ODPOWIEDZ
20 y/o
For good luck!
169 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
Dla mnie Halloween może być codziennie. Wszyscy nosilibyśmy cały czas maski. Chodzilibyśmy po mieście i zawierali znajomości, zanim byśmy się dowiedzieli, jak wyglądamy pod przebraniem.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona | jej
typ narracjiteraźniejszy
czas narracji1 os
postać
autor

Nigdy nie sądziłam, że może to się wydarzyć w naszym mieście. A jednak najgorsza rzecz, jaką mogła mnie spotkać to brak prądu w całym mieście. Najchętniej chciałabym to wszystko przespać, totalnie o tym zapomnieć. Jednak plany mają na to wszystko zupełnie inne spojrzenie. Nawet wyjść do sklepu się nie da, ponieważ nie ma jak zapłacić zadany produkt. Tym bardziej w domu prawie nie można nic zrobić, ponieważ wszystko mamy na prąd. Przecież nikt z nas nie pomyślał. Że trzeba kiedyś będzie kupić kuchenkę gazową na przypadki braku prądu.
Od momentu mojego obudzenia i braku dostępu do świata, po prostu starałam się jakoś wytrzymać. Jednak no cóż, jestem uzależniona od technologii. Wręcz mi odbija, że nie mogę sprawdzić najnowszych informacji lub napisać czegoś na grupie dyskusyjnej. Zajęcia na studiach są o dowołane, przez co totalnie mi to wszystko nie pasuje. Wręcz sama myśl mnie dobija, a obijanie piłki na uspokojenie mi w niczym nie pomaga. Być może naprawdę jestem chora na ADHD lub inne podobne schorzenie. Jedynie co mogłam zrobić to złożyć robota, chwilę podładować coś z przenośnego powerbank, i to wszystko. Bo nawet takie rzeczy zaraz całkowicie padną. Skierowałam się w stronę pokoju swojego bliźniaka.
— Zaraz chyba oszaleję z nudów. Przez takie chwile, zastawiam się, czy jestem normalna. A raczej, czy nie mam ADHD lub innej umysłowej choroby. Mój mózg się nudzi, ja się nudzę — Może powinnam zrobić jakieś badania. Czasem jak się w coś wkręcę, naprawdę trudno mi w takich sytuacjach się opanować lub zmienić nastawienie do danej sytuacji. Tak samo wszystko dziwnie odbieram, zupełnie inaczej niż osoby w naszym wieku. Czuję się jak wyrzutek, które szuka swojego, własnego, idealnego miejsca na ziemi. Położyłam się na jego łóżku i uderzyłam piłeczką na uspokojenie w sufit. Sąsiedzi i tak na nas narzekają, dam im powód do większego narzekania w naszą stronę. Gdyby, chociaż trochę elektryki wróciło do mojego życia, wszystko byłoby o wiele lepsze i piękniejsze.
Nicholas Swanson
20 y/o
For good luck!
185 cm
Youtuber Wszędzie, gdzie jest komputer
Awatar użytkownika
„Nie zaczynam problemów. Ja tylko kończę to, co inni zaczynają źle.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiOn, jego
typ narracji1 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

007. Error 403 | Outfit
trigger warning
Wulgaryzmy
Od dobrych kilkunastu minut siedziałem przy biurku i bez żadnego celu przeglądałem telefon. Co jakiś czas odruchowo próbowałem odświeżyć jedną z aplikacji, chociaż doskonale wiedziałem, że niczego w ten sposób nie osiągnę. Chyba nigdy wcześniej nie zadawałem sobie sprawy z tego, jak bardzo moje życie było uzależnione od dostępu do Internetu. Prowadziłem kanał na YT, regularnie nagrywałem filmy i rozmawiałem ze znajomymi. Teraz nawet nie miałem pewności, kiedy będę mógł cokolwiek opublikować. Najgorsze było jednak to, że nie mogłem zrobić kompletnie nic, aby zmienić tę chorą sytuację. A przecież cierpliwość nigdy nie należała do moich najmocniejszych stron.
Kiedy usłyszałem głos Kim, to odłożyłem telefon na biurko i odwróciłem się w jej stronę. Musiałem przyznać, że doskonale rozumiałem jej frustrację. Sam miałem już serdecznie dość całej tej pojebanej sytuacji, chociaż początkowo nawet mnie trochę baiwła. Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie wykorzystać sytuacji do nagrania jakiegoś filmiku. Coś w rodzaju, że przeżyłem dobę bez Internetu brzmiało całkiem nieźle, ale szybko doszedłem jednak do wniosku, że oglądanie mnie siedzącego w ciemnym mieszkaniu raczej nie byłoby szczególnie interesujące.
- Wiesz, że nigdy nie sądziłem, że najbardziej emocjonującym wydarzeniem będzie sprawdzanie, czy działa światło w lodówce? - rzuciłem, wzruszając ramionami. - Chociaż przynajmniej nie musimy się martwić, że zabraknie nam prądu do płacenia rachunków. Tylko szkoda jedzenia, które mamy w lodówce.
Uśmiechnąłem się pod nosem, ale po chwili spoważniałem. Nie umknęło mi to, co siostra powiedziała o swoim zachowaniu. Zazwyczaj pewnie obróciłbym podobny temat w żart, jednak tym razem nie miałem ochoty tego robić. Znałem Kim praktycznie od zawsze i wiedziałem, że czasami trudno było jej usiedzieć w miejscu albo oderwać się od czegoś, co akurat ją zainteresowało. Nie uważałem jednak, żeby oznaczało to automatycznie, że było z nią coś nie tak.
- Ej, ale nie nazywaj się od razu chorą psychicznie tylko dlatego, że nie potrafisz wytrzymać bez swoich zabawek - powiedziałem, opierając łokcie na kolanach. - Ja też zaraz dostanę pierdolca, jeżeli jeszcze raz spojrzę na ten cholerny telefon. Poza tym ADHD to nie jest jakaś choroba umysłowa. A przynajmniej tak mi się wydaje.
Przez moment zastanawiałem się, czy powinienem coś jeszcze dodać. Nie chciałem sprawiać wrażenia, że bagatelizowałem jej obawy. Sam dobrze wiedziałem, jak irytujące potrafiło być słuchanie, że człowiek przesadza, kiedy naprawdę coś go martwiło.
- Ale jeżeli serio masz takie podejrzenia, to może warto to sprawdzić? W sensie pójść do kogoś, kto rzeczywiście się na tym zna. Przynajmniej będziesz wiedziała, o co chodzi. I nie będziesz musiała zastanawiać się nad tym za każdym razem, kiedy coś cię wkurwi.
Podniosłem się z krzesła i podszedłem do łóżka, po czym usiadłem na jego brzegu. Spojrzałem z rozbawniem na piłeczkę, którą Kimberly przyniosła ze sobą.
- A tak w ogóle, to jeżeli rozwalisz mi sufit, sama będziesz tłumaczyć właścicielowi mieszkania, dlaczego musimy zrobić remont - uprzedziłem z rozbawieniem. - Chociaż znając naszych sąsiadów, pewnie i tak uznają, że to moja wina. Przecież jestem tym złym bliźniakiem, który sprowadza cię na złą drogę.
Zaśmiałem się krótko, a następnie oparłem plecy o ścianę. Właściwie dopiero teraz dotarło do mnie, jak rzadko spędzaliśmy ostatnio czas razem, nie zajmując się przy tym czymś innym. Niby mieszkaliśmy pod jednym dachem, ale każde z nas miało własne sprawy, znajomych i obowiązki. Byłem przyzwyczajony do tego, że mogłem w dowolnym momencie zamknąć się w pokoju, włączyć komputer i na kilka godzin zapomnieć o całym świecie. Teraz nie miałem takiej możliwości. I chociaż nie zamierzałem nikomu dziękować za awarię prądu, to przynajmniej mogłem wykorzystać ten czas, żeby pobyć z siostrą.
- Wiesz, co jest w tym wszystkim najgorsze? - odezwałem się po chwili. - Że chyba naprawdę zapomnieliśmy, jak można się bawić bez prądu. Kiedy byliśmy dzieciakami, to potrafiliśmy godzinami wymyślać jakieś głupoty. Teraz wystarczy odłączyć nam Internet i zachowujemy się, jakby ktoś odebrał nam wszystkie prawa człowieka. - Zastanowiłem się przez chwilę. - Dobra, mam pomysł. Możemy wyciągnąć nasze LEGO i zrobić konkurs na najbardziej pojebanego robota, jakiego uda nam się zbudować. Przegrany będzie musiał przez tydzień sprzątać mieszkanie - zaproponowałem, uśmiechając się zaczepnie. - Albo możemy wyjść i zobaczyć, jak inne randomy radzą sobie bez prądu. Może nawet znajdziemy jakąś otwartą knajpę, która przyjmie gotówkę. Bo ja na samą myśl o jedzeniu kolejnej zimnej kanapki mam ochotę wyskoczyć przez okno.

Kimberly Swanson
Monsieur Morrible
Nie lubię nadmiernego poganiania o posty :)
ODPOWIEDZ

Wróć do „#19”