ODPOWIEDZ
31 y/o
For good luck!
185 cm
rejestrator w west end community health care
Awatar użytkownika
it's the wrong kind of place to be thinking of you; it's the wrong time for somebody new; it's a small crime and i've got no excuse
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

5

why do people take their clothes off before they take off their masks?

{ outfit }
Niewiele z tego wszystkiego rozumie. Ma wiele pytań i ani jednej odpowiedzi; co więcej, nie zna nikogo, kto mógłby mu ich udzielić. Nie chce pytać bezpośrednio Kenny’ego – wydaje mu się to zbędne – więc gniecie je w swojej głowie do momentu, w którym zaczynają przypominać sprasowaną makulaturę. Dopiero gdy są na tyle cienkie, że już nie przeszkadzają mu w rozsądnym spoglądaniu na rzeczywistość, Elmo czuje względny spokój.
Mimmo's Place jest ulubionym miejscem Benjamina Saynsberry’ego, głównie dlatego, że serwują tam wspaniałe, bardzo słabo wysmażone steki, o które trudno uprosić się w jakiejkolwiek innej, budżetowej restauracji. Elmo jednak nie sądzi, aby Kenny wybrał akurat to miejsce właśnie z tego powodu. Z drugiej strony może samo rozmyślanie nad tym, czy stoi za nim jakieś logiczne wyjaśnienie nie ma sensu. Mimmo’s jest po prostu blisko domu Kendalla i Sage – to całe i jedyne rozsądne wytłumaczenie powodu, dla którego, gdy Elmo przekracza próg restauracji dwie minuty po dwudziestej, bez problemu dostrzega Kenny’ego siedzącego przy jednym z czterech zajętych stolików. Eliel uśmiecha się niezręcznie; w zamyśle do niego, chociaż oficjalnie i tak musi skierować tę minę do zaaferowanej barmanki, która od razu podchodzi w jego kierunku i pyta, jakiego potrzebuje stolika. Jest bardzo młoda i wyraźnie przejmuje się swoją pracą. Elmo łagodnie tłumaczy jej, że jego kolega już zajął im stolik, i że dziękuje. Gdy kieruje się w stronę czerwonego krzesła naprzeciwko Kendalla, zastanawia się nad tym, czy słyszał jego krótką rozmowę i czy też uzna określenie kolega za karykaturę ich osobliwej, trudnej do wyjaśnienia relacji.
Siada przy kwadratowym stoliku, na którym leżą dwa zalaminowane menu, i wymusza entuzjastyczny uśmiech. Ostatnie dni nie należały do najlepszych. Kiedy w zeszły piątek próbował porozmawiać z Lily przez wideorozmowę, dziewczynka nie tyle go zignorowała, co na dźwięk jego głosu wpadła w niewytłumaczalny szał. Krzyczała i rzucała zabawkami, i choć Gia próbowała ją uspokoić, nie przestała dopóki Elmo nie przerwał rozmowy. Nie wie, co stało się później; w chwili, której już nie mógł zobaczyć. Nie zapytał o to, bo chyba woli nie wiedzieć. Nie ma nawet pojęcia, czy w kolejny piątek ma ponowić próbę rozmowy. Może lepiej byłoby, gdyby zaprzestał jakichkolwiek starań? Może w ten sposób tylko wyświadczy przysługę nie tylko Lily, ale przede wszystkim Gii, która musi mierzyć się z tym wszystkim naprawdę, a nie tylko przez ekran telefonu?
Patrząc na Kendalla, Elmo stara się pozostać w teraźniejszości i nie myśleć o swoich problemach. Wydaje mu się bowiem, że sama ich obecność w tym miejscu (bez Sage; coś, czego Eliel obawiał się najbardziej) oznacza, iż Kendall również mierzy się z jakąś trudnością. Saynsberry woli poświęcić swoją uwagę właśnie temu niż sobie.
– Przepraszam – zaczyna, nie dając Weaversowi szansy na powiedzenie ani jednego słowa. Chwyta się brzegów stolika, w boleśnie kanciastych rogach wbijających mu się w skórę odnajdując jakieś potrzebne zakotwiczenie w teraźniejszości. – Metro stanęło przez te przerwy w dostawie prądu i musiałem dojść na piechotę – wyjaśnia, a później, jak zwykle gdy patrzy na Kenny’ego, powoli się uspokaja. Uśmiecha się do niego; lekko, łagodnie. – Jak… tam? U ciebie? – pyta, bo nie widzieli się chyba już od tygodnia albo dwóch. Z jakiejś obawy przed tym, że nie wypada kalkulować czasu, który spędzają w odosobnieniu, Elmo stara się ich nie liczyć. Dobrze zdaje sobie sprawę z tego, jak to działa; dla Kendalla i Sage jest tylko dodatkiem, a taka ranga nie idzie w parze z tęsknym wyczekiwaniem propozycji spotkań. Trzyma się więc linii, której wyznacza mu mechanika tej znajomości, i czeka. Pasywnie, cierpliwie, czyli jak zawsze.

kendall weavers
dino
nie lubię AI, kierowania moją postacią i czytania jej w myślach; poza tym męczę się gdy drugi gracz nie pcha razem ze mną akcji do przodu i gdy jedna gra ciągnie się przez pół roku
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mimmo's Place”