Zablokowany
35 y/o
For good luck!
186 cm
lekarz medycyny ratunkowej w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
You think it will never happen to you, that it cannot happen to you, that you are the only person in the world to whom none of these things will ever happen, and then, one by one, they all begin to happen to you, in the same way they happen to everyone else
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkidowolne zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

River Gurney
Matthias Pav
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
13 lutego 1991, Saskatoon, Kanada
zaimki
on/jego
zawód
lekarz medycyny ratunkowej
miejsce pracy
Mount Sinai Hospital
orientacja
biseksualny
dzielnica mieszkalna
West End, Parkdale
pobyt w toronto
od piętnastu lat
umiejętności
ma dużą wiedzę medyczną i dobrze radzi sobie w sytuacjach kryzysowych; wbrew temu, co sobą prezentuje – w rzeczywistości przejmuje się losem swoich pacjentów; jest konsekwentny i zdeterminowany – trudno odwieść go od raz podjętego celu; z większością problemów potrafi poradzić sobie sam – zna się mechanice samochodowej, umie obsługiwać narzędzia i samodzielnie wykonać większość podstawowych prac montażowych; posiada prawo jazdy typu G; biegle posługuje się językiem angielskim i francuskim, choć z tego drugiego korzysta rzadko i z niechęcią
słabości
nie potrafi radzić sobie z emocjami – kiedy jest sfrustrowany, niepotrzebnie eskaluje konflikty i wyżywa się na innych ludziach, zwłaszcza tych, którzy na to nie zasłużyli; od czasu wypadku zaniedbuje swoje sprawy osobiste na rzecz pracy – poza szpitalem nie angażuje się nadmiernie w żadne zajęcie, nawet w samo życie; nie potrafi obchodzić się z własnymi porażkami, często nie jest w stanie przyznać otwarcie, że sobie z czymś nie radzi; bywa surowy i opryskliwy wobec pacjentów i współpracowników, przede wszystkim tych niższego szczebla; chociaż na co dzień zajmuje się ratowaniem zdrowia, o swoje własne nie dba prawie wcale – nadużywa alkoholu, dużo pali i lubi brawurową jazdę samochodem
Moja matka – wyjaśniam, nie bez rozdrażnienia – była hipiską. Mężczyzna kiwa głową, wygląda, jakby chciał powiedzieć coś w rodzaju: no tak, nikt normalny nie nadaje swojemu dziecku takiego imienia, ale jednak się powstrzymuje i pozwala mi dokończyć badanie. Nie mówię mu, że w naszym domu zawsze pachniało paczulą i ziołem, że pewnego lata byliśmy bezdomni i mieszkaliśmy w namiocie na lokalnym kempingu, że mój ojciec miał food trucka, z którego sprzedawał kanapki z grillowanym serem i marihuanę, że zabrał mnie na mój pierwszy koncert, występ zespołu Grateful Dead, kiedy miałem sześć lat. Nie mówię mu, że moja matka nie lubiła pracować i uważała większość zawodów za piramidy finansowe, a kiedy powiedziałem jej, że zamierzam studiować medycynę, oświadczyła, że jestem częścią problemu i nazwała mnie „yuppie”. Cztery lata później, kiedy zachorowała, odmówiła pobytu w szpitalu. Do końca życia nie mogła znieść faktu, że traci pamięć – za każdym razem, kiedy zaczynała coś mówić, z niepokojem pytała mnie, czy już to powiedziała, a ja za każdym razem odpowiadałem, że tak, choć przynajmniej czasem mógłbym odpowiedzieć nie. Nie mówię mu, że poczułem ulgę, kiedy w końcu umarła ani że śmierć była dla niej lepszym rozwiązaniem. Nie mówię, że śmierć jest lepszym rozwiązaniem dla wielu.

Nie masz czasem dosyć tego uskarżania się i dogadywania? Pyta mnie ordynator, a ja myślę o tym, że owszem, mam dosyć, ale akurat żadnej z tych dwóch rzeczy – mam dosyć przewlekłego zmęczenia, niedoborów kadrowych i wszechobecnej biurokracji, mam dosyć kolejek w poczekalni i ludzi, którzy umierają, czekając na zatwierdzenie przez ubezpieczyciela leków, które uratowałyby im życie, mam dosyć osób, które mówią mi, że wszystko jest teraz w rękach Boga, mam dosyć utrzymywania przy życiu zwłok. Zdarzają się dni, kiedy chcę po prostu usiąść i płakać, ale nie mogę, bo zaraz czeka na mnie kolejny pacjent. Ludzie często uważają, że jesteśmy nieomylni, nie wierzą, kiedy mówię, że lekarzem może zostać każdy, bo w rzeczywistości najtrudniejsze wcale nie jest poradzenie sobie z tym, co dzieje się w szpitalu – najtrudniejsze jest poradzenie sobie później, kiedy to już się stanie, kiedy jest po wszystkim. Czasem, kiedy zamykam oczy, wciąż wydaje mi się, że wyczuwam ostry zapach siarki i swąd spalonej skóry, przełykam ślinę i czuję, jak pali mnie gardło. Ze stołu operacyjnego praktycznie nie schodzę przez wiele tygodni, a kiedy w końcu wracam do pracy, żona mężczyzny, który oblał mnie kwasem, przychodzi, żeby powiedzieć, że jest jej bardzo przykro z powodu tego, co się wydarzyło. Kiwam głową, ale nie akceptuję jej przeprosin – jak wszystkie inne, te również nic dla mnie nie znaczą.

Siedem miesięcy po wypadku, Min kładzie na stole w kuchni dokumenty rozwodowe, a ja wychodzę z mieszkania, trzaskając drzwiami tak mocno, że znad górnej framugi obsypuje się tynk. Nie odzywał się do mnie, odkąd, wracając z weekendowego wyjazdu do Niagra Falls, przez godzinę nie zdjąłem stopy z pedału gazu – jechaliśmy dwieście kilometrów na godzinę przez nieoświetloną drogę krajową numer osiem. Zatrzymałem się dopiero, kiedy zaczął na mnie krzyczeć i długi czas siedzieliśmy na poboczu w milczeniu – pamiętam odgłos, który wtedy z siebie wydał, brzmiał jak gorzki śmiech, ale wydawało mi się, że być może płakał. Nigdy nie potrafiłem odczytać tego z wyrazu jego twarzy – miał w zwyczaju uśmiechać się, kiedy był smutny. Dużo później zdaję sobie sprawę, że czekał, aż go przeproszę, ale ja, przez trzy lata, które spędziliśmy razem, nie przeprosiłem go ani razu. Problem z miłością polega, jak sądzę, właśnie na tym – często wymaga ona zbyt wiele od ludzi, których trudno kochać.

Ciekawostki
❋ osiem miesięcy temu, w trakcie pracy, został zaatakowany przez ojca pacjentki, która poprzedniego dnia zmarła na oddziale ratunkowym i w wyniku ataku, dokonanego za pomocą żrącego kwasu, doznał poważnych oparzeń. Posiada widoczne blizny po prawej stronie twarzy, w tym wyraźnie zmętnioną rogówkę – w uszkodzonym oku zachował zaledwie 40% sprawności i ma problemy z nadwrażliwością na światło, zwłaszcza po godzinach spędzonych na jasno oświetlonych salach zabiegowych.
❋ ludziom często wydaje się, że to wypadek sprawił, że stał się nieprzyjemny i opryskliwy, ale w rzeczywistości nigdy nie był miły – zawsze miał suche poczucie humoru i skłonność do wyżywania się ze swoich frustracji na innych ludziach.
❋ w przeszłości zależało mu na dobrej kondycji i regularnie biegał – obecnie zdecydowanie częściej spędza czas przed telewizorem lub siedzi zgarbiony przy kontrolerze, grając w wirtualne wyścigi simracingowe.
❋ od czasu wypadku – oraz sprowokowanego nim rozwodu – w zasadzie nie prowadzi życia towarzyskiego. Jest utwierdzony w przekonaniu, że ludzi odstrasza jego wygląd i blizny pokrywające połowę twarzy, ale w rzeczywistości dla większości osób odpychająca jest przede wszystkim jego osobowość.
❋ zależy mu na swoich pacjentach bardziej, niż dałby po sobie poznać – znaczną część życia poświęcił pracy i chociaż unika rozmawiania ludźmi, kiedy ci wrócą już do zdrowia, jest zaangażowany do końca w każdy przypadek, którym zajmuje się na oddziale ratunkowym.
❋ wychował się w mieście położonym na kanadyjskich preriach, w rodzinie o bardzo liberalnych poglądach i hipisowskim stylu życia, jego rodzice nie byli jednak zadowoleni z jego wyjazdu do miasta i wybranej kariery, a ich tolerancja – jak się okazało – miała swoje granice, w dużej mierze pokrywające się z granicami prowincji Saskatchewan, z której, przez całe swoje życie, nie wyjechali ani razu.
❋ ma skłonność i sympatię do używek – palił zawsze i w dużych ilościach, ale chyba jedynie brak czasu pomiędzy dyżurami sprawia, że nie popadł jeszcze w chorobę alkoholową.
zgoda na powielanie imienia
tak
zgoda na powielanie pseudonimu
tak
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
tak, po uzgodnieniu
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
tak, po uzgodnieniu
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
Ostatnio zmieniony sob wrz 26, 2026 1:07 am przez River Gurney, łącznie zmieniany 1 raz.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
muppet
trigger mam w excelu
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum River Gurney
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia skarbonki, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
gall anonim
niegrzeczni użytkownicy
Zablokowany

Wróć do „gentlemen”