ODPOWIEDZ
33 y/o
For good luck!
167 cm
Pilot i wlaścicielka Monarch Jets
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Vesper była rodzinną osobą. Może nie za wszystkimi w swojej wielkiej rodzinie przepadała, ale za tymi najbliższymi już tak. Nawet jeśli potrafiła być upierdliwa i irytująca, a już szczególnie jeśli chodziło o rodzeństwo. Dla nich mogła zrobić naprawdę dużo, chociaż charaktery mieli różne.
Vesper była ostatnimi czasy dużo w rozjazdach co doprowadziło do tego, że nie było jej w domu by świętować własne urodziny. Własne i siostry bo miały je w ten sam dzień tylko po między nimi było dwa lata różnicy. Chociaż czasami pani pilot miała wrażenie, że Lavender w którymś momencie połknęła kija, bo była tak sztywna no i mimo wszystko była skamieliną. Nie zapominajmy o tym.
Jak już grafik młodszej Shaw się trochę rozluźnił to udało jej się ustalić z Poppy by się wreszcie spotkały i wyszły na tego urodzinowego drinka, albo dwa albo dziesięć. To już będzie zależało do nich samych. Wiedziała, że starsza Shaw też jest równie zajętą kobietą. Obie poświęcały się swoim pracom. Chociaż V była typem osoby, która nadal lubiła się dobrze bawić i korzystała z wolnych chwil jak najbardziej się dało. Na szczęście Lavender nie musiała się za nią wstydzić, bo jednak V miała zawsze z
tyłu głowy, żeby nie ośmieszyć rodziny Shaw. Wystarczyło, ze robiło to kuzynostwo.
Wysłała siostrze lokalizację gdzie mają się spotkać i sama zajęła się ogarnianiem do wyjścia. Jej ciało jakoś nie bardzo chciało się ruszyć dzisiaj z domu. Przez napięty grafik (który sama sobie narzuciła) jej ciało domagało się leżakowania w domu chociaż jeden dzień, ale V oczywiście postanowiła wyjść.
Zjawiła się na miejscu przed czasem i zajęła wolne miejsce przy barze. Dała znać starszej gdzie jej szukać i nie czekając nawet na Poppy zamówiła dla nich już po drinku. Czekając zatraciła się w rozmowie z naprawdę ładną barmanką, bo trzeba wykorzystać swój urok i czar przy każdej okazji!

Lavender Shaw
35 y/o
For good luck!
165 cm
Redaktorka Naczelna/Śledcza w The Sun
Awatar użytkownika
I live for the drama <3
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Poranek Lavender zaczął się później niż zwykle, nie dlatego, że mogła sobie pozwolić na lenistwo, ale dlatego, że jej ciało w końcu dopomniało się o chwilę oddechu. Dzień wolny od pracy brzmiał jak luksus, który w jej świecie pojawiał się rzadko i zawsze z jakimś haczykiem. Mimo że obiecała sobie, że dziś nie dotknie laptopa, rzeczywistość szybko zweryfikowała jej plany. Po krótkiej kawie, którą wypiła przy oknie, obserwując powolne budzenie się Toronto, usiadła do komputera z westchnieniem, które znała aż za dobrze.
Przez kilka godzin zanurzyła się w obowiązkach, które nie chciały poczekać, poprawki do magazynu, kilka maili od zespołu, a przede wszystkim notatki do śledztwa, które prowadziła po cichu, nie informując o nim nikogo poza jedną zaufaną osobą. Lavender miała w sobie tę nieustępliwość, która nie pozwalała jej odpuścić, gdy czuła, że jest blisko czegoś ważnego. Nawet w dzień wolny jej umysł pracował jak precyzyjna maszyna, analizując, łącząc fakty, zapisując kolejne spostrzeżenia w swoim notesie.
Dopiero po kilku godzinach poczuła, że może się uwolnić. Zamknęła laptop z satysfakcją, która zawsze towarzyszyła jej po wykonaniu zadania, i odsunęła krzesło, przeciągając się leniwie. W mieszkaniu panowała cisza, a ona w końcu mogła pozwolić sobie na coś, czego naprawdę potrzebowała długi, relaksujący prysznic.
Strumienie ciepłej wody spływały po jej skórze, zmywając napięcie, które gromadziło się przez ostatnie tygodnie. Lavender zamknęła oczy, pozwalając sobie na chwilę całkowitego odcięcia od świata. W takich momentach czuła, że odzyskuje równowagę, której tak często jej brakowało. Myśli zwalniały, oddech się uspokajał, a ona w końcu mogła poczuć, że jest tu i teraz, bez presji, bez obowiązków, bez pośpiechu.
Po prysznicu ubrała się w coś wygodnego, ale stylowego, jak zawsze. Dziś miała spotkać się z siostrą, Vesper, kimś, kogo kochała, ale z kim widywała się zdecydowanie za rzadko. Każda z nich miała własne życie, własne plany, własne ambicje. Vesper zajmowała się lotami i prowadzeniem rodzinnego biznesu, który wymagał od niej nieustannej obecności i gotowości do działania. Lavender natomiast balansowała między rolą redaktorki naczelnej i reporterki śledczej, co sprawiało, że jej kalendarz był wiecznie przepełniony. Ich spotkania były jak rzadkie perły, planowane od dawna, przekładane z powodów, które zawsze wydawały się ważniejsze niż ich własne potrzeby. Urodzinowe drinki, które miały wypić razem już kilka miesięcy temu, musiały zostać przesunięte nie raz, nie dwa. Raz przez nagły lot Vesper, innym razem przez sprawy magazynu, które Lavender musiała dopiąć na ostatni guzik. A czasem przez śledztwo, które wciągało ją tak mocno, że zapominała o całym świecie.
Dziś jednak nic nie miało stanąć na przeszkodzie. Gdy wychodziła z mieszkania, czuła lekkie podekscytowanie, takie, które pojawiało się tylko wtedy, gdy miała zobaczyć kogoś naprawdę bliskiego. Toronto wieczorem pachniało jesienią, a ulice tętniły życiem. Lavender ruszyła w stronę baru, który wybrały wspólnie, choć to Vesper nalegała, by tym razem to ona postawiła pierwszą rundę.
Droga minęła jej szybko. Gdy dotarła na miejsce, zatrzymała się na moment przed wejściem, biorąc głęboki oddech. W środku panował przyjemny półmrok, muzyka sączyła się z głośników, a ludzie rozmawiali przy stolikach, tworząc atmosferę ciepła i swobody. Lavender rozejrzała się, szukając siostry.
Zlokalizowała ją przy stoliku w rogu, Vesper machnęła do niej z szerokim uśmiechem, który od razu rozgrzał Lavender od środka. Ruszyła w jej stronę, a gdy podeszła, siostra wstała, przytuliła ją mocno i zawołała kelnera, zamawiając pierwszą rundę dla nich, oczywiście na jej koszt.
- Opowiadaj co u ciebie? Gdzie cię ostatnio powiało? - zapytała rozsiadając się wygodnie biorąc w dłoń kieliszek z drinkiem który błyskawicznie pojawił się przed nią, ku jej pozytywnym zaskoczeniu.


Vesper Shaw
33 y/o
For good luck!
167 cm
Pilot i wlaścicielka Monarch Jets
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Vesper była tą bardziej zakręconą w porównaniu do Lavender. Nie poświęcała zbyt wiele czasu na naukę. Wolała spędzać czas ze znajomymi czy poświęcając się rzeczom, kóre ogólnie dużo bardziej preferowała niż nauka. Trzeba zaznaczyć ze debilem nie była. Po prostu potrzebowała mniej czasu niż inni na naukę. Jakby nie było do egzaminów na pilota przygotowywała się bardzo pilnie i poświęciła temu akurat bardzo dużo uwagi. Zawsze też podziwiała starszą siostrę, która poświęciła się nauce i temu co faktycznie sprawiało jej przyjemność. Może też w dużej mierze widząc Lavender sama postanowiła odnaleźć swoją pasję. Teraz była pilotem i powoli przejmowała firmę dziadka. To drugie jakoś nie bardzo jej pasowało, ale no ktoś obowiązki musiał przejąć, a lepiej żeby to była ona niż ktoś z rodziny kto nie będzie miał pojęcia o tym wszystkim i rozpieprzy linie w drobny mak.
Spotkania z siostrą były świętością. Z racji tego Vesper kompletnie wyciszała telefon by jej nic nie przeszkadzało. Jak kochają to poczekają. Wyjątkiem jednak była firma, bo jeśli coś się wydarzy to ona musi ten bajzel ogarnąć.
Kiedy zobaczyła starszą Shaw momentalnie pojawił się szeroki uśmiech na jej ryjku i wstała z miejsca i przytuliła Lav mocno. Poczekała aż siostra zajmie pierwsza miejsce jak to Ves zawsze robiła i zaraz też oklapła na swoje miejsce. -Chyba łatwiej zapytać gdzie mnie nie powiało. Kiedy ostatnio się widziałyśmy? Miesiąc temu?[/] - przechyliła lekko głowę i zmarszczyła brwi próbując sobie faktycznie przypomnieć kiedy obie miały czas żeby się spotkać. Obie były zabiegane, więc nie było tyle okazji. Dobrze, że zawsze mogły pisać wiadomości albo porozmawiać przez telefon -W sumie nieważne - machnęła dłonią niedbale -Jakoś ostatnio latam więcej na Azję. Rozpieszczone panienki bogatych rodziców fundują sobie wypady na Bali albo ewentualnie Europa. Zależy - wzruszyła ramionami. Lubiła latać to było pewne. Może nie zawsze miała też czas dla siebie podczas takich dalekich podróży to jednak zawsze gdzieś wciskała chociaż jeden wieczór by faktycznie pokręcić się po mieście w którym akurat była. - Jak gazeta? Stażyści jeszcze się Ciebie boją? Była taka jedna ładna panna co to nawet spojrzeć na Ciebie się bała - upiła kilka łyków drinka, który przyjemnie rozgrzał ją w środku -Zastanawiam się czy jeszcze tam jest bo miałam numer od niej wziąć ale jakoś tak wyszło że zapomniałam - wyszczerzyła ząbki. Rodzice może nie do końca tolerowali jej wybory jeśli chodzi o drugą połówkę, ale już chyba przyzwyczaili się do faktu, że Ves może kiedyś wreszcie przyprowadzi jakąś panną by poznała całą rodzinę. Chwilowo na to się nie zapowiadało, bo V twierdziła, że do związków się nie nadaje przez pracę.

Lavender Shaw
35 y/o
For good luck!
165 cm
Redaktorka Naczelna/Śledcza w The Sun
Awatar użytkownika
I live for the drama <3
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lavender parsknęła cicho śmiechem już w chwili, gdy Vesper wspomniała o rozpieszczonych córkach bogaczy latających na Bali. Nic się nie zmieniało. Jej młodsza siostra od zawsze potrafiła opowiadać o pracy tak, jakby była to seria absurdalnych przygód, a nie odpowiedzialne pilotowanie wielotonowych maszyn przez pół świata. Unosząc kieliszek do ust, upiła niewielki łyk drinka i pokręciła głową z rozbawieniem. -Miesiąc temu? Optymistka z ciebie. Mam wrażenie, że ostatni raz widziałyśmy się jeszcze wtedy, kiedy obie wierzyłyśmy, że uda nam się zorganizować te urodzinowe drinki bez przekładania ich pięć razy. - powiedziała z uśmiechem na twarzy. Musiała przyznać że naprawdę tęskniła za tymi spotkaniami. W wiadomościach i rozmowach telefonicznych można było nadrobić wiele rzeczy, ale nigdy nie było to samo. Dopiero siedząc naprzeciwko siebie, mogły zobaczyć wszystkie te drobne zmiany ukryte pomiędzy słowami. Nowe zmarszczki zmęczenia, szersze uśmiechy, spojrzenia zdradzające sukcesy albo frustracje, których nie sposób było wyłapać przez ekran telefonu.
- Azja, Europa, Bali... Brzmi strasznie ciężko. Naprawdę się poświęcasz dla tej firmy. -Mrugnęła do niej zaczepnie. - Nie wiem, jak ty to robisz, Ves. Ja po jednym locie pasażerskim mam ochotę przez tydzień nie oglądać lotniska. A ty wyglądasz, jakbyś wróciła z kolejnej wycieczki i była gotowa od razu lecieć z powrotem. - Oparła łokieć o blat stołu, przyglądając się siostrze z mieszaniną dumy i podziwu. Pamiętała przecież bardzo dobrze tę dziewczynę, która potrafiła godzinami unikać książek, a później i tak zdawała wszystko bez większego problemu. Wiele osób błędnie brało jej lekkość za brak ambicji. Lavender wiedziała jednak lepiej. Vesper po prostu była stworzona do innych rzeczy. Jeśli coś naprawdę ją interesowało, oddawała się temu bez reszty. Dokładnie tak było z lataniem.
- Wiesz... chyba nadal jestem trochę zaskoczona, że zostałaś pilotem. - mruknęła powstrzymując Ves od próby wcinania się w jej słowo zanim skończy mówić. - Nie dlatego, że nie wierzyłam, że ci się uda. Po prostu pamiętam dziewczynę, która przy każdej możliwej okazji uciekała od nauki do znajomych. A potem nagle zaczęła siedzieć nad materiałami do egzaminów lotniczych jak opętana. - W jej głosie pobrzmiewała wyraźna czułość. - Dziadek byłby z ciebie cholernie dumny. I pewnie spokojniejszy wiedząc, że ktoś rozsądny przejmuje jego firmę.- Po czym natychmiast uniosła dłoń.
-Dobra, nie patrz tak. Wiem. Rozsądny to może za mocne słowo.- dodała mimochodem a uśmiech rozciągnął jej usta szerzej. Na wspomnienie stażystów przewróciła oczami. - O, proszę. Minęło może dziesięć minut, a ty już zaczynasz mnie prześladować tematami z pracy.- Lavender westchnęła teatralnie. -Tak, nadal się boją. Nie wiem dlaczego. Naprawdę jestem przesympatyczną osobą.- Po krótkiej pauzie obie równocześnie spojrzały na siebie, po czym Lavender sama pierwsza wybuchnęła śmiechem.
- Ale jest lepiej niż kiedyś. Przynajmniej większość przestała zastygać ze strachu, kiedy przechodzę obok ich biurek. Chociaż nadal zdarzają się jednostki przekonane, że za chwilę wyrzucę je przez okno za źle postawiony przecinek.- dodała po czym po chwili zmrużyła oczy.
- Zaraz. Mówisz o tej wysokiej brunetce z działu reportażu? Jeśli tak, to chyba nadal pracuje. I szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, że wpadła ci w oko. - Jej uśmiech nabrał odrobiny złośliwości. Lavender uniosła brew.
- Numer od niej, hm? Powinnam być zaskoczona czy raczej dumna, że nawet podczas krótkiej wizyty w redakcji zdążyłaś znaleźć sobie potencjalny obiekt zainteresowania? Chociaż znając ciebie, pewnie zrobiłaś ten swój firmowy uśmiech, biedna dziewczyna spanikowała i do tej pory zastanawia się, czy naprawdę ją zagadnęłaś. - Ponownie sięgnęła po drinka. Przez krótką chwilę po prostu obserwowała siostrę siedzącą naprzeciwko. Zmęczoną, zabieganą, wiecznie lecącą gdzieś między kontynentami, a jednocześnie wciąż pozostającą tą samą Vesper, którą pamiętała od lat. Było w tym coś uspokajającego. - Tak między nami Ves? - zaczęła a jej głos złagodniał. - Cieszę się, że w końcu udało nam się spotkać. Ostatnio mam wrażenie, że cały świat próbuje nam to uniemożliwić. Ty latasz po drugim końcu globu, ja tonę w magazynie i innych sprawach...- Urwała na moment, nie wspominając o śledztwie.
- Więc dziś nie rozmawiamy o obowiązkach. Przynajmniej przez pierwszy drink.- Uniosła swój kieliszek w geście toastu. - Za moją nieznośnie upartą siostrę, która uparła się zostać pilotem, przejąć linię lotniczą i przy okazji nadal spóźniać się na rodzinne spotkania. 🍸🥂



Vesper Shaw
ODPOWIEDZ

Wróć do „Spirit of York Distillery Co.”