ODPOWIEDZ
34 y/o
Mark your calendar for Canada Day
183 cm
adwokat w Carnegie & Cortlandt LLP
Awatar użytkownika
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sprawy między nim a Eliana układały się lepiej niż dobrze. I Lance mógł powiedzieć, że dzięki temu był naprawdę s z c z ę ś l i w y. W życiu nie spodziewał się, że mógłby powiedzieć o sobie, iż cieszył go jego własny związek, ale tak właśnie było i wcale nie tęsknił za swoim dawnym życiem, ponieważ z brunetką było mu po prostu dobrze i niczego mu nie brakowało.
Nie ze wszystkimi, ale z wieloma zmianami, które ostatnio zaszły w jego życiu, godził się z zadziwiającą łatwością, gdy pomyślał o tym, czemu się na nie decydowały. Oczywiście były też takie rzeczy, od których było mu odejść trudniej, ale to nie znaczy, że tego nie robił.
Czasem trzeba iść w życiu na pewne kompromisy i tak starał się podchodzić do rzeczy, które nie do końca mu leżały, wiedząc, że w ostatecznym rozrachunku ten ruch mu się opłaci.
Była jednak jedna rzecz, a raczej jedno stworzenie, które też mu nie pasowało, ale jego za nic nie potrafił zaakceptować. I jak na złość był to kot Eliany, który Lance był pewny, że jego n i e n a w i d z i ł. Było coś w spojrzeniu tego stworzenia, co podpowiadało mu, że ten futrzak nie miał do niego grama sympatii. Ugryzienia też były dość wymowne, a te zdarzyły się już kilka razy podczas dzisiejszej wizyty u Broussard i Cortlandt nie wiedział, ile jeszcze wytrzyma.
Jej pupil był niestety n i e z n o ś n y.
W końcu jednak przyszedł czas się zbierać, Lance’owi i tak kończyła się cierpliwość do tej kupy futra i potrzebował od niej odpocząć, dlatego mimo że w innych okolicznościach może by kombinował, żeby posiedzieć z Elianą dłużej, to teraz tego nie robił. – Chyba będę się zbierał – rzucił w eter, by na razie zaznaczyć swoje plany, choć nie musiał wychodzić j u ż. Jeszcze chwilę mógł dotrzymać brunetce towarzystwa, tym bardziej, że choć jej kot działał mu na nerwy, to ona działała na niego zupełnie inaczej, dlatego teraz wychylił się do niej na kanapie i ułożył dłoń na jej policzku, aby zwrócić ku sobie jej twarz i móc zamknąć jej usta w nieco zachłannym pocałunku. Bez tego na pewno nie mógłby od niej wyjść, dlatego zadbał o to, by nie zapomnieć o tak ważnym szczególe.

Eliana Broussard
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
32 y/o
Mark your calendar for Canada Day
165 cm
uczy jogi i pilatesu w toronto yoga co.
Awatar użytkownika
instruktorka jogi i pilatesu, miłośniczka rękodzieła, kosmetyków naturalnych i ziołolecznictwa oraz właścicielka kota, który pogryzie wszystko i wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego wzroku
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była naprawdę zadowolona z tego, jak układało się między nią a Cortlandtem. Była tym również odrobinę z a s k o c z o n a, bo ilekroć cofała się myślami do tego, jak postrzegała go na początku ich znajomości, nie była w stanie uwierzyć w to, że wspólnie dobrnęli właśnie do takiego miejsca.
Mimo to była szczęśliwa, że nie przekreśliła go po jego pierwszym błędzie. Przez dłuższy czas zastanawiała się, czy to okaże się właściwym posunięciem, a jednak kiedy teraz miała go obok, będąc już świadomą tego, że z niczego nie zamierzał się wykręcić, nie potrafiła tego pożałować. Chciała, aby ta znajomość trwała jak najdłużej, choć teraz nie zamierzała stawiać przed nim jeszcze wygórowanych oczekiwań.
Te mogła jeszcze odrobinę odwlec w czasie.
Zresztą, to absolutnie nie tak, że spieszyło jej się do wykonywania kolejnych kroków. Do tego chciała podejść z należytym rozsądkiem, teraz zaś po prostu ciesząc się tym, jak układało się między nimi obecnie. Było d o b r z e, a ona zdawała się czerpać przeogromną przyjemność nawet z tak prostych rzeczy, jak przesiadywanie w jego ramionach, kiedy w telewizji leciał kolejny film, któremu ona poświęcała wyłącznie część swojej uwagi.
Jej większość i tak była skupiona na Cortlandcie.
I na Kocie, którego od czasu do czasu musiała przeganiać, bo oczywiście m u s i a ł wbijać swoje zęby w kostki Lance’a.
Mimo to nie sądziła, że mógłby doprowadzić go do myśli o tym, żeby czym prędzej opuścić jej mieszkanie. Prawdę powiedziawszy sądziła, że zrobi to dopiero, kiedy rano będzie musiał udać się do pracy, dlatego lekko zmarszczyła nos, kiedy usłyszała jego słowa. Nie zdążyła jednak odpowiedzieć, ponieważ Lance w pierwszej kolejności zamknął jej usta w pocałunku.
Eliana odpowiedziała na niego, a później nie pozwoliła też na to, aby Cortlandt jej uciekł. Odsunęła się wyłącznie na milimetry, wcześniej układając jedną dłoń na jego policzku. — Nie zostaniesz? — zapytała, wykrzywiając usta w podkówkę. Nie zamierzała kryć się z tym, że taka wizja niekoniecznie jej odpowiadała. — Myślałam, że dokończymy film, a później jeszcze trochę się tobą pocieszę — dodała po chwili, zaczynając wodzić palcami po skórze jego szyi.
Chciała go do tej wizji przekonać, bo perspektywa tego, że zaraz mieliby się rozstać, ani trochę jej nie pasowała.

Lance Cortlandt
ODPOWIEDZ

Wróć do „#10”