ODPOWIEDZ
34 y/o
For good luck!
183 cm
IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
When you look back, you realize how much of our lives we've wasted in solitude. Everyone needs friends.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Layonell wiedział o sprawie dotyczącej zaginięcia przyjaciółki jego kuzyna. Danny miał wtedy niespełna siedemnaście lat, kiedy dziewczyna po prostu zginęła na obozie, więc minęło już kilka dobrych lat. Sprawa w zasadzie stała się cold case. Policjantom nie udało się znaleźć żadnego tropu, dowodu nic. Prawdopodobnie na miejscu zbrodni nie zostało wszystko prawidłowo zabezpieczone, bo zostało przeoczone lub panował za duży harmider. Niestety zdarza się to bardzo często. Ludzie bywają w takich sytuacjach okropni, chodzą na miejsce zdarzenia z ciekawości i zadeptują ważne ślady, które mogły nie zostać zabezpieczone przez policjantów, bo ci nie zdążyli dotrzeć na miejsce lub po prostu za długo zwlekali. Wiele rzeczy się mgło wydarzyć, a minęło już sporo czasu, jednak Layonell chciał pomóc kuzynowi, więc musiał się dowidzieć tego co ten pamięta. Każdy najmniejszy szczegół, który może wydawać nam się nie istotny, a będzie wręcz przeciwnie – będzie bardzo istotny. Praca w policji jest okrutnie drobiazgowa – odciski palców, ślady biologiczne, zapachowe i o wiele więcej. Wiele składowych ma znaczenie, te najmniejsze, niemal niewidoczne bywają przełomowe. Technologia wykorzystywana do śledztw bardzo się rozwinęła, można dojść do sprawcy po jego rodzinie, jeśli tego nie ma w bazie. Jest to dość dyskusyjne, najczęściej wykorzystywane w Ameryce, ale w najtrudniejszych momentach trzeba sobie radzić.
Nie chciał o tej sprawie rozmawiać na komisariacie, bo ich rozmowa mogła dotrzeć do tych uszu, do których nie powinna. Wolał spokojnie w domu i dlatego zaprosił Dannego do domu. Wiedział również o pamiętniku, który znajduje się na komisariacie jako dowód w sprawie, jednak musi mieć powód, aby to ruszyć. Nie może tak wbić do magazynu i zabrać sobie dowód, w sensie mógłby, jednak musiałby to zrobić szybko, a pamiętnik to ważna rzecz i nie można jej zbagatelizować, tylko dobrze przejrzeć.
Od rana był w pracy, w sumie to był w pracy od ponad doby, więc w końcu przed południem wrócił do domu, aby odpocząć. Wziął szybki prysznic, ustawił sobie budzik, aby nie zaspać na wizytę Stonesa.
Wstał od razu, kiedy budzik zadzwonił. Przygotował do jedzenia kanapki, oczywiście dla siebie i dla Dannego. Kiedy usłyszał dzwonek zawołał:
- Wejdź! Zostawiłem otwarte, ale zamknij za dupą - no cóż, typowo dla Layonella. - Czeka nas poważna rozmowa, więc przygotowałem nam kolacje - dodał w tym samym momencie, kiedy chłopak pojawił się w drzwiach jego kuchni. Nie można gadać na poważne tematy na głodnego, a Layo burczało w brzuchu, nie pamiętał, kiedy jadł ostatnio.

Danielis Stones
Natalia, dc: taaskaa
Nieuzasadniona przemoc, niepoparta argumentami, rozgrywanie gwałtu i maltretowanie zwierząt i dzieci
23 y/o
For good luck!
186 cm
pan policjant porządku pilnuje Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#
seven
When the past won't leave you alone, that's why you have to face it.


Irytacja — jedyna emocja towarzysząca mu od niemal sześciu lat. Pamiętał przesłuchanie, pamiętał twarz prowadzącego sprawę śledczego, lecz nie potrafił przypomnieć sobie jego imienia, ani nazwiska. Wiedział, że był konkretny. Zadawał trudne pytania, próbował łączyć kropki, by rozwikłać zagadkę zaginięcia młodej dziewczyny. Ciemnowłosy odczuwał żal, złość i zawód sobą samym — był w zbyt dużym szoku, by spamiętać wszystkie wydarzenia z wieczora, w którym zaginęła Lucy. Miał niecałe siedemnaście lat. Wtedy pierwszy raz zderzył się z ponurą rzeczywistością, niesprawiedliwością i z policją; wcześniej przyglądał się pracy funkcjonariuszów z boku. Oglądał seriale. Czytał książki. Rzadko zastanawiał się, kim tak naprawdę byli policjanci i jak trudną rolę do odegrania mieli w świecie, w którym obrażano ich za każde przewinienie. Nie rozumiał, że byli tylko ludźmi, którzy mieli prawo się mylić i nie robili tego specjalnie. Zrozumiał to po kilku latach. Dokładnie pięciu. Zaciągnął się do policji z frustracji. Wydawało mu się, że ci, którzy mieli chronić Lucy, odnaleźć ją (żywą lub martwą), zawiedli na całej linii. Podejrzewał policjantów o rozleniwienie i czystą niechęć wobec sprawy zaginięcia. Dziewczyna z dnia na dzień rozmyła się jakby w powietrzu. Stopiła się z wieczornym wiatrem zawiewającym znad rzeki i ślad po niej zaginął.
A wraz z jej zaginięciem rozsypały się — niczym podrzucone wysoko wstążki — wspomnienia z nią związane i uczucia, które żywił wobec niej Danielis Stones. Była jego przyjaciółką. Bratnią duszą, jedną z tych osób, o których się nie zapomina, nawet jeśli wyjeżdżają na stałe do innego kraju. Czasem myślenie o Lucy, jak o przyjaciółce, która wyjechała na drugi koniec świata, przynosiło mu ukojenie. Łatwiej było założyć, że po prostu urwał im się kontakt, niż dopuścić do siebie myśl, że jej ciało mogło leżeć gdzieś na obrzeżach lasu. Porzucone. Zbezczeszczone. Samotne. Potrzebował czasu, by dopuścić do siebie taką możliwość i pogodzić się z tym scenariuszem. Odkąd zaciągnął się do policji, udało mu się poznać różne oblicza ludzi. Czasem najgorsze demony mieszkał tuż za ścianą. Zakładały na siebie maskę przyjaznego sąsiada pracującego jako woźny na etacie w szkole. I ta zwyczajność przerażała go naprawdę. Niesamowite było to, w jaki sposób zło potrafiło mieszać nam w głowach.
— Masz duszę romantyka, Layonell — rzucił w odpowiedzi na kolację, zamykając ja za sobą drzwi, skoro starszy kuzyn tak przykazał. Nawet sprawdził pociągnięciem za klamkę, czy faktycznie to zrobił, bo przez chwilę wydawało mu się, że nie. Trudna rozmowa; dobrze powiedziane. Wystarczająco długo odwlekana w czasie i przywołująca nieprzyjemne wspomnienia. Gorzkość w ustach ciążyła jak niewypowiedziane słowa, które dzisiaj miały opuścić jego wargi, by w końcu świat mógłby je usłyszeć i dowiedzieć się więcej na temat ostatniego wieczoru Lucille.
— Też masz tak dużo pracy? Ostatnio mamy mnóstwo zgłoszeń z Downtown. Ktoś spuścił psy ze smyczy i pierdolą o jakimś nowym narkotyku rozprowadzanym w slumsach — wypowiedział te słowa z niekrytym obrzydzeniem. Po tonie, którego użył, mogłoby się wydawać, że gdyby dostał możliwość splunięcia na chodnik, właśnie by to zrobił.

Layonell Stones
ODPOWIEDZ

Wróć do „#18”