25 y/o
For good luck!
186 cm
na tapczanie siedzi leń nic nie robi cały dzień
Awatar użytkownika
boję się
b o j ę s i ę
że ty też mnie zostawisz i zostanę sam
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Natychmiast pojmuje, że sytuacja wymyka się spod kontroli; widzi, że wkradają się pomiędzy nich niezręczność i zmieszanie i nienawidzi chwili, w której na to pozwolił. Gorączkowo myśli nad rozwiązaniem, obawiając się, że standardowe metody mogą być niewystarczające.
Denerwuje się na swój niewyparzony język i głupi rodzaj żartu, kolejny raz w życiu pragnąc posiadać urządzenie, które umożliwi cofnięcie się w czasie i naprawienie błędów.
一 Ossie 一 mówi, patrząc na niego do momentu, w którym młodszy odwzajemnia spojrzenie. 一 Też żartowałem 一 zapewnia, po czym wzdycha ciężko, bo żałuje, że użył słów, które wywołały zamieszanie. Przecież wcale nie chodzi o to; w żadnym momencie nie chce sprawiać, aby przyjaciel czuł się źle, bo zależy mu na nim najbardziej na świecie. 一 Przepraszam, nie chciałem 一 kontynuuje, niekoniecznie radząc sobie z wyrzutami sumienia.
Głupio mu, że wprowadził niezręczność, dlatego postanawia zawalczyć i pokazać, że to jedynie wypadek przy pracy, nad którym będzie pracował, aby go nie powtórzyć. Pozwala jednak odsunąć się chłopakowi; wodzi wzrokiem po jego twarzy, gryząc dolną wargę i zastanawiając się, co powiedzieć, aby ukoić nerwy młodszego. 一 Hej, Ossie 一 szepcze wreszcie, próbując objąć go ciaśniej.
Niestety, nie ma możliwości dokończenia; informacja o konieczności wniesienia napojów wybija go z rytmu i zmusza do przełożenia rozmowy na później. Kiedy chłopak podnosi się z jego kolan, Elio również wstaje i kieruje się na dół, aby wnieść zgrzewki.
Nie ma z tym najmniejszego problemu; wierząc, że to jego sposób na pomaganie, schodzi na dół i odbiera dwie zgrzewki. Gdy zaś na horyzoncie niespodziewanie pojawia się Sterling, posyła mu pytające spojrzenie, bo nie rozumie, co się dzieje. 一 Ossie, dam sobie radę. Też zasługujesz na odpoczynek 一 próbuje powiedzieć, lecz jest za późno, bowiem młodszy chwyta zgrzewkę i niesie ją do spiżarni.
Holdsworth podąża za nim; idąc, roztrząsa nieprawdopodobne scenariusze, które powoli zaczynają go przytłaczać. Dostrzegając uśmiech młodszego, odpowiada mu tym samym, a potem przystaje i celowo blokuje możliwość wyjścia. 一 Chcę robić z tobą wszystko 一 mówi wprost, chwytając dłonie przyjaciela.
Traktuje je z wręcz nabożną czułością; rytuał opiera się na ucałowaniu opuszków przy równoczesnym patrzeniu się wprost w oczy chłopaka. 一 Nie chciałem, żebyś zrozumiał to w ten sposób, jest mi głupio 一 zapewnia.
Nie próbuje go jednak pocałować; daje mu czas, aby obyć się z informacją i chce, aby wrócili do pieszczot dopiero, kiedy obaj będą na to gotowi.

Ossie Sterling
23 y/o
NATCHNIONA GĄSIENICZKA
176 cm
Barista w The Bubble Tea Shop, student IV roku biologii na TMU.
Awatar użytkownika
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Milczał przez chwilę, zastanawiając się jak z tego wybrnąć. Zauważył, że Elio czuje się winny i zagryzł wargę, bo on za to uważał, że sam głupio zareagował. Poza tym nie rozumiał czemu tak się spieszył i stresował, tym bardziej że przez strasznie długi czas można było mówić o prawie wszystkim między nimi, ale na pewno nie o pośpiechu. Może próbował sobie tym wmówić i pokazać na zewnątrz, że to wszystko jest dla niego całkowicie łatwe i przychodzi mu wręcz naturalnie, że jest perfekcyjnie, a tak naprawdę było trochę inaczej.
Przejmował się, stresował i wręcz denerwował, bo wystraszył się robiąc ten ogromnie znaczący krok w ich przyjaźni i to nie tak, że żałował, bardziej obawiał się, że wszystko się spieprzy albo że Elio będzie żałował, bo jednak nie czuje tego samego, co Ossie. Miał masę wątpliwości i za bardzo o tym wszystkim myślał, przez co spinał się i przesadnie analizował każdy gest, pomruk i każde słowo.
Wnosił te napoje, bo musiał się czymś zająć, a na wzmiankę o tym, że też musi odpocząć pokręcił głową z uśmiechem.
— Nie jestem zmęczony — zauważył, delikatnie unosząc jedną z brwi. To była akurat prawda, bo chociaż było już późne popołudnie, a on załatwił masę spraw i przespał się w środku dnia ze swoim najlepszym przyjacielem, to był wręcz pobudzony, a jego umysł pracował na podwójnych obrotach i nie był pewien jak się uspokoić. Czuł się, jakby wypił kilka puszek energetyków z rzędu. Albo wiadro mocnej kawy.
Chciał przejść do kuchni, żeby zerknąć ile czasu zostało zapiekance w piekarniku, ale wtedy drogę zagrodził mu Elio. Patrzył z mocno bijącym sercem jak ten unosi jego dłoń do swoich ust. To było bardzo przyjemne i uspokajające i odetchnął powoli i głęboko, trochę się rozluźniając. Słuchał go i nie przerywał, a w końcu zmarszczył brwi i znowu odetchnął, tym razem równie głęboko, ale ciężko, wydychając nagromadzone w ściśniętych płucach powietrze.
— Niepotrzebnie… Elio— mruknął i przekręcił oczami w lekkiej irytacji własnym zachowaniem. — Ja po prostu… To dużo. Przejąłem się tym wszystkim co się dziś stało, bo nie chcę cię stracić. Nie mogę… — powiedział, otwierając się przed nim tak bardzo, jak tylko potrafił. Utrata Elio była jego największym lękiem, dla niego to byłoby jak śmierć w męczarniach. Te portale randkowe, chłopak z centrum i w końcu ich zbliżenie, to wszystko mocno na nim osiadło i chyba dopiero zaczynało powoli schodzić. Zbliżył się, robiąc dwa szybkie kroki i przytulił się do niego, obejmując go mocno w pasie, policzek opierając o jego obojczyk. Kilka łez wsiąknęło w ubranie Othello, a on zacisnął powieki i znowu odetchnął, pociągając na koniec krótko nosem.
— Też chcę robić z tobą wszystko — powiedział w końcu i odchylił głowę, unosząc spojrzenie. Dopiero wtedy nieśmiało musnął jego wargi swoimi. Miał trudności w odnalezieniu się w tym, bo wszystko stało się tak nagle, ale nie znaczyło to, że chciałby się wycofać, nawet przez sekundę o tym nie pomyślał. Nie mógłby wrócić do tego, co było wcześniej i to trochę go przerażało, a jednocześnie czuł podekscytowanie i rodzaj błogiej przyjemność na myśl, że to właśnie Elio jest jego osobą. — Obiecaj mi, że nic nas nie rozdzieli — poprosił ciszej, znowu unosząc spojrzenie, kiedy już otworzył oczy po czułym. pocałunku.

othello holdsworth
Myre
posty generowane przez ai, sterowanie cudzą postacią bez uzgodnienia.
25 y/o
For good luck!
186 cm
na tapczanie siedzi leń nic nie robi cały dzień
Awatar użytkownika
boję się
b o j ę s i ę
że ty też mnie zostawisz i zostanę sam
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie chodziło o to; nawet jeśli Ossie nie był zmęczony, noszenie napojów nie było jego zadaniem. Być może w innych okolicznościach, Othello nie kłóciłby się przesadnie i zaakceptował pomoc, lecz teraz miał w sobie silną potrzebę udowodnienia, że nie był jedynie pasożytem, który daje od siebie nawet mniej niż konieczne minimum.
Zależało mu na tym, aby przyjaciel miał go za osobę, na której można było polegać; chciał, aby Ossie widział w nim kogoś, kto nie tylko bierze, ale również daje, bo teraz, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, bał się momentu, w którym młodszy dojdzie do wniosku, że zasługiwał na kogoś znacznie lepszego niż Holdsworth (mniej skomplikowanego i bardziej poukładanego).
Słuchał wyjaśnień, przygryzając wewnętrzną część policzka. Początkowo próbował skupić się na wypowiadanych słowach, ale im dłużej Ossie mówił, tym więcej myślał, co szybko okazało się jego zgubą. Nie potrafił wskazać konkretnego momentu pojawienia się myśli, lecz niespodziewanie uderzyło w niego, że za chwilę usłyszy, że powinni o tym zapomnieć, bo za dużo jest niewłaściwe.
Mroczny scenariusz przejął nad nim kontrolę; brakowało naprawdę niewiele, aby sam zaczął się tłumaczyć i dopiero kolejne słowa sprawiły, że wziął się w garść (i odnalazł w swojej głowie właściwszą frazę). 一 Oh, maleńki 一 powiedział miękko, kładąc dłoń na ciele młodszego. Elio wykonywał miarowe ruchy, za pomocą których chciał wyciszyć przyjaciela i pokazać mu, że będzie dobrze. 一 Jestem tu przy tobie. Zawsze będę 一 zapewnił spokojnie, wierząc w słowa praktycznie bezgranicznie.
Wszystkie głupie myśli zniknęły; wątpliwości zastąpiła czułość i potrzeba udowodnienia, że to nie tylko puste stwierdzenia, o których zapomną za parę chwil. 一 Obiecuję 一 odparł bez zastanowienia się. Wierzył w to praktycznie bezgranicznie; chciał, aby tak było, bo również jego życie nie było kompletne bez Sterlinga. Nachyliwszy się raz jeszcze, musnął ustami jego skroń. 一 Nawet jakbyś chciał, nie pozbędziesz się mnie tak łatwo 一 dodał ciszej, próbując rozładować kumulujące się napięcie.
一 Wrócimy do mieszkania, hm? Nam obu przyda się odpoczynek 一 zaproponował, mając nadzieję, że Ossie przystanie na ten plan bez większych ale.
Kiedy usłyszał twierdzenie, przesunął dłoń z jego pleców na kark i ścisnął go lekko palcami. Nie ruszył się od razu; choć przed chwilą sam zaproponował powrót, stał jeszcze przez moment, zatrzymując Sterlinga przy sobie i uspokajając również własne myśli.
一 Może zjemy i dokończymy ten serial? 一 zaproponował, mając podejrzenie, że teraz będzie się im go oglądało dużo przyjemniej.

Ossie Sterling
23 y/o
NATCHNIONA GĄSIENICZKA
176 cm
Barista w The Bubble Tea Shop, student IV roku biologii na TMU.
Awatar użytkownika
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Na jego twarzy pojawił się uśmiech, kiedy tylko Elio złożył mu obietnicę i Ossie mu uwierzył, bo zauważył, że mężczyzna nie zawahał się przy tym ani chwili. Od razu poczuł się pewniej i bezpieczniej, dzięki czemu rozluźnił się, a potem przytulił na chwilę do drugiego ciała, przez chwilę oddychając jego zapachem. To wszystko było emocjonujące, pewnie trochę obciążające, bo wszystko stało się naraz, ale on nie chciał przez to się odsuwać, on chciał wsparcia od swojego najlepszego przyjaciela i chciał to wszystko wspólnie z nim poukładać i przywyknąć do nowej sytuacji. Podejrzewał, że dla Elio to też na pewno było stresujące i potrzebował go nie tylko w nowej wersji, ale i starej, z którą żył od lat. Właściwie dzięki której w ogóle żył.
— Dziękuję — powiedział cicho, zaciskając dłonie na plecach Othello. Odsunął się nieco dopiero po chwili i uśmiechnął jeszcze szerzej na jego kolejne słowa. — Pozbycie się ciebie to ostatnie czego bym chciał — oznajmił całkowicie poważnie, przeniósł jedną z dłoni na jego policzek, po czym lekko go klepnął i przekręcił oczami, przechodząc w głąb mieszkania, żeby dostać się do kuchni. Wystarczyło na dziś tych szczerych rozmów i uroczystych obietnic, zdecydowanie zasłużyli na to, aby w końcu się najeść.
Sięgnął po rękawice i wyjął naczynie z zapiekanką z piekarnika, a potem podzielił je na porcje i przełożył na talerz.
— Sałatka jest w lodówce i weź szklanki… — powiedział po tym, jak schował resztkę zapiekanki i podniósł oba talerze z zamiarem przeniesienia ich do salonu. Były tam jeszcze jakieś napoje, więc nie trzeba było iść po nowe. Jeżeli oglądali coś podczas posiłków, to jedli wtedy na luzie na kanapie przy ławie. Lubił ich rutynę i nie zamieniłby jej na nic innego. Dobrze ułożyli sobie życie przez ostatnie lata, Ossie wiele zawdzięczał Othello i doskonale zdawał sobie sprawę, że ten zrobił wszystko, co mógł, aby mu pomóc. Był mu za to bardzo wdzięczny i starał się jak mógł, aby być oparciem również dla niego.
Kochał go.
Co do tego nie miał wątpliwości.
A teraz dotarli do czegoś w rodzaju punktu kulminacyjnego, wchodząc na poziom, do którego być może podświadomie dążyli od dawna. Nie był pewien czy akurat tego dnia byli na to już w pełni gotowi, ale był przekonany, że wcześniej czy później na pewno by do tego doszło. Może i dobrze, że mieli to już za sobą. Zerknął na Othello kątem oka, gdy ten usiadł obok na kanapie i uśmiechnął się do siebie pod nosem, a potem rzucił mu pilot.
— Nie pamiętam na czym skończyliśmy — przyznał szczerze, po czym sięgnął po swój talerz, nabrał na niego trochę sałatki i usadowił się po turecku w najwygodniejszej dla siebie pozycji, czekając aż jego królewicz włączy ciąg dalszy serialu.
Faktycznie oglądało im się dużo lepiej, kiedy atmosfera już wyraźnie się rozluźniła. Po kolejnym odcinku, kiedy już zjadł, zmienił pozycję, opadając plecami na kanapę, głowę opierając o podparcie, a nogi wyciągając przed siebie, żeby zaczepić Elio. I chociaż oczy miał skierowane na telewizor, to stopy wsunął na uda chłopaka, które były naprawdę przyjemnie ciepłe. Co ciekawe przyszło mu to bardzo naturalnie i strasznie mu się to spodobało.

othello holdsworth
Myre
posty generowane przez ai, sterowanie cudzą postacią bez uzgodnienia.
25 y/o
For good luck!
186 cm
na tapczanie siedzi leń nic nie robi cały dzień
Awatar użytkownika
boję się
b o j ę s i ę
że ty też mnie zostawisz i zostanę sam
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Opanowawszy sytuację, przeszedł do kuchni, gdzie głównie przyglądał się temu, jak Ossie przygotowywał jedzenie, zaś do pomocy skłonił go dopiero komentarz studenta: 一 Tak jest, panie generale 一 zasalutował pośpiesznie, ochoczo podążając za wskazówkami młodszego, który w wielu kwestiach 一 przede wszystkich tych związanych z posiłkami, logistyką czy innymi, szeroko rozumianą organizacją 一 miał dużo większe pojęcie niż Othello.
Na tyle, na ile był w stanie pomógł przy przygotowaniu obiadu, a potem zajął miejsce na kanapie i odpalił serial, choć z wielu powodów wolał patrzeć na chłopaka siedzącego tuż obok niego. Historia dwóch graczy hokeja była zupełnie inna od tej ich, ale jednocześnie Holdsworth dostrzegał podobne wątki (na razie jednak nie decydował na dzielenie się swoimi przemyśleniami z młodszym). 一 Ja chyba pamiętam 一 rzucił nieśmiało, po czym przygryzł dolną wargę. Celowo pogrywał z przyjacielem; kiedy atmosfera uległa rozluźnieniu poczuł się dużo pewniej i decydował się na mówienie rzeczy, które brzmiały wyjątkowo jednoznacznie.
Już nie bał się, że mogły zostać zinterpretowane niewłaściwie; teraz, będąc pewnym, że Ossie przyjmie komplementy i czułe słowa, zamierzał wynagrodzić mu lata, kiedy tego nie robił. 一 Wydaje mi się nawet, że niektóre rzeczy udało nam się odtworzyć w twojej sypialni 一 zachichotał, po czym odstawił talerz na ławę i przysunął się do Ossiego, aby go objąć.
Cieszył się, że im się udało; w momencie, w którym wyznali swoje uczucia i nie stało się nic złego, poczuł się pewnie i uwierzył, że teraz będzie już tylko lepiej.
Choć wcale nie chciał, wkrótce musiał się odsunąć; kiedy zaczęło mu burczeć w brzuchu, posłał Sterlingowi lekki uśmiech, a potem zmienił pozycję tak, aby wygodniej było mu wsuwać zapiekankę.
Odłożywszy pusty talerz, napił się, a kiedy obaj byli najedzeni, powrócił do pozycji, w której byli blisko siebie. 一 Jeśli tak będzie wyglądało nasze życie, żałuję, że zorientowaliśmy się tak późno 一 wyszeptał, po czym ucałował czubek głowy przyjaciela i wrócił do oglądania.
Było fantastycznie.
Było świetnie.
I d e a l n i e.
Oby zostało tak już na zawsze.

koniec <3
Ossie Sterling
ODPOWIEDZ

Wróć do „#109”