ODPOWIEDZ
24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Porque mañana yo no sé qué va a pasar
Me siento triste, pero se me va a pasar, je
Mi vida está cabrona, hey
Yo no me quiero casar
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała pojęcia jakim cudem skończyli w Emptiness. To miejsce było zdecydowanie poza ich możliwościami finansowymi. W końcu większość z nich była jedynie biednymi studentami. Ruelle dodatkowo pracowała jedynie w wolnych chwilach w zakładzie pogrzebowym. To nie było zbyt wiele. Dlatego też poza hojnością jednego z kolegów, który miał niemożliwie nadzianych rodziców, Ruelle musiała polegać głównie na drinkach, które ktoś postanowił jej w swojej wspaniałomyślności postawić. Czy naciągała? Niekoniecznie. W końcu wielu facetów samo to proponowało, gdy tylko zauważyli ją przy barze lub chcieli się odwdzięczyć po wyjątkowo przyjemnym tańcu. Przecież nie było w tym nic złego.
A może jednak. W lokalu kręciło się całkiem sporo wyjątkowo nieprzyjemnych typów. W tym też takich, którym się wydawało, że mogą sobie pozwolić zdecydowanie na zbyt wiele tylko ze względu na to, że znajdowali się na parkiecie z dziewczyną, która tańczyła blisko nich, napierając właściwie na nich biodrami, którymi poruszała w rytmie jakiegoś klubowego hiszpańskojęzycznego przeboju. Właśnie na takiego delikwenta trafiła Prescott.
- No. No voy a follar contigo - odpowiedziała mu ostro, odpychając jego rękę, która próbowała się wsunąć pod materiał jej sukienki. - Podemos bailar, pero nada más.
Nie zamierzała się powtarzać. Może i w innych okolicznościach nawet by rozważyła podobny scenariusz, ale facet ewidentnie nie był w jej typie. Był jednak dobrym tancerzem i mogła spędzić z nim jeszcze chwilę na parkiecie. Nie pogardziłaby też kolejnym drinkiem, którego mężczyzna właśnie zamawiał dla ich dwójki.
- ¿No soy demasiado amable para ti? - zapytał, przysuwając się bliżej, gdy barman postawił przed nimi dwie szklanki o identycznej zawartości.
Latynos jedną z dłoni chwycił ją za kark i próbował przyciągnąć do pocałunku, ale Ruelle odwróciła głowę i wyrwała się z jego uścisku. Nawet nie zdawała sobie sprawę, że mężczyzna wykorzystał ten moment nieuwagi, aby dodać jej czegoś do drinka.
- Przestań. Te dijiste algo. No quiero eso - zaprotestowała raz jeszcze.
Trafiła na prawdziwego upierdliwca. Mieli po prostu potańczyć, wypić kilka głębszych i to tyle. Tylko, że ktoś tego nie rozumiał, a kolejne porcje alkoholu wcale nie miały zmienić jej zdania. No, ale może pewien specyfik da radę?

Nerissa Whitelaw
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
28 y/o
For good luck!
170 cm
tancerka emptiness
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Nerissa miała już za sobą ostatnie wyjście na scenę, więc nie miała właściwie żadnego powodu, żeby jeszcze zostawać. Mimo to nie spieszyła się z wyjściem. Została przy barze, sącząc powoli drinka i pozwalając, żeby cały ten wieczorny hałas zwyczajnie przeleciał jej obok. W klubie zawsze było głośno, szczególnie o tej porze, dlatego początkowo nawet nie próbowała rozróżniać poszczególnych rozmów.
Dopiero jakiś ruch przy pobliskim stoliku sprawił, że uniosła wzrok. Nie znała siedzących tam ludzi i z odległości, w której się znajdowała, nie była nawet w stanie zrozumieć, o czym rozmawiali. Mimo to coś w zachowaniu dziewczyny od razu zwróciło jej uwagę. Wyglądała na wyraźnie spiętą, a jej mina z każdą chwilą stawała się coraz bardziej niepewna. Nerissa przez moment obserwowała ją tylko znad własnej szklanki, próbując zrozumieć, co właściwie się dzieje.
Wtedy zobaczyła jego dłoń. Mężczyzna rozejrzał się dookoła, po czym szybko wsypał coś do stojącego przed dziewczyną drinka. Zrobił to tak sprawnie, że gdyby Nerissa akurat na nich nie patrzyła, prawdopodobnie nawet by tego nie zauważyła. Jej spojrzenie od razu przeniosło się z jego dłoni na dziewczynę. Ta nadal najwyraźniej nie miała pojęcia, co właśnie wydarzyło się kilka centymetrów od jej ręki.
Nessa zmarszczyła lekko brwi. Nie wiedziała, co dokładnie znalazło się w szklance ani czego dotyczyła ich rozmowa, ale nie musiała znać szczegółów, żeby poczuć, że coś jest zdecydowanie nie tak. Odstawiła swoją szklankę na blat i jeszcze raz spojrzała w stronę stolika. Tym razem już nie zamierzała spuszczać ich z oczu.
Ruszyła w ich stronę w momencie, gdy drink znalazł się w dłoni nieznajomej. W ostatniej chwili zahaczyła jednak o stojące obok krzesło i wpadła na dziewczynę, sprawiając, że ta odruchowo cofnęła dłoń. Kilka kropel rozlało się po blacie, ale większość zawartości pozostała w szklance.
- Cholera, przepraszam. -rzuciła szybko, łapiąc dziewczynę za ramię, żeby pomóc jej odzyskać równowagę. Spojrzała na rozlany płyn, a później na nią. - Nic Ci nie jest?
Jej wzrok na krótką chwilę powędrował w stronę mężczyzny. Uśmiechnęła się lekko, jakby całe zajście rzeczywiście było tylko głupim przypadkiem, choć w jej spojrzeniu nie było już ani odrobiny roztargnienia. Podeszła bliżej i oparła się biodrem o brzeg stołu, przyglądając mu się z wyraźnym spokojem. Nie wyglądała na zdenerwowaną. Wręcz przeciwnie - ten lekki uśmiech na jej ustach sugerował, że doskonale wie, co robi.
- Wiesz, masz naprawdę paskudny zwyczaj. - odezwała się ciszej, ale tak, żeby mimo wszystko ją słyszał. - Robić rzeczy, których lepiej nie robić, kiedy ktoś patrzy.
Jej spojrzenie na moment uciekło w stronę drinka, a później wróciło do niego.
- Następnym razem rozejrzyj się trochę dokładniej. Oszczędzisz sobie nieprzyjemności.

Ruelle I. Prescott
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Porque mañana yo no sé qué va a pasar
Me siento triste, pero se me va a pasar, je
Mi vida está cabrona, hey
Yo no me quiero casar
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Noc była jeszcze młoda. W klubie było gwarno. Muzyka pulsowała przez cały lokal, przenikając imprezowiczów praktycznie do kości wibrującym, mocnym basem. Co chwila z głośników sączyły się jakieś latynoskie kawałki, które miały to do siebie, że wyjątkowo skutecznie zachęcały do wychodzenia na parkiet. Prescott również planowała tam wrócić i bawić się wśród reszty tłumu, ale chwilowo zrobiła sobie pewną przerwę na to, aby czegoś się napić. Szkoda tylko, że w towarzystwie zbyt nachalnego mężczyzny.
Nie miała najmniejszej szansy na to, aby zauważyć, co właściwie się stało. Była zbyt zajęta, odpieraniem tych wszystkich amorów podejrzanego typka. Nie podejrzewała nawet, że był on na tyle sprytny, aby zastosować podobny wybieg to rozproszenia jej uwagi i dosypaniem jej czegoś do drinka.
Przynajmniej miała takie szczęście, że w lokalu znajdował się ktoś, kto mógł być jej aniołem stróżem. Tylko, że jeszcze nie zdawała sobie z tego sprawy. Przynajmniej do momentu, w którym uniosła do ust szklankę z alkoholem, ale nie miała nawet okazji wypić drinka, bo ktoś na nią wpadł.
Odstawiła naczynie i odruchowo prawie chwyciła dziewczynę w pasie. Obie chwilowo się zachwiały, ale szczęśliwie, żadna z nich nie straciła całkowicie równowagi. Przynajmniej tyle dobrego.
- Nic się nie stało. Wszystko okay? - odparła i odwdzięczyła się podobnym pytaniem, lustrując nieznajomą uważnym spojrzeniem.
Zastanawiała się przez chwilę czy ta była tak pijana, że się zataczała czy może się o coś potknęła. Nie zdążyła jednak się nawet dobrze w tym zorientować, bo zaraz też dziewczyna oparła się o blat tuż obok nich, wbijając spojrzenie w faceta, który się Prescott naprzykrzał.
- O czym ty pierdolisz? - zapytał z wyraźną irytacją, wbijając wściekłe spojrzenie w intruzkę.
Nie spodziewał się się tego, że ktoś przejrzał jego sztuczkę. W końcu jakie było prawdopodobieństwo tego, że w tak zatłoczonym klubie ktoś zwróci na niego uwagę akurat w takim momencie?
- Jeśli macie sobie coś do wyjaśnienia to może lepiej zostawię was samych - rzuciła do ich dwójki, chwytając za własnego drinka.
Chciała się po prostu napić i zwinąć stąd zanim rozegra się jakaś dziwna drama rodem z telenoweli. Nie znała tej laski. Nie miała pojęcia, co łączyło tę dwójkę, więc wolała się raczej wymiksować z tej całej dyskusji.

Nerissa Whitelaw
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
28 y/o
For good luck!
170 cm
tancerka emptiness
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Nerissa nie była w Emptiness od wczoraj. Przez lata pracy w klubie zdążyła zobaczyć wystarczająco dużo, żeby wiedzieć, że nie każdy przychodził tutaj wyłącznie po to, żeby wypić kilka drinków i potańczyć. Widziała facetów, którzy zbyt długo kręcili się przy samotnych dziewczynach, tych, którzy nie potrafili przyjąć odmowy, i takich, którzy wykorzystywali tłum, głośną muzykę oraz alkohol, sądząc, że nikt nie zwróci na nich uwagi.
Nauczyła się więc patrzeć. Czasem nawet wtedy, kiedy pozornie zajmowała się czymś zupełnie innym. Ten wieczór nie był pod tym względem żadnym wyjątkiem. Nie znała tego mężczyzny, nie wiedziała, kim była dziewczyna ani co dokładnie ich łączyło. Wiedziała tylko, co zobaczyła — i to wystarczyło, żeby nie pozwolić jej wypić tego drinka.
Nerissa właściwie nie zdążyła nawet odetchnąć z ulgą. Dziewczyna znowu sięgnęła po szklankę, najwyraźniej zamierzając wrócić do przerwanej chwili, jak gdyby całe wcześniejsze zamieszanie było tylko głupim przypadkiem. Nerissa zauważyła ruch kątem oka i od razu ruszyła za nią.
Nie znała jej, nie wiedziała nawet, jak miała na imię, ale po tym, co zobaczyła przy barze, nie zamierzała pozwolić jej wypić tego drinka. Przez lata pracy w Emptiness nauczyła się zwracać uwagę na rzeczy, które inni zwyczajnie ignorowali. Zbyt nachalne spojrzenia, dłonie pojawiające się tam, gdzie nie powinny, facetów wykorzystujących tłum i alkohol, żeby robić rzeczy, na które nikt przy zdrowych zmysłach nie dałby im pozwolenia. To nie był pierwszy raz, kiedy widziała coś podejrzanego. Tym razem jednak miała pewność, że naprawdę coś zobaczyła.
Dogoniła dziewczynę przy stoliku i bez większego zastanowienia wyciągnęła rękę po szklankę.
— Ej, poczekaj. — zatrzymała ją spokojnie, ale stanowczo. — Daj mi to na chwilę.
Nie czekając, aż dziewczyna zdąży zaprotestować, zabrała jej drinka z dłoni. Kilka kropel wychlapało się na jej palce, ale Nerissa nawet nie zwróciła na to uwagi. Odstawiła szklankę na blat, tym razem znacznie dalej od dziewczyny.
— Wiem, że to wygląda dziwnie — dodała, widząc jej zdezorientowaną minę. — I pewnie właśnie zastanawiasz się, kim do cholery jestem, żeby zabierać ci drinka.
Nerissa zerknęła przez ramię w stronę mężczyzny. Nie musiała długo na niego patrzeć. Sam jego widok wystarczył, żeby ponownie poczuła nieprzyjemne napięcie w żołądku. Zaraz potem wróciła spojrzeniem do dziewczyny.
— Nie znam go. Nie jestem jego byłą, dziewczyną, siostrą ani nikim, kto ma z nim jakiś problem. — wyjaśniła, unosząc lekko dłonie. — Po prostu stałam przy barze i widziałam, co zrobił.
Na moment zawahała się, jakby zastanawiała się, ile właściwie powinna powiedzieć obcej osobie.
— Dosypał ci coś do szklanki. Widziałam to. — powiedziała w końcu ciszej. — Dlatego możesz się na mnie wkurzać, możesz uznać, że zachowuję się jak wariatka, ale tego drinka ci nie oddam.
Nerissa wskazała brodą na stojącą na stole szklankę.
— Jeśli chcesz się napić, zamów sobie nowego. Sama go odbierz i miej go przy sobie. Ten zostaw.

Ruelle I. Prescott
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
24 y/o
Prepare to be a seasoned local
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Porque mañana yo no sé qué va a pasar
Me siento triste, pero se me va a pasar, je
Mi vida está cabrona, hey
Yo no me quiero casar
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dokładnie wiedziała jakiego typu to lokal. Wiedziała, że powinna na siebie uważać i nie ufać zbytnio ludziom spotkanym w Emptiness. No, ale nie planowała iść do czyjegokolwiek mieszkania. Była też przekonana o tym, że jest w stanie o siebie zadbać. Tylko, że stawało się to trudne, gdy pijana starała się odpierać zaczepki natrętnego faceta, który w ten sposób odwracał jej uwagę od stojącego obok drinka. Tak to już było. W momencie, gdy obserwowała całe swoje otoczenie z wyjątkową uwagą i była go świadoma w najwyższym stopniu to nic się nie działo, ale gdy traciło się uwagę choćby na ułamek sekundy to zawsze musiało się coś zdarzyć.
Nie miała pojęcia, co właściwie się tutaj działo. Zakładała z góry, że to jakaś wewnętrzna drama między tę dwójką. Nie obchodziło jej to o co dokładnie im poszło. Nie miała się w to mieszać. Zamiast tego planowała odejść gdzieś dalej, wypić na spokojnie drinka i może wrócić do znajomych. O ile tylko z głośników nie poleci kolejny kawałek, który błagał o to, aby pozostać na parkiecie i znaleźć kogoś z kim można byłoby spędzić nieco czasu ciało przy ciele.
Nie było jej to jednak dane, bo zaraz dziewczyna, która się do nich przyczepiła, znalazła się tuż obok niej i złapała ją za ramię. Odrobina drinka przelała się przez brzeg naczynia i oblała jej palce, gdy odwróciła się do nieznajomej.
- ¿Qué, coño, haces? - wyrzuciła z siebie odruchowo po hiszpańsku, spoglądając na brunetkę.
Przez moment chciała ją spławić i powiedzieć, żeby w końcu zostawiła ją w spokoju, ale wydawało jej się, że ma ona naprawdę dobry powód do tego, aby zakłócać jej wieczór w taki sposób.
- Owszem. Zastanawiam się poważnie kim ty, kurwa, jesteś - przytaknęła, bo akurat w tej kwestii były wyjątkowo zgodne.
Przez moment była wyjątkowo mocno zaskoczona tym, co się działo. Nie miała pojęcia o czym z początku mówiła. W końcu mogło jej chodzić dosłownie o wszystko. Dopiero potem zaczęła sobie sklejać wszystko w głowie. Nie była niestety w stanie, który ułatwiał jej myślenie i łączył się z bystrością.
- Dosypał mi coś do drinka? - spojrzała na zawartość szklanki jakby spodziewała się, że dostrzeże w niej jakiekolwiek ślady, które mogłyby potwierdzić oskarżenia dziewczyny.
Nie dostrzegła nic niezwykłego. Nie powinno jej to dziwić. W końcu takie substancje były tworzone w taki sposób, aby nie były wyczuwalne dla ofiary. Przeniosła zatem spojrzenie na dziewczynę. Nie znała jej. W ogóle. Jednak czuła, że powinna jej zaufać. W końcu tajemnicze siostrzeństwo chyba działało. Dziewczyny zawsze dbały wzajemnie o swoje bezpieczeństwo. Nawet jeśli były dla siebie kompletnie obce.
- Que cabron, skurwysyn jebany... - zaczęła szeptać do siebie, obrzucając mężczyznę przekleństwami w obu znanych językach, a potem raz jeszcze skupiła się na nieznajomej. - Nie wypiję, ale daj mi go.
Miała już w głowie pewien plan. Potrzebowała jedynie do tego doprawionego prochami drinka. Nie miała pojęcia czy otrzyma go z powrotem skoro miała już zapowiedziane, że ma go zostawi i kupić nowego.
- Zaufaj mi - dodała, bo może to dodatkowo przekona ją do tego, że naprawdę nie było powodów, aby jej odmówiła.
Przecież nie była na tyle głupia, aby wypić coś, co mogło zostać skażone przez jakiegoś dupka. Tak nie mogło być.

Nerissa Whitelaw
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Emptiness”