ODPOWIEDZ
0 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Elvira Sajwani
Merai Shabo
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
01.02.2000r I Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
zaimki
ona/jej
zawód
członkini zarządu firmy ojca
miejsce pracy
Damac Properties
orientacja
heteroseksualna
dzielnica mieszkalna
Financial District
pobyt w toronto
Od 18. roku życia
umiejętności
- Dobrze radzi sobie w negocjacjach.
- Potrafi analizować sytuacje i wyciągać wnioski.
- Zna podstawy i zasady prowadzenia biznesu.
- Potrafi zachować zimną krew w stresujących sytuacjach.
- Jest spostrzegawcza i szybko zauważa szczegóły.
- Odnajduje się wśród wpływowych i zamożnych ludzi.
- Zna zasady etykiety i dobrego wychowania.
- Zna kilka języków - arabski, angielski, francuski, włoski.
- Dobrze kłamie.
- Taniec towarzyski.
słabości
- Nie potrafi przeciwstawić się ojcu.
- Nie posiada prawa jazdy.
- Nie potrafi gotować.
- Źle znosi utratę kontroli nad sytuacją.
- Ma problemy ze snem.
- Zaburzenia odżywiania.
Siedziała naprzeciwko ojca w jego prywatnym gabinecie przy ogromnym biurku z hebanu, które miało sprawiać, że goście czuli się w porównaniu z gospodarzem malutcy. Dla niej jednak takie miejsca kojarzyły się z dzieciństwem. Hussain Sajwani nigdy nie zapraszał jej tutaj bez powodu.
- Masz już dwadzieścia siedem lat... - nie poprawiała go. Jedynie uniosła wzrok, bo ojciec rzadko kiedy mówił o przeszłości. Krótki romans pomiędzy Dubajskim Miliarderem, a Kanadyjską modelką. Ta relacja była tajemnicą przez długie lata. Konsekwencje tego związku pozostały z nimi na całe życie. Skandal. Pismo rozwodowe, które żona Sajwaniego przekazała przez prawników. Pieniądze miały magiczną moc. Uciszyły niemal każdego, a ona została odebrana matce i wychowana w Dubaju przez nianie, które jej ojciec zatrudnił.
Od najmłodszych lat uczono ją manier, języków, odpowiedniego zachowania i tego, że nazwisko Sajwani zobowiązuje. Milirder był wymagający. Rzadko okazywał czułość, ale zapewniał jej wszystko, czego potrzebowała. Dorastała otoczona pieniędzmi, luksusem i ludźmi, którzy zawsze wiedzieli, kim jest jej ojciec.
- Wyjechałaś do Kanady kiedy miałaś osiemnaście lat...
- Dałeś mi wybór.
- I zrobiłaś dokładnie to, czego od ciebie oczekiwałem.
Na ustach mężczyzny pojawił się ledwie widoczny uśmiech. Nigdy nie potrafiła zdecydować, czy bardziej go podziwia, czy się go boi.
Kanada była jedyną drogą do wolności. Do życia na własny rachunek. Studiowała w Toronto, poznawała ludzi spoza świata ojca i powoli budowała własną tożsamość. Miasto było dla niej czymś więcej niż miejscem pochodzenia matki. Stało się jej domem.
Mimo odległości nigdy jednak naprawdę nie uwolniła się od nazwiska Sajwani.
Po ukończeniu studiów zaczęła pracować w rodzinnej firmie. Z czasem znalazła się w zarządzie, gdzie musiała udowodnić, że potrafi być czymś więcej niż tylko córką właściciela. Nauczyła się analizować umowy, prowadzić negocjacje i podejmować decyzje, od których zależały miliony. Jej starania nigdy nie były wystarczające.
- Firma ma problemy.
- Jak poważne?
- Na tyle poważne, że potrzebujemy sojusznika.
- I co ja mam z tym wspólnego?
Odchyliła się na krześle, a ojciec spojrzał jej prosto w oczy.
- Jego syn.
Zapadła cisza.
- Chcę, żebyś się do niego zbliżyła. Poznała go. Zainteresowała sobą. Jeśli między wami coś się wydarzy, tym lepiej.
Co?... To było zbyt wiele...
- Nie. - odpowiedziała natychmiast. - Chcesz moim kosztem ratować firmę?!
- Naszym kosztem. Wiesz, że opłacam leczenie twojej matki.
Znieruchomiała.
Oczywiście, że wiedziała.
Jej matka chorowała na raka. Leczenie było kosztowne, a bez pieniędzy Milirdera sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. To właśnie dlatego ich relacja nigdy nie była prosta. Ojciec potrafił być zimny, wymagający i bezwzględny, ale jednocześnie był człowiekiem, dzięki któremu jej matka mogła walczyć o życie.
Wiedziała, co powinna zrobić. Wiedziała również, czego chciałaby dla siebie. I po raz pierwszy od dawna te dwie rzeczy znajdowały się po przeciwnych stronach.
- Mam chłopaka.
- Zatem pozbądź się problemu.
PROBLEMU. Tak, jakby całe jej życie, które sobie ułożyła w Toronto było jedynie zachcianką, którą można odłożyć na bok. Bo bez względu na to, ile lat mieszkała w Toronto, ile osiągnęła własnymi rękami i jak bardzo próbowała zbudować życie niezależne od ojca, w jego oczach wciąż była przede wszystkim jego córką.
Córką, która tym razem miała odegrać najważniejszą rolę w interesach rodziny.
- Zrobisz to? - pytanie padło, gdy tylko sięgnęła dłonią po płaszcz.
- Poznam go. Niczego więcej ci nie obiecuję.
Wyszła z gabinetu, choć doskonale wiedziała, że właśnie zgodziła się wejść w grę, której zasad sama nie ustalała.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
wysoki
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
nie
zgoda na utratę posady postaci
nie
gall anonim
0 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „w budowie”