ODPOWIEDZ
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

029
Pewnie jakby obudziła się wcześniej, to miałaby więcej czasu na ogarnięcie się. Problem w tym, że musiałaby pójść najpierw wcześnie spać, a to kompletnie jej nie wyszło. Zatraciła się w pracy i ocknęła się dopiero nad ranem, dochodząc do wniosku, że nie ma bladego pojęcia, co się wyprawia na ekranie przed nią. Trzeba było w końcu się położyć i odpocząć, szczególnie że czekał ją kolejny interesujący dzień. Zakładała, że nie będzie miała w jego trakcie dużo okazji do pracy zarobkowej, ale może się myliła? Zgadywanie, co konkretnie chodzi po głowie Florianowi, było skomplikowane. Nie była pewna, czy z tymi godzinami sobie żartował, czy mówił całkowicie serio. Trudno było go wyczuć. Niemniej jednak uznała, że bezpiecznym będzie podniesienie się z łóżka przed południem, żeby nie zaskoczył jej swoją obecnością. Tyle dobrego, że nie miała z rana zbyt wiele do zrobienia. Otworzyła puszkę z energetykiem, wsłuchując się w cichy syk. Bez kofeiny też na pewno nie przetrwa tego dnia, nie ma takiej opcji.
Oderwała wzrok od telefonu, gdy usłyszała dźwięk domofonu. Spojrzała z powrotem na ekran, żeby sprawdzić godzinę. Jego punktualność chyba nie powinna jej dziwić. Podniosła się z krzesła i podeszła do drzwi, żeby mu otworzyć. Czekając, aż wjedzie na odpowiednie piętro, spojrzała na własne odbicie w lustrze w przedpokoju. Przez chwilę kusiło ją, żeby się wystroić tylko po to, żeby go speszyć, ale to pewnie źle by się skończyło. Domowe szorty i prosta koszulka nie były czymś, co wprowadziłoby jakąkolwiek niezręczność. Spłoszenie go na samym początku zwyczajnie jej się nie opłacało. Była naprawdę ciekawa tego, co może z niego wyciągnąć i jak przekuć to na korzyści dla własnej sztuki.
— Cześć, Kwiatuszku. No chodź. — Cofnęła się o krok, robiąc mu miejsce w drzwiach, które za nim zamknęła, gdy przekroczył próg. Nie czekając na dalsze reakcje weszła w głąb mieszkania, oczekując, że po prostu pójdzie za nią. Całość była raczej prosto urządzona i nawet panował względny porządek. Tu i ówdzie walała się porzucona biżuteria, pojedyncze kartki i ołówki, ale poza tym nic nie zaburzało panującego wewnątrz spokoju. Cross nie była typem osoby, która gromadziła tonę niepotrzebnych gadżetów.
— Napijesz się czegoś? — rzuciła, nie odwracając się za nim. Zatrzymała się przy wielkim stole z jasnego dębu w kuchni, z którego zgarnęła puszkę enegetyka, w której zostało jej kilka łyków i podeszła do lodówki, spodziewając się, że będzie musiała wyjąć z niej coś dla swojego gościa. Ta część mieszkania wyglądała wręcz sterylnie. Od razu można było się domyślić, że River nie miała niczego wspólnego z gotowaniem i prawdopodobnie tego tutaj nie robiła. Czysta kuchnia nadawałaby się pewnie jako wizualizacja do jakichś minimalistycznych katalogów meblarskich, gdyby nie ogromny obraz wiszący nad stołem. Przestawiał nagą dziewczynę siedzącą na parapecie w otwartym oknie. Za jej plecami rozciągała się gęsta noc. Cała kompozycja była skupiona na ciele kobiety. Chłodne, brudne kolory mieszały się ze sobą, tworząc wizję jakiegoś popierdolonego nabożeństwa. Palce brunetki z obrazu zaciskały się desperacko na framudze. Ciało wyginało się w ekstazie, a rozchylone usta sugerowały kłopoty, jakie musiała mieć ze złapaniem oddechu. Modelka zastygła w sekundach tuż przed osiągnięciem ostatecznego spełnienia. Każdy, kto zdążył już poznać artystyczny styl River mógł się domyślić, że to ona namalowała obraz.

florian halstead
Werka
dogadamy się
23 y/o
For good luck!
180 cm
bezrobotny
Awatar użytkownika
I've been on the low, I been taking my time
I feel like I'm out of my mind
It feel like my life ain't mine
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły lub teraźniejszy
postać
autor

R u t y n a.
Tylko to mogło go uratować i spowolnić rozwój choroby.
Tylko dzięki niej 一 r u t y n i e 一 mógł funkcjonować i zbliżać się zachowaniem do n o r m a l n y c h osób.
Każde odstępstwo od ustalonego schematu traktował jak potencjalne zagrożenie; bał się nowych sytuacji, które wymuszały reakcje wychodzące poza znane ramy, dlatego nieustannie szukał sensownie brzmiących wymówek. Niestety, w pewnym momencie nie umiał już opierać się prośbom River; kontakt z dziewczyną go peszył, lecz bardziej stresowało go pisanie kolejnych odmów. Nim zgodził się na spotkanie doświadczył paru załamań nerwowych (coś podpowiadało mu, że kiedy spotkają się twarzą w twarz Cross na pewno go wyśmieje i uzna za skończonego idiotę), ale czytając kolejne namowy, musiał ulec, bo przecież zdrowi ludzie wiedzieli l e p i e j.
Kiedy wreszcie udało się im umówić i ustalić pasujący termin (samo południe, cztery godziny po zjedzeniu śniadania), stawił się pod wejściem punktualnie i nacisnął odpowiednią kombinację cyfr.
Charakterystyczny dźwięk, który umożliwiał wejście na klatkę, wywołał kolejną falę lęku; Flo szedł pod właściwe drzwi powoli, cały czas biorąc pod uwagę możliwość ucieczki (przekonał się już, że był w nich mistrzem).
Ujrzawszy dziewczynę w drzwiach, uśmiechnął się lekko. 一 Cześć, River 一 odpowiedział niepewnie i wyciągnął dłonie, aby wręczyć drobny upominek, na który wydał resztę kieszonkowego. 一 Nie wiem, czy lubisz, ale nie chciałem przychodzić z pustymi rękami 一 wyjaśnił pośpiesznie. Tłumaczenie swoich zachowań weszło mu w nawyk; odkrywszy, że jest inny 一 gorszy 一 motywował konkretne działania, aby ludzie, na których mu zależało nie odbierali go gorzej niż on sam odbierał siebie.
Przekazawszy pudełko ze świeżymi wypiekami, ruszył za Cross, nie wiedząc czy wypadało rozglądać się po jej mieszkaniu; nieczęsto spotykał się z ludźmi w ich domach, dlatego zaczynał panikować, wmawiając sobie, że popełnia niewybaczalne faux pas.
一 Tylko jeśli będziesz robiła coś sobie 一 odpowiedział nieśmiało. Zdaniem Floriana poświęcanie czasu na coś, co koncentrowało się jedynie na nim było niepotrzebne; Halstead nie lubił, gdy ktoś robił coś specjalnie dla niego (zasada nie działała w drugą stronę), bo czuł wtedy presję i konieczność rewanżu, a owy, biorąc pod uwagę jego ograniczone możliwości, w większości przypadków był niemożliwy.
Zatrzymując się w sterylnej kuchni, dostrzegł obraz i oblał się rumieńcem. Niemal natychmiast zrobiło mu się wstyd; chłopak uciekł spojrzeniem i zacisnął usta się. Wcześniej nie pomyślał, że mogło chodzić o t a k i obraz, ale co, jeśli...?
Przecież jego ciało nie było piękne i na pewno nie przyciągnęłoby nawet jednego ciekawskiego spojrzenia. 一 To... 一 zająknął się, wbijając palce prawej dłoni w lewe przedramię. 一 Od czego zaczniemy? Powinienem coś przygotować? Przepraszam, nie wiedziałem 一 rzucił pośpiesznie, starając się zapanować nad drżeniem ciała.

River Cross
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Skrupulatnie cyzelowane słowa i zachowania Floriana stały w absolutnej skrajności do tego, jak zazwyczaj zachowywała się Cross. Nie byłaby w stanie działać tak ostrożnie jak ten chłopak i chyba właśnie z tego powodu była nim taka zainteresowana. Ciągnęło ją do wszystkiego, co nowe. Podążanie za utartymi schematami albo robienie ciągle dokładnie tego samego na dłuższą metę było przecież nudne. Bardzo ceniła sobie różnorodność i starała się wychodzić z założenia, że z każdej sytuacji jest w stanie wyciągnąć coś dla siebie. W kwestii Helsteada nie musiała tego robić na siłę. Nie musiała się starać, żeby wymyślić argumenty przemawiające na korzyść spotkania z nim. To przecież absolutnie musi okazać się inspirujące.
— Zgaduję, że nie powinnam spodziewać się w nich żadnych psychodelicznych dodatków? — zapytała, zaglądając od razu do pudełka. Wypieki byłyby ostatnim, czego się spodziewała po tego typu spotkaniu. Czy ktokolwiek przyniósł jej kiedyś na randkę ciastka? Chyba nie. Ale czy to w ogóle można było nazwać randką? Niekoniecznie. Nie miała też wielu doświadczeń z tego typu prezentami na spotkaniach, które opierały się wyłącznie na uwalnianiu artystycznych niedostatków. Takie gesty były jej obce, nienaturalne. Sięgnęła od razu po kawałek ciasta i spróbowała. Nie była wielką fanką słodyczy. Właściwie nie była nawet fanką jedzenia samego w sobie, ale wiedziała, że całkowite unikanie go niestety nie jest możliwe. Mruknęła zadowolona, oceniając, że miała szczęście, bo trafiło jej się coś wyjątkowo smacznego. Może jak Florianowi podskoczy cukier, to się bardziej rozkręci? Sięgnęła do jednej z szafek i wyjęła z tej dwa talerze, które postawiła wraz z pudełkiem na stole. Tuż obok wylądował też kubek z torebką na herbatę oraz napój energetyczny.
Czajnik szumiał gdzieś w tle, kiedy obserwowała z uwagą jego reakcję na obraz. Zawsze bardzo ją ciekawiło, jak ludzie reagowali na jej sztukę. Wielu opinii mogła się spodziewać – szczególnie tych pozytywnych. Wiedziała, że Florian ceni jej talent, ale wcześniej nie miała okazji rozmawiać z nim na temat akurat tej konkretnej odnogi jej działalności artystycznej.
— Co o nim myślisz? I o niej? — zapytała, zatrzymując się obok chłopaka. Spojrzała na obraz, na który przez ostatnie miesiące zdążyła się już napatrzeć. Niemniej jednak nadal dawał jej tyle samo przyjemności, co w momencie, gdy wylądował na ścianie. Była względem niego zdecydowanie zbyt sentymentalna.
— Najlepiej byłoby, gdybyś się najpierw trochę wyluzował, ale skoro jesteśmy ograniczeni czasowo, to możemy się nie wyrobić — rzuciła takim tonem, że trudno było zgadnąć, czy żartuje, czy mówi poważnie. Nie było to zbyt rozsądne w jego towarzystwie, ale cóż poradzić, że miała takie odruchy? Sięgnęła po puszkę napoju, otworzyła ją i upiła łyk. Czajnik zapikał cicho, dając znać, że woda się zagotowała. Rysowniczka odsunęła się od Floriana, by zalać mu herbatę.
— Przyznam szczerze, że chciałabym narysować coś, co wychodzi z twojej głowy, a niekoniecznie z mojej. Twój sposób myślenia jest dla mnie absurdalnie wręcz egzotyczny — przyznała szczerze, siadając na jednym z wolnych krzeseł przy stole.

florian halstead
Werka
dogadamy się
23 y/o
For good luck!
180 cm
bezrobotny
Awatar użytkownika
I've been on the low, I been taking my time
I feel like I'm out of my mind
It feel like my life ain't mine
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły lub teraźniejszy
postać
autor

一 Co? 一 zmieszał się, po czym potrząsnął głową. 一 Kupiłem je w piekarni 一 wyjaśnił, bo odebrał pytanie na swój pokraczny sposób.
Przyłapany na gorącym uczynku, zarumienił się bardziej i wlepił wzrok w podłogę. Nie miał wystarczająco odwagi, aby ponownie spojrzeć na obraz, ale równocześnie wiedział, że nie mógł zignorować pytania gospodyni. 一 Jest piękny 一 skomplementował, przeczuwając że zdawkowa odpowiedź mogła nie być wystarczająca. 一 Wiesz, że naprawdę podziwiam twój talent 一 próbował, chcąc skupić uwagę dziewczyny na kwestiach jedynie lekko zahaczających o obraz. 一 To... Prawdziwa osoba? 一 spytał, zastanawiając się, czy kobieta pozowała tak samo, jak pozować miał on czy była jedynie wytworem wyobraźni River.
Wyluzowanie się było praktycznie niewykonalne; Florian nie pamiętał, kiedy ostatnio zachowywał się mniej sztywno, bo jego całe życie opierało się na wręcz desperackich próbach zachowywania pozrów. Oprócz krótkich momentów, w których jego lekarz celowo podawał mu kompozycje leków, które rozluźniały go przesadnie, chłopak nie potrafił zachowywać się w sposób, który był naturalny dla River. 一 Przepraszam 一 rzucił pośpiesznie, godząc się z faktem, że znów wszystko psuł.
Nieustanne wmawianie sobie, że był porażką zbierało żniwo, bo teraz nawet jeden komentarz wystarczał, aby zablokował się bardziej i koncentrował jedynie na rozpaczliwych próbach naprawienia sytuacji. 一 J-ja... 一 zająknął się, po czym uciekł spojrzeniem w bok. 一 Przepraszam, ja taki jestem 一 powtórzył, jednak obawiał się, że to może być niewystarczające.
Nigdy wcześniej nie wspominał jej o swoich objawach i chorobach; choć pisał z nią od czasu do czasu i mogła mieć świadomość, że był niepewny i wycofany, dopiero teraz pokazywał jej dodatkowy wymiar. 一 Ale chodzę do lekarza. Pracujemy nad tym 一 zapewnił. Wierzył, że już niedługo elementy wskoczą na właściwe miejsce i że będzie bardziej wartościowy; codziennie kontrolował myśli w swojej głowie, na razie nie zniechęcając się tym, że nie poruszał się naprzód.
Korzystając z okazji, że niedługo później herbata była gotowa, przysunął do siebie kubek. Nie zważając na to, że był gorący, objął go dłońmi i na moment przymknął powieki, aby wyregulować swoje emocje. Kiedy był gotowy, otworzył oczy, nieśmiało usiadł naprzeciwko Cross i chrząknął. 一 Czasami mam wrażenie, że nie jestem sobą. Patrzę w lustro i widzę kogoś obcego 一 powiedział, choć nie był przekonany, czy chciałby oglądać się w takim wydaniu na obrazie. Bał się utraty kontroli; nienawidził, kiedy otaczający go świat wydawał się sztuczny, zaś on sam odrywał się od swojego ciała i nie potrafił czuć. 一 Nic we mnie interesującego 一 zapewnił, bijąc się z myślami, czy w dobrym tonie było przeproszenie jej po raz trzeci.

River Cross
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
My girl look like Wednesday Addams
Eyes go black when she orgasms
Hide your back, she likes to stab them
My butt cheeks, she likes to grab
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnęła się łagodnie, gdy pochwalił obraz. Podlizywanie się jej naprawdę nie było trudne, wystarczyło prawić jej komplementy. Zakładała jednak, że Florian nie robi tego z cynicznych pobudek, a naprawdę docenia jej sztukę. Oczywiście istniały osoby, których zdanie kompletnie jej nie obchodziło, a nawet tacy, których pochwała by ją mierziła, ale on na szczęście do tego grona nie należał.
— Prawdziwa. To moja doskonała muza. I partnerka. — Przekrzywiła nieznacznie głowę, obserwując Latynoskę na obrazie. Wypowiadanie tych słów na głos nadal nie weszło jej w krew, budziło jakiś dziwny niepokój.
— A przynajmniej tak mi się wydaje — dodała dla uzupełnienia. Nie miała oczywiście żadnych wątpliwości, ze dziewczyną była dla niej olbrzymią inspiracją i dzięki niej rozwijała się jako artystka. Modelka doskonale zdawała sobie z tego sprawę i lubiła celebrować swoją pozycję. Różnie jednak bywało z tym ustawianiem się w związku. Żadna z nich nie była mistrzynią budowania porządnych i zdrowych relacji międzyludzkich, były w stanie wpływać na siebie wyjątkowo destrukcyjnie, co – o zgrozo – też potrafiło być wyjątkowo inspirujące.
Wzruszyła ramionami, gdy tylko zaczął ją przepraszać. To zdecydowanie nie było jej potrzebne do pracy. Musiała zaakceptować, że nie będzie w stanie się uspokoić w taki sposób, jaki byłby jej na rękę podczas tworzenia. To akurat nie był determinujący czynnik. Nie zawsze przecież trzeba iść na łatwiznę. Lubiła wyzwania i zdecydowanie się ich nie bała. Gdyby było inaczej w ogóle by go do siebie nie zaprosiła, uznając, że jest zbyt problematyczny. Ale jednak zapragnęła sprawdzić, co tak naprawdę będą w stanie wspólnie osiągnąć.
— W porządku, to zostań taki. Nie chcę udawania — doprecyzowała. Zestresowana wersja była o niebo lepsza od każdej spokojnej, jeżeli tylko była szczera, a ta druga miałaby być wymuszona. Sztuka wypływała przecież z emocji, a udawanie ich było największą możliwą zbrodnią. Nawet aktorzy, którzy nie potrafili choć w jakimś stopniu przejąć odczuć swoich bohaterów, byli dla niej absolutnie do skreślenia.
Wyprostowała się, gdy usłyszała kolejne stwierdzenie. Zastukała paznokciem w blat stołu, by jeszcze wyraźniej zasygnalizować, że trafili na coś interesującego. Wyłapywanie istotnych informacji rzucanych nawet mimochodem szło jej zazwyczaj bardzo dobrze. Wyciągała z ludzi detale, które nadawały się do przelewania na sztukę.
— To jest myśl, na której możemy się oprzeć. Opowiedz mi o tym, coś więcej. Kogo w takim razie widzisz w lustrze? I którego z nich wolisz? — rzuciła pierwszymi pytaniami, jakie przyszły jej do głowy. Myśli artystki od razu przyspieszyły i zaczęły ogniskować się wokół Floriana, kreując w głowie wstępne szkice.
— To z kolei w ogóle mi się nie podobało — zaznaczyła, podnosząc się z krzesła. Nie chciała, by skupiał się na tym, że we własnej opinii jest kimś nieciekawym. To przecież studziłoby emocje, a to zabójstwo dla sztuki.
— Nie wydaje ci się, że sam fakt tych odrealnień, jest czymś interesującym? — zapytała i na moment odeszła od stołu. Nie poszła daleko. Zniknęła za ścianą na zaledwie kilka sekund, by w końcu wrócić ze szkicownikiem i ołówkami. Usiadła znów na przeciwko chłopaka, ale nie otworzyła jeszcze zeszytu.

florian halstead
Werka
dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „#16”