ODPOWIEDZ
33 y/o
For good luck!
167 cm
stay at home mom
Awatar użytkownika
Just know that I will find my way from you
Like flowers from a tomb while you decide who you are
And I can see right through like shadows on the moon
And it's all bad news
I hate that I made you love me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszly
postać
autor

2008, Hamptons Wszystko miała obmyślone. Wakacje pomiędzy 9 a 10 klasą w high school, miały być idealne. Koniec z dwumiesięcznymi nudami w Hamptons, gdzie w te pochmurne dni za jedyną rozrywkę miała granie w bingo z tutejszymi seniorkami w country clubie w karty. W dni kiedy była ładna pogoda, Queenie siedziała na plaży z książką i pracowała nad opalenizną. Ale nie w to lato, teraz wszystko miało wyglądać inaczej, bo w końcu mogła zaprosić kogoś ze swoich znajomych. Nic dziwnego, że Barbara i John na to przystali, bo po zeszłym roku kiedy słuchali jej narzekań aż do święta Thanksgiving musieli mieć tego dość. Ale na sto procent byli pewni, że Queenie weźmie jedną ze swoich szkolnych koleżanek. Słodką Giselle z grupy cheerleaderek albo Aurore, która była córką ich przyjaciół. Ale ich córcia zamiast wybrać koleżankę, to oświadczyła im że chce wziąć na wyjazd wakacyjny Aresa Horne. Biednego chłopaka z klubu, który od kilku miesięcy coraz częściej spędzał z nią czas. Queenie nigdy nie mówiła o nim jako o swoim chłopaku, ale jednocześnie nie umawiała się z nikim innym, bo ten jej wystarczał. Ale rodzice Bylthe nie traktowali go poważnie dlatego sam pomysł córki John przyjął to jak jakiś żart, a Barbara oświadczyła, że to jest wy-klu-czo-ne. Queenie nie mogła pojąć niby dlaczego teraz to wydaje się im wykluczone, skoro sami na początku mówili, że to świetny pomysł, żeby Queenie się z Aresem bujała. Odkąd zaczęła z nim spędzać większość swojego czasu była bardziej pewna siebie i poprawiły jej się oceny w szkole. Rodzice byli zadowoleni, tak jakby uznając, że Ares to nieszkodliwy zdolny chłopak, który zadba o to, żeby ich córcia nie skończyła jako kretynka. Pokaże jej jakie są książki, przypilnuje żeby odrobiła pracę domową. I faktycznie Ares to robił, ale jednocześnie łaził za nią i spełniał jej zachcianki. Kiedyś poprosiła go o to, żeby potrzymał nad nią parasol mimo że mieścił się tylko pod nim on albo ona. I chociaż on miał białą koszulę i w efekcie musiał iść cały przemoczony na egzamin, to trzymał nad nią parasol do ostatniej kropli. Innym razem spytała, czy mógłby poczekać na nią po szkole i chociaż on skończył po obiedzie, to siedział na krawężniku aż do wieczora, aż Queenie wyszła z zajęć pozalekcyjnych. Oddała mu wtedy jego czapkę k powiedziała, że widzą się kolejnego dnia. Queenie z każdym dniem się bardziej uzależniała od jego obecności i tym sposobem dla niej na przykład wykluczone było, że pojedzie na wakacje bez niego.
Postawiła na swoim, kiedy zestresowała Johna i Barbarę, jak również swojego młodszego braciszka Petera, kiedy uciekła na całą noc żeby ich zmusić do zgodzenia się na towarzystwo Areska na wakacjach.
I tak właśnie Ares stał z wielką czarna torba, w której miał świeżo wydrukowany paszport z pierwszym stempelkiem potwierdzającym wjazd do USA, na podjeździe i patrzył na ogromny błękitny dom z białymi okiennicami, i pewnie myślał sobie “o jaki piękny dom”. W każdym razie Queenie tak myślała, że takie właśnie miał myśli, kiedy zawołała go ze schodów, żeby zaprowadzić do jego pokoju. Musiała iść z rodzicami na kompromis, więc nie mieli pokojów bardzo blisko siebie, a właściwie to Ares dostał pokój z jej młodszym bratem Peterem. Ale i tak się jarała, że Ares tu jest i uśmiecha się do niego przeskakując stopnie i prowadząc go do pokoju brata. Peter miał tylko 9 lat w te wakacje i jedyne co go interesowało to koszykówka i tenis, więc i tak nie powinien im przeszkadzać - tak mu mówiła w drodze do pokoju, tyle że jakież było jej zdumienie, kiedy po przekroczeniu progu Peter zaczął zagadywać Aresa o wszystko, łącznie z tym że namówił go w kilku zdaniach na to, żeby poszedł z nim zagrać w koszykówkę. Queenie trochę była w szoku, że Peter tak się zainteresował Aresem, zupełnie nieświadoma, że jej rodzice nie grają fair i powiedzieli, że jak dzieciak będzie spędzać czas z kolegą Queenie to na jesień kupią mu PlayStation. Peterowi oczy się zaświeciły i od tamtej chwili Horne miał zostać jego najlepszym przyjacielem. Natomiast Queenie poczuła jakieś ukłucie zazdrości, bo przecież Ares miał z nią spędzać czas tego lata. Ale z drugiej strony wiedziała że Peterowi musiało być też nudno, bo jaką miał alternatywę? Granie w bingo z seniorkami?
Ale po dwóch dniach, kiedy Peter siedział im na głowie non stop, w końcu się zdenerwowała i kiedy byli na plaży, wciągnęła Aresa samego do wody, zanim Peter się zaoferował żeby mu potowarzyszyć.
Ubrana w białe bikini jeszcze miała nieopalona skórę, a słoneczko już przypiekło jej ramiona, ale nic sobie z tego nie robiła.
- Chodź, zanim twój nowy przyjaciel do nas dołączy - zaśmiała się na samą myśl, że Ares mógłby woleć zajmować się jej bratem i pobiegła przez plażę w kierunku wody. Plaża w Hamptons była idealna, miała biały piasek i delikatne fale. Queenie zatrzymała się na skraju i pozwala, żeby woda obmyła jej stopy i spojrzała zachęcająco na Aresa. W tamtym czasie nie miał jeszcze swoich czarnych tatuaży ani wielkich mięśni, ale Queenie dopiero pierwszy raz widziała go na tym wyjeździe bez koszulki więc i tak robiło to na niej wrażenie. - Kąpałeś się już kiedyś w Atlantyku czy to twój pierwszy raz - mówi słodko, odwraca się plecami do morza i łapie go za ręce, jakby go chciała do niego wciągnąć jak syrena.
Tylko, czy syreny przypadkiem nie topiły swoich ofiar?

czy słyszysz ten syreni śpiew?
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”