ODPOWIEDZ
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIENICZKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Hot summer nights, mid-july, when you and I were forever wild. The crazy days, city lights, the way you'd play with me like a child.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#
23
Last Friday night
Yeah, we danced on tabletops
And we took too many shots

s t y l e

trigger warning
przekleństwa, seks
Czuła już jak alkohol przyjemnie szumi jej w głowie, kiedy z butelką wina w ręku spacerowała sobie korytarzem jakiejś olbrzymiej posiadłości w The Kingsway. Luksus, yup. Wszystko w tym domu wyglądało na cholernie drogie, nawet tapety miały w sobie coś takiego… kiedy przesuwała po nich swoją dłonią czuła wypukłości, pozłacane zdobienia, które nie były tylko marnym nadrukiem. Przykro się patrzyło na to, że ktoś właśnie na nie rzygał, bo nie zdążył do toalety. Nic dziwnego, w tej chacie można było się pogubić, sama od dobrych dziesięciu minut jej szukała. Przekroczyła człowieka, który zbezcześcił właśnie ścianę i zerknęła na uchylone drzwi do jakiegoś pokoju. Stojąc w progu przechyliła butelkę upijając trzy łyki i westchnęła, jakby to co widziała było takie przewidywalne. Ogromne łóżko z baldachimem, ktoś serio w takich jeszcze sypia? W sumie ona by spała, a może nawet niekoniecznie spała, ale chociaż spędziła w takim noc. Miała świetną kieckę, która z tymi zasłonami i przy odpowiednim świetle nadałaby się do odgrywania scenek o królewskim pożyciu. Teraz jednak nie miała ani kiecki, ani króla, jedynie fantazje, wino i ochotę na rozglądanie się po okolicy. Tak naprawdę to chciało się jej sikać i szukała toalety, ale była też ciekawska dlatego przetoczyła się przez łóżko, sprawdzając czy jest wystarczająco miękkie, a potem zerknęła do szafki nocnej i wcale nie zdziwił jej widok zabawek, każda porządna nocna szafka je skrywa o ile nie posiada się dzieci. Wtedy trzeba bardziej uważać! Zaraz potem doskoczyła do komody iii — B i n g o! — szepnęła zadowolona widząc zioło i cały asortyment do skręcania. Problem w tym, że nagle usłyszała głosy i po ich rozmowach dobrze wiedziała, gdzie planują skręcić.
— Poleje twoje gładkie ciało syropem klonowym, a potem będę zlizywać centymetr po centymetrze, aż cukier mi wyjebie w kosmos. Potem ciebie wyjebie.
— Kurwa — szepnęła Wendy nie mając zbyt wiele czasu na ucieczkę, ale wystarczająco by porwać zielski asortyment i doskoczyć do drzwi łazienki znajdującej się w pokoju. Czemu po prostu z niego nie wyszła? A kto to wie?! Pijana już była.
— Och tak! Rżnij mnie jak bezbronną sosnę w lasach Ontario, ty mój wielki, niegrzeczny drwalu! — typiara pisnęła wpadając do pokoju i rzucając się na łóżko akurat w chwili, gdy Wendy chowała się w łazience. Problem w tym, że tutaj też nie była sama.
— O sorry — nie spodziewała się, że kibelek zajęła już jakaś blondyna. — Tam teraz rżną sosny, nie radzę wychodzić — ostrzegła odwracając się bokiem, że niby nie podgląda jak coś i może kontynuować sikanie. Byle szybko, bo sama zaraz popuści.

Obrazek
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
26 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Girl, come show me your true colors
Paint me a picture with your true colors
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

outfit z koroną włącznie

Po przebojach sprzed kilku miesięcy, kiedy została bezczelnie obrabiona z poczucia pewności siebie i bezpieczeństwa, Cora pomału wracała do normalności. Spotykała się z ludźmi i dopuściła do siebie mężczyznę. Na razie tylko jednego, ale założyła tindera! Więc był potencjał na kolejnych. Chociaż tylko teoretycznie, bo w praktyce żaden ciekawy kandydat się tam nie trafił. Przynajmniej dla niej, bo zaczęła się łapać, że każdego porównywała do Sama. A przecież tak nie powinna! Przecież nie byli na wyłączność, prawda? Mogła się umawiać z innymi. Spać z innymi. Bawić się z innymi. Gotować z innymi. Rozmawiać całą noc z innymi. Problem tylko był taki, że nie chciała tego robić z innymi.
Dlatego, kiedy znajomi jej zaproponowali, żeby wpadła na imprezę, to uznała, że to świetny pomysł. Spędzi trochę czasu w dawnym towarzystwie i może pozna kogoś ciekawego? Dla odmiany kogoś innego niż jej złota rączka. Oczywiście, że impreza odbywała się w domu jednego z jej przyjaciół. Równie obrzydliwie bogatego, co ona. Znaczy tak jak dawniej była, bo przecież ojczulek po testach DNA paskudnie ją wydziedziczył, jakby nigdy jej nie znał. Jednak z tym też już sobie poradziła (albo uważała, że to zrobiła) i musiała przyznać, że całkiem nieźle bawiła się na imprezie! Wypiła sporą ilość alkoholu i przekładała potrzebę pójścia do toalety jak najdłużej, bojąc się ponownie tam znaleźć na osobności z kimś nieproszonym. Na dole toaleta była zajęta, a kolejka tak długa, że wiedziała, że nie ma szans, aby dała radę ją przeczekać. Całe szczęście, że znała dosyć dobrze dom, więc wiedziała, gdzie znajdzie prywatną łazienkę, do której raczej nikt nie dotrze.
Gdy tylko znalazła się w pomieszczeniu, próbowała je zamknąć na klucz, jednak zamek się zaciął i nie chciał drgnąć. Wkurzona przeklnęła pod nosem, bo jednak miała uraz i wolała być zamknięta od środka, ale potrzeba coraz bardziej wzywała. Rozejrzała się nawet za czymś, czym mogłaby zatrzasnąć drzwi (to co, że otwierały się na zewnątrz), ale nic nie znalazła, więc w końcu usiadła na toalecie modląc się w duchu, by nikt do niej nie wszedł.
I właśnie w tym momencie wpadła Wendy.
A Cora ze strachu aż się posikała.
Całe szczęście, że akurat siedziała na kibelku ze spuszczonymi majtkami. I całe szczęście, że wpadła kobieta! - Cooo?- spytała oszołomiona nie ruszając się ani trochę z miejsca i wtedy dotarły do niej nie tylko słowa nieznajomej, ale i odgłosy z zewnątrz. - Jak myślisz, jak długo będzie rżnąć tą sosnę?- spytała niezbyt zawstydzona tym w jakiej sytuacji rozmawiała z kobietą, bo cóż - potrzeby fizjologiczne to ludzka sprawa! - Bez urazy, ale nie wiem jak długo zniosę te odgłosy- i tak, wciąż siedziała na toalecie nie zdając sobie sprawy, że brunetka też przyszła tutaj za potrzebą! A że pęcherz Marshall był pojemny, to wciąż sikała.


Wendy Gardner
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIENICZKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Hot summer nights, mid-july, when you and I were forever wild. The crazy days, city lights, the way you'd play with me like a child.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przestąpiła z nogi na nogi przyglądając się dziewczynie, która sikała w nieskończoność. — Ludzie na tej imprezie są na niezłej fazie, w ogródku widziałam gościa, który wskoczył do opróżnionego basenu — zamiast odpowiedzieć na jej pytanie wtrąciła bez ładu i składu, dodając od razu — ale teraz wiem kto ten basen chyba opróżnił — i spojrzała na sikającą w nieskończoność blondynę wymownie. — Niewiele brakuje bym wysikała się do wanny — a szkoda by było, bo była pokaźnych rozmiarów i można byłoby w niej poleżakować, jeśli przyjdzie im spędzić tutaj dłuższą chwilę.
Bardzo starała się zająć czymś myśli, więc rozglądnęła się wokół, a i tak finalnie spojrzała znów na towarzyszkę niedoli. Była przeurocza, na serio w chuj słodka, do tego warkoczyk w tych blond włoskach i różowa sukienka na ramiączkach. Wisienką na torcie okazała się jednak korona. W tej bogackiej posiadłości pośród obrzyganych ścian i rżnących się za drzwiami ludźmi ona siedziała jakby nigdy nic. — Kibelkowa Królowa — i tak ją podsumowała przestępując znów z nogi na nogę ponaglając ją spojrzenie. — Bądź dobrą władczynią i nie daj swojej zielarce — tu uniosła woreczek z ziołem wymownie w górę — posikać się pod siebie — poprosiła, czując, że zaraz będzie wyglądać jak sims i zacznie machać rękami, a chwilę później pod jej nogami pojawi się kałuża wstydu. Gdy w końcu zwolniła jej miejsce podwinęła kieckę, zsunęła majtki i zasiadła na tronie. Teraz to ona sikała tak, jakby wyżłopała cały basen.
— O tak, właśnie tak drwalu! Powal to drzewo — i coś nagle gruchnęło, a zaraz po tym zaczęło rozbrzmiewać skrzypienie, rytmiczne, coraz szybciej. — Oho, zaczął rżnąć sosnę — skomentowała wsuwając na siebie majtki, a potem pociągnęła sukienkę w dół, opuściła deskę klozetową i siadając na niej wcisnęła spłuczkę. Zdała sobie jednak sprawę, że mycie rak to święta rzecz więc zaraz do kranu przystąpiła, mydełkiem je wyszorowała i urwała kilka ręczników papierowych, by na blacie je rozłożyć. Zaraz zaczęła zwijać blanta, bo obawiała się, że zabawa za drzwiami potrwa trochę dłużej.
Chociaż?
Nagle zrobiło się ciszej. Skrzypienie ustało… ale nagle usłyszała dźwięk rozdzieranego materiału.
— O tak, opleć mnie tymi pnączami! — pisnęła dziewczyna.
— O tak, oplotę cię i nasmaruje syropem klonowym….
—... a potem będzie zlizywał to z niej centymetr po centymetrze — zawtórowała mu Wendy. — Powtarza się i co gorsza, to zdecydowanie może zająć mu trochę czasu niż samo rżnięcie— być może utknęły więc na dłużej. — Jestem Wendy — oznajmiła odwracając się do dziewczyny już z zwiniętym blantem i wyciągnęła w jej stronę wolną dłoń.

Obrazek
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
26 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Girl, come show me your true colors
Paint me a picture with your true colors
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cora słysząc o chłopaku skaczącym do pustego basenu, uśmiechnęła się wesoło podnosząc przy tym obie ręce do góry. - Znam tego gościa! To Timmy, on ma zawsze pojebane pomysły. W szkole średniej miewaliśmy takie akcje, że to cud, że jeszcze żyjemy- zaśmiała się głośno na wspomnienie tych chwil, gdy nie raz oszukali przeznaczenie. Jednak, gdy Wendy wspomniała o sikaniu do wanny, to spojrzała się na nią zaskoczona, że ma takie pomysły i czemu w ogóle jej o tym mówi?! - Serio?- spytała nieco skrępowana, ale wtedy jej nowa koleżanka wytłumaczyła o co chodzi i aż się blondynce głupio zrobiło, że tak sobie siedziała, siedziała i nie wpadła na to, że ona też by chciała jak człowiek skorzystać z toalety! - Ojejciu zamyśliłam się! Już wstaję- w pośpiechu szybko się wytarła, założyła majtki, spuściła wodę i odsunęła się robiąc przejście. - Proszę, przekazuję ci tron w twe użycie czcigodna zielarko- nawet w ramach przeprosin skłoniła się w jej kierunku. Naprawdę jej było głupio, że tak się zasiedziała testując pęcherz biednej dziewczyny.
Myjąc ręce, chcąc nie chcąc, słyszała całą akcję odbywającą się w sypialni. Skrzywiła się nie kryjąc swojego niezadowolenia. - Czemu ona nazywa siebie drzewem?- bo jakoś nie pasowało jej to porównanie. - I chce żeby je powalił? Ale że ma opaść czy co? To chyba chodzi o to, żeby ona postawiła jego sosnę- Marshall nie należała do najbardziej inteligentnych osób i wiele tematów było dla niej niezrozumiałych. Nie sądziła jednak, że temat czegoś tak pierwotnego, będzie również dla niej obcy. Najwidoczniej w każdej kwestii można się jeszcze wiele nauczyć!
Widok blanta przyjęła z niemałym entuzjazmem, przykładając dłoń do piersi na znak bycia uratowaną przez Wendy. - O tak, na trzeźwo tego nie zniosę- przytaknęła biorąc do ręki rulonik od cudownej zielarki i nawet pasowała jej na zielarkę. Ciekawe czy faktycznie się zajmowała? Może była dilerem? I sądziła własne zioła? - Cora- podała jej wolną dłoń, a potem się zreflektowała. - W sumie to zaczynaj kochana, to Twoje- oddała jej skręta z powrotem uznając, że poczeka na swoją kolej.- Założę się, że ten jego konar to jest wielkości malutkiej, cienkiej gałązki- przewróciła oczami i oparła się pośladkami o wannę. - Kiedyś słyszałam powiedzenie, że krowa, która dużo muczy, najmniej mleka daje i to się świetnie sprawdza w kwestii facetów- a w tym Cora miała stety niestety doświadczenie. Przyjęła od nowej koleżanki skręta i zaciągnęła się dwa razy, zanim kontynuowała dalej. - Raz spotykałam się z gościem, który w gadce był naprawdę niezły. Tak mnie bajerował, a ja się dawałam. Znaczy ogólnie rzecz biorąc, to wiem, że ja wszystko łykam jak pelikan i można mi wcisnąć niezły kit, a ja to łyknę bez mrugnięcia okiem, ale kurwa Wendy- ten facet to normalnie urodzony mówca- opowiadała jej z pełną ekscytacją, jakby były z miejsca najlepszymi przyjaciółkami. Oddała jej ponownie blanta. - Więc na drugiej randce sobie myślę, że dobra. Pozwólmy mu zrealizować jego obietnice i zgadnij co- spojrzała porozumiewawczo na Wendy, bo pewnych rzeczy nawet nie trzeba mówić głośno, żeby było wiadomo o co chodzi. - Tak jak podejrzewasz. Słabizna. Przyznaję, to był porządny konar- nawet pokazała jej na wielkość i grubość jak bardzo, układając dłonie w odpowiedniej odległości . - Ale ani trochę nie wiedział jak rżnąć sosnę- może jednak to porównanie było całkiem niezłe!


🌲 🌲🌲
34 y/o
NATCHNIONA GĄSIENICZKA
163 cm
Just remember I'm forever your girl.
Awatar użytkownika
Hot summer nights, mid-july, when you and I were forever wild. The crazy days, city lights, the way you'd play with me like a child.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Roześmiała się słysząc, że kojarzy typa. — No gruchnął konkretnie, aż chwilę zostałam zerkając czy się rusza, ale zaraz mu znajomi pomogli i jakoś go po tej drabince wyciągnęli na górę. Jak się nie połamał to będę w szoku — chociaż ona też gruchnęła porządnie tak wiele razy, że aż ciężko uwierzyć, że się nie połamała. Miała zdolność do wszelkiego rodzaju wywrotek i każdego dnia oszukiwała przeznaczenie.
— Dziękuję łaskawa królowo! — parsknęła siadając czym prędzej na kibelek za potrzebą, wiadomo trochę się jej tego nazbierało, ale gdy poczuła wymarzoną ulgę miała wrażenie, że mogła zwojować cały świat. Nie ona jedna, ci za drzwiami też wojowali.
— Nie mam pojęcia czemu laska chce być drzewem, ale chyba wolę nie wiedzieć co siedzi w jej głowie — parsknęła na samą myśl, bo co jak co Gardner była szalona i sama lubiła wcielić się w jakąś rolę, ale w rżnięte drzewo by wolała się nie zamieniać. Jeszcze typ wziąłby to dosłownie i okazał się jakimś mordercą z piłą w dłoni, to by dopiero było kripi. Wolała pozostać przy własnych scenach z kowbojami i innych mniej inwazyjnych. — No jak ona powoli jego sosnę to będzie po zabawie — parsknęła, a do tego niewątpliwie prędzej czy później dojdzie. — Niech chociaż najpierw on powali ją, bo dziewczyna ewidentnie stara się, niech jej ktoś to wynagrodzi — była wspierająca kobiety osóbką, wiadomo. Więc pomimo sytuacji w jakiej się znalazły - niezręcznej w chuj - kibicowała dziewczynie, by miała swój wyrżnięty wymarzony orgazm.
— Podziękujmy więc drwalowi za to, że przyciął też trochę trawki — bo Gardner zdecydowanie potrzebowała wsparcia w przetrwaniu tego, co działo się za drzwiami. — Wina? — dopytała podając jej butelkę, gdy zabierała od niej skręta, bo przecież miała ze sobą też napój bogów ze sobą, co prawda już w połowie opróżniony, ale wciąż miała wystarczająco, by podzielić się z kumpelą w niedoli. Corą. I zaczęła faktycznie odpalając skręta słysząc w tle.
— Oh drwalu, ale ten syrop jest zimny…
— Cii zaraz ci będzie gorąco — i dałaby sobie rękę uciąć, że to mlaskanie dobiegające zza drzwi świadczyło o zlizywaniu syropu, a dodając do tego pojękiwania dziewczyny zlizywał je z konkretnego miejsca.
Zaciągnęła się i w chwili, gdy powinna wypuścić dym parsknęła nie mogąc powstrzymać śmiechu. Oczy zaszły jej łzami, poddusiła się jeszcze trzy razy podając przy tym skręta Corze i pokiwała głową z niedowierzaniem. — To akurat prawda jest — Gardner nie żyła w celibacie, ba! Ona mocno korzystała ze swojego singielstwa, więc trochę już facetów w swoim życiu miała i niejednokrotnie było tak, że mocni w gadce okazywali się mocnym rozczarowaniem. Nie wszyscy, ale jednak! I ona rozumiała, że czymś muszą nadrabiać ale to niech pomyślą o jakiś zabawkach i trikach, bo od gadania to jeszcze nigdy nie doszła. Seks telefon się nie liczy! — I strasznie smutne jest to, jak konar jest porządny, a facet nie potrafi go używać. Taki potencjał, taka strata — zacmokała upijając łyka wina, by po chwili znów zmienić się z Corą butelką za skręta. — A potem się typy dziwią, że lasce z frajerem co ma małego jest lepiej. No duuh, jak wie jak go używać to co się dziwisz?! — parsknęła, aż nagle typ zza drzwiami jej przerwał okrzykiem zadowolenia.
— Ktoś tu puścił soki… Jesteś taka słodka! Gotowa na przyjęcie drwala?
— Kurwa… — Wendy spojrzała wymownie na Corę i osunęła się teatralnie na podłogę z myślą, że jeszcze trochę tu zostaną. Łóżko zaczeło rytmicznie skrzypieć, a stęknięcia laski robiły się coraz to głośniejsze.
Telefon trzykrotnie zawibrował jej w torebce, więc zaraz po niego sięgnęła. Polubiła pościk, na którym została oznaczona, polajkowała komentarz pod swoim zdjęciem i odpaliła Maplindera, bo ktoś ją tam przesunął w prawo. — W ogóle coś pomieszałam w apce randkowej i paruje mnie też z dziewczynami. Bądź co bądź wolę jednak konary — zażartowała widząc powiadomienie od Coven, którą akurat znała, więc zaraz ją w prawo przesunęła, by do niej po kumpelsku zagadać.
Obrazek
♡ ancy ‪‪♡ winniethepooh
(·•᷄‎ࡇ•᷅ )
26 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
Girl, come show me your true colors
Paint me a picture with your true colors
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mimo, że Cory nie było przy tej akcji, to już kilka minut wcześniej o niej słyszała i teraz na nowo oczami wyobraźni widziała jak Timmy jest wyciągany z basenu. - Założę się, że nawet jeśli się połamał, to i tak wpierdoli się tam kolejny raz- niektórzy się nie uczą na błędach. Wśród takich osób była również i blondynka. Nie raz popełniała tą samą gafę, potrzebując wielu prób, aby w końcu dojrzeć. O tyle o ile w przypadku panienki Marshall można mówić o byciu dojrzałym.
- Może jest już tak zarośnięta mchem, że stąd to drzewo?- zastanawiała się na głos, czym się kierowała dziewczyna zza ściany, ewidentnie napalona na swego równie chętnego drwala. Dobrali się idealnie! Może to będzie miłość od pierwszego rżnięcia? - Nawet jak ona jego sosnę powali zbyt szybko, to może typ będzie miał na tyle wyobraźni, że powali ją w inny sposób- zaśmiała się zaciągając blantem, który poszedł w dalszy obrót i aż jej oczy zaświeciły na widok butelki z winem. Sikając nie zauważyła, że Wendy oprócz trawki, to nawet alkohol jeszcze zdążyła skołować! Z taką osobą, to można utknąć! - Laska, przyszłaś w pełni zaopatrzona. Szanuję to!- pokiwała głową z uznaniem i oczywiście sięgnęła po butelkę upijając z niej spory łyk. W końcu były na imprezie, a w dodatku utknęły w kiblu będąc przy tym zmuszone do słuchania leśnych przygód sosny i drwala.
Zrobiło jej się cieplej na serduszku i aż się uśmiechnęła uroczo, ciesząc się, że nie koleżanka w pełni się z nią zgadza i mają ten sam pogląd na ten temat. Zawsze ją cieszyło możliwość znalezienia osoby, która Cię rozumie!- Dokładnie! Tylko się marnuje, kiedy jest używany do dwóch krótkich pchnięć bez żadnej finezji. Jakby wystarczyło pchnąć byle jak biodrami, a my już zaczniemy jęczeć- ileż razy się nadziała na takich kolesi. O braku gry wstępnej to lepiej nie mówić. Myśleli, że samymi takimi tekstami majtki lecą w dół.- Zamiast na nich narzekać, powinni się od nich uczyć- oddała alkohol, aby przejąć blanta. Wszystko, cokolwiek, byleby jakoś zagłuszyć te dźwięki dochodzące zza drzwi łazienki.
- O tak. Czuję, że sosna jest już gotowa na swojego dużego drwala- przewróciła zażenowana oczami słysząc niski, gardłowy męski głos i zsunęła się po ścianie naprzeciwko Wendy.- Rżnij mnie mój drwalu. Teraz ja chcę poczuć twe soki- nie było wątpliwości, że między tą dwójką zaiskrzyło!
- Myślisz, że laska dobrze udaje, by nie sprawić mu przykrości czy faktycznie niezły z niego drwal?- spytała się Wendy, samej się głośno nad tym zastanawiając, bo i jej się parę razy zdarzyło udawać orgazm. Całe szczęście, że odkąd zaczęła remont swojego domu, to nie miała takich problemów. Trafiła na faceta, który potrafił się zająć i remontem jej rozpadającej się chatki, ale i nią samą. Pytanie, kiedy ta bajka się skończy?
Słysząc o apce randkowej, sięgnęła po swój telefon, który zostawiła na blacie.- O a ja z kolei sama zaznaczyłam na przypale, że w sumie mogą być też dziewczyny. Kiedyś jedna znajoma mi zachwalała umawianie się z kobietami i uznałam, że czemu nie- w końcu wszystkiego trzeba w życiu spróbować! A z laskami też jej całkiem szło dogadywanie się. Tylko był pewien problem!- Nawet z jedną mnie sparowało, ale jestem chujowa we flirtowaniu z dziewczynami i nie wiem co jej teraz odpisać- wyraźnie posmutniała pokazując Wendy swoją rozmowę z Gabi, bo naprawdę nie wiedziała, co teraz powinna odpisać i czuła się źle, że zwlekała z odpowiedzią.


kowbojka
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”