She's not gone yet but she's leaving
Harmonogram, Yeon. Nie możesz pozwolić sobie na taką samowolkę, co ty sobie w ogóle wyobrażasz? Przecież ci mówiłem, że teraz. ZWŁASZCZA TERAZ, nie możemy pozwolić sobie na skandale. Zaraz wydajecie płytę, skupiłabyś się na trasie promocyjnej. Naprawdę jesteś tragiczna. Przypomnij mi, dlaczego ja się nadal z tobą użeram? Umawiaj się, z kim chcesz, tylko nie daj się przyłapać. Najpierw tamta dziewczyna, teraz on. Przez ciebie pójdziemy na dno! — twarz Hudsona poczerwieniała ze złości, gdy siedział naprzeciw swojej podopiecznej, wyrzucając z impetem wydruki z komentarzami z serwisów plotkarskich. Oczywiście problem tkwił w ostatniej imprezie po koncercie. O spoufalanie się z tajlandzkim piosenkarzem, o transmisję na tiktoku, którą nakręciła grubo po północy niekoniecznie trzeźwa. Yeon siedziała po drugiej stronie stołu, wpatrując się znużonym wzrokiem w twarz agenta. Była zbyt pochłonięta liczeniem zmarszczek wyskakującym na jego czole, gdy się złościł, by go słuchać. Nie wspominając o tym, że po mistrzowsku wywracała oczami, dając mu w ten sposób do zrozumienia, że szczerze miała to w dupie. Była za dużo warto, żeby z niej rezygnować — obydwoje o tym wiedzieli. Bez problemu mogłaby przejść pod skrzydła innej wytwórni, może nawet dostałaby lepszą propozycję i sensowniejszy kontrakt. Zakręcając na palcu wskazującym kosmyk włosów, posłała w kierunku Hudsona zjadliwy uśmiech.
— Naprawdę zadałeś to pytanie? Obydwoje wiemy, że za użeranie się ze mną dobrze ci płacą. Poza tym jestem dobrze sprzedajnym towarem, już zapomniałeś? Jakbym nie przynosiła zysków, to kopnęlibyście mnie w dupę, więc nie pierdol i mi nie gróź, bo i tak nikt mnie nie zwolni. Mogę iść, szefie? Bo mi szkoda czasu. W końcu muszę iść na pieprzoną imprezę w magazynie, żeby się promować. Będę się ładnie uśmiechać i ładnie wyglądać, serio — uśmiechnęła się jeszcze szerzej, bardziej złośliwie, akcentując słowo szefie. Wygrała tę rozmowę, obydwoje o tym wiedzieli. Przesadna uprzejmość, którą uraczyła Hudsona, była bardziej irytująca niż podniesiony głos; wtedy pozwoliłaby mu na przewagę. Teraz miała po prostu rację.
Mężczyzna przez chwilę tylko na nią patrzył. Zaciskał szczękę tak mocno, że mięśnie drgnęły mu przy skroni. Najwyraźniej próbował zdecydować, czy bardziej chce ją udusić, czy jednak zachować resztki profesjonalizmu. Lubił ją mimo tego, że miała niewyparzony język i była denerwującą gówniarą, która zaznała sławy i uważała się za nietykalną.
— Jesteś niemożliwa. Po prostu zejdź mi z oczu — nakazał, odsyłając ją gestem dłoni do wyjścia. Dziewczyna, podnosząc się z krzesła, skinęła głową, dziękując za udzielenie pozwolenia na wyjście i zgodnie z tym, co powiedział, zniknęła mu z oczu.
Do rana miał o niej nie słyszeć.
Właściwie to kim był ten chłopak, który organizował tak duże wydarzenie?
Wiedziała, że jakimś influencerem, ale szczerze powiedziawszy, nawet nie przeglądała jego kont na social mediach. Artysta, ale czym przysłużył się sztuce, by móc się w ten sposób nazywać? Wchodząc do środka, ubrana w czarną, zakończoną gotycką koronką sukienkę (w końcu przyjechała promować zespół, nie siebie) kończącą się gdzieś nad kolanami i cholernie niewygodnych szpilkach (do których niestety zdążyła przywyknąć przez te kilka lat na scenie), z miejsca została przechwycona przez solenizanta i kilka zupełnie obcych osób, które robiły mnóstwo szumu, prosząc ją o zdjęcia. Oczywiście wdzięcznie do nich pozowała, uśmiechając się szeroko i pokazując urocze serduszka. W końcu lubiła być w centrum zainteresowania, czego nawet nie próbowała ukrywać — ci, którzy ją znali doskonale wiedzieli, że Bambi nabierała energii, przebywając z ludźmi (tak naprawdę karmiła swoje ego). W środku panował totalny chaos. Nie nazwałaby tego artystycznym spotkaniem, po prostu imprezą wymyśloną przez szesnastolatka jarającego się urbexem i street artem. Przebywała w przyjemniejszych miejscach. Opuszczony magazyn nie przypadł jej do gustu. Było zbyt mało art i zbyt dużo fame. Zaproszonych gości też było wielu, zwłaszcza tych faktycznie z branży artystycznej. I media. Cholerne media, których próbowała unikać, co nie do końca się udawało.
Zadawała sobie tylko jedno pytanie — czy została tutaj zaproszona tylko po to, żeby podbić statystyki Zaydena?
Probably.
— Nie mogę zdradzić zbyt wiele. Mogę tylko powiedzieć, że nasza nowa płyta to początek nowej NOIRY i jestem pewna, że przypadnie fanom do gustu, a przynajmniej mamy taką nadzieję… — odparła na pytanie zadane chwilę wcześniej przez TikTiktokerkę prowadzącą kanał k-popowy. Rozumiała tę ciekawość, ale nie mogła zdradzać szczegółów, więc udzielała wymijających, wyuczonych odpowiedzi i prawdopodobnie kontynuowałaby, gdyby nie to…
Obezwładniające uczucie, gdy w pobliżu pojawia się ktoś, kto samą wyczuwalną obecnością potrafi przyspieszyć lub zatrzymać bicie serca na te kilka zbyt długich, by były rzeczywiste, sekund. Drink postawiony przed nią na stole był niczym wybawienie dla Yeon. Był znakiem, że w tym momencie powinna przerwać rozmowę i poświęcić swoją uwagę innej osobie. Później pojawił się znajomy zapach damskich perfum; intensywniejszych niż te należące do Yeon.
River.
Nie potrzebowała nawet sekundy, żeby przypomnieć sobie ten zapach ani żeby zrozumieć, dlaczego nagle impreza, która jeszcze przed chwilą wydawała jej się śmiertelnie nudna, nabrała sensu. Obróciła głowę w jej stronę, bezczelnie mierząc ją wzrokiem, jakby właśnie dostała coś, na co od początku wieczoru czekała. Lubiła jej bliskość, temperament, choć dziewczyna była równie irytująca, co pociągająca. I zupełnie jak Yeon, nie potrafiła po prostu odejść w ciszy.
— Tobie było przykro? — odparła równie cicho, dbając o to, by jej słowa dotarły wyłącznie do River. Siedząca naprzeciw nich dziewczyna najwyraźniej poczuła się nieco zmieszana intymnością szeptanej rozmowy, bo dość szybko sięgnęła po kieliszek ze swoim drinkiem i taktownie odwróciła głowę w przeciwną stronę.
— Musiałabyś mi to pokazać, bo jakoś ci nie wierzę… — dodała, przeciągając ostatnie słowa.
Poprawiła rude włosy, powoli zgarniając je z ramienia. Ciężkie pasma przesunęły się po skórze delikatnym ruchem, odsłaniając linię obojczyków i ramion. Wewnątrz magazynu panował artystyczny półmrok, ale zmieniające się światła wystarczyły, żeby miedziany odcień włosów co jakiś czas łapał ciepłe refleksy. Dla kogoś postronnego mogło to wyglądać jak zwykłe przegarnięcie włosów, lecz zamiary Yeon były zupełnie inne. Gest ten był otwartą prowokacją i odpowiedzią na obecność River.
Lubiła z nią pogrywać.
Dziewczyna siedząca po drugiej stronie stołu opróżniła swoją szklankę, odstawiając ją na blat.
— To ja skoczę po jeszcze jednego… — zasugerowała, podnosząc się od stołu. Najwidoczniej zakładała, że po powrocie będzie mogła wrócić do wypytywania Yeon o nadchodzącą płytę.
Szkoda, że Han kompletnie straciła zainteresowanie tym tematem, zbyt zajęta obecnością River.
— Co ty tu robisz? Aż tak się stęskniłaś, że postanowiłaś mnie wystalkować? Wystarczyło napisać... — zapytała przekornie, zbyt świadoma tego, że Cross została zmuszona do przyjścia na tę imprezę. Nie uważała, by cały ten wystrój i pseudo-artystyczność przemawiały do River.
River Cross