło ciśnienie — buzowało w liniach żył, w rozdętych powietrzem płucach i w korytarzu krtani, który przyzwyczajony do szybkich wędrówek powietrza, przestał reagować na nie zmęczeniem, a zaczął ekscytacją. Choć może na takie odczucia miało wpływ też to, że dawno już przekroczył granicę, w której ciało jedynie przyzwyczajało się do ruchu. W zamian lawirował w przestrzeni, w której endorfiny odgrywały pierwsze skrzypce.
Mówiło się, że hormony szczęścia uwalniają się po około 20-30 minut ciągłego wysiłku, co idealnie zgrywało się z planem jego treningu, który kończył się gdzieś na 50 minutach, dając mu co najmniej kilkanaście minut ukojenia. Dziś również, rozgrzany ćwiczeniami, działał na kontrastach.
Głowa była lekka — ruch zdarł z niej warstwę problemów i ewentualnych trosk — a ciało przeciwnie, pozostawało napięte, rozgrzane i lśniące od potu. Obie te sfery, duchowa i cielesna, działały harmonijnie i w sprawdzonym porządku. Całą ciężkość, której pozbył się umysł, przejęły mięśnie, radząc sobie z tym doskonale. Muskularne ramiona prężyły się dumnie pod obciążeniem, a nogi utrzymywały równowagę, gdy w ostatniej serii powtórzeń opuścił ciężarek na dywan, wzdychając ciężko, ale z zadowoleniem. Dokładnie w tym samym momencie dzwonek w mieszkaniu zabrzęczał głośno, wyrywając go z rutyny. Zerknął przelotnie na zegarek, rejestrując godzinę: 21:51.
O tej porze mógł się spodziewać tylko dwóch osób: kuriera z jedzeniem (którego dzisiaj nie zamawiał) oraz świeżo nabytej znajomej, Love Roderick. Odkąd tylko zdecydowali się przenieść ich one night stand na zupełnie nowy grunt, relacja ta stała się zdecydowanie p r o s t s z a.
Nie istniały wygórowane oczekiwania, ani żadne pretensje. Pozostały im tylko: śmiech, przyzwoicie szczere rozmowy i sporadyczne niespodzianki, do których Jayce zaliczał również niezapowiedziane, wieczorne wizyty domowe, co mogło oznaczać tylko jedno: Mają temat do przegadania.
Uwielbiał słuchać jej historii i perypetii w relacjach damsko-męskich równie chętnie, co zwierzać się z własnych, przy czym miał wrażenie, że oboje dawno już pozbyli się względem siebie filtra oceniającego, dzięki czemu ich przyjaźń, dopiero kiełkująca, mogła wzrastać.
Nie kłopotał się w zmianę ubrania, czy inne zbędne konwenanse, do drzwi ruszył z mokrą od potu koszulką, przecierając jedynie wilgotne czoło materiałem wzniesionego t-shirta w momencie otwarcia drzwi. Uwydatnione mięśnie brzucha z dolnej ich partii uwidoczniły się dla cudzych oczu, nie było to jednak coś dla Love zaskakującego, skoro jeszcze nie tak dawno temu widzieli się nago.
No proszę, tak myślałem, że to Ty — przywitał ją wesoło, potwierdzając w tych słowach swoją tezę. Opuścił przy tym podkoszulek, otwierając przed nią szerzej drzwi, by mogła swobodnie przemknąć pod jego ramieniem (o ile chciała, bo jeśli nie chciała, to musiała poczekać, aż Jayce się odsunie od framugi).
Jakieś nowe historie do opowiedzenia, czy wpadasz w innym celu?
Naenergetyzowany wcześniejszym treningiem, brzmiał żywo i otwarcie, kąciki ust Byrne’a wzniosły się tym samym zachęcająco do góry, jakby już teraz aprobował to, co miała mu zamiar powiedzieć dziewczyna. Cokolwiek by to nie było, pozostawało dla niego czymś interesującym.
Bo i ona okazała się zaskakująco interesująca, gdy przestała być mu kochanką.

Love Roderick
Ostatnio zmieniony śr wrz 02, 2026 10:13 pm przez Jayce Byrne, łącznie zmieniany 2 razy.
nihilista
godzę się na prawie wszystko, sprawdź mnie, jeśli potrafisz
28 y/o
CHRISTMASSY
159 cm
prezenterka w CBC News
Awatar użytkownika
'Cause I'm a real tough kid
I can handle my shit
They said, "Babe, you gotta fake it 'til you make it"
And I did
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracji3os.
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Powinna była brać przykład. Zamiast spędzać kolejny wieczór na mieście w zbyt krótkiej sukience – powinna więcej czasu spędzać na aktywności fizycznej. Prawdziwej aktywności fizycznej, do której zdecydowanie nie należało zaliczać zupełnie bezsensownych i nieprzyzwoitych one night standów, które miały tylko pomóc jej zagłuszyć głosy w głowie. A dokładnie tą jedną upartą myśl, tą jedną irytującą postać, którą jako pierwszą powinna z niej wyrzucić. Nie potrafiła, więc zapętlała się w tym wszystkim coraz bardziej i bardziej…
Żenujące.
Jayce też miał być tylko tym… całkiem przyjemnym, całkiem nieodpowiedzialnym i zupełnie niepotrzebnym one night standem. A później wszystko się zmieniło i sama nie potrafiła powiedzieć dlaczego albo jak. Ale nie żałowała tego momentu i takiego obrotu sprawy. Przynajmniej miała teraz miejsce, do którego mogła trafić o średnio przyzwoitej porze, gdy drinki w barze zaczynały smakować jak coś, czego później będzie żałować. A nie chciała w kółko wszystkiego żałować…
A może jednak pożałowała.
W momencie, gdy drzwi od jego mieszkania się otworzyły, gdy przesunęła spojrzeniem po męskiej sylwetce… zdecydowanie nie takiego widoku się spodziewała na dzień dobry. Może jednak należało przemyśleć wszystkie swoje życiowe decyzje? Może naprawdę przyjaźń damsko-męska nie istniała? Ściągnęła brwi na ułamek sekundy i drugie tyle potrzebowała na to, żeby wrócić na ziemię i odzyskać rezon.
- I dlatego postanowiłeś otworzyć drzwi półnagi… sprytne, sprytne. – wytknęła przekornie, gdy już odzyskała zdolność mówienia i jakiejkolwiek reakcji. Weszła do środka nie czekając na specjalne zaproszenie, ani momentu, gdy odsunie się od drzwi – co przy jej wzroście i raczej drobnej sylwetce nie było szczególnie trudne – Chociaż trochę też przypomina tortury… nie wiedziałam, że lubisz się znęcać nad znajomymi, Byrne. – dodała półżartem, półserio i wyszczerzyła kły w szerokim uśmiechu – Mam chińszczyznę. – zareklamowała unosząc dłoń, w której trzymała papierową torbę z logo pobliskiej, nieźle ocenianej, chińskiej knajpy, z której wybrała pół menu, bo nie mogła się zdecydować, co właściwie miała ochotę zjeść – I na boga, naprawdę… weź się ubierz. – dodała, zaraz po tym jak bez grama skrępowania przesunęła spojrzeniem po męskiej sylwetce. Bo tak… miała okazję widzieć go nago i nadal uważała, że był to bardzo miły dla oka widok, więc teraz, gdy jego koszulka opinała się na wszystkich mięśniach, dodatkowo podkreślonych treningiem – jej wyobraźnia działała na przyspieszonych obrotach. I zupełnie ignorowała fakt, że ona sama wyglądała jakby wyszła z domu w jednym celu i jej sukienka nie należała do najskromniejszych, czy najbardziej… zachowawczych.
Torbę z chińszczyzną odstawiła na blat stolika, a ona sama opadła miękko na kanapę, zapadając się w poduszkach. Jednocześnie ani na moment nie odwróciła od niego spojrzenia.
- Nie chciałam siedzieć w domu… a drinki na mieście zaczęły smakować jak coś, czego później mogłabym pożałować. Więc trochę przyszłam żebrać o towarzystwo. Zabicie mojej samotności. – co samo w sobie było dość żałosne i właśnie tak się czuła, gdy o tym mówiła. Poniekąd była osobą publiczną, teoretycznie nie narzekała na brak znajomych i przyjaciół. A później i tak lądowała tutaj…


Jayce Byrne
29 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
188 cm
student kinezjologii, trener personalny North York YMCA
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Usta rozciągnęły się w naturalnym, wdzięcznym uśmiechu, nieco szerszym, niż jego standardowy, co zdradzało rozbawienie. Przekorność dziewczyny, choć objawiała się w pewnym siebie głosie, nie miała zdolności przedrzeć się przez lekkoduszny korpus Byrne’a, co oznaczało mniej więcej tyle, że trudno było wpłynąć na niego i wywołać skruchę. Mimo wszystko nie zadzierał jednak z kobietami jej pokroju — w jego odczuciu temperamentnymi i gotowymi wchłonąć go w paszczę oskarżeń, gdyby tylko przegiął z niewybrednym żartem — dlatego nie zaczął odpowiedzi od zbyt bezpośredniego i prostackiego: Przecież półnagi, to już pół drogi do rżnięcia, na co pewnie zdecydowałby się np. w męskim gronie. Zamiast tego, pełen luzu i pozytywnej aury, puścił ją pod ramieniem, przetaczając uśmiech w krótki, dźwięczny śmiech, zakończony dużo bardziej bezpiecznymi słowami:
Jak już to ćwierćnagi. Przecież mam koszulkę i spodnie.
Ta bezpardonowa poprawka nie wnosiła nic nowego do rozmowy, stała się jednak płynną odpowiedzią na narzucony w dialogu nastrój. Oboje byli swobodni i śmiali, nieco przekorni, i nieco zabawni; balansujący gdzieś na granicy pomiędzy tymi emocjami.
Tylko nad Tobą — odciął się gładko, wchodząc wraz z nią w głąb przedpokoju, a przy tym zamykając również za nimi drzwi.
Love nie musiała nawet mówić o chińszczyźnie, zanim zdążył zauważyć w jej dłoniach pudełko z jedzeniem, poczuł jego zapach. Woń chińskiej mieszanki wtłaczała się całkiem szybkim kanałem do nozdrzy, wybudzając tym nagle jego żołądek, który skurczył się, przypominając mu o tym, ile energii stracił podczas treningu, którą teraz należało uzupełnić.
Weszła więc do niego w perfekcyjnym momencie.
Dobra już, dobra… — mruknął jedynie, ale posłusznie udał się do sypialni, wychodząc z niej z naręczem nie jednej, a dwóch bluz. Jedną rzucił dziewczynie na kolana, gdy ta siedziała już swobodnie na kanapie. Drugą narzucił na siebie, zapinając zamek do połowy, by okryć lśniące od potu ramiona i naprężone mięśnie, które tak skutecznie wydawały się ją rozpraszać.
Ona też go rozpraszała. Miała długie, zgrabne nogi i sukienkę ledwie sięgającą półdupków, a do tego w te konkretnie półdupki, z tego co pamiętał, przyjemnie uderzało się podczas seksu. Były jędrne, soczyste i…

Stop.

Nawet moja bluza jest dłuższa, niż Twoja kiecka.
Słowa komentarza, choć mogły wydać się nieco zbyt surowe, tak naprawdę były jedynie drobną sugestią do tego, żeby jednak się ubrała. Nie chciał powtarzać się po niej, ale jeżeli mieli trzymać tę relację i siebie wzajemnie na równi, to zasady dobrego zachowania, a raczej ubrania, powinny dotyczyć ich obojga.
Przyznaj się… tak naprawdę wciąż chodzi Ci po głowie słodki manul… chcesz go znaleźć?
Zaśmiał się, siadając obok niej na kanapie. Nie czekał na zielone światło, sięgnął do blatu stolika, by wydostać z reklamówki pudełko obiecanej mu chińszczyzny. Podał przy tym jedną parę pałeczek jej, a drugą zostawił sobie.
Gdybym nie był tak beznadziejnie nieromantyczny, a nasza relacja tak platoniczna, powiedziałbym teraz, że Cię kocham. Idealnie wstrzeliłaś się z tym jedzeniem.
To mówiąc, usta Jayce'a z łatwością odnalazły drogę do pierwszego, ciepłego kęsa. Nie trzeba go było nawet namawiać, mimo że normalnie raczej ograniczał spożywanie fast foodów.

Love Roderick
nihilista
godzę się na prawie wszystko, sprawdź mnie, jeśli potrafisz
ODPOWIEDZ

Wróć do „#38”