ODPOWIEDZ
39 y/o
For good luck!
190 cm
prawnik Ivanow & Partners
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Mikhail rzadko pozwalał sobie na towarzyskie wyjścia do baru. Nie dlatego, że nie lubił alkoholu czy towarzystwa. Po prostu nie lubił sytuacji, nad którymi nie miał pełnej kontroli. Każdego dnia miał mnóstwo pracy, spotkań i interesów wymagających jego uwagi, dlatego po wszystkim znacznie chętniej wracał do domu, nalewał sobie drinka i w ciszy odpoczywał, niż ryzykował pojawienie się w miejscu pełnym obcych ludzi. Bar oznaczał zbyt wiele niewiadomych. Nigdy nie mógł mieć pewności, czy któryś z jego przeciwników nie postanowi wykorzystać chwili, w której Mikhail choć na moment odsunie ochronę. W jego świecie życie przypadkowych ludzi często nie miało większego znaczenia. Jeśli ktoś chciał dorwać swojego wroga, niewiele osób przejmowało się tym, ilu niewinnych ucierpi przy okazji.
Mikhail był pod tym względem inny. Nie miał problemu z przemocą. Nie miał problemu z zadawaniem bólu. Wręcz przeciwnie — widok strachu w oczach człowieka, który błagał go o litość, potrafił sprawić mu satysfakcję. Empatia nigdy nie była jego mocną stroną. Mimo to nie zamierzał pozwalać, by przez jego interesy przypadkowi ludzie stawali się ofiarami. Nie z dobroci. Z rozsądku. Nie potrzebował dodatkowych problemów. Jego rodzina miała policję w kieszeni, ale nawet pieniądze i wpływy nie pozwalały kontrolować każdego świadka, każdej kamery czy telefonu wyciągniętego w odpowiednim momencie. Wystarczyłoby jedno zdjęcie, jeden film wrzucony do internetu i nagle człowiek, który dotąd istniał jedynie w cieniu, stałby się publicznym potworem. Mikhail mógł nim być. Ale tylko prywatnie, bo tym wiedzieli nieliczni.
Dlatego wiadomość od dawnego znajomego, z którym nie rozmawiał od dłuższego czasu, była wystarczającym powodem, by tego wieczoru zrobić wyjątek. Oczywiście nie zamierzał pojawić się w barze całkowicie bez zabezpieczenia. Kilku ludzi ustawił w strategicznych miejscach, tak aby mogli mieć go na oku, jednocześnie nie zwracając na siebie uwagi. Nie lubił ochrony. Nie lubił, kiedy ktoś za bardzo go obserwował. Ale jeszcze bardziej nie lubił umierać.
Misha wszedł do środka i od razu zaczął lustrować pomieszczenie. Jego wzrok przesuwał się po twarzach, wyjściach i osobach siedzących przy stolikach, zanim w końcu zatrzymał się na znajomej sylwetce pod ścianą. Lysander już na niego czekał. Mikhail westchnął cicho i ruszył w jego stronę.
— Lysander… Wciąż nie wierzę, że dałem Ci się namówić — powiedział, zajmując miejsce naprzeciwko przyjaciela. — Naprawdę powinienem był zostać w domu.
Na jego ustach pojawił się jednak ledwie zauważalny uśmiech. Może ten jeden wieczór rzeczywiście nie okaże się aż tak zły.

Lysander Westhall
32 y/o
For good luck!
190 cm
weteran, mechanik samochodowy Scarborough Auto Care
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Potrzebował się napić.
W ostatnim czasie nie było to niczym szczególnym, bo podobna ochota nachodziła go przynajmniej kilka razy w tygodniu zwłaszcza, jeśli miał luźniejsze dni i mniej klientów na poszczególne naprawy. Ten czas był dla niego najgorszy bo pozwalała myślom krążyć wokół tematów, na których wcale skupiać się nie chciał. Nic dziwnego, że zagłuszenie alkoholem wydawało się być najlepszym rozwiązaniem, a jeśli tylko wcześniej łyknęło się odpowiednią dawkę proszków, efekt był wprost zadowalający.
Dzisiaj jednak uznał, że najlepiej będzie zachować resztki kultury, zwłaszcza po ostatniej wizycie młodszego brata w domu, który ewidentnie się martwił. Nie chciał doprowadzić do sytuacji, w której młodziak będzie musiał go nachodzić obawiając się, że Lysander leży gdzieś zapity na śmierć. Nie skazałby go na taki widok a wiedząc, że Xander ostatecznie do Toronto wrócił, istniało spore prawdopodobieństwo, że będzie częściej kontrolował swojego starszego brata, paradoksalnie.
Dlatego skontaktował się z Mikhailem. Poznał go już jakiś czas temu wiedząc, że jest prawnikiem. Był wtedy na etapie niewiedzy, nie mając pewności, czy faktycznie zostanie oskarżony o zabójstwo na froncie, czy było to jedynie wytworem jego wyobraźni. Obawiając się najgorszego, szukał w tym czasie osoby, która mogłaby się zająć hipotetyczna sprawą. Co prawda nie zatrudnił go, ale kontakt pozostał do dzisiaj, z czasem przeradzają się w coś na wzór dobrej pozytywnej znajomości - Lysander bowiem miał wrażenie, że starszy od niego mężczyzna jest równie mentalnie popierdolony jak on sam.
Zajął miejsce oddalone najbardziej od tłumów ludzi zalegających w lokalu. Nie chciał, żeby ktoś im się za bardzo przyglądał, albo podsłuchiwał. Nawyk ostrożności i lustrowania uważnie pomieszczenia pozostał mu jeszcze z czasów wojskowego szkolenia. Bądź zawsze czujny, niezależnie od okoliczności.
-To tylko świadczy o tym, jak bardzo się za mną stęskniłeś, Iwanow. Przyznaj się, że w twoich prawniczych kręgach nie ma zbyt wielu ludzi, z którymi możesz się zabawić - odpowiedział, uśmiechając się do niego. Rosjanin, bo chyba nim był, zawsze wydawał mu się taki poważny. Aż szkoda było takiej buźki, żeby się marnowała w ukryciu. - Już nie narzekaj. Kto wie, może uda ci się nawet dzisiaj poderwać jakąś panną. Z pewnością zauważyłeś, jak wiele z nich się za tobą obraca - skomentował, lustrując mężczyznę, który wyglądał dostatecznie dobrze, by przyciągnąć wzrok. - Co takiego ważnego jest w twoim domu, że każde ci tam ciągle siedzieć? Cycata piękność, która potrafi każdą pozycję z kamasutry?

Mikhail Iwanow
Eve
narracja pierwszoosobowa, nierealne sytuacje, postaci do porzygu idealne
39 y/o
For good luck!
190 cm
prawnik Ivanow & Partners
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Misha raczej nie przepadał za takimi barami. Był przyzwyczajony do eleganckich bankietów, na których, ubrany w drogi garnitur, poruszał się między gośćmi i prowadził rozmowy, w których każde słowo miało swoje znaczenie. To miejsce wydawało mu się zbyt prymitywne, zbyt głośne i zdecydowanie zbyt swobodne. Musiał nawet pozbyć się garnituru na rzecz spodni i koszuli, której rękawy podwinął, a dwa górne guziki rozpiął, żeby zapewnić sobie więcej swobody i nadać całości bardziej casualowy wygląd. Nie było to coś, do czego Mikhail był przyzwyczajony, ale, o dziwo, taki strój przyciągał uwagę. Zauważył już kilka kobiet, które zdecydowanie zbyt długo zatrzymywały na nim wzrok. Taki ubiór nie przeszedłby na eleganckiej kolacji z inwestorami. Tam uznano by go za niepoważnego i odebrano jako brak szacunku, a na takie rzeczy nie mógł sobie pozwolić. W jego świecie wygląd był równie ważny jak słowa. Tutaj jednak nie musiał niczego udowadniać. Przynajmniej teoretycznie.
Siedział więc teraz przy stoliku, zachowując się tak, jakby zaglądał do tego miejsca co kilka dni, choć mięśnie jego ramion pozostawały dziwnie spięte. Pewnie przez ciągłą gotowość do walki albo ucieczki. Nawet siedząc i pijąc alkohol, nie potrafił całkowicie wyłączyć instynktu, który przez lata nauczył go zwracać uwagę na każdy podejrzany ruch. Może po którymś drinku w końcu mu przejdzie? O ile w ogóle potrafił jeszcze naprawdę się rozluźnić.
- Nie schlebiaj sobie - zaśmiał się, ale ostatecznie skinął głową. Miał rację. W jego kręgach raczej wszyscy byli poważni, a do tego zdecydowanie zbyt przerażeni jego osobą, żeby pozwolić sobie na podobne żarty. Na pewno każdy słyszał, do jakiego okrucieństwa był zdolny się posunąć, jeśli tylko ktoś zaszedł mu za skórę albo, co gorsza, odważył się spojrzeć na niego w niewłaściwy sposób. Misha nie bawił się w półśrodki. Jeśli już kogoś dopadł, jakaś część ciała musiała zostać odcięta. A reszta była jego słodką tajemnicą.
- Owszem, zauważyłem. Zdążyłem również zauważyć, jak typ przy barze wrzucił jakiejś dziewczynie coś do drinka. Dobrze wiesz, że nic nie umknie mojej uwadze, kiedy jestem skupiony - odparł, dając jednemu ze swoich ludzi dyskretny znak, żeby się tym zajęli. Każdy inny mógłby machnąć na to ręką, ale on nie zamierzał pozwalać na takie zachowanie w swojej obecności, a już szczególnie wobec kobiety. Był potworem i w normalnych okolicznościach prawdopodobnie sam wymierzyłby sprawiedliwość, jednak tym razem postanowił odpuścić. To miał być jego wieczór na relaks, a jego ludzie byli od tego, żeby zajmować się problemami, kiedy on nie miał na to ochoty. - Może nie cycata piękność znająca Kamasutrę, ale mam całkiem uroczą sąsiadkę. Poznałem ją niedawno i wydaje się interesująca. Ale nie wmawiaj mi tu jeszcze niczego. Dopiero raz ją widziałem. Niestety, nie zachowałem się wtedy jak na dżentelmena przystało, ale postaram się to naprawić. A ty? Opowiadaj o swoich podbojach, bo na pewno masz na ten temat więcej do powiedzenia niż ja - zachęcił go. Ściągnął na siebie uwagę kelnera i bez większego namysłu zamówił butelkę najlepszej whisky. Nie zamierzał bawić się w żadne podrabiane drinki. Skoro już miał spędzić wieczór w takim miejscu, przynajmniej alkohol powinien być odpowiedniej jakości. Stać ich było na taki dobrobyt, a Misha nigdy nie żałował pieniędzy na rzeczy, które uważał za warte swojej ceny.


Lysander Westhall
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nightshade Lounge”