28 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
summer made me fall for you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Inside these pages you just hold me
And I won’t ever let you go


𝑔𝑖𝑟𝑙𝑓𝑟𝑖𝑒𝑛𝑑 ღ
28 y/o
for all his sins
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
will you turn my blue into violet?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

will you still love me
when i'm no longer young and beautiful?


Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

𝚋𝚘𝚢𝚏𝚛𝚒𝚎𝚗𝚍 ♥︎
28 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
summer made me fall for you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

w i e r n o ś ć


Ludzie przychodzili i odchodzili, prawda? Właśnie dlatego nie przywiązywał się do nikogo, a August… cóż, August była wyjątkiem od reguły. Przetrwali razem wszystko. Durne czasy szkolne, wchodzenie w dorosłość, pierwsze życiowe porażki, bezdomność Alexa, chorobę Winters i wszystkie inne głupoty, które odwalali po drodze. Ile razy rzucał swoje plany w cholerę albo zrywał się z randki z jakąś dziewczyną, bo Dust potrzebowała kogoś, kto po prostu z nią posiedzi? Kurwa, Alex był jej wierny jak pies, nawet jeśli oboje kurczowo trzymali się wersji, że była to tylko


p r z y j a ź ń,


a granica między przyjaźnią a miłością okazała się cieńsza niż smycz Monstera. Alex od zawsze lubił przebywać w towarzystwie Dustie i… dopiero teraz, z perspektywy czasu, dotarło do niego, jak naturalnie dążyli do tego, co działo się między nimi teraz.


a k c e p t a c j a


Jednak przyznanie przed samym sobą, że te wszystkie emocje, które dusił w sobie przez lata, nie były po prostu… braterską troską, wymagało przełamania pewnej bariery, a w ślad za tym szedł strach. Jedyną i największą obawą Alexa w tym momencie było to, że mógłby ją zranić - tak jak ranił wszystkie swoje poprzednie partnerki, gdy tylko czuł, że zaczynał dusić się w danej relacji. August nie była jednak pierwszą lepszą laską z klubu, znał ją całe życie - i właśnie dlatego ta odpowiedzialność go przytłaczała, bo gdyby coś poszło nie tak, nie mógłby tak zwyczajnie skasować jej numeru i o niej zapomnieć. Zresztą, ostatnie trzy tygodnie pokazały mu, jak parszywie wyglądało jego życie bez Winters i bardzo, ale to bardzo nie chciał przeżywać ich znowu.

Wracając jednak do meritum… Może pamiętasz tamtego typa od uczulenia na małże? Aż przewrócił oczami na te słowa, słowo daję. Sama myśl o tamtej randce sprawiała, że skręcało mu żołądek. Hah. A więc to tak. Witamy w nowej rzeczywistości, Alexandrze Hall. Poczuł zazdrość o coś, co działo się wieki temu, świetnie. Ciekawe, czy Dust też walczyła z taką zazdrością, gdy widziała go razem z Maddie albo jakąś inną dziewczyną? Jeeezu. - Nie chcę pamiętać - burknął pod nosem, ale foch nie trwał długo, spokojnie, zaraz się rozchmurzył i przestał mrużyć oczy jak troglodyta. Co było, to było, a teraz liczyło się tylko to, co tu i teraz, nie? - Jednak trzeba przyznać, że tacosy były zajebiste. Szkoda, że z nich zrezygnowali, ale hej… w zeszłym tygodniu otworzyło się coś nowego niedaleko mojego mieszkania, spróbujemy? - zaproponował i puścił Dustie perskie oczko. Problemy należało rozwiązywać i zastępować jedzeniem, i tak zmarnowali już w chuj czasu na troski, eh.


🍁 🍁 🍁


Kurde, gdy wyszli na zewnątrz, Alex miał wrażenie, jakby w jego życiu rozpoczęła się zupełnie nowa era - szli za rękę, rozmawiali, śmiali się… a jednak czuł w środeczku dziwny niepokój, okej? Mruczał cichutko w jego głowie jak silnik w jakimś porsche albo innym lamborghini.


How fucking crazy is that, Ducky?


Uśmiechnął się pod nosem i ścisnął mocniej dłoń Dustie. - Dalej nie dowierzam i boję się, że coś spierdolę - przyznał z rozbrajającą szczerością, gdy zatrzymali się na półpiętrze klatki schodowej tuż obok jego mieszkania. Złapał Winters w pasie, przyciągnął do siebie i pocałował krótko. - Chyba już ci to mówiłem, ale naprawdę jesteś dla mnie ważna, Dust - dodał, a po chwili oparł ją plecami o barierkę schodów, pogłębił pocałunek… No, trochę go poniosło, co potwierdziła pani Stewart, akurat wychodząca spod siódemki. Wydała z siebie głośne, potępiające prychnięcie i minęła ich z absolutną odrazą wymalowaną na twarzy. Gdy tylko zniknęła piętro niżej, Hall parsknął śmiechem i zaczął szukać kluczy w kieszeni kurtki. - A rodzicami się nie przejmuj. Powiem im, że nie mogłaś mi się oprzeć i to wszystko moja wina - rzucił szybko i uśmiechnął się do swojej czarującej GIRLFRIEND BESTIE, BESTIE GIRLFRIEND. - I nawet nie skłamię, Winters - ponownie puścił jej perskie oczko i przekręcił klucz w zamku. W sumie to było w tym wszystkim najlepsze. To, że naprawdę nie mogła mu się oprzeć.


🍁 🍁 🍁


Niedługo potem znaleźli się w parku nieopodal, z Monsterem wesoło merdającym ogonem. Palce jednej dłoni splótł z palcami Augustynki, a w drugiej ręce ściskał smycz - beautifull. Wszystko na swoim miejscu, prawda? Dziwne, ale zdecydowanie bardziej piękne niż dziwne, co nie? Odpiął Psa, żeby wreszcie mógł się wyhasać, dokładnie w momencie, gdy August zbliżyła się do nich z wielkim badylem. - Tylko nie wsadź sobie tego w oko, dobra? Uważaj - ostrzegł ją Alex, głaszcząc Monstera po wielkim łbie. Swoją drogą, jak cudownie się złożyło, że Monster uwielbiał Dustie i oszczędzał im problemów, w przeciwieństwie do SZERYFA. Kurde, a może kobiety po prostu miało w sobie jakieś feromony, którymi czarowały zwierzęta? Who knows. - Zobacz, Dustie rzuci ci patyk, Monster, dobry pie… - zaczął mówić Alex, ale urwał, bo Winters - TA TO MIAŁA PARĘ W ŁAPACH - zamachnęła się i posłała patyk prosto w jakiegoś dziadunia spacerującego alejką, a Monster oczywiście zerwał się z miejsca za patykiem.


NO CO TAK STOISZ?! BIEGNIJ ZA NIM!


Faktycznie, Alex dalej stał w miejscu jak jakaś sierota i obserwował wszystko z boku z rozdziawioną buzią. - Yyyy, jak ten typ będzie miał pretensje, zgrywaj niepoczytalną! - uprzedził Augustynę, po czym odpalił turbo-sprint w stronę wielkiego, kudłatego, czarnego psiska. - MONSTER, STÓJ! - wrzasnął, pędząc za swoim pupilem. Ja pierdoleee, ten kudłaty skurczybyk miał nieziemskie przyspieszenie, jak jakiś KOSMITA!!! Ale, hola, hola, na szczęście, Alexander Hall też był sportowcem! Gdy Monster wybił się do góry, żeby chwycić w zęby spadający patyk, Alex rzucił się do przodu i objął go w locie, przez co chwilę później przetarzali się po alejce, wzbijając tumany kurzu tuż obok nóg starszego pana, który wpatrywał się w nich z niemym ostracyzmem. Ups. - Dzień dobry panu! Jesteśmy w trakcie treningu z byłym psem policyjnym, bardzo dużo przeszedł… Jednostka antyterrorystyczna, służył ojczyźnie! - wypalił Alex bez mrugnięcia okiem i podniósł się z ziemi. - Siad, Sierżancie! - rzucił do Monstera, który o dziwo jedynie ziewnął, po czym jak na komendę usiadł potulnie przy nodze Alexa i spojrzał na seniora z małym bąblem śliny przy pysku.

No i najwidoczniej bajeczka chyba została kupiona, bo… - Och, doskonale go rozumiem… Wietnam, rok sześćdziesiąty dziewiąty. Saigon. Wszędzie dżungla, świst kul i gęsty dym… - zaczął mówić staruszek, opierając się oburącz o laskę i patrząc gdzieś ponad głową Alexa. - Myśleliśmy, że to tylko patrol… A ty wyglądasz jak pielęgniarka, która uratowała mi życie, świeć panie nad jej duszą - dodał, gdy zasapana August wreszcie do nich dobiegła. Alex pokiwał powoli głową, patrząc na zmianę to na Monstera, to na Dustie. - Widzisz, Sierżancie? To dla nas zaszczyt, proszę pana. Dziękujemy za służbę - Alex pokiwał głową w zadumie i posłał Winters dyskretne spojrzenie. Znaczące, dyskretne spojrzenie.

Mogłaby być jego pielęgniareczką. Taką prywatną. Tak w sumie. Wink, wink.

𝑔𝑖𝑟𝑙𝑓𝑟𝑖𝑒𝑛𝑑 ღ
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”