ODPOWIEDZ
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
It was the summer of love
A delicate daydream
And for a couple of months
It felt like we were 18
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

⋆༺𓆩 🕵🏻‍♂️𓆪༻⋆



Kwestia stalkera prezentowała się następująco: Peach siedziała obecnie na chacie a dwójka bodyguards, których przydzielił jej papi i właściwie to się już do nich poniekąd przyzwyczajała. Byli na kanapie, kiedy robiła sobie poranną kawusię, pilnowali okien kiedy szła się wykąpać i nawet sprawdzali czy ktoś jest na korytarzu zanim wyszła. Można jasno przyznać, że opiekę miała pierwsza klasa. Niestety Peach już po tygodniu zaczęła ubolewać nad sytuacją, bo Pinki i Mózg zachowywali się jakby chcieli ją we wszystkim wyręczyć. Więc nie dość, że ją chronili, to pierwsi wciskali guziki w jej kawiarce i nawet tego nie musiała robić, bo kiedy tylko schodziła, to kawka już na nią czekała. Pinki obierał jej ogóreczki i szykował w miskach wszystkie składniki do smoothie, i wyraźnie mu przeszkadzało, że Peach upierała się, że sama sobie przyrządzi smoothie. Ale nie chciała stracić kolejnej części swojego porannego rytuału, więc wyraźnie zabroniła im wtrącać się w te sprawy. Kiedy wypijała swój dzisiejszy smoothie, stało się coś przedziwnego co postawiło ją, jej bodyguards oraz cały budynek na nogi.
Alarm przeciwpożarowy.
Ubrana w swoje legginsy i fitujacy top, właściwie to zbierała się do wyjścia na siłownię, ale Pinki i Mózg zabronili jej brać torbę i powiedzieli, że trzeba zaraz opuścić budynek. Peach wcale się to nie podobało, bo takie alarmy nic nie wnosiły do jej życia poza tym, że już wiedziała, ze się spóźni na dzisiejszy trening. Nic się nie udało jej niestety przekonać bodyguardów żeby poczekali aż się spakuje na siłownię, zamiast tego zaraz biegła z nimi po schodach w dół. Pinki z przodu, Mózg na tyłach, a Peach w środku. A poza nimi cały blok. Jeszcze kiedy byli w mieszkaniu oczywiście uparła się, żeby trzy razy sprawdzić, czy Williama na pewno nie ma w domu. Jeżeli ten alarm był prawdziwy, to nie wybaczyłaby sobie, gdyby zostawili Billego w płonącym budynku. Kazałaby Pinkiemu i Mózgowi wrócić, a jakby się opierali to sama by tam wróciła (a oni za nią). W drodze na dół minął ich jeden mężczyzna, który wbiegał na górę, ale wtedy Peach nie zwróciła na niego uwagi.
Dopiero kiedy czekała pod budynkiem w miejscu zbiórki, zorientowała się ze to nie ich budynek, tylko sąsiedni się jara. Przesunęła spojrzeniem w górę ciekawa, czy jej były przyjaciel Madox A. Noriega był w domu i czy zdążył się ewakuować, chociaż nie widziała go na zewnątrz. Gdyby pomiędzy nimi było inaczej, to pewnie zanim pobiegła na dół, to sprawdziłaby rowiniez jego mieszkanie. Ale ponieważ nie było, to dopiero tu na ziemi ściska piąstki i patrzy w jego okno, usilnie próbując sobie przypomnieć czy jak ma otwarte to znaczy że jest w domu czy że nie ma go w domu. W końcu stwierdziła, że nie może żyć w takiej niepewności, więc napisała smski.
Jakieś dwie godziny później powiedziano im że mogą wrócić spowrotem do mieszkań, ale w powietrzu była jakaś dziwna atmosfera. I nic dziwnego, bo od godziny szeptano, że ten pożar w sąsiednim budynku to nic innego jak próba spalenia dowodów w sprawie??? Niby stała jedna karetka, ale rozłożyli jakiś wielki parawan i nic nie było widać, a w międzyczasie zjechał się tabun policji i detektywów. Średnio to wszystko wymyślili, bo przez te ewakuacje wlansie jakieś pięć tuzinów ludzi ciekawsko zaglądało za policyjne taśmy. Jedna z tych osób była również Peach, w tym swoim różowym komplecie i z butelką wody w ręku. Za jej plecami stali jej panowie cienie, którym wcale się to wszystko nie podobało. Peach się też nie podobało, ale zanim zdążyła wpaść na pomysł, żeby wrócić do domu nagle rozpoznała w jednym z ludzi za taśmą… pewnego rycerza na motorze. Uśmiecha się trochę zdezorientowana i macha do niego paluszkami przebierając w powietrzu.
Niewiadomo czy podszedł do niej czy nie, ale i tak trzy godziny później zastukał do jej drzwi, żeby zebrać zeznania i wtedy Peaches otworzyła mu szeroko z jeszcze bardziej zdumionym spojrzeniem.
- Francis? Skąd wiedziałeś że tu mieszkam?- pyta taka lekko zdumiona, bo przecież jeszcze nie wie, że przyszedł tu zebrać jej zeznania. I trochę nieświadomie trzyma rękę na drzwiach, bo podświadomość jej podpowiada że tak na prawdę to może się okazać że to on, jej rycerz na motocyklu (nie na koniu), jest tak na prawdę… jej prześladowcą. Ale by było!

Francis Gardner
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
ODPOWIEDZ

Wróć do „#21”